Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu?

30.04.06, 19:13
Zapowiada się,ze bedę miała wywoływany poród, bo moja kochana coreczka chyba
lubi się prosićbig_grin zastanawia mnie jak wygląda wywoływanie porodu w szpitalu?
dostaje kroplówkę? jakieś tabletki, czopki czy co? kiedy robia lewatywę i w
ogóle jak to wszystko wygląda?Z góry dziekujemy z odp.smile
    • iwonagos Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 30.04.06, 19:29
      brrr, nigdy więcej nie zgodziłabym się na to. Teraz już jestem mądrzejsza i gdy
      bedę rodzić drugie, nie dam sie namówić na to. Zgłosiłam się do szpitala 10 dni
      po terminie. Zrobiono mi wszystkie konieczne badania i następnego dnia podano
      kroplówkę z oksytocyną, nie wywołało to skurczów, więc nastąpiła przerwa 3 dni
      i od nowa.... O 23 poczułam bóle w okicach kręgosłupa, zbadała mnie lekarka,
      stwierdziła rozwarcie na 5 palców i wylądowałam na porodówce. Skrurczów pomimo
      ponownego podania oksytocyny nie poczułam już więcej. Tylko potworne bóle parte
      w okolicach kręgosłupa. Miałąm pełne rozwarcie od 3 rano, a brak skurczów. Nie
      będę ci opisywać tego horroru, który przezyłam do godz 10 rano, kiedy zrobiono
      mi cc.... Jest udowodnione,że bardziej boli po oksy. Wydaje mi się, że nie ma
      co panikować, dziecko ma przyjść na świat wtedy, kiedy jest jego czas. Jeżeli
      chodzi o lewatywę, mnie nie chciały zrobić, co bardzo mnie stresowało.
      Stwierdziły, że teraz się już odstępuje od jej robienia.
    • mibre Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 30.04.06, 19:31
      Wywołanie porodu to nic złego, nawet łatwiej się rodzi i szybciej. Ja chodziłam
      z rozwarciem i pewnej standardowej wizyty KTG-postanowiła moja połozna,ze
      urodzę. Dostałam kroplówkę, około 2 godz. z przerwami na spacerki, dodatkowo
      masowano mi krocze, dostałam zastrzyk rozluźnizjący szyjkę i urodziłam, smilenie
      było źle!-pozdro trzymaj się
    • czarka77 Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 30.04.06, 20:29
      A ja miałam podłączoną oksytocynę i przecięty pęcherz płodowy, gdy rodziłam
      drugiego dzidziusia (nie spóźniał się, wręcz odwrotnie, miał jeszcze kilka dni,
      ale lekarze się o niego bali). Oksytocyna (kroplówka w takiej wielkiej
      elektronicznie sterowanej strzykawie, precyzyjnie wprowadzająca do organizmu
      ustaloną dawkę co jakiś czas) zadziałała dość szybko, miałam zaraz mocne i
      częste skurcze i rozwarcie też ok, ale pęcherz płodowy trzeba było przebić (nie
      pamiętam dlaczego, ale widać było to istotne). Mało to było przyjemne
      (wieeelkie nożyce), ale bezbolesne. Urodziłam dokładnie 3 i pół godz. po
      podłączeniu kroplówki. Przez pierwszą godzinę musiałam leżeć (podłączone KTG),
      a potem już chodziłam prawie do pełnego rozwarcia (z oksytocyną na stelażu).
      Leżałam z dziewczynami w ciąży przenoszonej i wyglądało to tak samo, najwyżej
      dłużej leżały pod oksytocyną albo miały podłączaną większą dawkę na następny
      dzień. Podobno też wprowadza się ewent. taki specjalny żel, żeby szyjka macicy
      się rozluźniała, masowanie jest na końcu. Aha, rodziłam na Żelaznej. No i
      generalnie nie było to straszne. Dla mnie było ważne, że cały poród od
      pierwszych skurczów był na bieżąco monitorowany. A najlepsze było, gdy się
      okazało, że z dzidzią wszystko OK i można było spokojnie poczekać...
    • mika1704 Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 30.04.06, 20:47
      Słyszałam od moich znajomych, że napewno po oksytocynie sa bardziej bolesne
      skurcze a na niektórych oksytocyna wogóle nie działa.Lewatywę zrobiłam sama
      przed wyjazdem do szpitala bo,przed porodem znajoma położna powiedziała mi ,że
      jak opróżni się jelita i pęcherz moczowy to dziecko szybciej przedostaje się
      przez kanał rodny bo nic mu nie stoi na przeszkodzie.
    • lolinka2 Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 01.05.06, 08:19
      Ja dostałam oksytocynę w kroplówce, a wobec sredniej skuteczności tegowoż (druga
      kroplówka schodziła juz a u mnie ciągle 'towarzyskie' skurcze) przebito pęcherz
      płodowy - oj, wtedy się zaczęło. Lewatywy żadnej bo nie wyraziłam zgody. Ogólnie
      maraton fitness był niezły, bo miałam 'chodzić jak najwięcej' a nadgorliwa pani
      położna wobec powyzszego miała obciążone sumienie każdą moją przesiedzianą
      minutą i zalecała przysiady przy każdym skurczu.... i tak przez 12 godzin. W
      konsekwencji najbardziej bolącą częścią ciała już po okazały się nogi....
      • sfinksx Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 01.05.06, 09:49
        ja dostałam kroplówke bo najpierw mi wody odeszły a skurczów nie miałam po paru
        godzinach siedzenia na porodówce skurcze nadeszły i po 7 godzinach i jednym
        zastrzyku rozkurczającym i paru czopkach przeciwbólowych moje dziecko było na
        świecie ...dla mnie to nic strasznego a poród ogólnie boli czy sie dostanie
        oksytocyne czy nie niestety ...
    • nie_mozna_wyswietlic_strony Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 01.05.06, 19:16
      W pierwszym dniu - prowokacja hormonalna (zastrzyki + tabletki). W drugim dniu
      rano kroplowka z oksytocyna i spacerki po korytarzu. Po 5 godzinach mialam
      mojego chlopczyka na brzuchu. Mimo oksytocyny nie bolalo tak bardzo - wole
      rodzic niz borowac zeby. smile
      Powodzenia!
      • zuzaeb Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 02.05.06, 11:15
        ja najpierw dostawałam jakieś zastrzyki, strasznie bolesne, przez dwa dni,
        potem założono mi cewnik Foleya - nigdy się na to więcej nie zgodzę!!!! i tak
        nic nie pomogło, w końcu dostałam oxy i jak się zaczęło to hej! ale i tak po 8
        godzinach zrobili mi cc. Miałam dwa porody w jendym sad
        • kasik_77 Ja też miałam cewnik 02.05.06, 11:46
          Ciąża był przenoszona dopiero 5 dzień i lekarze zdecydowali o wywoływaniu. Nie
          miałąm zadnego rozwarcia i nie było też skurczów na KTG.
          Cewnik zapamiętałam jako jedną z najbardziej nieprzyjemnych rzeczy. JAk teraz
          na to patrzę to cchyba te kilka godzin z cewnikiem bolało bardziej niż cały
          poród!!!! DZiewczyny z sali nie mogły na mnie patrzeć - tak płakałam z bólu!!!
          Cewnik nie pomógł - następnego dnia dostałam kroplówkę z oksytocyną -
          pomogła uncertain Pierwszy skurcz 12.15 o 14 córka była już na świecie smile)
          Ale to nie koniec moich przeżyć - jakieś półtorej godziny później dostałąm
          olbrzymiego krwotoku i miałam łyżeczkowanie na żywca bez znieczulenia sad(
          Teraz córcia ma już 9 miesięcy, ja myślę o drugim dziecku za jakiś rok ale na
          wspomnienie porodu mi się wszystkiego odechciewa . Pocieszam się, że za drugim
          razem jest łatwiej.
    • karolcia86 Re: Jak to jest z wywoływaniem porodu w szpitalu? 02.05.06, 12:21
      Ja 10 dni po miałam przez 3 dni próby oksytocynowe - zastrzyki 3x dziennie,
      trochę bolesne ale do wytrzymania. Potem miałam dzień przerwy i wtedy poród sam
      się zaczął. Gdyby się nie zaczął następnego dnia dostałabym kroplówkę. Poród
      przebiegł naturalnie, bez żadnych komplikacji. Specjalnie pojechałam do tego
      szpitala bo wiedziałam że nie dadzą mi od razu oksytocyny, bo się jej
      straszliwie boję, wolę przebieg naturalny.
Pełna wersja