kamienna5
16.04.06, 17:07
Jak sobie radzicie z tzw. "dobrymi radami". Ostatnio teściowa - swoją drogą
dobra kobieta - rozmawia ze mną tylko na temat dziecka. To jej pierwszy wnuk
i rozumiem przewrażliwienie, ale chyba powoli przekracza ona moją granicę
wytrzymałości w słuchaniu tzw. dobrych rad w stylu : "dziecko
musi...", "dziecko powinno...", "dziecko trzeba...". Jak byłam w 6 miesiącu
ciąży to teściowa martwiła się, jak będziemy z mężem kąpać dziecko i jaka
będzie temperatuura w pokoju i czy dzicko nie dostanie zapalenia płuc.
Ostatnio stwierdziła, że dziecko musi spać w pokoju z rodzicami, bo inaczej
może się udusić. I tak dalej w tym stylu.... Strasznie mnie to męczy, tym
bardziej, że nic jej nie odpowiadam i raczej milczę. Wiadomo, że relacje z
teściową są delikatne i trzeba dużo taktu, żeby nie urazić. Poza tym nie
chciałabym mieć w niej wroga, bo to naprawdę dobra kobieta.
Zaczynam teraz 40tc i lada moment urodzi się dzidzia i już się boję tych
następnych dobrych rad....
Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?