Rodzić w Niemczech

24.03.06, 12:33
Na zachodniej stronie Polski coraz więcej lekarzy proponuje kobietą poród w
Niemczech. Wystarszy dokument z Zusu i pojechać na zakupy do Niemiec. W
szpitalu mówić karzą, że przypadkiem znalazłyście się tu na zakupach, A
OBSŁUGA ZUPEŁNIE INNA!!!! Bardzo są zadowolone kobiety które tam rodziły.
    • earl.grey Re: Rodzić w Niemczech 24.03.06, 15:13
      dodam, że nie dowierzałam, sprawdziłam w NFZ, czy na pewno to refundują (poród w
      9-tym miesiącu trudno uznać za nagły wypadek), ale twierdzą, że tak. poważnie
      rozważanm poród w Niemczech. Rozmawiałam z kliniką w Schwedt, sa jak najbardziej
      chętni. Wolałabym jednak coś bliżej, raczej na wysokości Berlina (choć bliżej
      polskiej granicy) czy ktoś coś wie?
      • luna67 Re: Ja rodzilam w Niemczech i w Polsce 24.03.06, 16:58
        Ja rodzilam moje pierwsze dziecko w polsce, a drugie w niemczech (mam dwa
        obywatelstwa), powiem ci tylko, ze to niebo a ziemia.
        W polsce pomimo prywatnego ginka rodzilam na sali z jeszcze jedna pania, ktora
        nie wybierala w slowach (pani profesor), atmosfera do kitu, lekarz w prawdzie
        byl non stop, ale za bardzo sie nie przejmowal jak moj maluszek mial slabe
        tetno, mial pepowine dookola szyi i za dlugo trwal porod (24 g.), dopiero jak
        sie urodzil bez oddechu i siny zaczela sie bieganina, a ja myslalam ze umre z
        obawy, zamiast sie cieszyc to ryczalam, wrecz wylam z rozpaczy, dookola malego
        cialka bylo chyba 5-ciu lekarzy z roznymi narzedziami, w prost
        nadproporcjonalnymi do malego cialka mojego synka, to bylo okropne, instynkt
        matki kazal mi bronic moje dziecko, chcialam go wydobyc z obcych rak,
        obronic..., nie moglam go nawet dokladnie zobaczyc, a po porodzie mialam 41 C
        goraczki i nic dalej nie pamietam, wiem tylko od mojej tesciowej ze wszyscy sie
        juz ze mna rzegnali.
        Dzieki Bogu jest zdrowy i ciesze sie nim juz 20 lat i nie moge sie nacieszycsmile.

        Na sali, jak juz goraczka spadla, sasiadka mi mowila ze mialam szczescie, ze
        rodzilam tylko z jedna kobieta, ona byla z piecioma, i karzdy lekarz, czy nie
        lekarz wkladal jej palec w najwiekszych bolach, i nie jest pewna czy miedzy
        lekarzami byl tez robotnik smile(obok byl remont pomieszczen i karzdy zagladal kto
        chcial, szef budowy rem., praktykant, pomocnik budowy )

