aniam22 26.03.06, 18:54 to juz siodmy miesiac staran... i co.... teraz mialam nadzieje, po raz kolejny. Jutro mialam zrobic test a tu dzisiaj dwa dni przed terminem okres.................((((((jestem zalamana Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
misspigy Re: stracona nadzieja:(( 26.03.06, 19:19 nadzieję można stracić dopiero po ok. 2 latach... uszy do góry!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
inia33 Re: stracona nadzieja:(( 26.03.06, 19:21 współczuje, przechodziłam przez dokładnie to samo, udało nam sie po 11 miesiacach i teraz mam sliczna, 3 miesieczna córeczke wiec Tobie tez sie na pewno w koncu uda! uszy do góry Odpowiedz Link Zgłoś
aniam22 Re: stracona nadzieja:(( 26.03.06, 19:24 a leczylas sie w ciagu tych 11 miesiecy???czy samo przyszlo? Odpowiedz Link Zgłoś
inia33 Re: stracona nadzieja:(( 26.03.06, 19:30 mąż robił badania, ja też - poziom hormonów, i brałam bromergon, ale mam wrażenie, ze bez tego tez by sie udało - po prostu nie był to mój czas Odpowiedz Link Zgłoś
red.red1 Re: stracona nadzieja:(( 26.03.06, 21:31 nie trac wiary! ja jestem po 3 UIU, w tym raz poroniłam w 4 miesiącu. A teraz jestam w 39tc i jutro jadę do szpitala, tak na wszelki wypadek. Tak postanowił mój lekarz. Cierpliwości i wytrwałości a na pewno się uda. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
monica233 Re: stracona nadzieja:(( 27.03.06, 08:58 ania 22 a co ja ci moge powiedzieć??staramy sie z moim 15 miesiecy i nicwiec jak jest nam trudnieaz stracilam nadzieje !! a do lekarza niepojde bo sie boje jak cos usłysze ze jestem niepłodna albo moj to sie załamiemy Odpowiedz Link Zgłoś
luiza1pop Re: stracona nadzieja:(( 27.03.06, 09:18 Razem z Mezem staralismy sie rok. Glowa do gory bedzie dobrze) Pozdrawiamy goraco Moja Nela Nelutek-druga odslona Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: stracona nadzieja:(( 27.03.06, 09:45 Nie przejmuj się. Ja o zajście w ciążę starałam się siedem miesięcy. Udało się w siódmym miesiącu starań pewnie dlatego, że przestałam się przejmować i podczas seksu stresować się "byleby w końcu się przestało". Jak się martwisz to zmniejszasz swoje szanse. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkagorska Re: stracona nadzieja:(( 27.03.06, 20:54 głowa do góry nie można się podawać nigdy i nawet tak nie myśl że może być inaczej życze powodzenia i gromadki dzieci pozdrawiam agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: stracona nadzieja:(( 27.03.06, 21:06 witaj siedem miesiecy to w obecnych czasach nie tak duzo. mój lekarz mówi, ze norma to rok. w kazdym razie najważniejsza jest dobra kondycja psychiczna i nie stresowanie sie. ja wprawdzie w ciaze zaszłam za pierwszym razem (nie pisze tego zeby cie dobic), ale tylko dlatego, ze nie nastawiałam sie, ze to juz teraz musi sie udac. nic nie liczylismy ani nie mierzylismy. a u mnie z rozchwianymi hormonami: prolaktyna i FSH wysokie, niski progesteron i estrogeny, podejrzeniem PCO i cykli bezowulacyjnych i tygodniowym plamieniem przed okresem miałam najgorsze wizje. do sprawy podeszłam na luzie i trach.... jestem w 9tc. dla mnie to prawdziwy cud. wiec nie mozna sie załamywac, trzeba wierzyc, ze sie uda i nie przejmowac sie porazkami. pozdrawiam i głowa do góry. Odpowiedz Link Zgłoś
monica233 Re: stracona nadzieja:(( 27.03.06, 21:10 nio wlasnie to jak mamy sie wyluzowac zebysmy niemysleli o dziecku???powiedzcie mi jakoś moze akurat sie uda?albo mi sie nietrafiło w dni płodne i dlatego nieudaje sie albo juz niewiem...czekam na odp...Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: stracona nadzieja:(( 27.03.06, 21:22 monica233 napisała: > nio wlasnie to jak mamy sie wyluzowac zebysmy niemysleli o dziecku??? powiedzcie mi jakoś moze akurat sie uda?albo mi sie nietrafiło w dni płodne i dlatego nieudaje sie albo juz niewiem...czekam na odp...Pozdrawiam no domyslam sie, ze jest to trudne ale naprawde lepiej czyms innym zajac mysli i przestac wyliczac ktory to dzien cyklu, jaka temperatura itd. jestem pewna, ze wiekszosc dziewczyn wylicza, który to dzien cylku i czy ma chec czy nie to w teoretycznie dniach płodnych ciagnie meza do sypialni bo wtedy trzeba. ja zajeta byłam przygotowaniami do mojego slubu. myslałam tylko o tym a z narzeczonym spalismy wtedy gdy mielismy chec i mozliwosc, bo do tej pory nie mieszkamy razem (slub dopiero po swietach). wiec o wyliczaniu jakichkolwiek dni płodnych czy niepłodynch nie było absolutnie mowy. nie gnalismy do wyrka po 5 razy dziennie bo "czym wiecej tym lepiej". po prostu zrezygnowalismy z zabezpieczenia i bylismy ze soba dla przyjemnosci a nie w celach rozrodczych no ja ani nikt inny nie poda recepty o czym powinnas myslec lub czym sie zajac. kazdy sam powinnien znalezc sposob, ktory pomoze mu sie zrelaksowac i odstresowac. pozdrawiam i zycze powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś