kubok Bylem, przezylem. Lekarze tez. 20.03.06, 21:37 Najgorsze bylo patzrec jak nasza sluzba zdrowia dziala. Najpierw izba przyjec. Jak zona wyszla i opowiedziala jak zachowywala sie lekarka, a wlasciwe pielegniarka bo lekarz pozniej przyszedl, to myslalem ze babe roztrzaskam. Rozsadek zwyciezyl. Pozniej porodowka, dobrze, ze mielismy oplacona polozna. Moze dlatego wsyscy byli troche bardziej mili niz zwykle. Bylem prawie do konca, niestety musialem wyjsc bo zaczely sie komplikacje(kleszcze), ale zona mowi ze duzo jej pomoglem, zwilzalem usta, liczylem czas do ustania skurczu i przede wszystkim BYLEM(slowa zony). Bo generalnie prawda jest taka ze kobiecie najbardziej na porodowce, gdy lezy(nie rozumiem czemu w Polsce nie ma innej pozycji porodowej) doskwiera amotnosc. Gdyby nie ja bylaby sama. A zobaczyc soje dziecko po porodzie to cos najcudowniejszego. Przy drugim tez bede. Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Re: Trudny poród dla faceta 20.03.06, 22:00 Wreszcie jeden facet (Andrzej z artykułu), który się nie bał powiedzieć co o tym mysli. Co oczywiscie absolutnie nie znaczy, ze wszyscy faceci sciemniaja jak było OK przy porodzie a potem cichcem biegają na terapie do psychoanalityka )) Chodzi mi o to, ze mamy teraz mase jedynie słusznych opcji: jak poród to oczywiscie rodzinny, jak karmienie to tylko piersią, jak dzieci to już maksymalna na nich koncentracja i masa innych. Ilu ludzi robi to "ze społecznego dowodu słusznosci", nie podejmując tak naprawdę swoich własnych decyzji, tylko płyną z prądem? Naprawdę nie kazda kobieta chce przekroczyć granicę najwiekszej intymości, być całkiem "obnażona" i nie kontrolujaca się. I nie kazdy facet ma ochote to ogladać. Facet nigdy naprawdę nie będzie uczestnikiem porodu, to nie jego misterium. Tak na marginesie-zawsze mnie szlag trafia jak facet mówi "jesteśmy w ciąży" albo rodzilismy. Jak chociaż jeden przechodzi przeciętną ciążę zwłaszcza trzeci trymestr, poczuje przyjemnośc skurczów partych, mimowolnego wyprózniania się etc. to OK )) A co do tych wnętrzności z artykułu-facet ma rację. Bo łozysko to niby czym jest? PS. A o tym czy facet jest (bedzie) dobrym mężem czy ojcem nie świadczy obecność przy porodzie. Moim zdaniem weryfikują to bardzo mocno pierwsze miesiace z dzieckiem, to jak sie anagżuje w opieke, jak daje radę konfliktom, a nie czy spędzi parę mniej lub bardziej stresujacych godzin na porodówce Odpowiedz Link Zgłoś
chomsky Sabrilla, widze, ze sie zgadzamy;) 20.03.06, 23:17 Niektorzy lubia rodzic w towarzystwie, karmic piersia, zogniskowac caly swiat wokol dziecka [pajdokracja] czy tez, ze dorzuce dalsze przyklady, rodzic "na zywca" [bez znieczulenia, bez cesarki] czy filmowac porody [chwala B., ze ta kretynska moda wygasa]. Inni tego nie lubia. Jezeli facet jest razem ze swoja kobieta przy porodzie i to jest dla nich fajne, w porzadku. Ale zrozumcie, ze TO NIE JEST JEDYNY SLUSZNY POGLAD, a jedynie jedna z opcji. Odpowiedz Link Zgłoś
kubok Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 09:41 > PS. A o tym czy facet jest (bedzie) dobrym mężem czy ojcem nie świadczy obecnoś > ć > przy porodzie. Moim zdaniem weryfikują to bardzo mocno pierwsze miesiace z > dzieckiem, to jak sie anagżuje w opieke, jak daje radę konfliktom, a nie czy > spędzi parę mniej lub bardziej stresujacych godzin na porodówce A nie sadzisz ze bardziej doceni wtedy wysilek jaki kobieta poniosla, zeby urodzic dziecko????? Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 19:33 Szczerze mówiąc nie wiem. Nie wiem czy facet to doceni )))Nie wiem czy faceci i tak nie uważają, ze to nasz "obowiązek" tylko w zyciu się nam nie przyznają. Nie, no po prostu nie mam zielonego pojecia ale wydaje mi się, ze nie. Bywa przecież tak, ze mąż jest przy porodzie a potem jest niuedzielnym ojcem albo w ogóle. Chociaż na pewno zalezy od konkretnego mężczyzny Ale to co wiem jako podwójna mama, to to, ze prawdziwego faceta poznaje się po porodzie ))Bo wtedy bywa naprawde trudno. Tu można by o tym pisac i pisać. Ja osobiscie (podkreslam osobiscie-żadnych objawionych prawd nie zamierzam głosić) myslę, ze porody rodzinne w duzym stopniu to cos w rodzaju trendu, mody czasem bez zastanowienia. Tyle. Myslę, ze w kazdym przypadku warto się zastanowić: czy ja naprawde tego chcę? I czy on naprawdę tego chce? A nie ciagnać faceta bo koleżanka, bo sasiadka itd. Na szczęscie w tej chwili jest wybór. I to chyba jest najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
r3003 Re: Trudny poród dla faceta 20.03.06, 22:09 Miałem poród rodzinny. Nie obserwowałem tego co dzieje się z żoną poniżej pasa znając swoje uczulenie na widok krwi (kiedyś jak się zraniłem przy goleniu, to zemdlałem). Zajmowałem się moją Anią od pasa w górę - razem oddychaliśmy (tak jak nauczono nas na szkole rodzenia). Kiedy położna wzięła na skurczu nożyczki chirurgiczne wiedziałem, że będzie nacinanie krocza (oczywiście nie patrzyłem), ale żona nic nie poczuła podczas cięcia na skurczu, natomiast ja byłem bliski omdlenia (bo myślałem, że to tak, jakby ktoś obcinał mi przyrodzenie!!!). Kiedy Jasiek był już na świecie dostałem do ręki nożyce w celu przecięcia pępowiny. Wiem, że to nie boli, ale zapytałem lekarzy czy nie zadam cierpienia dziecku i żonie - zapewnili mnie, że nie. Z zamkniętymi oczyma dokonałem "rytualnego" cięcia. Potem syn został lekko wytarty ze śluzu (według najnowszej wiedzy nie myje się na początku noworodka). Syn został zbadany przez pediatrę, opatulony i włożony do specjalnego wózeczka. Lekarze kazali mi wyjść z synkiem na korytarz, a dalej sami zajmowali się już żoną. Na korytarzu wszystko we mnie puściło i zwyczajnie się rozryczałem ze szczęścia, nieśmiało dotknąłem rączki mojego synka. To było cudowne. Wspólny poród uważam za niezwykłe przeżycie. Nie patrzyłem żonie między nogi, bo wiedziałem, że to za mocne dla mnie i byłaby to zwykła ciekawość, która do niczego nie prowadzi. Facet powinien w tym uczestniczyć - niech przekona się, co narobił!!! Odpowiedz Link Zgłoś
idonea Poród w znieczuleniu! 20.03.06, 22:52 To jest to! Ja się nie męczyłam, dowcipkowałam z położnymi i pielęgniarkami, mąż serwował kostki lodu, jego siostra nagrywała wszystko na video. Jeden wielki piknik. W dodatku pierwszy kontakt dziecka był właśnie z tatą, na dźwięk jego głosu mała przestała płakać. Ogólnie same pozytywne przeżycia z wyjątkiem momentu, kiedy kroplówka ze znieczuleniem wypadła i poczułam naprawdę, jak to boli. Na szczęście założyli mi drugi raz i dalej to już był raj. Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: Trudny poród dla faceta 20.03.06, 23:16 Gratuluje madrej decyzji. Moja droga, a jak to jest teraz, czy nie czujesz zalu ze pozbawilas sie jedynego w swoim rodzaju metafizycznego przezycia. Czy brak odczuwania bolow porodowych nie spowodowal u Ciebie braku milosci do dziecka, czy nie obawiasz sie, ze znieczulenie spowoduje zwiekszenie ryzyka uzywania narkotykow przez Twoje dziecko? Ten caly arsenal "argumentow" serwuja nam rozne autorytety medyczne, az wstyd! Odpowiedz Link Zgłoś
brandywine Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 08:13 Nie wiem, czy to nie jakaś histeryczna reakcja, ale znacząco mnie ten artykuł rozbawił. Dzięki serdeczne za chwilę rozrywki!! Odpowiedz Link Zgłoś