        Moja coreczke rodzilam juz w niemczech, w szpitalu jak sie zameldowalam zapytano
        mnie czy sobie zycze polozna ze znajomosciami jezyka polskiego, bardzo mila
        polozna z polski zaprowadzila mnie z mezem do przestronnej ale przytulnej sali,
        oczami szukalam jeszcze inne lozka ale nie znalazlam, ta sala miala byc do
        dyspozycji mojej i do mojego meza.
        Obok lozka zastala przestronna wanna pelna wody, o jej pomyslalam przed porodem
        sie tu kapiesmilewink(Wanna porodowa, mialam do wyboru)
        Za nami wszedl lekarz ktory mial prowadzic porod, przedstawil sie, badajac mnie
        zapytal czy zycze sobie znieczulenie, narazie odmowilam, przyjal odmowe z
        usmiechem mowiac ze w kazdej chwili moge zarzadac. Mialam jeszcze troche czasu
        zanim sie na dobre zacznie, wiec polazna zaprowadzila nas na sale gdzie mozna
        bylo sie odprezyc i porozmawiac z innymi parami, po drodze zagladalam do prawie
        kazdego lozeczka na kolkach, prowadzace przez usmiechniete swiezo upieczone
        mamuski. Bylam tak wzruszona tym wszystkim, ta zyczliwa atmosfera, ze zaczelam
        miec coraz silniejsze bole, wrocilismy na sale, bole byly nie do wytrzymania,
        wiec otrzymalam znieczulenie. Moj maz byl caly czas przy mnie (na jego
        zyczenie), czulam sie bezpieczna, i szczesliwa, to bylo nie do opisania, za
        oknem padal pierwszy snieg, cichutko grala moja ulubiona muzyka, bole jak przy
        miesiaczce, po paru godzinach moja corka ujzala swiatlo dzienne, radosc nie do
        opisania. Polozono mi ja na piersi, a ona swoimi duzymi otwartymi oczkami na
        mnie patrzala, a pozniej na meza, ktory sie rozplakal ze szczescia jak bobr.

        Na sali lezalam z jedna pania, a maluszka mialam obok siebie w lozeczku, ktorego
        sama (jak chcialam) przewijalam i kapalam, moglam zamowic pielegniarke, ktora by
        w mojej obecnosci te czynnosci wykonywala, na noc kto chcial mogl zatrzymac
        wozek przy lozku albo oddac do tzw. zlobka, gdzie byly inne niemowleta pod
        nadzozem kilku pielegniarek.
        Dwa rozne porody, ale dzieci sie tak samo kocha, no moze ze wzgledu na ciezki
        porod w polsce, zawsze balam sie o mojego synkasmile bo wiem, ze moglam go stracic .
        Przepraszam za moje bledy

        Luna67


    • mysia125 Dobrze jest rodzić w Niemczech 24.03.06, 15:55
      Tu nie chodzi o to, ze poziom medycyny w obu krajach jest taki sam - jak czesto
      wypowiadaja sie na ten temat np. polscy lekarze. Absolutnie nie neguje jakosci
      wyksztalcenia naszej sluzby zdrowia, przeciez w koncu nie byloby ich tylu za
      granica wink

      dla mnie jest to kwestia lat praktyki w podchodzeniu do pacjenta w pelni
      szacunku i zrozumienia dla jego potrzeb. Co z tego, ze w polskich szpitalach
      porodowki sa kolorowe i mozna sobie wykupic pokoj prywatnie, skoro bywa tak, ze
      idziesz pod prysznic, a tam nie ma cieplej wody, bo w calym szpitalu wylaczyli?

      Teraz konkrety, bo takie znam:
      1.sala porodowa jednoosobowa
      2porod rodzinny bez mrugniecia okiem, placenia, przebierania
      3.zzo rzecz oczywista i bez doplat
      4.podczas cesarki na sali obecny przyszly tata
      5. sala poporodowa max dwuosobowa
      6. na dwa pokoje poporodowe przypada wc i miejsce do przewijania (pampersy i
      ubranka, wkladki laktacyjne i podpaski zapewnia szpital)
      7.pomoc w kwestiach karmienia piersia
      8.cwiczenia poporodowe ulatwiajace zwijanie sie macicy dobe po porodzie (po
      cesarce tez!)
      9.lozka na sali calkowicie automatyczne, wlasny telefon i tv
      pomoce, jak np. specjalna poduszka do karmienia
      10. na oddziale stoi barek z goraca woda, herbatami (info obok, ktore sa
      wskazane przy karmieniu, a ktore nie), woda mineralna
      11. bardzo dobre wyzywienie, sniadania w formie bufetu w sali sniadaniowej. Nikt
      cie nie budzi, przychodzac do pokoju. Dietetyczka zbiera zamowienie na dzien
      nastepny. Nie ma zadnego terroru diet matek karmiacych, wychodza z zalozenia, ze
      trzéba jesc dobrze i sycaco, zeby byl pokarm
      12. nie ma zadnego ogladania krocza i rozbierania przy personelu czy
      wspollezacej bez potrzeby - wszytsko bazuje na takcie i szacunku
      13. odwiedzajacy bez limitow. Zazwyczaj w sali do odwiedzin, gdy rodziny liczniejsze
      14. bardzo dbaja o np. leki przeciwzakrzepowe, przeciwbolowe,pobudzajace prace
      jelit etc.


