Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r.

16.03.06, 10:36
"Lekarz w izbie przyjęć zbadał mnie tak delikatnie jakbym była krową w ciąży."

Brzmi strasznie, współczuję Ci, ale często kobiety są traktowane gorzej niż
krowy w ciąży. Właściciel zwierzaka, obsługa, lekarz i technik weterynarii
wiedzą, że ta krowa to ich źródło utrzymania dlatego opiekują się nią jak
najlepiej, pamiętam noce zarwane przy rodzącej krówce mamuśce, a gdy ktoś z
obsługi sobie pokpił sprawę porodu i coś się stało mamuśce czy maluchowi to
miał "cieplutko". 8) A poza tym krowa potrafi się nieźle i celnie "odkopnąć",
a kobieta na "samolociku" boi się odezwać, żeby nie zdenerwować czy obrazić
pana doktora, bo będzie miała wtedy całkiem przechlapane. indifferent Ehhh, mnie też
raz taki jeden tak wybadał, że jakbym miała coś pod ręką to bym mu na buźce
rozbiła. tongue_out Te nasze zwierzaki traktowaliśmy dużo lepiej i z większym sercem,
jak niektórzy lekarze nas.
    • mamusia244 Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 17.03.06, 21:23
      Ja również rodziłam w Matce Polce w Łodzi i źle wspominam ten okres> To jest
      moje pierwsze dziecko i nie miałam pojęcia jak to wszystko przebiegnie teraz
      juz wiem i czuje sie z tym fatalnie mimo że minęło pół roku....wody odeszły mi
      w nocy i mąż szybko zawiózł mnie do szpitala. Na miejscu nie bylo nikogo w
      dyżurce panie spały kiedy wkoncu dodzwoniliśmyg sie jedna z nich wyszła zaspana
      i zapytała:czego?, mnie zatakało niewiedziałam co powiedziec łzy mi napływały
      do oczu była wystraszona...mąz odpowiedział jej poco tu przybyliśmy( był zły i
      chciał powiedzieć ze pizze przywiózł)ze mnie leciało pani kazała mnie sie
      przebrac w ich koszule i non stop powtażała zebym jej nie ubrudziła no
      ludzie!!!! ja tu myśle że zaraz urodze i czy bedzie bolało itp a ona kaze mi
      uwazac abym nie pobrudzila koszuli potem i tak ja poplamiłam to wrecz na mnie
      nakrzyczala czulam sie okropnie.... potem przesuchanie, odpytywanie,
      wypelnianie ankiety trwalo to troche za nim mnie zabrały na sale
      porodową.Zaczeły sie pytac kto jest moim lekarzem prowadzacym i dlaczego mam
      tak mało dokumentów od lekarza itp.zaraz potem okazało sie ze wyniki krwi sa
      złe i zaczęło sie kłócie, wyniki po krótkim czasie juz były i okazało sie ze z
      moja krwia jest dobrze ale poprostu ktos w szpitalu wyniki(podczas badan bedac
      jeszcze w ciazy w szpitalu) zle wpisal w moja karte . Pomyslalam sobie "boże
      kto tu pracuje?" Położna sie zapytała czy rodze sama czy z mężem powiedzialam
      ze z nim. Co chwile kazały mu wychodzic z sali. Nadeszły silne skurcze nie
      moglam z bolu wytrzymac a rozwarcia jeszcze nie bylo dostalam znieczulenie a
      pod sam koniec mała się obruciła w bok główka i musiałam podpisać ze zgadzam
      sie na cesarke bo mała juz przestawała oddychac. Przewiezli mnie na sale
      operacyjna, cały czas byłam przytomna i dlatego usłyszalam jak jeden z lekarzy
      powiedzoal do lekarza ktory zaczal mnie ciac:ej sprawdz najpierw czy
      znieczulenie dziala, myslalam ze umre....potem juz nic nie pamietam tylko to ze
      mam corke.Przewiezli mnie na sale pooperacyjna po jakims czasie sie obudzilam
      bo strasznie mnie bolalo, pielegniarka podala mi znow znieczulenie potem
      przenosili mnie juz na zwykła sale przywiezli łozko i kazały mi przenies sie
      na nie zaczełam plakac bo nie moglam przciez sie ruszac bo bylam sparalizowana
      od pasa w dol to wrecz z pogarda wziely i przeniosly mnie. Połozyli mnie na
      sali z 2 matkami ktore mialy dzieci przy sobie a ja swojej malutkiej nie mogla
      ogladac, serce mi pękało....lezalam 5 dni do malej schodzialm potem na
      patologie noworodkow, nie moglam jej karmic na poczatku piersia bo bralam
      antybiotyk a pozniej jak przestala to moglam ale nikt nie zainteresowal sie aby
      mi pomoc....było mi ciezko,okropnie i smutno .Nie potrafilam sie cieszyc jak
      inne matki.
    • zadowolonypersonel Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 03.05.06, 16:57
      Za nacięcie krocza jeszcze nikt do więzienia nie poszedł, ale za jego poważne
      pęknięcie, po którym byś nie mogła utrzymać kupy do końca życia Droga
      Sylwio....!!! Czy Wy wszystkie wiecie co jest istotą nacinania krocza przy
      porodzie i po co się to wykonuje?? Położna ani lekarz nie robi tego dla frajdy
      albo żeby okaleczyć rodzącą. Krocze nacina się przede wszystkim po to, aby NIE
      PĘKŁO - tym bardziej przy dużej masie płodu. Gdyby niektóre z Was poznały
      położnictwo jako naukę i praktykę, to same wstydziłybyście się tego o co
      oskarżacie wręcz personel medyczny. Nie macie zielonego pojęcia o medycynie, a
      udajecie najmądrzejsze, przychodzicie do szpitala z żądaniami typu: "Nie
      wyrażam zgody na nacinanie krocza", tylko że odpowiedzialność za te fanaberie
      ponosi personel,bo nie mamusia która naczytała się pisemek i nasłuchała
      akcji "Rodzić po ludzku"- akcji nie mówiącej prawdy do końca.Dziwię się tylko
      po co takie panie jak Sylwia-szczęśliwa matka od 24.II.2006 przychodzą rodzić
      do szpitala??? Można też urodzić w domu, gdzie nikt nie przeszkadza, nie
      nakazuje,nie bada, nie natnie krocza itd.... ale i też nie pomoże nikt w
      sytuacji zagrożenia życia matki lub dziecka. Ehh, na szczęście więcej jest
      pacjentek szczęśliwych, że dziecko przyszło na świat całe i zdrowe niż tych nie
      zostawiających suchej nitki na ośrodku wysokiego stopnia referencji, w jakim
      przyszło im rodzić.
      • elfik31 Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 03.05.06, 17:33
        No tak, z wieloma rzeczami się mogę zgodzić, ale dlaczego w innych krajach nie
        nacinaja krocza rutynowo? moja teściowa urodziła 16 dzieci nie w Polsce co
        prawda (tak, tak) ani razu nie mając nacinanego krocza. I ani razu nie
        popękała.nie mozna wszystkich traktować jednakowo, na to też należy patrzeć.
        Mnie niestety czeka poród w Łodzi i też się boje CZMP bo nadal używają tam
        kleszczy jak chcą żeby wszystko szło szybko bo się chcą wyspać
        • oboknarodzin Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 05.05.06, 11:12
          Z tego co ja słyszałam to kleszczy porodowych używa się po to,żeby ratować
          życie dziecka,które zaczyna mieć objawy niedotlenienia wewnątrzmacicznego, a
          lekarze i położne rozpoznają to po zbyt wolnych uderzeniach serca płodu.I nie
          jestem przekonana,że chodzi tu o spanie,bo jeżeli kobieta rodziła już i tak np.
          z 7 godzin i nagle coś się dzieje i poród kończy się kleszczami no to i tak już
          nikt na czasie nie zyska żeby się kimnąć.Jakby chcieli spać to zrobiliby cięcie
          cesarskie zanim zacznie kobieta rodzić i czuć jakieś bóle.
      • wronka30 Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 03.05.06, 18:42
        Sorry ale to ty wlasnie musisz byc jedna z tych wrednych bab na porodowkach co
        maja pretensje do calego swiata ze ktos budzi ich w nocy aby spelnily swoj
        z....y obowiazek... Jakbys miala troche wiecej medycznej wiedzy to bys
        wiedziala ze fachowy lekarz czy polozna potrafia oszacowac nie tylko
        potencjalna wage plodu ale rowniez wytrzymalosc i elastycznosc kobiecej pochwy.