miladka24 Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 08:46 A w zasadzie to NIE. Kurde NIE. Jeszcze nie rodziłam, chcę mieć dziecko, ale poród nie napawa mnie żadnym entuzjazmem, jestem lekko przerażona, normalnie mdleję na widok krwi i nie cierpię bólu (ani igieł wbijanych w cokolwiek, zanim zaczniemy mówić o znieczuleniu). Jeżeli ja mam się tak męczyć, to dlaczego nie on? Ja nie mam żadnej misji dziejowej ani ideologii, która mi to "piękno porodu" osobiście uprawomocni. Nie mam na to ochoty, ale wiem, że będę musiała przez to przejść. I nie obchodzi mnie to, czy on jest delikatny/straci ochotę do seksu (a ja to nie stracę?)/będzie przerażony itd. Ja też jestem i ja też będę przerażona. Dziecko zrobiliśmy razem, razem mamy je wychować i razem powinniśmy przez to przejść. Więc tak, będę nalegać, bo to jest to, co rozumiem przez równość. Jak ja muszę rodzić fizycznie, niech on rodzi symbolicznie. A granice intymności to za przeproszeniem bullshit. Jak ktoś słusznie napisała: a w chorobie? A pieprzyć się może, ale na moje cierpienie/moją fizjologię nie moze patrzeć? Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 19:40 Fajne podejscie w sumie racja. Ale kurcze: choroba a poród i granice intymnosci. Cosik mi nie gra. Moze dlatego, ze z chorobami mam do czynienia na co dzień i po prawdzie to jakos nie widze korelacji z porodem. Ale moze to zboczenie zawodowe. Ale o ile zakład dziewczyny, ze żaden facet nie pozwoli Wam byc na przykład przy badaniu prostaty? miladka24 napisała: > A w zasadzie to NIE. Kurde NIE. > > Jeszcze nie rodziłam, chcę mieć dziecko, ale poród nie napawa mnie żadnym > entuzjazmem, jestem lekko przerażona, normalnie mdleję na widok krwi i nie > cierpię bólu (ani igieł wbijanych w cokolwiek, zanim zaczniemy mówić o > znieczuleniu). > > Jeżeli ja mam się tak męczyć, to dlaczego nie on? Ja nie mam żadnej misji > dziejowej ani ideologii, która mi to "piękno porodu" osobiście uprawomocni. Nie > mam na to ochoty, ale wiem, że będę musiała przez to przejść. I nie obchodzi > mnie to, czy on jest delikatny/straci ochotę do seksu (a ja to nie > stracę?)/będzie przerażony itd. Ja też jestem i ja też będę przerażona. Dziecko > zrobiliśmy razem, razem mamy je wychować i razem powinniśmy przez to przejść. > Więc tak, będę nalegać, bo to jest to, co rozumiem przez równość. Jak ja muszę > rodzić fizycznie, niech on rodzi symbolicznie. > > A granice intymności to za przeproszeniem bullshit. Jak ktoś słusznie napisała: > a w chorobie? A pieprzyć się może, ale na moje cierpienie/moją fizjologię nie > moze patrzeć? Odpowiedz Link Zgłoś
aha123 Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 08:57 ...a wiecie co mnie "rozwaliło"? Zacytuję: "Człowieku, ... to obrzydliwe... cały ten poród zniechęcił mnie do seksu na jakieś dwa miesiące" TO STRASZNE!!! A Pan chciał że tak powiem "konsumować" natychmiast "po"?! Współczuję tej żonie.... Odpowiedz Link Zgłoś
kubok Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 09:44 Popieram. Przeciez przez ok. dwa miesiace to chyba wcale nie mozna sie kochac Odpowiedz Link Zgłoś
radykal Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 10:47 Co ciekawe największe larum podnosza panie ... i one staraja sie grac pierwsze skrzypce i maja najwiecej do powiedzenia A tak naprawde powinni sie wypowiedziec panowie - bo o tym jest artykuł Mam syna , bylem przy porodzie rodzinnym ,choc specjalnie nie chcialem ale zrobilem to dla zony bo ona bardzo chciala ( traumy po tym nie mam , nie zemdlałem ) Dla jako dla faceta , który nie lubi filmów o porodach , operacjach , nie lubie widoku krwi poród nie jest czymś co chcialbym ogladac Przecięcie pępowiny , zrobilem to a nawet gdybym nie zrobil to co dziecko bedzie mniej moje ? mniej kochane ? BZDURA Jedynym logicznym argumentem , który spowodował ze bylem przy porodzie to to ze facet patrzy na spokojnie , nic go nie boli , ma dośc trzezwe spojrzenie na sytuacje i moze dzieki temu DOPILNOWAC ZONY i WYEGZEKWOWAC TO CO CHCE ZOANA lekarze inaczej reaguja jak kobieta krzyczy i coś chce w trakcie porodu i jest sama a inaczej jak facet na chłodno stara sie wyegzekwowac cos w imieniu zony Na szczególy lepiej nie patrzec w końcu nie idzie sie tam robic reportarzu z porodu ... Gdyby moja nie chciala zebym tam byl to z własnej woli tam bym nie poszedł ... To moje zdanie jako faceta Odpowiedz Link Zgłoś
mamamaiieryka Re: Trudny poród dla faceta 21.03.06, 10:50 Ja wspominam moje porody rewelacyjnie! Sama do konca nie bylam przekonana, czy chce rodzic sama, czy "rodzinnie". Tatus zdeklarowal sie, ze jezeli ja bede chciala jego obecnosci, to on bedzie z nami. O 4 nad ranem pojechalismy wiec razem... Do 8 rano na porodowce bylo nawet wesolo, troche pospalismy, troche sie posmialismy. Ale kiedy zaczelo juz bolec i nie bylo mi do smiechu - wtedy pomyslalam, ze wcale bym sie nie obrazila, gdyby sobie poszedl... Na szczescie tak sie zlozylo, ze akurat w ten dzien (Eryk urodzil sie dzien przed planowanym terminem), mial bardzo wazne spotkanie, a polozna zapewnila nas, ze dziecko nie urodzi sie wczesniej niz o 14.00(zdazylby wrocic) - z moim blogoslawienstwem poszedl wiec na to spotkanie! I wtedy przyjechala moja mama... ( byla pielegniarka w tym szpitalu). Dostalam znieczulenie i przez godzine lezalam na lozku i pisalam do znajomych smsy, ze to juz, ze to za chwile! A o godz 10.47 urodzil sie moj syn, piekny i zdrowy. Mama byla przy mnie w momencie porodu, trzymala mnie za reke a mnie bylo razniej. Zadzwonilam do tatusia... przyjechal szybciutko i juz bylismy razem. Kiedy miala rodzic sie coreczka - juz wiedzialam, ze nie chce jego obecnosci... znowu byla przy mnie mama, mialam cudowna polozna, znieczulenie i jakis taki komfort psychiczny - same babeczki, wszystko w rodzinieTak sie wszystko pieknie ulozylo, ze wszyscy byli zadowoleni i szczesliwi i nikt niczego nie zaluje! Odpowiedz Link Zgłoś
rekmare Bylem i bez chwili wahania podzedlbym raz jeszcze. 21.03.06, 11:25 Prosta zasada: nie patrz gdzie nie musisz. Sam wahalem sie, zastanawialem, ba! Kiedy polozna powiedziala, ze jest to ostatni moment by wyjsc... wyszedlem. Zamknalem za soba drzwi i pomyslalem, ze trzeba nie bede umial lazic po korytarzu ze swiadomscia, ze JESTEM TAM POTRZEBNY. Szybko wrocilem i ani przez chwile (dzisiaj moj Syn ma ponad trzy lata) tego nie zalowalem. Bylem pierwszym, ktory (po poloznej ;-() dotknal glowy Qbusia. Bylem pierwsza osoba, ktora zobaczyla jego oczy, ktore otworzyl lezac na brzuchu swojej Mamy. I w koncu to ja odcialem pepowine ze slowami "Niech Ci sie dobrze dzieje Synku". Poza tym wiem, ze bylem tam wlasnie potrzebny. Chwile jedyne i niepowtarzalne... Oczywiscie nic na sile. Wszytskie zaiteresowane strony powinny tego chciec. Uwaga na marginesie do panow: najabardziej na "nie" sa zazwyczaj ci, ktorzy w porodzie nie uczestniczyli i zaczynaja swoja argumentacje od "slyszalem, ze...". Ja nie slyszalem. Ja bylem, widzialem, dotykalem, tulilem. Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Re: Bylem i bez chwili wahania podzedlbym raz jes 21.03.06, 19:51 A tak zupełnie na marginesie: bardzo duzo ostatnio w GW artykułów ciążowo-porodowych. Były juz matki w trudnej sytuacji, było o cc, było chyba o matkach samotnych, było o cieciach, teraz faceci przy porodzie (oczywiscie obowiązkowo reprezentujacych skrajne opcje).Jakiś prokreacyjny trend )))? Co obstawiacie jako nastepne? Odpowiedz Link Zgłoś
gatonegro Re: Bylem i bez chwili wahania podzedlbym raz jes 03.04.06, 11:37 Ciekawe dlaczego? Hmmmm... Moze dlatego, ze GW organizuje akcje "Rodzic po ludzku 2006", w ramach ktorej pojawiaja sie wszystkie artykuly na ten temat? Jak myslisz? Jesli myslisz w ogole? Odpowiedz Link Zgłoś