Dodaj do ulubionych

Jak uniknąć nacięcia krocza

18.05.06, 20:38
Nie tnijcie... W niedziele minal moj termin porodu. W przyszly poniedzialek ide na wywolanie, jak nic sie nie ruszy... Mam takie zylaki sromu, ze nie ma nawet gdzie ciac... I boje sie, ze nie mimo tego nie posluchaja mojej prosby. Madzia
Obserwuj wątek
    • alagodz Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 20.05.06, 20:33
      Mylący tytul. Raczej: jak rodzić przy zdecydowanym
      sprzeciwie "zadowolonegopersonelu". Przecież nie raz się wypowiadala, że to po
      prostu niemożliwe jest tak odbierać porody. Pozycja kolankowo-kuczna?
      Najlepsze jest zdanie-nie dać się polożyć pod żadnym pretekstem!!!W domyśle:
      UWAGA mogą przywiązać!
        • titta Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.06.06, 17:59
          mama1dawidka napisała:

          > ja jestem zanacinaniem gdy rodziłam mojegosyna obok na sali leżała pani która
          > nie wyraziła zgody na nacięcie i tym oto sposobem ja miałam pare szwów a ona
          > była popekana aż o=do odbytu......

          A to znaczy, ze polozna byla -przepraszam, za wyrazenie- dupa. Dobra polozna by
          do tego nie dopuscila.
        • steppenwolf0 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 22.07.08, 19:23
          mama1dawidka napisała:

          > ja jestem zanacinaniem gdy rodziłam mojegosyna obok na sali leżała
          pani która
          > nie wyraziła zgody na nacięcie i tym oto sposobem ja miałam pare
          szwów a ona
          > była popekana aż o=do odbytu......

          Kiepski agument... Wszystko rozgrywa się i okazuje jak wychodzi
          główka, zależy od wprawy i dobrzj woli oraz KOMPETENCJI
          połoznej/lekarza. Czasem trzeba naciąć, czasem wcale nie trzeba.
          Znam kobiety, które urodziły duże pierwsze dziecko bez nacięcia, bo
          miały szczęście do personelu. Tylko połozna/lekarz może ocenić
          potrzebę nacięcia w chwili, gdy rodzi się dziecko. Wniosek? trzeba
          mieć zaufanie do osoby, która asystuje przy porodzie. Niestety jest
          to złożony problem...
      • zadowolonypersonel Re: do alagodz 24.05.06, 13:49
        Mogłabyś opisać jakiś poród, w którym byłaś taka nowatorska? Naprawdę chętnie
        poczytam.Opisz jak odbierałaś poród u pierworódki w pozycji kucznej, chroniąc
        krocze naturalnie smile
          • alagodz Re: sama tego 25.05.06, 09:54
            nie doświadczylam , ale kobieta (pierwiastka) rodzila tak w Międzylesiu
            bodajże z mlodą polożną, która nie wiedziala, że się nie da. Gdzieś
            na "szpitale" to bylo opisane. No i oprócz tego na wątkach typu: poród w
            wodzie, ale to się nie liczy bo taki poród wymaga sprzętu, a nie tylko dobrych
            chęci.
            • imbirka do zadowolonego pesonelu 25.05.06, 10:31
              Polecam lekturę tej ksiazeczki:
              www.rodzicpoludzku.pl/publikacje/publikacja.php?publikacja_id=5
              tego niestety w polskich, dość nieaktualnych podrecznikach nie można znaleźć, a
              szkoda.

        • natalka691 Pozycja kuczna 21.07.06, 12:03
          Zadowolonypersonel mi wypomimasz dyżurke, a sama masz braki w wykształceniu.
          Kobieto, w pozycji kucznej ochrona krocza prawie nigdy nie jest potrzebna, bo
          tkanki sie równomiernie rociągają, ba nawet ja kobiecie grozi próżnocią i są
          problemy z wyparciem dziecka, w kucznej zazwyczaj wszystko szcześliwie się
          kończy. W kucznej działa siła grawitacji, ona wspomaga rodzenie sie dziecka.
          ŁÓzko porodoe to przeciez wymysł całkiem świezy lekarzy-facetów, a ty babka tak
          łatwo ten pomysł kupiłaś sad
    • nikomu_nieznajoma Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 20.05.06, 22:27
      To sie nie daj naciąć, to ty do cholery decydujesz (zwłaszcza nie ma co się
      bac, jak przygotowałaś krocze do porodu poprzez masaże wink, a nie takie kobiety
      typu zadowolonypersonel, które znają tylko jedną, jedyną sobie wygodną prawdę
      czyli rutynowo ciąc pierwiastkę, bo nic innego w zyciu nie widziały i nie mają
      innych doświadczeń i nawet nie podejmuja próby, by spróbowac nauczyc się czegoś
      innego. I jak ci narobią sajgonu typu jakies zakażenie, to ty będziesz
      cierpiała, a nie jakies obce babsko z ginem.
        • mfuska Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 22.01.07, 15:17
          do margonik ... no wiesz ja bym chciał żeby na mnie ćwiczyła i potrafiła
          powiedzieć ze spróbował wszystkiego ale nie widzi innego rozwiązania jak
          nacięcie niż żeby od razu nacięła bez próby zrobienia czegokolwiek żeby tego
          uniknąć.
      • patinka6 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.05.06, 15:34
        tak, wiecej takich pacjentek, co sie znaja lepiej od lekarzy i poloznych!!
        Pewnie!!! Zabron sie nacinac!!! Lepiej popekac...lepiej sie goi, mniej boli...
        A szpitali, gdzie nacinaja "rutynowo" jest coraz mniej... Jezeli nie ufasz
        lekarzom, to po co w ogole do szpitala..lepiej urodzic w domu... przeciez i tak
        do cholery my decydujemy co i jak.... wspolczuje lekarzom takich
        pacjentek..szczerze wspolczuje....
        • alagodz Re: patinko 22.05.06, 11:36
          Decydujesz o wyborze szpitala i ewentualnie zamawiasz swoją polożną i zdajesz
          się na OPIEKĘ i fachowość. Potem to już nie radzę protestować, bo wkurzona
          polożna, albo lekarz to nic dobrego. Nie można moim zdaniem spokojnie rodzić i
          jednocześnie patrzeć, czy polożna nie przebije pęcherza bez pytania. Przy
          pierwszym porodzie zostalam poinformowana o takim zabiegu, a przy drugim nie. A
          chętnie bym powiedziala, że nie chcę , bo i tak poród dobrze postępowal. O
          nacięciu ani za pierwszym ani za drugim razem nikt nie wspominal tylko ciąl i
          już, bo wie lepiej. Drugi poród by się obyl bez nacięcia spokojnie, ale nie
          narzekam, bo bylo tak dobrze zszyte, że w ogóle nie czulam żadnego dyskomfortu
          (w Praskim), co nie znaczy, że nie powinni zapytać!!. Mam jeszcze takie
          wrażenie, że szpitale z dużą ilością ciężkich porodów i powiklanych ciąż mniej
          będą liczyć się ze zdaniem pacjentki. Ale może się mylę, takie dane będą
          dopiero po zakończeniu akcji.
        • haganna Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 22.05.06, 21:22
          Droga patinko6. Zdaję sobie sprawę, że podejmuję się w tej chwili rzeczy
          niemalże niemożliwej, a mianowicie próby zmiany Twojej MENTALNOŚCI.
          Powiedz mi, nos do tabakiery, czy tabakiera do nosa?
          Kto tu jest najważniejszy - lekarz, położna i komfort ich pracy, czy pacjentka?
          W tym chorym kraju zostało to postawione na głowie, to prawda.
          Przyjmij do wiadomości, że jeżeli nie życzę sobie być nacięta i mam świadomość
          wszystkich za i przeciw, to lekarz i położna mają OBOWIĄZEK to uszanować.
          A argument, że "lepiej urodzić w domu" to jakieś totalne nieporozumienie.
          Rodzę w szpitalu, ale nie jestem ubezwłasnowolniona. Tekst "jak pani nie
          odpowiada to wynocha" to ostatnio słyszało się w sklepie mięsnym dwadzieścia
          parę lat temu.
