ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoista

    • jasminar Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:08
      Faktycznie bo kazdy powinien pasjami ogladac krew pot itp piramidalna bzdura.ja
      nie uwazam sie za tchorza ale wcalenie miałabym ochoty brac w tym udziału smile
      gdybym była ojcem
    • peresia Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:38
      A ja znam taki przypadek: mąż mojej koleżanki - przy ludziach wielce ją
      kochający, stale trzyma ją za rękę, przy porodzie był, a jakże, milutki i
      kochający, pomocny, wszystkie na sali jej zazdrościły takiego męża. Ale to co
      się dzieje, gdy zostaną sami w swoich czterech ścianach: dzieciak ma już 10
      miesięcy, a tatuś nigdy nie trzymał je na rękach, nigdy nie przewinął (bo się
      brzydzi), nie nakarmił, nie wyszedł na spacer; dosłownie w niczym jej nie
      pomaga, cały dom na jej główie, do tego jest piekielnie zazdrosny i kiedy jest
      w pracy zamyka ją w domu. Ona musi być zawsze gotowa na seks, czasem podnosi na
      nią rękę. I co? Nazywa się, że nie jest egoistą bo był przy porodzie.
      • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:40
        Znaczy się gdyby nie był przy porodzie to by tego nie było?To by pomagał?
        • lilith76 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:49
          to znaczy, że obecność przy porodzie nie jest wyznacznikiem, że ktoś jest
          dobrym ojcem i kochającym partnerem, nieegoistą.
          • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 17:34
            wg mnie obecność przy porodzie nie jest jedynym wyznacznikiem
            jednym z wielu, ale nie jedynym
            --
            ________
            Dominika
            • demarta Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 23.02.06, 08:30
              no tak, przecież facet cały czas musi udowadniać, dbać i świata poza kobietą i
              dzieckiem nie widzieć, tylko wtedy jest do zaakceptowania w domu, a jego
              upodobania i pasje nie mają prawa bytu.

              to chyba jakaś rysa na twoim charakterze, myślę, że pomogła by tu długotrwała
              psychoterapia dla bitych przez ojców, zgwałconych w młodym wieku lub dorosłych
              dzieci alkoholików.....
              • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 23.02.06, 08:41
                Myślałam, że nie jesteś w stanie nic głupszego napisać niż poprzednie
                wypowiedzi, ale jednak jesteś..
                To już nie rysa na charakterze- to bardzo kiepski charakter połączony z
                wyjątkową głupotą.
                no...no napisz coś jeszcze- wszyscy czekają...
    • lilith76 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:41
      takie jedno przemyślenie:
      to normalne, że kobieta chce rodzić ze znieczuleniem,
      to normalne, że może woleć cc od sił natury

      ale żadnej tolerancji dla odrobinę zagubionego faceta, który nie jest pewien,
      czy bycie na sali porodowej to dobry pomysł. to egoista i tchórz.

      takim skrótowym myśleniem kobieta stawia się na równi z bezdusznym lekarzem,
      który traktuje ją przy porodzie jak przedmiot, także w imię dobra dziecka.
      oboje bezrefleksyjnie wiedzą co lepsze dla tej drugiej osoby.
      • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:47
        ale tu nie ma logiki
        co ma zmniejszanie bólu porodowego do towarzyszenia podczas porodu?
        co ma traktowanie przez lekarza podmiotowo rodzącej do wymagania od ojca dziecka
        wsparcia w trudnych chwilach?
        • lilith76 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:50
          to że rodząca wymaga traktowania z empatią i zrozumieniem, ale sama jej nie
          przejawia.
          • ola_ziel Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 16:58
            Chodziło mi o to - jeżeli facet chce być przy całym porodzie, we wszystkich
            fazach to super. Jezeli nie chce, bo boi sie widoku krwi itp to moze byc tylko
            przy 1 i 2 fazie! wtedy bardzo moze pomoc
          • amwaw Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 17:41

