rozpoczynający się poród-powiadamianie bliskich

10.02.06, 13:16
Witam i mam pytanko, które od jakieś czasu krąży mi po głowie...
Jak to było lub będzie u Was? Czy macie co do tego jakiś plan??
Chodzi mi o moment rozpoczęcia akcji porodowej... Wiadomo, że w Tej Wielkiej
Chwili dzwoni się po męża, czy inną bliską osobę (o ile to możliwe) by
jechać wspólnie do szpitala. A co z bliskimi: rodzicami, teściami,
przyjaciółmi... czy powiadamialiście ich o tym, że właśnie jedziecie do
szpitala, by trzymali kciuki itp, czy dopiero jak już było po wszystkim? Tak
myślę że może nie obwieszczać tego bliskim, bo potem będą się denerwować,
wydzwaniać co chwilę...A może też telepatycznie przekazali by nam dobrą
energię, by wszystko poszło jaknajlepiej...
Jestem w 39tc i przebywam z mężem z dala od domu i tu będę rodzić. Dzwonię
do mamy i teściów często bo wiadomo są niezmiernie spragnieni informacjami co
u nas i tak się właśnie zastanawiam...
Będę wdzięczna za odp, jak to było w Waszym przypadku lub jak będzie i o
Wasze sugestie...
Pozdrowionka!!!
    • lalisia78 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 13:22
      przy pierwszym porodzie skurcze zaczely sie u mojej mamy wiec tata zawiuzl mnie
      i meza do szpitala nie dzwonili domnie ani razu tylko ja zadzwonilam jak bylo
      po wszystkim, nikt wiecej nie wiedzial ze rodze. teraz tes moi rodzice beda
      wiedzieli bo musza sie zajac wtedy alicja wiec sila rzeczy musza wiedziec ale
      nikomu wiecej napewno tez nie powiem tescie mieszkaja daleko oni o urodzeniu
      alicji dowiedzieli sie dopiero jak maz dotarl juz do domu czyli jak ona byla
      jakies 4 godz na swiecie teraz tez nie zamierzam im wczesniej mowic
    • gackowo Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 13:27
      Ja mam ten problem za sobą. Mój małżonek był ze mną cały dzień i razem ze mną
      rodził (można powiedzieć, że to On rodził, bo brzuch Go potem bardziej bolał
      ode mnie). Kiedy urodziła się Pati i już mnie przewieźli do salki poporodowej -
      była 2 w nocy - wtedy mąż wziął telefon i obdzwonił rodzinę i wszystkich
      znajomych bez względu na to czy Im się ta pora podobała.
      • ewazak3 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 13:38
        przy pierwszym porodzie jak dostalam boli pojechalismy jeszcze na obiad do
        tesciow,a jak zapytali po jedzeniu jakie mamy plany to powiedzielismy ze
        jedziemy do szpitala rodzicsmile nie mogli uwierzyc:]mama moja dowiedziala sie od
        nich gdzie jestesmy bo do nas nie mogla sie dodzwonic.reszta zostala
        poinformowana juz po wszystkim.
        ale dzisiaj o 1 w nocy dostalam smsa od przyjaciolki ze wlasnie znalazla sie na
        porodowce i ciesze sie ze dala mi znac, mimo ze pozniej z wrazenia nie moglam
        zasnacsmileteraz nadal nie mam wiadomosci od niej, nie chce sie naprzykrzac i
        czekam na wiadomosc od niej bo tak sie umowilysmy. mysle ze jak zaczne rodzic
        to ja tez poinformuje, a czy rodzice i tesciowei beda wiedzili to juz zostawie
        w rekach meza.
      • mamusiasebusia Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 20:00
        przed porodem leżałam na oddziale patologicznym i pewnego ranka na obchodzie
        lekarze powiedzieli mi, że nazajutrz o 7 rano będzie wywoływanie porodu więc
        miałam cały dzień i noc na powiadomienie rodziny i znajomych smile
    • lenka_style Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 14:14
      o, dobry wątek, mnie też to bardzo interesuje smile
      moja teściowa uważa, że jak tylko zaczną się bóle, to ja natychmiast do nich
      zadzwonię i ich o tym powiadomię - ale po co???? moja teściowa to okropna
      panikara, po co ma się denerwować, powiadomię ją jak najpóźniej się da
      dodam, że tesciowa mieszka w mieście, w którym będę rodzić, więc może się
      zdarzyć, że wpadnie na pomysł odwiedzenia mnie i przeszkadzania (nie żartuję,
      tak może być!)
      • e_23 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 14:56
        Moja teściowa jeszcze zamin zaszłąm w ciążę straszyła mnie, że jak zacznę
        rodzić, to ona już będzie w szpitalu koczować pod salą. Dlatego też powiadomimy
        ją pewnie po fakcie. Do mojej mamy tez zadzwonimy chyba po porodzie, albo
        chwilę wcześniej. Pewnie i tak nie wytrzymam i do mamy zadzwonię jak się tylko
        zaczniesmile.
    • radowinkaala Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 15:06
      W związku z tym, ze lezałam w szpitalu przed porodem miałam trochę ułatwioną
      sytuację. Zadzwoniłam oczywiście po męża. Brat do mnie sms'a napisał z pytaniem
      czy urodziłam i czy coś się wreszcei dzieje, a ja mu odpowiedziałam bardzo
      oględnie... Nie chciałam żeby ktokolwiek wiedział - znam moją rodzinę i wiem,
      że bardzo by się denerwowali - zwłaszcza mama. Chciałam zrobić wszystkim
      niespodziankę i zadzwonić jak już będzie po wszystkim...
    • mika_p Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 16:31
      Hm..
      Pierwszy poród zaczał się w nocy, do rodziców zadzwoniliśmy wyjeżdzajac do
      szpitala, koło 4 nad ranem.
      Przed drugim porodem leżałam na patologii ciąży, też zaczął się w nocy i smutna
      siedziałam sama na korytarzu żeby nie przeszkadzać współspaczkom kręceniem się,
      łażeniem i szelestami. Do męża wysłałam smsa, ale nie dosłyszał i spał dalej smile
      Obudziłam go telefonem dopiero jak schodziłam z patologii na porodówkę, koło 5
      rano. Miał odstawic Juniora do przedszkola i dopiero przyjechac, ale obudził
      swojego ojca i scedował na niego ten obowiazek, a sam szybciutko przyjechał do
      mnie. Nie pamietam kiedy powiadomił moja mame.
    • szczepanka2 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 16:35
      u mojej sytuacji to jakieś kuriozum, bo codziennie odbieram kilka telefon z
      pytaniem czy już. pprzyznam szczerze, że juz zaczyna mnie to irytowac, bo
      jestem 5 dni po terminie i sama się nakręcam. Ja napewno nie bede do nikogo
      dzwonila, ze sie zaczyna, wole powiadomic wszystkich po fakcie.
      • moreno500 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 18:00
        ja za to jak nie odbiorę telefonu, to od razu jestem podejrzana o poród...a ja
        czasem się nie wyrabiam na zakrętach, żeby do tego telefonu dotrzeć. chyba
        nagram na poczcie wiadomość "nie, jeszcze nie rodzę, ja tylko nie zdążyłam
        odebrać telefonu"
        • luna333 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 18:10
          my poinformowaliśmy wszystkich jak juz się synek urodził - wcześniej to by się tylko tyle godzin stersowali - a tak o godz 1.40 nad ranem mąż obdzwaniał rodzinę z dumą opowiadając o naszym maluszku smile
    • anaj75 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 18:16
      Za pierwszym razem nie powiadamiałam nikogo a i tak mama zadzwoniła do męża
      minutę po narodzeniu malucha z pytaniem, czemu nie odbieram telefonów.
      Za drugim niepotrzebnie mamę wtajemniczyłam, że odeszły mi wody, bo w czasie
      silnych skurczów telefonowała, czy już, przeszkadzając mi w oddychaniuwink.
      Po narodzinach dzwoniłam do najbliższych, leżąc jeszcze na łóżku porodowym, z
      dzieckiem przy piersi a do znajomych wysyłałam smsy.
