codzienne zakupy

27.02.06, 21:06
Jak sobie z nimi radzicie? Dźwigacie siatki? Bo ja trochę dźwigam,
najczęściej na dwa razy przynoszę z samochodu, ale mieszkam na 3 p. i to
latanie po schodach strasznie mnie męczy.
Nie mam sumienia zlecić ich mężowi, bo ja siedzę w domu i odpoczywam, a on
zasuwa od rana do wieczora, ale czasem myślę, że się za bardzo nimi
przeciążam.
    • dorianne.gray Re: codzienne zakupy 28.02.06, 00:19
      Ty siedzisz w domu i "hodujesz" malucha smile
      Moje zakupy nosi mój partner, ja nie zamierzam (bo i nie powinnam)!
      • mmalicka21 no niestety trzeba 28.02.06, 00:37
        nie da sie uniknąć
        ja jestem nie zmotoryzowana i musze czasami ładnych parę metrów iść z
        kilogramami siatek wracając do domu bo mężunia akurat nie ma albo coś a ja
        musze coś jeść więc musze zrobić zakupki
        i tak dźwigam bo co zrobić takie życie
        • matylda.fm Re: no niestety trzeba 28.02.06, 01:00
          Ja na dźwiganie bardzo uważam. Zakupy robimy raz w tygodniu w markecie i ja
          niosę wtedy same leciutkie rzeczy. Mąż czasem obraca na 2 razy z samochodu do
          domu ale nie pozwala mi nic dźwigać. W tygodniu jesli są zakupy warzywne-
          kilkukilogramowe to zawsze robi je mąż po pracy. Nie mam zamiaru głupio
          ryzykować, swoją drogą mąż by mnie zaciukał jakby mnie przyuważył dźwigającą
          coś.Raz przytachałam jakieś 4 kg zakupów i dostałam ostrą burę. Argument był
          jeden i skuteczny : "może nic się nie stać ale jak coś się stanie dziecku bo
          MUSIAŁAŚ tachać bez sensu zakupy to do końca życia sobie nie wybaczysz" co racja
          to racja
          • ajla1 Re: no niestety trzeba 28.02.06, 10:07
            Ja robie dokładnie jak ty Matylda. Zakupy tygodniowe w markecie i mąż tacha
            siatki. Natomiast wiadomo że na bieżąco świeże rzeczy (mięso, warzywa), kupuję
            już właściwie sama a to nie waży dużo- To jest naprawde dobre. Pomyśl co będzie
            pok koniec ciąży, nie dasza rady tyle dźwigać-najważniejsza jesteś Ty i dzidzia-
            Pozdrawiam!!!
    • ares1976 Re: codzienne zakupy 28.02.06, 07:48
      My robimy zakupy razem, raz w tygodniu w hipermarkecie na cały tydzień, i zawsze mój mąż je nosi z samochodu (mnie nie pozwala niczego nosić).
      W tygodniu tylko chodzę po pieczywo do sklepiku pod blokiem.
      Może też jeździjcie raz w tyg., może w sobotę - RAZEM - i po kłopocie.
    • bastet7 Re: codzienne zakupy 28.02.06, 08:02
      TO dopiero początek ciąży, ale ja też nie mam sumienia zrzucać robienia zakupów
      na męża i sama noszę (plus wnoszenie na IV piętro). Wracam wcześniej z pracy
      niż on, więc to ja chodze do sklepów. A nie powiem - często jest tego sporo,
      zwłaszcza puszki dla nasztych kotówwink)) Nie wiem jak to będzie później,
      zobaczę. Ale i tak generalnie zawsze staram się wszystko zrobić sama wokół
      siebie (i nie tylko), nawet jeśli ledwo mogę, taka już ze mnie wariatkawink
      Chociaż przez mdłosci w ostatni weekend mój M. sprzątał mieszkanie, byłam z
      niego bardzo dumnawink)))
      • jasminar Re: codzienne zakupy 28.02.06, 08:24
        ja zakupy lubie robic sama wiec jes robie i czasami zdarza mi sie tez dzwigac
        diabelnie ciezkie siaty co prawda na drugie pietro ale schody strime jak
        wejscie na Kasprowywink) wychodze z piesesm na godzinny spacer na łaki gdzie
        ostro brykamy uskuteczniam sprzatanie w domu i pranie piesa i szczerze powiem
        ze ten wysiłek fizyczny dobrze mi robi nie wyobrazam sobie siedzenia na tylku i
        nic nie robieniawink)
    • maga202 Re: codzienne zakupy 28.02.06, 09:37
      Ja też nie dźwigam, ale zdaję sobie sprawę że jak mąż cały dzień pracuje to trzeba zrobić zakupy. Ale jest rada na to żeby nie dźwigać trzeba po prostu przejść kilka razy z mniekszym obciążeniem i wszystko będzie ok.
    • ania1203 Re: codzienne zakupy 28.02.06, 10:17
      Kobieto co ty wygadujesz. Maz ciezko pracuje a ty siedzisz w domu i
      odpoczywasz. Przeciez jestes w ciazy i wnoszenie ciezkich siat na 3 pietro na
      dwa razy to przeciez zgroza. Zagon meza do roboty, w koncu sama w ciaze nie
      zaszlas i napewno jest ci ciezko toczyc sie z brzuchem, a co dopiero jeszcze po
      schodach z kolejnym ciezarem w postaci siat. Moj maz lata z odkurzaczem, mopem,
      zakupami i wcale nie narzeka, rozumie ze bycie w ciazy to wcale nie taka lekka
      sprawa.
      • bastet7 Re: codzienne zakupy 28.02.06, 10:20
        Oj nie przesadajmy. Jeżeli ciąża nie jest zagrożona to spokojnie można robić to
        i owo w domu a nie tylko wylegiwac się na kanapie. Nasze babki i prababki
        pracowały w polu do porodu smile Także - jesli mamy siłę i możliwość, to
        sprzątamy etc. a jeśli nie a mąż może pomóc - to niech pomaga. I tyle. Ciąża to
        nie choroba.
      • invicta1 Re: codzienne zakupy 28.02.06, 10:21
        ale poc o takie histerie?
        ja sama sprzatam, piore, prasuje
        czasami cos przyniose z zakupów, chociaz unikam wiekszych ciezarów i niczemu to
        nie szkodzi
        pomijam fakt, ze musze brac duphaston, ale to nie oznacza, ze musze lezec i grać
        pępek swiata
    • agawi26 Re: codzienne zakupy 28.02.06, 10:30
      A ja jestem w 37tc i od samego początku, gdy jeszcze pracowałam i potem, po
      18tc, gdy dostałam zwolnienie lekarskie codziennie rano wstaję 15 minutek przed
      mężem (który pracuje po 10-12 godzin dziennie i potem do nocy w domu przed
      komputerem), zbieram się i spacerek do sklepu na osiedlu po świeże pieczywko.
      Wracam, robię mężusiowi kanapki do pracy (zaznaczam - nigdy, przenigdy mnie o
      to nie prosił - to moja inicjatywa - lubię to!!!), potem zapinam wielkiego psa
      na smycz i zmykam na parunastominutowy spacerek. I tak, jak czasem mężuś burzy
      się o ten sklep, że w sumie to specjalnie po bułeczki dla niego, tak w spacerku
      ze zwierzakiem nie chce mnie wyręczać - "póki możesz, każdy spacer dobrze Ci
      zrobi". Mam to szczęście, że wszelkie duże zakupy robię w hipermarkecie raz-dwa
      razy w tygodniu - poza zapracowanym mężusiem mam kochane rodzeństwo, które o
      mnie pamięta, i gdy tylko trzeba zawiezie do marketu, popcha wózek, załaduje i
      potem przyniesie do domkusmile Nie wiem, jak bym sobie poradziła bez nich, bo też
      zaliczam się do tych, które nie mają sumienia zlecać takich zajęć zapracowanemu
      mężusiowi... Pozdrawiam cieplutko wszystkie przyszłe Mamuśki mające
      zapracowanych mężusiówsmile
    • llilly Re: codzienne zakupy 28.02.06, 11:24
      Witam!!!Mój mąż jest też strasznie zapracowany (jest w domu raz na 7-10 dni),
      zawsze jednak robi mi przeogromne zakupy (dokupuję tylko pieczywo i gazety) i
      kategorycznie zabrania jakiegokolwiek dźwigania.Pozdrawiam serdecznie.
    • aga_sama Re: codzienne zakupy 28.02.06, 11:25
      Ja staram się nie dźwigać, a jak robię większe zakupy, to zostawiam w sklepie
      najmniej potrzebne/ najcięższe rzeczy i Mąż przynosi je w drodze z pracy. Jeżeli
      auto trzymacie w bezpiecznym miejscu, to co za problem, żeby facet wieczorem
      zgarniał z bagażnika 3 kilo proszku, zgrzewkę mineralnej i kartony soków??
      • edyta.zan Re: codzienne zakupy 28.02.06, 13:18
        Teraz juz zakupy wlasciwie sa na glowie meza, ale w pierwszych miesiacach ciazy
        jak pracowalam, to nauczylam sie chodzic z malym plecaczkiem. Mimo, ze zakupy
        robimy raz w tygodniu w supermarkecie, ale zawsze okazywalo sie, ze cos jeszcze
        trzeba po powrocie z pracy dokupic. A to jakies owoce, mleko, czy sok. Niby
        wydaje sie, ze to "male" zakupy, ale zawsze siatka lub dwie noszenia. A jak sie
        to wrzucilo do plecaczka to znacznie wygodniej, i w razie czego rece wolne.
        • galanina Re: codzienne zakupy 28.02.06, 13:38
          Za tydzien rodze,wlasnie wrocilam ze spaceru i zakupow(siatki,wozek i dziecko do
          wniesienia na 1 pietro ze stromymi schodami)a po poludniu ide do pracy na 4
          godzinki.Do tej pory jakos mi nie zaszkodzilo...
    • simonkapl Re: codzienne zakupy 28.02.06, 13:41
      Ja kupuje troszke wiecej raz na tydzien, bo tak czy owak do najblizszego sklepu
      musze jechac samochodem.W ten sposob mamy spokoj na tydzien, a chleba i tak nie
      jadamy wiec spokoj.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja