Witam i pytam żałośnie...

06.03.06, 13:31
Witam wszystkich. Tak czytam na tym forum i czytam i żal mnie ogarnia. Jestem
z mężem 5 lat po ślubie. On zawsze uwielbiał dzieci, zawsze mówiliśmy sobie,
że szybko się postaramy, ale niestety zrezygnował, nawet nie próbując. Mam 28
lat, wadliwy jeden jajnik, wiem, że w ciążę będę zachodzić długo jeśli w
ogóle. On ma 31 lat. Jak widzi małe dziecko to się po prostu ślini. Jego
siostry mają dzieci i nie może się od nich oderwać, ale gdy próbuje z nim
rozmawiać, zbywa mnie cały czas tak samo - nie jest na to dobry czas. A kiedy
do diabła??? Jak mam mu to wytłumaczyć? On nawet kochać się ze mną nie chce,
bo wymyślił sobie, że pewnie dziurkuję gumnki. Po prawdzie, to ja też nie mam
ochoty na seks, bo w tej chwili dla mnie seks to robienie z przyjemnością
dzidziusia. Moje argumenty typu nie ma na co czekać, bo czas ucieka i robimy
się starsi, ja przecież nie jestem okazem zdrowia, no i on tak kocha cudze
dzieci dlaczego nie chce mieć własnego to jak grochem o ścianę. Powtarza
siedemnaście razy dziennie, że tak bardzo mnie kocha, że ślicznie bym
wyglądała z brzuszkiem, ale tego brzuszka nie chce zrobić. Podrzuca mi
magazyny o ciąży chyba żeby mnie dobić... Zawsze wymyśla jakieś ale. Już tak
kombinuje np, boli go głowa i przez dwa tygodnie nie można wtedy myśleć o
dziecku, bo będzie chore (leków żadnych nie bierze, ani on ani ja), a akurat
za te dwa tyg ja mam znienawidzoną ciotkę i on jest zadowolony, że mu się
upiekło. Co robię nie tak??? Pomóżcie!
    • ares1976 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 13:33
      Szczerze mówiąc nie rozumiem Twojego męża, sam sobie zaprzecza.
      • hermiona_775 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 13:58
        Masz rację tylko on tego tak nie widzi. Ma bardzo dziwne podejście do siebie i
        ludzi. Wg niego inni mogą wszystko, bo są tacy a nie inni (jacy? tego nie
        mówi), mogą mieć dzieci nawet nie mając pracy tak jak jego siostra, mój brat wg
        niego też jest super, bo jeszcze nie po ślubie, ale panna chciała, no to
        oczekują dziecka, słowem wszyscy tak naprawdę nie mają warunków wg niego żeby
        mieć dziecko, ale mają te dzieci i tak jest dobrze i słusznie! My oboje mamy
        stałą pracę, nieźle płatną, mieszkanie, w mojej pracy dziewczyny w ogóle nie
        mają problemów z powodu dziecka czy ciąży, ale wg mojego męża to właśnie my
        zrobimy głupio, jak zajdziemy w ciążę. I to jego wynajdowanie pretekstów, żeby
        nie... No po prostu czasem nie mogę się opanowac, żeby się z niego nie śmiać.
        Wiem, nie powinnam, ale jakbyście zareagowały, gdyby mąż/facet powiedział Wam,
        że nie może teraz płodzić dziecka, bo zjadł ser camambert??? Nie wyrabiam.
        Dziecko jest sensem mojego życia, pochodzę z wielodzietnej rodziny, zresztą
        moje kochanie też, ale co z tego. Muszę odwracać wzrok od ciężarnych kobiet,
        gazetki o ciąży wyrzucam, żeby mnie nie drażniły, a on jeszcze mi tłumaczy, że
        za bardzo się nakręcam i on przecież nic nie obiecywał. Tylko, że jak się
        oświadczał, to powiedział, że dla niego małżeństwo jest po to, żeby rodziły się
        dzieci. Nie tylko, ale żeni się ze mną, bo chce ze mną zbudować rodzinę. I
        gdzie ta rodzina??? Wirtualnie chyba... Ja nie mogę za niego zdecydować. Jest
        dorosły, nie ma mamy obok, która by mu powiedziała, że teraz jest właśnie czas
        na dziecko. Zresztą ze swoją mamą i z moją nie rozmawia na ten temat, bo one
        trzymaja moją stronę. Może facet jest trochę osaczony, ale w końcu sam sie o to
        prosi. Mam mu odpuścić i poczekać, aż dorośnie? Ile tak mogę czekać? Do
        emerytury?