      Pozdrawiam.
      J.
    • ares1976 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 19:26
      Ja rodzę w marcu i też o tym myślę smile
      I tak sobie wymyśliłam, że będzie wiedział tylko mąż, a jak będzie po wszystkim to wtedy zadzwonimy do moich i jego rodziców. Inna sprawa, że jak w domu nie odbiorę tel. to moja mama i tak się domyśli że coś nie tak i będzie się denerwować, a z kolei jak poinformujemy ją wcześniej że "to już", to chyba dostanie zawału (jest chora na serce i sama miała bardzo ciężkie porody i się o mnie martwi żebym nie miała tak samo). Będę się jednak starać dzwonić dopiero PO PORODZIE.
      • zuzieczka33 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 10.02.06, 20:59
        dziękuję Wam dziewczyny za odpowiedzi!!!
        To niby nic, ale w głowie się kotłuje...
        zrobiło mi się lepiej poznając Wasze sugestiesmile Ja tak samo czasem na zakrętach
        nie wyrabiam, by podejść do tel i to super myśl by się nagrać na sekretarkę, że
        JESZCZE NIE smile)) tak jak pisała moreno!
        Też martwię się o mamę, że cały dzień lub noc spędzi w trwodze o mnie jak
        będzie wiedziała wcześniej, mieszka sama, to nawet nie będzie miała z kim
        pogadać. Choć wiadomo... wszystko zalezy od sytuacji.
        Przesyłam zatem mnóstwo dobrej energii, by porody były lekkie, szyjka
        rozwierała się szybko i w miarę bezboleśnie i dzieciątka zdrowo się chowały!
    • mamolka1 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 11.02.06, 00:25
      Nigdy nie zdążyłam powiadomic rodzinki.
      Za każdym razem po przyjeździe do szpitala rodziłam w takim tempie że mój chłop jak dojeżdżał do rodziców żeby ich poinformować że jestem na porodówce ja już z tej wyjeżdżałam z kolejnym potomkiem .
      Moją decyzją było żeby nie rodzić z mężęm - on miał spadać do rodziców i nie zawracać mi głowy bo zajęta byłam czym innym wink
    • dziewczynka_bez_zapalek Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 11.02.06, 09:05
      mi wody odeszły u teściowej więc wiedziała. sąsiedzi pewnie też bo pakowaliśmy
      się do auta przed 24 w nocy i troche hałasu narobiliśmy.

      od razu zadzwoniłam do mojej mamy, żeby przyniosła mi przygotowaną torbę do
      szpitala i ta zamiast czekać w domu to czekała z cygarem w buzi przed blokiem i
      torbę wzięliśmy w locie smile

      a resztę ludzi powiadomiłam ok 2 godziny po porodzie! dodatkowo M jak urodziłam
      zadzwonił do mnie do domu z radosną nowiną!
      • karolina988 Re: rozpoczynający się poród-powiadamianie bliski 11.02.06, 11:00
        ...ja juz od dwóch miesięcy planuję,co zrobić i jak żeby bylo najlepiej , a dla mnie nie za poźno.Mieszkam sama , bez rodziny w tym mieście,reszta jest ok 50 km dalej,mąż za granicą(miał wracać koło 15 lutego a od 13 lutego może się zacząć bo to jakby termin 1,5 tyg przed).W Polsce mam tylko brata i moja babcię,wszyscy wyjechali,a w domu jeszcze2-ka dzieci 8 i 6 lat.Sasiedzi też często wyjeżdżają, albo pracują.Więc jakby już się zaczęło miałam zadzwonić do brata żeby przywiozł babcię do dzieciaków w tym czasie być może sąsiadka przypilnowała, a ja taksówka do szpitala. Dla wszystkiego napisałam potrzebne nr telefonów, duzymi literami,gdybym ja nie mogła zadzwonić.Wszystko mam spakowane,jeszcze muszę ubranka dzieciakom do szkoły przyszykować i pokazać gdzie leżą.......na szczęście mąż dziś wyjeżdża i jutro po poludniu będzie w domu więc na jego głowe wszystko spadnie...
Pełna wersja