baazzylia
20.03.06, 13:44
chciałam wam dziewczyny poprawić trochę humor, chociaż widzę, że niektóre to
są tak spanikowane, że nic się chyba nie da zrobić. Sama jestem w ciąży,
którą do tej pory znoszę świetnie, więc tu zaraz będzie napad, że jak mnie
nic nie bolało, to sobie mogę siedzieć wyluzowana, ale widzę, że większość z
postów ma wydźwięk dramatyczny, typu: "pomocy", "błagam" "ratunku", a
przecież od tego jest lekarz i telefon, żeby zadzwonić i wyjaśnić. Niemniej
jednak przechodzę do sedna sprawy. Otóż od początku ciąży miałam koleżankę,
również ciężarówkę, która co tylko się stało, dzwoniła do mnie w tonie
sensacji, to ją zabolało, to jej w uszach szumi, to ma złe wyniki, rano
wyszło białko w moczu, wieczorem zginęło, hemoglobina taka, że na OJOM, jak
się póżniej okazało inny przelicznik procentowy, że włosy zafarbowane, że
sąsiad ma grypę, że powietrze zatrute, że badania niepotrzebnie zlecone. No
po prostu obsesja gorsza niż kilkanaście lat temu miał nasz wąsaty prezydent.
Mój mąż jak słyszał, że dzwoni, to miał taką załamaną minę, bo wiedział, że
zaraz się zacznie panika, czrnowidztwo, najgorsze proroctwa. Aż w końcu los
koleżankę pokarał i jej pies dostał ciąży urojonej i niestety do weterynarza,
super drogie zastrzyki, biedny piesek, same widzicie, że nawet zwierzę nie
wytrzymało. Koleżanka jeszcze nie urodziła, ale nie wiem, na co bardziej
czekam na jej poród czy na swój...
pozdrawiam, sama się czasem pomartwię, jak każda z was, ale życie trzeba brać
z uśmiechem.