Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia

09.02.06, 12:19
Drogie Dzewczyny, być może wątek ten już wielokrotnie przewijał się przez to
forum, jeśli tak, proszę o namiary. Jeśli nie proszę o wasze opinie.
Np wczoraj znalazłam na sąsiednim forum, niesamowite rzeczy, choćby to np.
nie wolno pasztetu (podczas gdy ja majac na niego ochotę zjadam go łyżeczką).
No i cacao (ja tylko w takiej postaci pijam mleko??!!) Aż się wystraszyłam.
Wiem, wiem, nie dać się zwariować, ale ja wolę jednak dmuchać na zimne. Tym
bardziej, że moja ciąża jest zagrożona.
Bardzo proszę, napiszcie, czego NIE WOLNO jeść w ciąży!
Dziękuję Wam z góry!!!!
Monika
    • demarta Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 12:30
      wolno jeść wszystko z umiarem, a zwłaszcza to, na co masz "zachcianki", twój
      organizm sam sobie wszystko ureguluje. dziewczyny nie dajcie się zwariować,
      nasze mamy żyły w czasach kiedy na półkach stał tylko ocet, a jakoś nie ma
      wśród nas masy potworków, mongołów itd itp. w ich czasach nie było dostępu do
      mandarynek, klementynek, bananów, kakao, żadna z nich nie słyszała co to kwas
      foliowy i jakoś tragedii w postaci pomoru ogólnoludzkiego nie było. warto
      zwrócić uwagę na fakt, że zjadając surowe jajko narażasz się na salmonellę, w
      surowym mięsie mogą żyć bakteryjki chorobotwórcze - trzeba je porządnie
      zesmażyć lub ugotować, no i w serkach pleśniowych mogą pojawić się listerie,
      które ewentualnie mogą dać nieprzyjemne skutki, ale trzeba by zjeść chyba
      kilogram tej pleśniawki żeby wyrządzić sobie czy dziecku krzywdę!!!!

      im intensywniej będziecie się zastanawiać co i jak wam może zaszkodzić tym
      bardziej wam zaszkodzi, bo przede wszystkim wasza psychika oddziałuje na
      organizm tak, jak ją sobie nastroicie.

      życzę wszystkim tylko pozytywnie przeżytych ciąż i duuuzo zdrowia dla was i
      waszych dzieci!!!
    • kukii81 Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 12:31
      Wlasnie ostatnio pojawil sie ten wątek.Zaluje ze tam wogole weszlam.Sugerujac
      sie wszystkimi watkami nalezaloby nic nie jesc w ciazy.Postaram sie znalezc ten
      temat.Napisze Ci linka.Poczytasz zobaczysz.Dla mnie to bzdura.
      • shanties do demarta 09.02.06, 12:36
        Fajny głos rozsądkuwink
        Trzymaj się
    • gandzia4 Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 12:42
      No cóż ja będąc w pierwszej ciąży (rok 1989) obżerałam się namiętnie tatarem,
      ponieważ tylko w tej formie organizm mój przyjmował mięso - córka urodziła się
      całkowicie zdrowa, mało tego lekarka wiedziała o mojej diecie i nie miała
      zastrzeżeń. W ciązy kolejnej kilkanaście lat później już wiedziałam, że mięso
      surowe be, synio urodził się też zdrowy, a w ostatniej ciąży gdy już wiedziałam
      bardzo dużo na temat tego czego mi nie wolno i przestrzegałam - córeczka
      urodziła się 5 tygodni przed czasem z poważnymi problemami. Guzik dało moje
      przestrzeganie zdrowje diety itp. dziecku zaszkodził lekarz.
      Zasada jest prosta nie daj się zwariować bo to najbardziej zaszkodzi i tobie i
      dziecku. Jeśli masz cukrzycę to stosuj się do zaleceń, a jeśli nie to jedz to
      na co masz ochotę byle z umiarem.
    • olik35 Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 12:49
      Ogolnie wszedzie sie mowi ze nie wolno: surowego miesa, serow plesniowych typu
      Brie,alkoholu, myc dobrze warzywa i owoce, starac sie nie pic duzo napoji
      zawierajacych kofeine....I to chyba tyle. W kazdym badz razie to akurat
      przestrzegam. To z miesem to akurat w moim przypadku wskazana, bo nigdy nie
      mialam toksoplazmozy i nie mam przeciwcial sad
      • amwaw Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 13:54
        Polskie sery pleśniowe można jeść bo są robione z pasteryzowanego mleka-wymóg
        UE.Listerioza grozi przy tradycyjnych serach pleśniowych tworzonych z
        niepasteryzowanego mleka(np francuskie, na marginesie-w Polsce 10 przypadków
        zachorowania na listeriozę we wszystkich grupach wiekowych). Ten temat był
        przerabiany jakieś 10000 razy...
        • olik35 Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 10.02.06, 12:38
          Polskich nie jem bo w Polsce nie mieszkam. A plesniowe sery uwielbiam, tylko ze
          u mnie w markecie sa dostepne tylko francuskie. sad No nic. Jakos wytrzymam te
          pare miesiecy
    • euphrosyne Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 12:56
      mi lekarka powiedziała- A CZEMU MASZ CZEGOŚ NIE JEŚĆ?? smile) I to było to bardzo
      zabawne, bo ja taka wystraszona przed nią siedziałam. Spytałam o alkohol i
      wręcz doradziła mi lampkę wina czerwonego czasem, a i piwo, bo ma dużo witaminy
      B smile). Jeść można wszystko, tylko naprawdę z głową, tak myślę. I tak robię smile))
    • asiek1975 Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 13:48
      mysle, ze to pytanie powinnas skierowac do lekarza albo poczytac o tym w
      ksiazkach dla kobiet w ciazy. Niektore kobiety nie przejmuja sie tym co jedza
      czy pija i nic im nie jest. Ja znam osoby gdzie zle sie skonczylo dla dziecka
      takie podejscie do sprawy. W sumie to Twoje dziecko i jak dla mnie to mozesz
      jesc wszystko, palic czy pic wodke. Sama zastanow sie nad tym i przemysl to.
    • izaskun Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 14:44
      W ciąży przede wszystkim szaleju się najeśc nie wolno wink)) bo to źle robi na
      mózg... ciężarnej ;0
    • dorianne.gray Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 15:28
      W ciąży nie można jeść niczego. Tylko woda źródlana, sucharki i sałata z
      własnego ogródka (hodowana pod folią, żeby się ołów z jakichś spalin nie
      dostał). Ciąża to stan patologiczny, dlatego najlepiej też nie wychodzić z domu
      i zainstalować sobie w sypialni namiot tlenowy.
      wink
    • ryshia28 Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 16:55
      Dzięki, baaardzo mi się przydadzą wasze rady! A niektóre w szczególności.
      • malinowaksiezniczka Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 18:16
        Nie ma na to rady, niektore dzieci rodzą sie zdrowe jak ich mama zyje na
        melinie i codziennie pije wódke,a chore rodzą się jak mamusia chucha i dmucha
        Nie dajmy się zwariować, jedz to na co masz ochote myj owocki i wszystko w
        głową ale bez przesady bo niby dlaczego kakao ma zaszkodzic wink
        • kropka57 Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 18:21
          To Prawada. Tez sie czasem nad tym zastanawiam. Często okazuje sie , że dzieci
          są zdrowsze , jak ktos w ogóle o tym nie mysli. A nie wolno podobno jes suroweo
          mięsa, surosych jajek (kogel-mogel), pasztetu i niemytych owoców - z obawy
          przed toksoplazmozą.Ale czy kiedys ktoś na to zwracał uwagę?
          • dorianne.gray Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 18:31
            Nie wiem, jak Wy, ale ja nigdy nie jem niemytych owoców, ciąża nie ma tu nic do
            rzeczy smile
            Surowe mięso i surowe jajka też mnie brzydzą, ale i bez ciąży trzeba na nie
            uważać - salmonella!...
    • galia29 Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 09.02.06, 22:01
      Ja unikam surowego mięsa choć marzy mi się tatar albo jeszcze lepiej carpaccio,
      ale nie mam przeciwciał toxo i wolę nie ryzykować.I myje owoce- a wcześniej
      zdarzało mi się je zjadać prosto z krzaczka lub drzewa smilePolskie sery
      pleśniowe wolno jeść, są z pasteryzowanego mleka.
    • lenka_style Re: Prawdy i wierutne bzdury na temat jedzenia 10.02.06, 12:55
      naprawdę nie sądziłam, że tyle wśród nas jest rozsądnych osób, czasami czytając
      to forum można odnieść inne wrażenie
      NAPRAWDĘ nie należy jeść niczego, czego byś normalnie nie zjadła nie będąc w
      ciąży (czyli np. zepsutego albo niejadalnego)
      naprawdę też nie wolno palić papierosów choć zaraz znajdą się przykłady matek,
      które palą papierosy i urodziły zdrowe dzieci
      co do innych rzeczy, to:
      serki pleśniowe - podpisuję się pod wszystkim, co napisały dziewczyny: jeśli
      chodzi o listeriozę, to po pierwsze w Polsce występuje bardzo rzadko, po drugie
      pasteryzacja mleka ją wyklucza; częste jedzenie serków jest niewskazane też
      przez samą zawartość pleśni (również dla osób nie będących w ciąży!) - chociaż
      ja jem, bo jestem od nich uzależniona
      makrele, tuńczyki, tego typu ryby - są często skażone związkami rtęci, ale
      jednocześnie mają bardzo pozytywne kwasy Omega -3 i chyba też Omega - 2, tak mi
      podpowiada tu mąż smile, więc czasem można taką rybę zjeść
      niegotowana wędlina (typu salami albo szynka parmeńska) - ja jem, ale podobno
      nie powinno się ze względu na toxo
      kofeina - jedna filiżanka kawy + 2 herbaty to wartości uznane za optymalne; jak
      mamusia ma padać na pysk z powodu niskiego ciśnienia to lepiej niech sobie
      sobie strzeli kawkę; lepiej niż cola (fosforany, azotany itd.);
      kakao - chyba też ze względu na kofeinę ktoś je zgłosił na listę, ale to
      bzdura, kofeina jest w kakale w ilości śladowej, kakao zawiera dużo magnezu
      łatwo przyswajalnego i jest jak najbardziej wskazane, oczywiscie bez przesady,
      jak wszystko
      mleko - wbrew pozorom nie wolno go pić jakoś max dużo bo można wywyłać u
      dziecka skazę białkową - pij tyle, ile masz ochotę
      sery topione - są robione z bardzo słabych gatunkowo serów (mówiąc w dużym
      uproszczeniu: zepsutych serów żółtych) i mają mało wartosci odżywczych
      nowalijki poza sezonem - bardzo dużo azotanów i azotynów - z umiarem i
      wykrajając części gromadzące te substancje (końcówki np. marchwi)
      surowe jajka - no to chyba wiadomo, że salmonella, tak samo jak brudne owoce
      (żółtaczka!!), ale kto w XXI wieku je brudne owoce?!!
      szpinak i szczaw - nie przesadzajcie z tymi potrawami, tak samo jak z wątróbką:
      wprawdzie rzeczywiście mają trochę (1%!!!) przyswajalnego żelaza, ale do tego
      szczawiany, które w dużej ilości rozwalają nerki
      wątróbka - dużo żelaza, ale do tego dużo witaminy A, która w ciąży jest średnio
      wskazana, zwłaszcza w I trymestrze i w dużej ilości (uwaga, to nie dotyczy
      prowitaminy A czyli betakarotenu, jak się niektórym wydaje!!)
      pasztety i parówki - powinno się z nimi uważać tylko i wyłącznie dlatego, że
      nie wiadomo, co w nich jest smile chyba że sama robisz pasztet, to wtedy jedz go
      kilogramami smile)
      uważajcie na aspartam, glutaminian sodu i generalnie na sód (po co Wam
      obrzęki?), no i wiadomo, na różne substancje niekoniecznie potrzebne, typu
      wanilina itd.
      uff, ale się rozpisałam - ale to mój konik, a męża zawód, więc wybaczcie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja