baazzylia
11.02.06, 10:22
cześć kobitki! Mam pytanko. Czy to normalne zjawisko i czy Wasi mężowie też
tak mają?
Mój mąż nigdy nie był zwolennikiem remontów i inwestowania w mieszkanie, a ja
przeciwnie wiłam gniazdko jak się tylko dało. Odkąd dowiedziałam się, że
jestem w ciąży, sytuacja diametralnie się zmieniła. Dla mnie najważniejszy
jest dzidziuś i ewentualne zakupy skoncentrowane wokół dzidziusia typu:
komoda na ubranka, łóżeczko, czy wózek. W męża jakby coś wstąpiło, gładzi,
tapetuje, wysłał mnie na tydzień do rodziców, żeby położyć kafle, w
najbliższych dniach znowu planuje kapitalny remont. Wiem, że ma to swoje
dobre strony, bo będzie po prostu ładnie, ale szkoda, że teraz ma taki zryw,
kiedy wolałabym, żeby posiedział ze mną i poświęcił mi więcej czasu on całe
dnie spędza w pracy i na obmyślaniu ewentualnych przeróbek mieszkania.
Słyszałam, że u mężczyzn występuje taki syndrom "wicia gniazda", ale czyżby
to był aż taki specyficzny "ptaszek"?
Pozdrawiam