        Nacinanie nie zawsze jest konieczne a decyzja o tym powinna byc podjeta przez
        wlasnie lekarza albo polozna na sali porodowej a nie tkwiaca w mozgu starej
        kutwy ktora skonczyla doskonalenie swojego fachu w momencie kiedy dostala w
        lape dyplom poloznej albo lekarza..Poza tym nic nie tlumaczy skandalicznego
        traktowania kobiet na porodowkach i braku szacunku dla rodzacych matek..Jak
        komus sie nie podoba wykonywana praca to zawsze mozna isc zamiatac ulice i
        powyzywac sie na miotle..Apropo, moja siostra rodzila w Matce Polce i ma
        podobne traumatyczne przezycia co reszta dziewczyn..
        • zadowolonypersonel Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 09.05.06, 13:33
          Ok,ok bez nerwów! ICZMP jest placówką naukową i wszyscy tam mają aktualną
          wiedzę medyczną i nie opartą na Pschyremblu. Medycyna zaskakuje i nic nie jest
          takie jasne i oczywiste.Ale jasne jak słoneczko jest to,że kobiety rodzące po
          raz pierwszy są nacinane i jak narazie nikt nie ma zamiaru tego
          zmieniać.Pewnie, zawsze można iść zamiatać ulicę i nie pracować w zawodzie
          lekarza czy położnej, ale nikt też nie zmusza rodzić w szpitalu,nikt siłą na
          porodówkę nie zaciąga, nie ma takiego obowiązku.Moim zdaniem pacjent w szpitalu
          powinien na wszystko podpisywać świadomą zgodę,na wszystko nawet na to,że nie
          zgadza się na pewne zabiegi przy nim wykonywane i naturalnie sam ponosi za to
          odpowiedzialność w razie powikłań.Tak jak jest z wypisem do domu na własne
          żądanie - podpisuje się cyrograf,że jestem świadoma konsekwencji i nie będę
          mieć do nikogo żalu jeśli coś się stanie.
          • natalka691 Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 09.05.06, 13:38
            O kurcze to znowy ty. Ale dobrze że w zreformowanej nieco formie i logicznie
            piszesz, że pacjent w szpitalu
            >
            > powinien na wszystko podpisywać świadomą zgodę,na wszystko nawet na to,że nie
            > zgadza się na pewne zabiegi przy nim wykonywane i naturalnie sam ponosi za to
            > odpowiedzialność w razie powikłań.Tak jak jest z wypisem do domu na własne
            > żądanie - podpisuje się cyrograf,że jestem świadoma konsekwencji i nie będę
            > mieć do nikogo żalu jeśli coś się stanie.
      • paulaha [...] 03.05.06, 19:00
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • natalka691 [...] 03.05.06, 22:31
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • natalka691 [...] 03.05.06, 22:36
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • deotyma11 Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 03.05.06, 21:49
      A ja rodziłam w tym szpitalu dwa razy i jestem zadowolona. Nikt mnie jak krowy
      nie potraktował ani na izbie przyjęć, ani na oddziałach (rodziłam na dwóch
      różnych). O każdym szpitalu można pisać dobrze i źle. Zależy od charakteru i
      oczekiwań rodzącej i od lekarza czy położnej na jakich się trafi. Badali mnie
      różni lekarze i nie wiem czy ja miałam wyjątkowe szczęście, czy pani z
      niemiłymi doświadczeniami wyjątkowego pecha.

      Odnośnie tekstów durnej położnej wypowiadać się nie będę bo szkoda słów.
    • wellanna mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 03.05.06, 22:37
      zaś personelowi radzę:
      1) zrobić kupkę na leżąco - poznacie, jak działa siła ciążenia,
      2) naciąć sobie penisa! Aby w przyszłości nie mieć problemów z nietrzymaniem moczu!
      A tak ogólnie to radzę doczytać w literaturze na temat SZKODLIWYCH skutków
      epizjotomii. No chyba, że w szkołach medycznych wciąż królują zalecenia z epoki
      Willego Pschyrembela i jego wydanej po raz pierwszy w 1940 roku (a u nas ciągle
      zalecaniej) książki "Praktyczne położnictwo".
