sssheee
16.05.06, 16:18
Witam, dziewczyny proszę, podopowiedzcie mi czy spotkałyście się już z takim
przypadkiem, bo szaleję ze zdenerwowania...
W 23 tyg. trafiłam do szpitala z powodu bóli, skórczy i lekkiego plamienia.
Pod opieką lekarzy, z mnóstwem leków, przeleżałam tydzień i wszystko wróciło
do normy

. Przy wypisie założyli mi pressar i przepisali dalsze leczenia
(m.in. Fenoterol 4 razy dzennie). Do tej pory znów było ok, ale jakieś dwa
tytgodnie temu (30 tydz) "coś" się zaczęło dziać... niby nie boli, ale czasem
mała strasznie się napręża i wtedy brzuch bardzo mi twardnieje, kilka razy
zauważyłam też jasnoróżowe plamki na bieliźnie...

(( Byłam w sobotę u mojej
giny i stwierdziła, że niestety "szyjka zaczyna puszczać"... pomimo leków,
pressara i leżenia... Jestem załamana, bo to trochę za wcześnie, termin mam na
16.07, a moja Ninka już pcha się na świat...a właśnie dziś zaczął mi się 32
tydz... Ponieważ dziś znowu zauważyłam niepokojące objawy umówiłam się na
wieczór do lekarza na zastrzyk - Kaprogest, ale gina zastanawia się też czy
nie szpital... Sama nie wiem co robić i co o tym wszystkim myśleć...

(((((((