reges
24.03.06, 10:56
Sytuacja wygląda tak: dzisiaj robilam badania w państwowej przychodni m.in.
na obiążenie glukozą. Wyniki będa w poniedziałek, ale są przesyłane
bezpośrednio do gabinetu lekarskiego. A ja nie mogłam sie umówić na wizytę w
przyszłym tygodniu, bo nie było już miejsc (próbowałam 3 marca)ani na
początek kwietnia, bo moja lekarka idzie na urlop. W związku w tym muszę iść
do niej prywatnie. Zapytałam więc w rejestracji czy mogę sobie w poniedziałek
wybrać wyniki a położna stwierdziła, że wyniki są ich własnością i nie mogą
mi ich udostępnić. Dodam, że najblizsze wolne terminy wizyt sa W DRUGIEJ
POŁOWIE MAJA!. To ja mam czekać ponad półtora miesiąca, żeby się dowiedzieć,
że mam cukrzycę?? CZY TO NIE JEST CHORE??!! Jeśli wiecie jak to jest z tymi
wynikami (czy mam do nich prawo czy nie) to proszę napiszcie. I ewentualnie
na co mogę sie powołać. Co zrobiłybyście na moim miejscu?
P.S. W dodatku jestem w takim stanie nerwów (hormony?!), że jak tylko
otwieram buzię zaczynam płakać i nie wiem czy dam radę przedstawić
jakiekolwiek argumenty, zwłaszcza przy kilkudziesięciu osobach w poczekalni