flakes
23.04.06, 10:49
Hej dziewczyny!
Mam dołka, dlatego najłatwiej podzielić się swoimi problemami anonimowo. Mąż
ma mnie chyba już dość.
Wybaczcie dziewczyny, które staracie się o dziecko i ... nie wychodzi ... nie
piszę tego złośliwie.
Otóż: misiączka jak zwykle znacznie się spóźniała, ale dla mnie 31 dni
czekania na okres to się zdażało, jednak po dwóch tygodniach mąż stwierdził -
zrób test. A co mi tam. Byłam pewna że wyjdzie negatywny, zawsze wychodził
negatywny. Bez emocji zrobiłam 3 dni temu test i ku mojemu OGROMNEMU
zaskoczeniu wyszły niestety dwie kreski. Byłam naprawdę w szoku. Jak, w jaki
sposób, próbowałam sobie przypomnieć kiedy to się mogło stać. Przecież tak
żadko ostatnio się kochaliśmy (ciągle mam jakieś infekcje i po prostu się
leczyłam). Chciałam od razu zrobić badanie krwi na obecność hcg i żeby
potwierdzić to na 100%. Na wyniku musiałabym czekać do wtorku wiec się
wkurzyłam i kupiłam drugi test, który wyszedł tak samo jak pierwszy.
Od piątku jestem podłamana, płacze i się dołuje. Planowaliśmy dziecko ale
starania chcieliśmy zacząć z koncem wakacji. Tyle mam jeszcze do zrobienia:
okropne okna po zimie umyć (no to umyłam

, zaczął sie sezon prac
ogrodowych, chciałam dokonczyć studia (kolejny mój kierunek) no i został mi
jeszcze rok studiów doktoranckich. A teraz???? Przy dobrych układach dziecko
urodzi sie z koncem roku. Nie poradze sobie z tym wszystkim, może napisze
prace i obronie sie na tym moim zakichanym kierunku ale doktoratu to już na
pewno nie zrobie w terminie - co prawda mam jeszcze dodatkowy rok na
napisanie doktoratu ale czas dla mnie był bardzo ważny bo chciałam w koncu
starać się po doktoracie o etat na uczelni. A teraz???? Wszystko wydaje mi
się przeleci mi przez oczami i tyle moich staran na nic... bo będę grubaśną
ciężarówką a potem mamuśką zawaloną pieluchami.
Z początkiem września mamy zapłacony już wyjazd do Tunezji! - i co teraz?? to
było moim marzeniem leciec do Tunezji. Uparłam się i polece chociażby z
brzuchem ale wycieczkę na saharę pewnie będę sobie musiała odpuścić.

No i jeszcze taraz dochodzą inne wątpliwości. Chciałam się na ciąże
przygotować, tzn brać folik i w ogóle uważac na siebie. A jak siegnę pamięcią
to jakieś 3 - 4 tygodnie temu zażywałam jakieś lekarstwa bo mnie
przeziębienie brało, a jeszcze wcześniej antybiotyki. Kurde żeby to nie
wpłynęło jakoś negatywnie na dziecko.
Jestem przerażona tymi wszystkimi zmianami które mają nastąpić - i to już na
całe życie.
Teraz muszę się wkręcic gdzieś na 3 miesiące i dostać umowę o prace - bo jak
wspomniałam na uczelni nie mam etatu wiec nici później z zabezpieczenia
finansowego.
Póki co z ciązy (której lekarz jeszcze nie potwierdził) nie umiem się
cieszyć, mam nadzieję że to przyjdzie bo nie chciałabym robić dziecku krzywdy
moim nędznym humorem. Mam nadzieję że będę umiała je kochać pomimo, że
pojawiło się nieproszone w moim brzuchu.
Mąż się chyba cieszy, chociaż wkrzua się na mnie i jest przerażony moimi
rozterkami. Jesteśmy 3 lata po ślubie, i moze faktycznie tak jak to mowi moj
mąż - dobrze że tak wyszło bo dla mnie nigdy odpowiedniego momentu na dziecko
by nie było.
Szkoda tylko że wyszlo to tak jakby za moimi plecami, przypadkowo, chciałam
mieć nad tym kontrole, chciałam to zaplanować a tu niespodziewajka. Nie lubie
takich niespodzianek.
Dziewczyny, czy jestem jakimś wyrodnym typem że tak pisze??? Boje sie tych
zmian które zajdą w moim (w naszym życiu), boje sie zmian w swoim wyglądzie
boje się, że teraz moje zawodowe cele spełzną na panewce, boje się, bo nie
mam umowy o prace. Nie wiem jak mam to wszystko rozegrać.
Na dodatek nie mam swojego ginekologa, z infekcjami chodziłam od jednego do
drugiego bo żaden nie umiał im zaradzić.
Po przeglądnięciu forum myślałam aby iść pod opiekę dr Chałupczaka lub dr
Ludwina albo dr T. Homa. Oni pracują w Krakowie na Kopernika.
Gdybyście miały zdanie na ten mój przydługawy esej odpiszcie, możecie mnie
opieprzyć, bo pewnie na to zasługuje, ale......
dzięki za wysłuchanie
pozdrawiam