        • abi3 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 15:53
          Wydaje mi się, ze Twój ma jakiś problem.... emocjonalny? nie wiem...ale to jego
          zachowanie.....dziwne conajmniej!
    • llilly Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 13:35
      Witaj!!!Jedyne co mi przychodzi do głowy to jest, że on jakby sam Cię namawia
      do dziurawienia gumek...Wydaje mi się, że powinniście rzeczowo ustalić kiedy
      konkretnie będzie dobry termin na dziecko, to głupie, ale może uświadomi
      mężowi, że zawsze jest jakieś "ale", a czas ucieka bezpowrotnie.Ściskam Cię
      mocno.
      • hermiona_775 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 13:41
        Bardzo Ci dziękuję!!! Zresztą Wam wszystkim
    • lenka_style Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 13:40
      wiesz co, w Twojej sytuacji to pozostaje już naprawdę tylko "kontrolowana
      wpadka", czyli właśnie jakieś niby zapomniane tabletki czy przedziurawione
      gumki. Twój mąż z tym podrzucaniem gazet o ciaży o tekstami jak byś ładnie
      wyglądała z brzuszkiem wydaje się być zupełnie niedojrzały - chciałby i mieć
      ciastko i je zjeść, no niestety tak się nie da... musisz sytuację wziąć w swoje
      ręce, choc to trochę nieetyczne.
      Najwyżej cię rzuci (w co wątpię, bo on ma chyba trudności po prostu z
      podejmowaniem decyzji), to zostaniesz z dzidziusiem happy mamą.
      Nigdy bym czegoś takiego nie sugerowała komuś, kto nie ma problemów z zajściem
      w ciążę, ale brak jednego jajnika to naprawdę poważna sprawa, lat też już nie
      macie mało, nie masz na co czekać. Lepiej stracić jednego palanta niż szansę na
      dzidziusia, jeśli bardzo chcesz zostać mamą.
      • hermiona_775 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 13:44
        Małe sprostowanko, nie pisałam, że nie mam jednego jajnika, tylko że jeden po
        prostu działa "inaczej"... A w sumie to i tak nie ma to znaczenia. Może dziś
        zrobię pierwszą próbę wpadki kontrolowanej... Całuski!
    • simonkapl Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 14:06
      A wiesz co mi przyszlo do glowy? Oczywiscie moge sie mylic, ale moze twoj maz z
      tych czy innych powodow podejrzewa ze jest bezplodny?I moze boi sie Ciebie
      zawiesc? W przypadku mojego meza byly takie obawy (wypadek w wieku dojrzewania),
      tyle ze on chcial probowac od razu, zeby sie przekonac.
      • hermiona_775 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 14:17
        Szczerze mówiąc nie zastanawiałam się nad tym, ale nie sądzę, żeby był. Chyba,
        że wie a mi nie mówi, albo faktycznie się boi... Tylko jak takiemu uparciuchowi
        to powiedzieć? Jak skłonić go żeby sie przekonał?
        • demarta Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 14:47
          ja byłam w podobnej sytuacji, ukochany ten sam od 4 lat, razem wynajmowaliśmy
          mieszkanko, obydwoje pracowaliśmy, utrzymywaliśmy się bez problemu, niczym w
          życiu nie byliśmy obarczeni, mogliśmy sobie pozwolić na dziecko bez żadnego
          problemu. za każdym razem jak któraś z jego koleżanek w pracy zaszła w ciążę,
          chodził rozmarzony, cieszył się ich szczęściem i twierdził, że też
          chciałby "być w ciąży". na seks bez zabezpieczenia jednak nigdy się nie chciał
          zgodzić, kilka razy go oszukałam, ale jak się chce zajść w ciążę na siłę, to
          też nic z tego nie wychodzi, za każdym razem kiedy próbowałam z nim o tym
          rozmawiać, to wg niego czas był nie ten i nie należało się spieszyć.........
          dzisiaj jestem żoną innego faceta i od sierpnia jestem w ciąży, a on? ma już
          drugą dziewczynę od czasu kiedy nie jesteśmy ze sobą, najpierw był z 3 lata
          młodszą od siebie, teraz ma 6 lat młodszą, jakby podświadomie wybierał
          dziewczyny, które nie będą się spieszyć z chęcią posiadania dziecka, a tak
          naprawdę wiem, że w jego przypadku problemem był i jest brak dojrzałości
          emocjonalnej, jednocześnie bardzo czegoś chciał i równie bardzo nie chciał, bo
          jak sobie wyobraził następstwa podjętej decyzji, od razu był przerażony i
          uciekał od tej decyzji w totalnie odwrotną stronę. dla mnie to przykład
          wewnętrznego dzieciaka ubranego w dorosły garnitur...i wiem, że do dzisiaj z
          jednej strony tęskni za mną i cierpi z tego powodu, że nie jesteśmy już razem,
          a z drugiej strony oddycha z ulgą, że nie jest ze mną, bo wtedy również
          zawartość mojego brzucha należałaby do niego w 50% ..... jak po raz pierwszy
          zauważył u mnie brzuszek z wielkim wzruszeniem pogłaskał go, ale po chwili
          odwrócił się na pięcie, pożegnał mnie i od miesiąca nie odezwał się ani
          słowem........ przez bycie z nim chyba przygotowałam się na posiadanie
          prawdziwego małego dziecka, to była dla mnie szkoła macierzyństwa........
    • llilly Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 15:00
      Porozmawiajcie rzeczowo-masz 28 lat (Twój wiek w rozważaniach "ciążowych" liczy
      się bardziej niż Jego), generalnie najlepszy czas na rodzenie z punktu widzenia
      Twojego i dziecka jest do 35, pomyślcie ile chcecie mieć dzieci i jakos to
      trzeba rozplanować w końcu, tak myślę...
    • begonia4 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 15:05
      Sorry, ale Twój facet jest kompletnie niedojrzały emocjonalnie. I chciałby i
      boi się. Myslę, że na Twoim miejscu zrobiłabym tak: przez 2- 3 tyg. nie
      rozmawiałabym zupełnie na temat ciąży, dzieci itp. Potem, gdyby sam zagadnął,
      powiedziałabym ,że przmyslałam sobie b. dokładnie naszą sytuację i jednak On ma
      rację, że dziecka nie pownnismy mieć. Gdyby przynosił gazetki o ciąży do domu
      wyraźnie bym go poprosiał żeby tego nie robił, bo po co, skoro nie będziemy
      mieć dziecka. Czekałbym na następny ruch - jego słowa, czy sam po jekimś czasie
      wracałby do tematu, czy pod wpływem Twojego zachowania przmyslał ponownie swoją
      decyzję. Gdybyś jednak, pomomo jego dalszej niechęci postanowiła zostać mamą,
      pomysł z kontrolowaną wpadką nie jest taki zły czy bezsensowny. To nie jest
      trudne, ale musisz liczyć się z konsekwencjami- np. że może nie
      wytrzymać "obciążenia" i idejść. To jednak Ty musisz wybrać to co jest dla
      Ciebie najważniejsze - małżeństwo bez dzieci i poczucie niespełnienia oraz
      trwanie przy wiecznym chłopcu czy też podjęcie ryzyka zaostania samotną mamą.
      Życzę Ci żebyś nie musiała podejmować takich decyzji, mam nadzieję że
      wydorośleje ten Twój Piotruś Pan. Powodzenia.
      • kaska961 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 15:25
        A nie przyszło Ci do głowy że on może ma jakieś podwójne życie?
        Jest z Tobą dla zmyłki. Tak Cię kocha, tak pięknie byś wyglądała z brzuszkiem,
        przynosi pisma o dzieciach i może faktycznie je kocha ale jest gejem!
        Nie kocha się z Tobą tak jakby się brzydził kobiety bo to że dziórawisz gómki to
        trochę dziwne myślenie u 31-letniego faceta, jakaś obsesja, dziwny człowiek.
        Współczuję Ci z całego serca. I przepraszam za drastyczne słowa ale zachowanie
        tego człowieka jest szokujące. Stosuje na Tobie metodę kijka i marchewki której
        zapewne nigdy nie dosięgniesz.
    • boyena Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 15:13
      ja to widze tak, że on owszem bardzo chce mieć dziecko/dzieci i jednocześnie
      bardzo się boi. i tak się miota. i z jednej strony daje Ci wszelkie powody,
      żebyś myślała ze on tego dziecka chce (czyli np. te gazetki itp) ale tez i mówi
      Ci, ze jeszcze nie czas. to dla mnie takie głupie "zabezpieczenie", że np. jak
      już będziecie mieli dzidziusia i by się okazało że on się nie sprawdza, nie daje
      sobie z nim rady to zawsze moze powiedzieć, że to nie jego wina bo on przecież
      mówił, że jeszcze nie...
      powiem Ci, że rzadko jest tak,że się w pełni czuje, że juz jest ten moment
      (zwłaszcza faceci), oni mają najpełniejszą świadomość ile tracą (imprezki,
      wyjazdy itp) i chętnie odkłądają termin ojcostwa na później. z drugiej strony
      też, gdy mają zostać i zostają ojcami potrafią bardzo dojrzale do tego tematu
      podejść.
      ja Ci nie chce tu nic doradzać, ale ja bym chyba postawiła go już przed faktem
      dokonanym. osobiśie wydaje mi się, że Twój mąż bedzie skakał pod niebiosa ze
      szczęścia. tego Ci życzęsmile
    • burlone Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 16:55
      Wszystko wskazuje na to, ze masz chlopaka a nie chlopa smile)
      wiek nie ma tu nic do rzeczy
      Pozdrawiam
      • rogusia2 Re: Witam i pytam żałośnie... 06.03.06, 20:28
        Twój mąż kocha dzieci...,ale cudze. Nie jestem zwolenniczką stawiania feceta
        przed faktem dokonanym, bo to nie jest fair. Jeśli się decydujecie na wspólne
        życie to tak ważnie decyzje również powinniście podjąć razem. Czas dla
        mężczyzny płynie nieco wolniej, jego zegar biologiczny nie jest tak nieubłagany
        jak dla kobiety. Uważam jednak, że jeżeli on wyraźnie komunikuje, że nie jest
        to dobry czas to znaczy, że nie czuje sie dojrzały do roli ojca. To świadczy,
        że jest odpowiedzalny. Jakbyś się czuła na jego miejscu - to oczywiście
        abstrakacja - kiedy nie chcąc dziecka byłabyś zmuszona do jego urodzenia? Może
        podświadomie czegoś się boi /wspominałaś o tabletkach od bólu głowy, czy serze
        który mógły żle wpłynąć na poczęcie smile smile/ np. chorego maleństwa, może to
        jakaś fobia. Tu może pomóc tylko szczera rozmowa, a jeśli taka jest przyczyna
        to chyba tylko psycholog. Będąc na twoim miejscy bałabym się "wpadki
        kontrolowanej" bo przy takich środkach ostrożności, jakie stosuje twój mąż może
        nie uwierzyć w przypadek, a to grozi poważnym konfliktem, oby nie rozstaniem.
        Niestety znam taką parę, która z podobnego powodu się rozeszła.
    • julinekk Re: Witam i pytam żałośnie... 07.03.06, 12:45
      czytam niektore odpowiedzi i oczom nie wierze... namawianie do "wpadki
      konrolowanej"? przeciez to jest zwyczajne oszustwo i to z gatunku tych bardziej
      obrzydliwych! pomysl jek bys sie czula gdyby ktos cie postawil przed faktem
      dokonanym w tak waznej dziedzinie. to nie jest kwestia przemalowania domu, czy
      kupienia biletow na wycieczke. dziecko to decyzja na cale zycie, to
      zobowiazanie ktorego nie mozna przyjac pod przymusem. wtedy nic dobrego z tego
      nie wyniknie. zastanow sie dobrze czy chcesz budowac swoja rodzine na
      oszustwie.
      a co do twojego meza - dla mnie jego zachowanie jest oczywiste. z tego co
      piszesz wnioskuje ze on lubi dzieci, ale boi sie odpowiedzialnosci. wielu jest
      takich mezczyzn, podobaja im sie slodkie malenstwa z ktorymi mozna sie pobawic,
      ale przeraza ich druga strona rodzicielstwa - odpowiedzialnosc. no i nie ma co
      ukrywac - dziecko to nie tylko slodki bobas do zabawy, ale przede wszystkim
      ogrom pracy do wykonania. pozdrawiam
      • hermiona_775 Re: Witam i pytam żałośnie... 08.03.06, 11:45
        Jesteście wszystkie słodkie, że tak piszecie. Macie rację, może i najlepiej
        milczeć przez jakiś czas o dziecku. Dziś rano byłam u gina, kontrola tego
        mojego nieszczęsnego jajnika i zapytał mnie, KIEDY. Odpowiedziałam, że nie
        wiem, to nie ode mnie zależy, mój mąż wyraził swoje zdanie jasno i dobitnie,
        mimo, że to dziecinne zachowanie. A gin do mnie, że mam 3 miesiące na zajście!
        Bo tam coś się dzieje i jak zajdę, to może da się ten jajnik uratować, bo jak
        zaczną działać hormony, to i na niego podziałają i może nawet będę mogła mieć
        jeszcze jedno dziecko... (he, he, chyba nie z tym facetem...), bo u mnie to
        wszystko tak szybko idzie i owulacja raz jest a częściej nie ma... Prawie
        bezpłodna jestem, do cholery, a mój mężulek ma to gdzieś!!! Ale mimo wszystko
        nie stać mnie na postawienie go przed faktem dokonanym. Dziś dzień kobiet i
        zgadnijcie, co dostałam - oczywiście wielki bukiet kwiatów, a w nim schowaną
        kartkę z życzeniami, a na kartce para z bobasem... Ręce mi opadły.
        Podziękowałam grzecznie i wyprawiłam go do pracy. On nie jest gejem, tylko
        strasznym tchórzem. Wczoraj nawrzeszczałam na niego i kazałam mu wyrzucić
        osobiście wszystkie gazetki itd. przedmioty kojarzące się z dziećmi, ciążą.
        Poszedł i wyrzucił. A jak wrócił, to zapytał, czy w takim razie nie będziemy
        mieć dzieci (!!!!!!!!!!!!!). I taka była rozmowa.
        - będziemy mieć dzieci?
        ja: - nie sądzę
        -dlaczego?
        - bo ty nie chcesz
        -przecież kocham dzieci i kupowałem ci gazetki i sam je też czytałem, żebyśmy
        jak najwięcej wiedzieli
        - przykro mi ale to za mało od czytania nie zachodzi sie w ciążę
        - ale teraz jest za wcześnie
        - to twoje zdanie, wg mnie dla mnie robi sie już bardzo za późno, gin mi mówił,
        że mam jakieś 3 miesiące i oczywiście może sie mylić ale jeśli nie...
        - a twoje zdanie
        - jak chcesz mieć ze mną dziecko to bierz się do roboty.
        - teraz?
        - teraz
        Po czym odwrócił sie do ściany i zasnął. Pół nocy płakałąm w kuchni. Rano
        milczałam. Przed chwilą dzwonił i mnie prezepraszał za niedojrzałość. I
        powiedział, że będzie później z pracy, bo jedzie po umówionego już kilka
        tygodni temu kota rasowego. On woli chyba takie środki zastępcze... Mawia, że
        to taka wprawka przed dzieckiem. Jak uzmysłowić mu, że przez niego żadnego
        dziecka nie będzie?! Mam mu zagrozić rozwodem? I co? Z innym zanim się poznam
        to będzie po zawodach. Zresztą o czym ja myślę, nie chcę żadnego innego... CO
        BYŚCIE ZROBIŁY NA MOIM MIEJSCU???
        Nie chodzi mi o dziecko za wszelką cene, ale o to, by stworzyć z mężem rodzinę,
        jak zawsze chceieliśmy. Co, nagle mu sie odwidziało???
        • katrint Re: Witam i pytam żałośnie... 08.03.06, 12:59
          Ja popieram dziewczynę, która napisała,że powinnaś bardzo konkretnie ustalić
          kiedy zamierzacie mieć dziecko a nie przekomarzac się i pozwalać mężowi na
          odkładanie tego w bardzo nieokreśloną przyszłość.Spytaj wprost-kiedy?I niech
          się konkretnie wypowie a nie stosuje jakieś dziwne podchody z tymi gazetkami
          czy kartką z bobaskiem.I żadnego odwracania się na drugi bok zanim czegoś nie
          ustalicie.Nie pozwól się zbywać, bo się zadręczysz domysłami o co mu właściwie
          chodzi.Najlepsze są konkretne pytania i oczekiwanie na równie konkretną
          odpowiedź w trybie natychmiastowym.Pozdrawiam i życzę powodzenia
        • mw144 Re: Witam i pytam żałośnie... 08.03.06, 13:48
          Wiem, że to nie w porządku, ale Twój mąż to chyba przypadek beznadziejny -
          zajęłabym się na Twoim miejscu dziurawieniem gumekwink
          • tucik Re: Witam i pytam żałośnie... 08.03.06, 14:38
            nasuwa mi się takie powiedzonko "chciałbym ale się boję..." jeżeli masz
            pewność, że jak faktycznie zajdziesz w ciąże on zajmie się Tobą i dzieckiem i
            bedzie odpowiedzialnym ojcem to możesz po prostu tak jak któras z koleżanek
            wyżej popróbowac zajsc bez jego wiedzy, bo to chyba taki typ, że jak ma
            ploanowac dziecko to sie boi więc może los musi za nbiego zdecydować??? albo
            wizyta u psychologa...
        • linn3 Re: Witam i pytam żałośnie... 08.03.06, 15:19
          Witam,
          Z Twoich relacji wynika, ze twój mąż po prostu boi sie odpowiedzialności za małą
          istotkę (czy w jego rodzinie nie bylo żadnych chorób genetycznych??).
          prawdopodobnie nie miałby nic przecw temu ,żeby za ewentualną "wpadkę" obwinić
          Ciebie - zawsze mógłby powiedzieć, że on od początku mówił, że to zły pomysł,
          zły moment itp. - nie jest to jednak dobre rozwiązanie, przede wszystkim ze
          względu wasz związek - byłabyś w nim zdecydowanie silniejszą i obciążoną stroną.
          Sprawa Twojej płodności ma teraz priorytet - może spróbuj zabrać męża do
          ginekologa, żeby porozmawiać o Waszym dziecku. Skoro wszystko chce tak dokładnie
          zaplanować - powinien się zgodzić. Niech od samego lekarza usłyszy, że może nie
          być żadnego "potem" i że po trzydziestce szanse na zdrowe dziecko - hmm....
          oględnie mówiąc - nie rosną.
          Pozdrawiam
          • martyna1985 Re: Witam i pytam żałośnie... 08.03.06, 16:11
            sad to bardzo smutne co piszesz. trudno jest cokolwiek doradzić, bo nie znam ani
            Ciebie ani Twojego męża. Jego zachowanie jest conajmniej dziwne, ale to pewnie
            słyszałaś tysiące razy;/ Może porozmawiaj z nim jeszcze raz na spokojnie, tak,
            żeby nie miał odwrotu, tzn nie zasnał, nie wyszedł do pracy itp. Powiedz mu
            jeszcz raz dokładnie co Ci lekarz powiedział, spytaj się go, o co tak naprawde
            chodzi?! Trzymam kciuki.
    • kolorina Re: Witam i pytam żałośnie... 08.03.06, 16:33
      Trochę to dziwne.Powinnas z nim poważnie porozmawieć.Mam wrażenie,że zachowuje
      się jak dziecko,odchodzi od problemu.Jeszcze te gazety,które ci podsuwa.Może ma
      jakiś poważny problem ze sobą,może boi się,że skrzywdzi Wasze dziecko.Nie
      rozumiem o co chodzi,prace macie,jeżeli jestescie kochającym się stadłem
      szczera rozmowa powinna pomóc.Chociaż wiem jak to czasami z facetami bywa.Ja
      jestem teraz w 4tyg.ciąży,3lata po martwej ciąży i wiem,że faceci zupełnie
      inaczej się zachowują w trudnych sytuacjach,udają,że nic się nie dzieje i
      tłamszą wszystko w środku.Wydaje mi się,że twój maż się czegos boi i powinnas
      zmusić go do szczerosci a nie takie odwracanie kota ogonem.Trzymaj się
      • mika77ka Re: Witam i pytam żałośnie... 09.03.06, 12:34
        Ja sobie myslę, że powinniście razem udać się do ginekologa. Myślę, że jak u
        pewnego żródła dowie się czym może skończyć się to odwlekanie, to napewno to
        przemyśli. Nie sądzę, żeby wizja rodziny bez możliwości posiadania dziecka
        satysfakcjonowała go. Chyba, że ma jakąś tajemnicę, o której nikt nie wie.
        Jeszcze jedno. Czasem trzeba dużo, dużo więcej czasu niż trzy m-ce, żeby zajść
        w ciążę. Mnie od zamysłu do urodzenia dziecka minęły równe trzy lata.
        Pozdrawiam MIKA
Pełna wersja