egon26
19.02.06, 01:08
Tak pytałem się na forum co mam robić jako maż- okazało sie że na sali dla
małżeństw jest jakas tam "instrukcja" - wskazowki. Choć chyba najważniejsza
byla porada na forum o SCISKANIU BIODER - PO STOKROC DZIEKI. Żona miała
ciężki poród 18 godzin meczarni - próbowałem jej jakos pomoc, rozmowy z
lekazami o przyspieszeniu porodu spowodowaly tylko uniesnienie sie ordynatora
bo co ja tam moge wiedzeic o porodach "cierpiec trzeba i juz". Nie wiem czy
sciskanie tak naprawde pomoglo ALE ja miałem nadzieje że to pomaga i moja
żona też. Przez osiemnascie godzin sciskalem ja jak byly skurcze widzalem ze
tego chce gdy stala opierala mi sie na ramieniu i wzdychala z bólu. Ale
przynajmniej nie miałem swiadomosci ze stoje i patrze bezczynnie jak
najbliższa mi osoba tak cierpi. Psychicznie nam to bardzo pomoglo.
Kto brał slub koscielny pamieta napewno "...w zdrowiu i chorobie..." wydaje
mi się że poród rodzinny własnie jest tą "choroba" i jesli partner odwróci
się od partnerki-nie chce przezyc z nia tego to tak jakby olał ją w ciezkiej
chorobie. Nie którzy moze boją sie krwi rodzenia itd. Moim zdaniem w porodzie
rodznnym ważne jest by być z partnerka przez cały ten czas oczekiwania, sama
faza porodu gdy juz się jest na sali nie jest istotna by był tam mąż bo i tak
dużo się nie przyda a jesli ma sie czuć obrzydliwie lub miec obrzydzenie to
przeciez nie musi - ważne by być gdy cierpi najbardziej - podczas skurczy. Ja
byłem na całym porodzie i nie wyobrażam sobie że mogło by mnie tam nie być,
owszem w okolicach 14 godziny miałem już tak dosyć patrzenia na cierpienie
żony że chciałem uciec-ale nie mogłem jej zostawić. To chyba taki egzamin
małżeński- my zdalismy. Jesli ktos sie zastanawai to naprawde warto.
A tak z innego punktu widzenia: przy porodzie rodznnym mielismy: własny
pokój, łużko, fotel, materac, piłki, WC, kran, drzwi tłumiące krzyki kobiet z
sali i zapłacilismy za to 20 pln. Kobiety ktore rodzily same siedzialy 3 na
korytazu, mialy jedno łużko na zmiane i pilki. Za 20 pln zrobiłem interes
życia

Efekty na 8 kobiet rodzacych w tym czasie tylko nasz poród przeszedł
bezproblemowo, inne miały cesarki, czyszczeie resztek łożyska i cholera wie
co jeszcze bo do jednej zleciał sie cały personel. Nie wiem czy to efekt
porodu rodzinnego ale kto wie. Tyle że zona miała strasznie bolesne skurcze
bo wody odeszły jej zaraz na początku - Ale naprawde była BARDZO DZIELNA I
JESTEM Z NIEJ ZAJEBISCIE DUMNY (to słowo chyba jest najodpowiedniejsze

)
Na koniec chciałbym życzyc wszystki powodzenia i by lekaże choć próbowali
zachowywać sie jak ludzie (ja na cały personel nie moge narzekać byli super z
wyjątkiem ordynatora który do leczenia swiń sie nie nadaje- fachowiec sredni,
i na swoim oddziale pan i władca - tragedja).
Pozdrawiam
MĄŻ