            Czy lekarz ma wykazywać empatię?- dobrze by było, ale nikt wbrew temu co piszesz
            nie wymaga tego- każdy wymaga traktowania po ludzku,robienia co do lekarza
            należy, za co mu płacą,a nie użalania się nad biedną pacjentką.
            A jeżeli chodzi o męża-powinnyśmy wykazywać empatię wobec czego?Czy męża coś
            boli podczas porodu?A mąż wykazuje empatię nie chcąc towarzyszyć kobiecie?
            Czyli kobieta powinna mimo ogromnego cierpienia, które przechodzi dla dwojga-dla
            siebie i dla męża,ewentualnie przez(zależy od sytuacji) wykazywać empatię wobec
            biednego męża i cierpieć najlepiej w ciszy i osamotnieniu?
            Dla mnie to klimaty sprzed 50lat.
    • arsz Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 19:19
      Nie wiem czy egoista. Może nazwałabym to inaczej: chyba jeszcze nie dojrzał do bycia ojcem.
      Żeby nie było wątpliwości jest to moja pierwsza ciąża, jeszcze nie rodziłam i wielu rzeczy jeszcze nie wiem.
      Ciąża to pewnien proces. Widzę to po nas. Najpierw podjęliśmy decyzję o byciu rodzicami. Wcale nie tak szybko (maluch urodzi się po 5 latach małżeństwa). Na początku nie było jakiejś specjalnej euforii. U mnie szybciej zaczęły działać hormony, więc mi było łatwiej. Mój mąż powoli 'dojrzewał'. Pierwszy szok, to było usg, potem delikatne ruchy, potem zaczepianie małego. Czyli normalny proces. Ciąża nie jest tylko dla kobiety. Z tym się nie mogę zgodzić. W ciąży jest się razem. Oczywiście to tylko jedna osoba ma duży brzuch i różne dolegliwości. Ale to wszystko przeżywa też facet. Nie ma wyjścia. Pytanie tylko jak? Czy jako dopust Boży? Czy jako proces? Humory, złe samopoczucie, itp. to wszystko jest po coś. Przygotowuje mężczyznę do opieki i nad żoną i nad dzieckiem.
      To czy później zmienia pieluchy czy nie, to wszystko zależy od układu między partnerami. Bo może ona zmienia pieluchy, a on gotuje obiad. Tego się nie da w prosty sposób ocenić. Najaważniejsze żeby oboje czuję się w tym związku dobrze.

      I to samo dotyczy samego 'aktu' przyjścia na świat dziecka. Pewno, że jest to biologia, ipt., ale nie piszcie że nic w tym więcej nie ma. Bo to jbrzmi strasznie. To odczłowieczenie totalne. Dzieje się coś bardzo ważnego. I nie jest to ważne dla położnej, bo ona to widzi na codzień, czy lekarza, ale to jest ważne dla rodziców dziecka, no i dziecka rzecz jasna.
      To jest przejście na kolejny etap. Dojarzałości.

      My razem chodziliśmy do szkoły rodzenia. I nikt tam nie wyglądał śmiesznie. Tak może powiedzieć tylko ktoś, na kogo mąż się wypiął, bo miał lepsze zajęcia niż szkoła rodzenia. Czyli nie dorósł, wg mnie, do pewnej roli.

      Podstawowa sprawa, to to, czy chce się być i robić różne rzeczy razem. I nie sprowadzajcie tego do poziomu kupy. Bo to już świadczy o osobie, która to pisze.

      Także nie wiem czy niechęć to uczestniczenia w porodzie jest egoizmem. Jest to przykre. Oczywiście nie mam możliwości zmuszenia kogoś do czegoś. Tak jak ktoś pisał, za drzwi faceta nie wystawimy.
      Myślę, że można zrobić jedną rzecz. Razem przeżywać ciążę. Oczywiście bez popadania w skrajności i śmieszność. Bo to jest okres, kiedy i kobieta i mężczyzna, przygotowują się do bycia RODZICAMI.
      • karolcia86 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 19:35
        W pełni popieram co napisałaś. Dla mnie jest to po prostu kwestia dojrzałości.
        Osoba dojrzała potrafi oddzielić fizjologię porodu od całej reszty, która w
        porodzie jest najważniejsza. I dziwne mi się wydaję, że mężczyzna, który
        dojrzał do bycia mężem i ojcem po obejrzeniu rodzącej żony miał mieć problemy z
        seksem. On ma po prostu problem z samym sobą.
        Poza tym ja cały czas mam w głowie mój pobyt z 1,5 rocznym dzieckiem w
        szpitalu. Nic poważnego, zapalenie płuc. Nie lubię widoku krwi, ale nie
        przyszłoby mi do głowy, żeby podczas zabiegów, które miało moje dziecko,
        zostawić je samo- bo mi się robi słabo na widok igły wbijanej w żyłę, więc
        kochanie zmagaj się z tym sam, mamusia poczeka na korytarzu. To mój obowiązek,
        żeby być przy dziecku, żeby się tak nie bało.
        I taki jest też obowiązek męża - wspierać w trudnych chwilach żonę.
    • haganna Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 21:33
      Nie powinno się zmuszać męża do uczestnictwa w porodzie. Każdy ma inną
      mentalność, każdy inaczej do tego podchodzi.
      Jeżeli o mnie chodzi, to ja mojego przyszłego męża "prześwietliłam" na tą (i
      wiele innych) okoliczność PRZED ślubem. W życiu nie wyszłabym za mąż za gościa,
      który by mnie zostawił w tak ważnej i stresującej dla mnie (nas) chwili. A
      jeśli już - to nie zdecydowałabym się na dziecko z takim panem.
    • zerozdziwien Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 22.02.06, 21:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10679356&v=2&s=0
      • falka32 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 23.02.06, 12:34
        wyobraźcie sobie taką sytuację:
        Wasz facet poważnie choruje, w sposób, który wiąże się z ohydnymi widokami i
        zapachami oraz opatrywaniem krwawiących ran. Powiedzmy, że rokowania na
        przeżycie ma takie, jak kobieta podczas porodu, czyli dość duże, smierć mu
        raczej nie grozi. Powiedzmy, że choroby tej nabawił się wykonując pracę na rzecz
        rodziny. Niemiej jednak cierpi bardzo a jego widok jest tylko dla osób o mocnych
        nerwach. Czy w takiej sytuacji będzie egoistą, wymagając, żebyś była przy nim?
        Czy okaże całkowity brak szacunku dla twoich nerwów i delikatności prosząc cię,
        żebyś go pielęgnowała, zamiast zatrudnić obcą pielęgniarkę, która zrobi to tak
        samo? Czy wy same uznacie, że macie absolutnie prawo nie pokazywać się w
        pobliżu, bo widok jest nie na wasze nerwy i może się odbić na waszym stosunku do
        seksualności męża? CZy powiecie, że rany na polu walki od lat były domeną
        mężczyzn, więc nie widzicie powodu, żeby was, kobiety mieszać do oglądania
        takich widoków? Czy oboje postanowicie, że wyłącznie twoją decyzją jest obecność
        przy nim a on tą decyzję uszanuje i nei będzie miał żalu?

        Inna sprawa: nikt nie widzi nic niestosownego w tym, że towarzyszymy naszym
        bliskim w ważnych życiowych momentach, niezależnie od ich estetyki. Nikt nie
        zastanawia się, czy obecność przy umierającej na raka matce w chwili jej smierci
        nie narazi nas na wstrząs czy też obrzydzenie. Po prostu trzeba tam być i
        chowamy wtedy do kieszeni takie pierdoły jak nasze poczucie estetyki, bo nie to
        jest ważne, w ogóle nie ten kaliber problemu. Nawet jeżeli ta bliska osoba jest
        nieprzytomna i umrze nieświadoma naszej obecności, uważamy bycie tam za swój
        moralny obowiązek i nie uważamy, że wystarczy jej obecność fachowego personelu
        medycznego. Osoba która uzna, że to nie na jej nerwy możę zostać nazwana
        nieczułym egoistą, choć widok śmierci jest bardziej dramatyczny i smutny niż
        widok narodzin. CZemu nie ma takiego samego nastawienia do równie ważnego
        momentu i równie niepowtarzalnego w życiu człowieka jakim są jego narodziny?
        Czemu ojcowie uważają, że estetyka jest wystarcającym powodem, dla którego są
        zwolnieni z powitania swojego dziecka na świecie? I towarzyszenia mu w drodze na
        świat, tak jak się towarzyszy nawet nieprzytomnemu umierającemu w drodze na
        tamten świat? Owszem, są to gesty symboliczne, bo ani umierająca nieprzytomna
        matka ani rodzące się dziecko nie zdają sobie sprawy z naszej obecności. Ale to
        są chwile, które powinny być dla_nas ważne i obowiązkowe. To rodzice powołują
        dziecko do życia i o ile matka z natury jest zawsze obecna, tak ojciec ma
        możliwość wyboru. Według mnie świadome nieskorzystanie z tej możliwości ze
        względów takich jak estetyka czy "słabe nerwy" jest po prostu niepoważne i
        bardzo, bardzo egocentryczne.
    • lolinka2 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 23.02.06, 12:37
      Masz rację. Nic dodać nic ująć. I ja i mój mąż myslimy podobnie. W końcu jakis
      rzeczowy głos nazywający to o czym rozprawiam od kilku lat.
    • neonatus51 Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 23.02.06, 12:41
      U mnie decyzja jest wspólna-na NIE.Dlaczego nawet w kwestii takiego wydarzenia
      jak poród ludzie kierują się...modą?Bo jak inaczej nazwać to co się dzieje jak
      nie modą na porody rodzinne?
      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20726;28/st/20060523/dt/6/k/26a5/preg.png
    • lolinka2 Do żon wahających mężów: spytajcie ich... 23.02.06, 12:50
      Właśnie sobie pogadałam z moim szefem o porodach itp i doszlismy do wniosku że
      dla przecietnego nie do końca wyedukowanego faceta słowo 'poród' ma znaczenie
      zawężone do drugiej fazy porodu (parcie) i stąd tyle obaw związanych z tymże -
      widok krwi, krzyczącej partnerki itp. poprzedzających godzin nie biorą pod
      uwagę, ba często nie wiedzą o ich istnieniu np dlatego mężczyzna kiedy zona
      zakomunikuje ze rodzi najczęściej natychmiast chce ja odstawić do szpitala.

      Spytajcie swoich wahających mężów jak oni definiują poród. Może po prostu
      brakuje im informacji...?
    • mysty Re: ojciec odmawiajacy udziału w porodzie to egoi 23.02.06, 20:09
      Jak dochodziło do poczecia to byl zadowolony, ja też. Ale przenigdy nie
      chciałabym oglądać jak przy siusiaku mojego mężczyzny kręci się kilka osób a on
      wyje z bólu i trwa to kilka godzin.
Pełna wersja