      wiec gdybym miala wybierac, a mieszkala gdzies kolo granicy, to chyba sprawa
      jest prosta.



      --------------
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • demarta Re: Dobrze jest rodzić w Niemczech 24.03.06, 16:03
        hmmm z moich obserwacji wynika, że standard w niemczech też zależy od szpitala,
        to nieprawda, że w każdym szpitalu jest tak samo. pracuję w niemieckiej firmie
        z niemcami - ojcami, którzy byli przy porodzie oraz z niemkami, które rodziły.
        każdy z nich ma inne spostrzeżenia, jedne nierówne drugim, a i wrazenia od
        pozytywnych do traumatycznych. tak więc na podstawie informacji, do których ja
        mam dostęp na temat porodów w niemczech nie ma powalających różnic od naszych
        polskich. dziewczyny na forum o porodach w poslce też zdają relację od
        tragicznych przez satysfakcjonujące aż po wspaniałe....
        • earl.grey Re: Dobrze jest rodzić w Niemczech 24.03.06, 16:06
          pytanie, czy to, co dla Niemek jest tragedią, dla nas nie byłoby całkiem, całkiem.
          Poza tym dla mnie jest jeden wielki plus - uznają cc na życzenie. W dodatku bez
          dopłat.
        • misspigy Zgadzam się 24.03.06, 16:22
          ja jestem germanistką i taż spotkałam się z róóóóóżżżżnymi opiniami nt.
          szpitali i porodów w Niemczech. Poza tym niestety Niemcy generalnie nas lubią,
          kiedy nic od nich nie chcemy... jeżeli jest inaczej, to oni też zmieniają swoje
          nastawienie... niby jest ok, a czujesz się jak intruz!

          a jeśli chodzi o cc na żądanie to faktycznie tak jest, ale trwa na ten temat
          zażarta dyskusja. Tutaj np. cytat z wypowiedzi położnej:

          ...Von FrauenärztInnen unter dem Deckmäntelchen der weiblichen Selbstbestimmung
          und mit medizinisch nicht nachgewiesenen angeblichen Vorteilen großzügig
          angebotene Kaiserschnitte stellen nach wie vor eine invasive mit erheblichen
          Risiken behaftete Operation dar. Von den mindestens 3 von 1000 Frauen (je nach
          Klinik und region bis zu 8/1000 Frauen), die beim oder nach dem Kaiserschnitt
          sterben und den vielen Frauen, die Folgeschäden oder Infektionen erleiden,
          erfährt die umworbene Patientin nichts."

          czyli w wielkim skrócie - na skutek cc umiera 3 - 8 kobiet na 1000 w zależności
          od regionu i kliniki...

          • earl.grey Re: Zgadzam się 24.03.06, 16:38
            nie czułam się jak intruz rozmawiając z tym szpitalem. Oni z tego maja po prostu
            pieniądze i dlatego robia co mogą, żeby reklamować się po tej stronie granicy.
            NFZ zwraca im według icvh stawek, nie naszych.
            • misspigy Re: Zgadzam się 24.03.06, 16:45
              ja nie mam na myśli szpitala, tylko ludzi ogólnie - byłam w Niemczech setki
              razy i coś na ten temat wiem... ale niekoniecznie musi to być regułą.