      Wygląda na to, że dobry personel w naszych porodówkach właśnie z tej lektury
      uparcie korzysta rozpowszechniając zawarte tam mity.

      Dziwne też, że dobry personel wydaje się ślepy i głuchy na badania naukowe,
      które udowadniają, iż w perspektywie lat właśnie nacięte kobiety mają kłopoty z
      nietrzymaniem moczu oraz często trudności np. ze współżyciem.
      No i ten super zabieg serwowany jest rutynowo wyłącznie w krajach tzw. bloku
      wschodniego.
      Fajnie byłoby gdyby jednak jakiś przedstawiciel dobrego personelu został pozwany
      do sądu za rutynę (nie tylko w kwestii krocza). Może wówczas coś jednak by się
      zmieniło.
      • zadowolonypersonel Re: mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 09.05.06, 14:17
        Nie wiem gdzie Ty wellanno pracujesz, że zalecają u Ciebie Pschyrembela sad U
        mnie np króluje Bręborowicz smile Kupkę na leżąco powiadasz..? No cóż jak trzeba
        to tak musi być. Wiesz chyba o tym skoro jesteś taka (ki) mądra(ry),że przy
        przedwczesnym odpłynięciu płynu owodniowego i balotującej główce płodu nad
        wchodem miednicy może wypaść pępowina i płód zginie??????? Szczytem głupoty
        położnej czy lekarza byłoby, gdyby w takiej sytuacji położniczej kazali
        kobiecie maszerować i załatwiać się z lotu ptaka smile))) Cytuję Zbigniewa Słomko
        i Grzegorza Bręborowicza co piszą o nacięciu krocza: 1.nacięcie krocza pozwala
        zredukować opór tkanek, co z kolei zmniejsza możliwość urazu płodu,2.chroni
        przed pęknięciem tkanek wewnętrznych oraz uszkodzeniem mięśni przepony moczowo-
        płciowej i późniejszymi zaburzeniami statyki narządów płciowych,3.stwarza
        możliwość łatwego zszycia z odtworzeniem warunków anatomicznych,4.prawidłowo
        wykonane zapobiega pęknięciu zwieracza odbytu, zapobiega nietrzymaniu stolca i
        przetokom kałowym,5.skraca czas trwania drugiego okresu porodu(o ile Ty wiesz
        co to jest...) i zmniejsza ryzyko niedotlenienia płodu, bowiem w tym okresie
        częściej występują zaburzenia przepływu pępowinowego oraz maciczno-łożyskowego
        krwi,6.wraz z odtworzeniem prawidłowych warunków anatomicznych jest przez
        niektórych porównywane do operacji plastycznych, mających na celu zachowanie
        prawidłowej funkcji seksualnej przedsionka pochwy.Rozsądne wykonanie w drugim
        okresie porodu nacięcia krocza powinno w znacznym stopniu wyeliminować jego
        pęknięcie.Nacięcie krocza jest szczególnie uzasadnione w następujących
        sytuacjach:1.ostry stan zagrożenia płodu w końcowym etapie porodu, 2.objawy
        grożącego pęknięcia krocza w szczególności niepodatnego i u starych
        pierworódek, 3. operacje ukończenia porodu drogą pochwową-kleszcze, pomoc
        ręczna w położeniu miednicowym płodu, 4. ułożenie odgięciowe główki płodu, 5.
        poród dużego płodu. Wydanie książki z 2005 roku PZWL . Nie wiem na jakich
        materiałach uczą się ludzie poza krajami tzw bloku wschodniego.Widocznie to
        geniusze.
