patylda
15.03.06, 13:16
Takie mam dziwne przemyślenia czytając różne wątki, że dziewuszki są tu
najbardziej przejęte bólem związanym z cięciem krocza, a zapominają
kompletnie, KOMPLETNIE !!!, o tym, że poród generalnie boli; wszędzie
opisywany "kryzys 7 cm" tutaj wogóle nie jest rozważany, nie wzbudza lęku.
Widziaam conajmniej kilkanaście albo kilkadziesiąt porodów i to właśnie
końcowy etap I fazy wydaje mi się najgorszy, kiedy kobieta
naprawdę "odlatuje" z powodu bólu (skurcz co 2 minuty trwający minutę, to
poprostu niekończąca się fala bólu), parcie przynosiło ulgę, cięcie krocza
nie wywoływało krzyku (zbyt zmęczone? nie czują cięcia? ). Ale same kobiety
po porodzie wspominają ból związany ze skurczami, a nie z cięciem.
A tu na forum - cięcie krocza to sedno sprawy, pępek świata, najstraszniejsza
rzecz na świecie.
Więc mam pytanie do szanownych Pań, które zostały

poddane temu
straszliwemu zabiegowi

Ile z was pamięta cięcie krocza jako szczególnie bolesny moment w czasie
porodu i dla której z was cięcie było istotnym elementem ?
Bardzo proszę o odpowiedzi, jestem b. ciekawa.
Oczywiście rozumiem, że część Pań opisze swoje problemy z GOJENIEM cięcia,
ale - uprzedzając - nie tego dotyczy moje pytanie.