              No i jeszcze a propos "dodatkowych" opłat i dowodów wdzięczności - nigdzie w
              Niemczech nie spotkacie się z sytuacją, kiedy trzebabyłoby komuś dać w łąpę! To
              u nich absolutnie zabronione!!! Przyjmowanie jakichkolwie prezentów również -
              nawet kwiatków. Kiedyś byłam świadkiem następującej syt. - żona mojego szefa
              wylądowała w Niemczech w szpit. podleczyli ją i po kilku dniach miała wyjść -
              szef i ja (jako tłumacz) pojechaliśmy do szpitala - a szef miał wielki bukiet
              kwiatów - kiedy z nim wszedł do szpitala, to wszyscy przed nim uciekali... nikt
              kwiatów nie chciał przyjąć ... tłumacząc się, że trzeba o tym zawiadomić
              dyrekcję i potraktować to jako ... darowiznę na rzecz szpitala!!!! Nie do
              wiary, prawda????
              • earl.grey Re: Zgadzam się 24.03.06, 16:50
                moja ciocia miała podobną sytuację. Jest pielęgniarką w Niemczech. Trafiła
                pacjentkę Polkę, kóra była z tej przyczyny tak szczęśliwa, że chciała jej dać
                małe pudełko czekoladek. Ciotkę za takie coś mogliby z roboty wywalić, a
                pacjentce było strasznie przykro...
        • zanciar Re: Dobrze jest rodzić w Niemczech 24.03.06, 16:27
          Demarta a nie wiesz że niemcy to wygodni ludzie i dla nich co innego znaczy
          wygoda a dla Polaka co innego. Żaden Niemiec nie wytrzymałby 5 min w Polskim
          szpitalu. Ja mam rodzinę w Berlinie i wszystkie kuzynki ( a rodziło 5 )są
          zachwycone. Właściwie wszystkim, poprostu pełna kultura.
      • misspigy Re: Dobrze jest rodzić w Niemczech 24.03.06, 16:11
        to jeśli chodzi o punkty 1- 7 oraz 13 to wszystko jest spełnione w szpitalu
        matki i dziecka w Kaliszu, gdzie ja rodziłam 3 latat temu. Też sobie nie
        przypominam, żeby mi ktoś przy obcych krocze oglądał ... zresztą moja
        współlokatorka z sali była zajęta sobą i dzidziusiem - nie moim kroczem -
        podobnie ja - nie przypominam sobie zupełnie, żebym w jakiś sposób była
        swiadkiem jakiejś krępującej dla mnie i mojej sąsiadki sceny!! No i jeszcze dla
        siebie łazienkę miałyśmy. Wszytko oczywiście nowiutkie. Dzidziusie przy
        łóżkach, w sali, gdzie leżałyśmy było stanowisko do kąpania maluszka - tak że
        nikt ani nach chwilę dzidziusia mi nie zabrał wink)

        A jeśli chodzi o syt. krępujące - to zdecydowanie był to ksiądz!!!! Wlazł i się
        gapił - miałam takie wrażenie przynajnmiej - powiedzialam mu, że jeszcze nie
        umieram heheh i sobie poszedł.
        • annajustyna Gapil sie z zazdrosci;))) 24.03.06, 16:14
          jw.
          • luna67 Re: Gapil sie z zazdrosci;))) 24.03.06, 17:04
            nie z zazdrosci, jak by krowa nosila majtki to by nie wiedzial jak .... wygladasmile
    • owianka Re: Rodzić w Niemczech 24.03.06, 17:50
      Sprostowanie co do dowodów wdzięczności.

      Pracowałam kiedyś w niemieckim szpitalu (w Hesji). Tam większość pacjentów na
      odchodnym wpłącała kilkadziesiąt marek do tzw. Schwesterkasse. Pieniędzmi tymi
      pielęgniarki i salowe dzieliły się mniej więcej co miesiąc po równo. Było to
      oficjalne, nikt się z tym nie krył, mnie też się raz dostało 20 DM (byłam
      sprzątaczką smile
Pełna wersja