        • natalka691 Re: mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 09.05.06, 14:33
          czytałam, czytałam zadowolonypersonelu w ksiegarni tę denną pozycję. Poglądy
          rodem z lat siedemdziesiątych. To że wydana w 2005 r. nic nie szkodzi, bo to
          bardzo stara książka. To co tam piszą to po prostu zdanie autorów. Obok było 10
          pozycji autorów zagraniczynyc z diametralnie inną opinią na ten temat. Nawet ze
          dwie polskich połoznikó, którzy nie pochwalali nacięcia. Chyba ograniczasz sie
          tylko do jednej pozycji z zakresu połoznictwa, a to troszkę za mało, trzeba isc
          z czasem. Jestes agresywna troszkę, a przeczytałas na kolanie tylko jedną
          książkę. A co do nietrzymania moczu to powodem tego nie jest raczej sam poród,
          ale słabe mięśnie dna miednicy juz w ciąży i predyspozycje genetyczne.Pozatym
          mozna przygotowac się do porodu, tak by nie popękać i nie miec problemów z
          nietrzymaniem moczu. jesteście po to by uswiadamiac kobiety o tym, najpierw
          prewencja, a potem okaleczanie, w sytuacjach koniecznych. Jeśli znasz troszke
          angielski, poczytaj sobie co pisza WHO, poznasz najnowsze trendy w
          położnictwie, poczytasz troszkę, odświażysz sobie wiedzę, pewne zachowania może
          przemyślisz. A może kiedyś trafisz do sądu właśnie przez operację chirurgiczna
          wykonaną bez zgody. Przemyśl to wszystko, bo poza tym że jestes zwolenniczką
          nacięcia nie masz nic więcej do zaoferowania. Pozdrawiam. zaraz pewnie mój post
          wykasują, he, he
          • zadowolonypersonel Re: mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 09.05.06, 18:00
            A ja mam wrażenie,że ty jesteś jedną z tych pań z fundacji rodzić po ludzku.Ty
            przeczytałaś natalko Bręborowicza w księgarni jak sama piszesz, a ja mam go na
            codzień .Przygotowałaś chociaż jedną kobietę do porodu w taki sposób by nie
            nacinać krocza??? Jestem przekonana,że nigdy.Chyba widziałam troche więcej niż
            ty.Może stąd moja zasada: u pierwiastek nacinać krocze.Jak dla mnie rodzące
            mogą podpisywać kartki,że nie wyrażają zgody na epizjotomię,ale naturalnie z
            klauzulą wielkimi literami,że personel nie ponosi odpowiedzialności.I sprawa
            jasna-nikt do więzienia nie pójdzie za operację chirurgiczną wykonaną bez
            zgody, a nawet za to co spartaczy.WHO? Obawiałabym się całkowicie im zaufać i
            kierować ich nowymi teoriami.Są to ludzie z daleka od pacjenta tak naprawdę.
            • clio_1 Re: mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 09.05.06, 22:17
              No dobrze, piszesz, że u pierwiastek nacinać krocze. Zawsze, rutynowo, nawet
              jeżeli można tego zabiegu uniknąć, bo krocze jest elastyczne czy tylko wtedy
              kiedy jest rzeczywista potrzeba?
            • clio_1 Re: mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 09.05.06, 22:19
              Ja osobiście wolałabym, żeby nacięcie było dlatego, że zaszła taka konieczność,
              a nie dlatego, że położna mnie nacina, bo ma zasadę nacinania pierwiastek, a tak
              naprawdę nie jest to potrzebne.
            • natalka691 Re: mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 10.05.06, 09:10
              W takim razie zadowolonypersonelu skoro posiadasz tak duże doświadczenie na
              sali porodowej, prosze wiięc zamiast wytykac jakie jesteśy durne i nie mamy
              doświadczenia napisz jak nalezy przygotowac kobiete do porodu, aby nie nacinać,
              bo mięśnie dna miednicy jak każde mozna do porodu przygotowac, to powie każda
              połozna. Dziewczyny chętnie sobie poczytają dobre rady, wierz mi, o wiele
              chętniej niz komentarze z których buje poczucie wyzszości i brak empatii.
              Prawda jest taka, że nie u wszystkich pierwiastek jest to konieczne. Więc skoro
              posiadasz wiedzę, na temat przygotowania do porodu bez nacinania to sie podziel
              ją z nami, robi to tutaj niejeden lekarz i połozna. I nie obrażaj mnie, że
              przeczytałam Bręborowicza w księgarni. Posiadam w domu kilka książek do
              połoznictwa i często do nich wracam, przeczytałam dokładnie. Breborowicza
              rzeczywiście przejrzałam w księgarni, ale on nie pozjadał wszystkich rozumów,
              to koleś z prowincji, a nie światowej klasy połoznik. Mówiąc, że WHO nie nalezy
              ufać, świadczy to jak to ty właśnie jestes daleko od centrum najnowszych badań
              i wiedzy, jak bardzo jestes zacietrzewiona i mało otwarta na coś innego, na coś
              czego nie znasz i po prostu boisz sie tego, jak 99 % niesamodzielnych
              połóożnych kształconych w naszym systemie.
              Mimo, że nie jestem zbytnio cieplutka dla ciebie, napisz nam na temat
              przygotowania do porodu bez nacięcia właśnie u pierwiastki, na podstawie tego
              co widziałaś na sali porodowej. Cielkawa jestem co napiszesz, bo i na ten temat
              wiem co nieco i od położnych i od lekarzy i zapewniam cię, że wszyscy
              jednogłosnie powiedzieli, że nie zawsze pierwiastkę nalezy nacinać. Rutyna jest
              złym doradcą, jesli tak robisz okaleczasz po prostu innych. A co do
              oświadczenia to właśnie takie zamierzam napisać i podpisac i wręczyc
              personelowi, żeby dał mi spokój.
        • wellanna Re: mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 10.05.06, 15:17
          ZADowolony personelu,
          Nie wiem z kolei, gdzie Ty pracujesz, skoro prezentujesz takie socjalistyczne
          oraz zakamieniałe spojrzenie na położnictwo?
          Przypomnę Ci, że położnictwo to jedna z gałęzi medycyny, która rozwija się
          dzięki BADANIOM i DOŚWIADCZENIOM. POlscy autorzy ( z nielicznymi wyjatkami)
          niestety są w tyle za reszta świata medyków, o czym świadczą lichutkie indeksy
          cytowań naukowych prac polskich autorów. Ale sądząc, że dane z bazy np.
          Medline, czy grupy Cochrane Collaboration, która jako jedna z pierwszych
          obaliła mit o ochronnym działaniu epizjotomii, są Ci całkowicie obce - nie
          polemizuję.
          Oprócz WHO, Stowarzyszenie Amerykańskich Ginekologów i Położników zleca, by
          odsetek naciętych pierworódek nie przekraczał 18%. Ale pewnie i ci położnicy są
          z "dala od pacjenta"?
          Trachanie skalpelem po żeńskich genitaliach to policzek w tysiacletnią sztukę
          położniczą. Kiedyś (tzn. do lat 20 zeszłego stulecia, kiedy okaleczanie kobiet
          rozpropagował niejaki J. DeeLee - ale pewnie o historii nacinania nie
          słyszałaś, by byś zdanie na jej temat zmieniła), pierworódki rodziły bez nacięć
          i ŻYŁY! JA też prtzeżyłam i żyję nadal. Za co jestem wdzięczna POŁOŻNEJ przez
          duże P!, z której ja - pacjentka byłam zadowolona!
          • paulaha Re: mnie oświadczenie uratowało przed nacięciem 11.05.06, 13:03
            dzięki wellanna za posty, podpisuję się pod Twoimi obydwoma rekoma, sama głosu
            nie zabieram, bo znów mnie wytną, a myślę dokładnie tak samo. Miałam okazje
            ostatnio slyszeć o porodzie na turalnym w tym szpitalu. Dziewczyna z 14 letnia
            cukrzyca, drugi poród drogami natury.. Urodzila dziecko o wadze 3 kg a nacięcie
            i tak zrobiono - rutynowo, połozna nie zauważyła, że cukrzyca powoduje problemy
            z gojeniem sie ran... Dziewczyna ocenila, że będzie goić sie nawet pól roku.
            Nie ma jak rutyna. Dziecko raczej nie bylo olbrzymie, akcja porodowa była
            całkiem znośna, bez problemów.
    • dziewczyna_kolegi Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 10.05.06, 09:41
      Co do nacinania krocza się nie będę wypowiadać, bo miałam nacinane, co prawda
      nie rutynowo, położna starała sie ochronić krocze, ale i tak popękało, więc
      tylko coś tam docięła.
      Ale jak czytam że "dostałam znieczulenie, ale zadziałało tylko na jednej
      stronie" to mnie trzęsie. Cholera jasna to kto to robi anestezjolog czy pani z
      kiosku z gazetami. Przecież to tak jakby kardiolog nie potrafił osłuchać serca.
      Koniec swiata...
    • olik35 Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 10.05.06, 18:14
      Jak czytam takie historie to dziekuje Bogu ze nie bede rodzic w Polsce. W
      Hiszpanii krocze jest nacinane nie u wszystkich, personel szpitalny jest mily i
      pomocny bez wzgledu na to o ktorej sie przyjedzie rodzic. ZZO jest podawane
      wszystkich, chyba ze ktos sobie tego nie zyczy to wowczas mu nie daja.
      • miyoki Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 11.05.06, 13:48
        Oj miałam kontakt z Hiszpańską służbą zdrowia, niestamowita. Zwykłą przychodnia
        w małej mieścinie ja z wielką anginą lekarz zalecił badanie krwi co mnie
        zdziwiło wiec pytam po co? A on jeszcze bardziej zdziwiony. " Jak to po co?
        muszę sprawdzić jaka bakteria czy wirus wywołała zapalenie gardła jak mam
        przepisać lek nie wiedząc tego" Dyskutowałam z nim kilka minut nie mógł
        uweirzyć, że w Polsce przepisują antybiotyki na pałę, albo zadziałają albo nie
        to sie inne przepisze. Tam to normalne działanie. Oczywiście lek pomógł niemal
        natychmiast bo dobrze dobrany. Trochę nie na temat ale to obrazuje poziom
        służby zdrowia w Polsce i w Eugopie. A do Pani, która tak broni nacięcia
        krocza, cóż nie jestm eksptką ale bardziej mnie przekonuje praktyka stosowana w
        wielu krajach na zachodzi niż ta w Rosji i Polsce i Grecji jeszcze. Trochę mi
        to przypomina afrykańska walkę kobiet z okaleczeniem genitaliów wiele myśli
        nadal, że to koniecznie aby były "obżezane" wiele wykonuje się tych zabiegów na
        małych dziewczynkach a te które z tym walczą to jakby walczyły z wiatrakami. I
        tak jest u nas pokutuje pogląd, że tak musi być. Do tej pory myślałam, że
        położne nacinają rutynowo ze względu na swoją wygodę, o ile bardziej przykro
        jest się dowiedzieć, że one wierzą w skuteczność tego zabiegu cóż jeśli w tej
        sprawie nie mogą sie dokształcić to jaka jest ich wiedza na inne bardziej
        skomplikowane tematy.
        • zadowolonypersonel Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 19.05.06, 21:09
          O, takie panie jak miyoki to rozumiem.Nie podoba się służba zdrowia w Polsce-
          jedzie do Hiszpanii, albo ktoś tam inny do Madrytu. I tak powinno być.Wolność
          wyboru.
      • pantheraleo Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 11.05.06, 16:06
        podobno hiszpanska sluzba zdrowia jest jedna z najlepszych w Europie (choc sami
        Hiszpanie chyba tego tak nie widza). Mozesz napisac w jakim miescie bedziesz
        rodzic? no a jak juz bedziesz po, to moze skrobniesz jak poszlo, co? predzej
        czy pozniej chyba tez zamieszkamy w Hiszpanii.
        • olik35 Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 19.05.06, 12:19
          Bede rodzic w Madrycie. Jak juz bede po , to napewno opisze jak bylo.
          • zadowolonypersonel Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 19.05.06, 21:00
            No ciekawe czy ten Madryt ci bokiem nie wyjdzie. Oby nie !!!
    • skubaniutka Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 18.05.06, 19:31
      łoł dzisiaj byłam na 1. zajęciach ze szkoły rodzenia właśnie w CZMP
      i wyobraźcie sobie, że pani prowadząca mówiła o autorce tekstu !!!!
      że bez sensu zrobiła i w ogóle
      bo oni rutynowo nie nacinają
      i lepiej wiedzą kiedy ciąć

      efekt jest taki
      że chyba też przygotuję sobie to oświadczenie
      choć nie miałam tego w planach....
      • oboknarodzin Re: Rodziłam w Matce Polce w Łodzi 24.II.2006 r. 19.05.06, 18:28
        A może lepiej iść porozmawiać z położną z porodówki o nacinaniu krocza, przy
        okazji zobaczyć jak wygląda oddział.Szkoła rodzenia? Według mnie nauczy tylko
        oddychać.
Pełna wersja