          • patinka6 Re: Haganna 27.05.06, 10:04
            po przeczytaniu Twojego watku, moja mentalnosc zostala nienaruszona...
            Owszem, nie jestes ubezwlasnowolniona, ale w takim razie powinnas kwestionowac
            wszystko co sie Ciebie tyczy!!! Wloz sobie kartke do dowodu, ze nie powinni
            wykonywac przy Tobie ZADNYCH zabiegow, nawet ratujacych zycie ( odpukac, tfu
            tfu tfu) bez wczesniejszego pytania Ciebie o zgode!!! Powtarzam...wspolczuje
            lekarzom takich pacjentek!!!!
            • natalka691 Re: Haganna 27.05.06, 10:25
              Kochana ja akurat nie siedze w domu, tylko pracuję. A to co piszemy to nasze
              prawa, wynikajce z konstytucji RP i kilku aktów prawnych niższego rzędu.
              Piszemy o prawach pacjenta, które obowiązuja w Polsce. Jezeli nie chcesz z nich
              korzystac masz pełne prawo. Z zaufaniem do personeli nie ma to nic wspólnego.
              100% zaufanie jest według mnie nigdy nie wskazane, bo lekarz czy położna tez
              człowiek. Patrzeć krytycznie i oceniac co personel robi (niekoniecznie od razu
              negatywnie, bo wiele tu na forum pozytywnych opinii o lekarzach i połoznych)
              jest jak najbardziej naszym prawem, choćby z tego powodu ze pracujemy i płacimy
              składki i tym samym utrzymujemy szanowny personel.
            • earl.grey Re: Haganna 27.05.06, 12:01
              Wloz sobie kartke do dowodu, ze nie powinni
              > wykonywac przy Tobie ZADNYCH zabiegow, nawet ratujacych zycie ( odpukac, tfu
              > tfu tfu) bez wczesniejszego pytania Ciebie o zgode!!! Powtarzam...wspolczuje
              > lekarzom takich pacjentek!!!!

              może to dla ciebie zaskakujące, ale taka kartka nie jest potrzebna. Nie wolno
              wykonywać żadnych zabiegów na kimś, kto nie wyraził na nie zgody. Wyjątek
              stanowi ratowanie życia osoby nieprzytomnej. Jest to podstawowe prawo człowiek,
              już nawet nie pacjenta. Zobacz na przykład kodeks karny: "Art. 192. § 1. Kto
              wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta, podlega grzywnie, karze
              ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.", a także inne
              przepisy, np. o zakładach opieki zdrowotnej, o zawodzie lekarza. Jest jednak
              nadzieja, że Haganna w czasie porodu nie będzie nieprzytomna i tego jej należy
              życzyć.
              Jesli poczuwasz się do takiej misji, że twoim zadaniem jest zrobienie
              wszystkiego, żeby personelu w szpitalach był zadowolny, to chwała ci za to. Ja
              się nie poczuwam, w innych celach się tam wybieram.
        • a_gurk Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 24.05.06, 07:42
          No, no. Chętnie rodziłabym w domu, tylko że mieszkam w bloku i szpital mam
          jakieś 10 km ode mnie. Nie stać mnie również na położna i ginekologa pod
          telefonem,. Nacieto mnie wbrew naszemu zdaniu i pisemnemu oświadczeniu. Bo
          nacinają pierworódki i już. Ja ćwiczyłam 9 miesięcy, masowałam krocze itp., a
          lekarz nie zbadał mnie i nie poczekał, czy zabieg jest rzeczywiście konieczny,
          tylko na wstepie już wydał wyrok. Zapewniam Cię, że zabieg ten nie był
          potrzebny, bo urodzilam szybko i sprawnie (ku zaskoczeniu tego lekarza), a
          dziecko było małe (waga 2680). W 10 mies. po porodzie mam wyczuwalna bliznę,
          zwężony kanał rodny, boli mnie podczas chodzenia (materiał spodni obciera
          bliznę) i podczas współżycia. Do dzisiaj czuję wściekłość na lekarzy.
          • kasiksa Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 09.06.06, 15:07
            biedna... a probowalas ich skarzyc? Jesli to ich wina, i masz pisemne dowody ze
            tego nie chcialas to powinnas dostac odszkodowanie, ktore starczy na operacje
            poprawienia tamtej blizny przez dobrego chirurga.
            a_gurk nie daj sie!
            czytalam ze niektorzy juz wygrywaja ze szpitalami.
            Powodzenia!
        • zadowolonypersonel Re: Do patinki6 i wszystkich zbuntowanych pacjente 24.05.06, 13:39
          Droga patinko widzę,że możemy porozmawiać.Może razem uda nam się wytłumaczyć
          tym zbuntowanym kobietom,że personel medyczny jest od tego, żeby w danej
          sytuacji działał tak jak należy- celem ochrony zdrowia pacjentek.Nawet jeśli
          czasem trzeba pacjentce "coś kazać".To jest na tej zasadzie: najbardziej
          ochydny w smaku lek najlepiej leczy.Równie dobrze pacjentka może
          powiedzieć:siostro nie połknę tej tabletki bo ona jest gorzka.Dziecinada.
          Obowiązują nas pewne standarty medyczne według których jesteśmy zobowiązani
          postępować i tak jest wszędzie. No niestety drogie pacjentki, decydujecie się
          urodzić pod okiem fachowców a tymczasem nie pozwalacie na niemal żadne zabiegi
          przy was wykonywane, więc nie dziwcie się że ze strony personelu będą złośliwe
          uwagi że lepiej rodzić w domu.Jesteście wiecznie niezadowolone z opieki i
          cała "oprawa medyczna" przy porodzie wam przeszkadza, uważacie że położna i
          lekarz robią krzywdę i okaleczają do końca życia, albo zakładają kleszcze bo
          chcą iść spać (i tu wychodzi brak wiedzy o położnictwie zabiegowym-co to są
          kleszcze porodowe i kiedy się ich używa). Pacjentka, która wie lepiej wszystko
          od lekarza i położnej naprawdę nie ma potrzeby rodzić w klinice.Będzie miała
          poród naturalny tak jak tego pragnie.
          Paniom które tak opiewają porody naturalne radzę poczytać dla ciekawości jak to
          kiedyś wyglądało,np.z czasów waszych babć, gdy rodziły przeważnie w
          domach.Poszukajcie statystyk umieralności okołoporodowej noworodków z tamtych
          lat albo porażeń, umieralności samych matek podczas porodu.To była natura-prawo
          selekcji, kto wytrzymał to żył.Nie wspomnę o tym,że kobiety mogły rodzić 2-3
          dni i nikogo to nie wzruszało, bo...to była natura.
          Przy dzisiejszej medycynie nie ma mowy o tym by pozwolić na takie rzeczy.Wręcz
          przeciwnie-ratuje się np. najbardziej głębokie wcześniaki.
          Miałam niedawno przypadek-przyjechała "na kogutach" pcjentka po porodzie w
          domu.Przyjechała razem z mężem (zresztą wykształceni ludzie-wydawałoby się
          mądrzy i przewidujący)uśmiechnięta.Urodziła prawie na sedes-jak sama opisywała-
          zdążyła na szczęście do łóżka.Dziecko ważyło 3900g.,rodziła drugi raz.Łożysko
          oddzieliło się już u nas na oddziale.Ale krocze?- niestety pęnięcie II
          stopnia.Pamiętam jaki dumny i blady był jej mąż,bo "odbierał poród"-tylko,że
          nie pomyślał że może warto ochronić krocze (na miarę warunków domowych
          oczywiście smile ). No cóż jak dalej będzie taka super oświata kobiet i nagonka
          na służbę zdrowia to my będziemy tylko cerować rozprute tkanki i RUTYNOWO
          naprawiać to co popsują bezmyślni ludzie,którym gazety, media robią pranie
          mózgu. Jakby nie było drogie panie- strajk czy nie strajk ,drzwi porodówek
          stoją dla was otworem.Strajkujemy, więć rodzimy po ludzku-NATURALNIE.
          Pozdrawiam patinkę.
          • wellanna Pęknięcie II stopnia = nacięciu 25.05.06, 09:23
            ZADowolony perspnelu,
            Umknęło Twojej uwadze, ze w wielu badaniach nacięte krocze = pęknieciu II
            stopnia! Czyli Ty nacinając krocze pacjentek fundujesz im pęknięcie II stopnia!
            Czyli przed czym w zasadzie niby chronisz?
            Logiki zero. Bo niby chroniąc okaleczasz. Nie widzisz tej głupoty?
            Idąc tym tokiem dentyści nie powinni leczyć zębów tylko je od razu wyrywać, bo
            to zapobiegnie ich psuciu w przyszłości.
            • zadowolonypersonel Re: Pęknięcie II stopnia = nacięciu 24.06.06, 19:19
              Wellanko, chyba coś nieświerzego zjadłaś i Ci zaszkodziło, bo gadasz brednie.
              Robisz błąd pisząc takie rzeczy. Pacjenci, jak powiedziała jedna z internautek
              ulegają "nadinterpretacji" praw pacjenta. Nieświadomie przyczyniasz się do
              szkody przyszłych mam wciskając kit, że pęknięcie II stopnia = nacięciu.
              Pamiętaj, że młode niedoświadczone kobiety zbyt dosłownie traktują informacje
              tu zamieszczane. Wynika to z tego, że nie mają merytorycznego pojęcia. Nie
              bazuj na tym chcąc przekabacić je na swoją stronę.
              Dla ciekawostki dodam (tak na marginesie), że w obecnych szkołach położniczych
              ( już teraz studia licencjackie )nadal uczy się młode położne nacinania krocza
              i szlifować będą to w przyszłej pracy.Więc to nie szkoły z lat 60- tych, bo i
              teraz tak jest.
              Panie z akcji musicie wkroczyć do szkół, może zmienić program kształcenia na
              porodówce...a nie buntować ciężarne i nastawiać je przeciwko nam.
              Chciałabym zobaczyć Akcję Rodzić po Ludzku na dyżurze we dwie, gdzie jest 6
              rodzących i mnóstwo innej, koniecznej pracy do wykonania, gdzie trzeba mieć
              oczy dookoła siebie i wszystkiego dopilnować. Ciekawe jak by Wam szły porody
              naturalne??? Już to widzę.
              Żeby coś naprawić, to wydaje mi się - trzeba znaleźć źródło, z którego dana
              sytuacja wyniknęła.Pierwsze co mi na myśl przychodzi to np. może utarte
              schematy według których uczy się przyszłe położne, ogólnie braki w kadrze
              medycznej-to istotny czynnik, który wpływa na pracę w szpitalach i zadowolenie
              bądź nie u pacjentów, ja bym tam chciała,żeby nas tyle było w pracy, żeby każda
              rodząca miała swoją położną. Jest pewnie wiele innych spraw, które warto by
              poruszyć, by poprawić sytuację pacjentek. Najłatwiej jest kogoś zbesztać i
              poniżyć mówiąć, że nie potrafi wykonywać swojego zawodu, a siebie przy tym
              wynieść na piedestał i udawać dobrodusznego zza komputera.
                • zadowolonypersonel Re: Pęknięcie II stopnia = nacięciu 26.06.06, 15:24
                  Droga earl.grey, uczyłam się aktywnej ochrony krocza i patrzę jak inni to
                  robią. Owszem, u wieloródek wychodzi to perfekcyjnie każdej doświadczonej
                  położnej. Są i te ambitne do granic przesady próbujące to samo osiągnąć u
                  rodzących z gorszymi warunkami do ochrony krocza...i różnie to się kończy.
                  Ponadto uważam, że nie jest wielką sztuką odebrać poród fizjologiczny,
                  bezproblemowy. Natomiast poprowadzić patologię, to już trzeba mieć dużo większy
                  zasób umiejętności i wiedzy i to jest sztuka. Pisząc patologia mam na myśli
                  całą ciążę o przebiegu patologicznym, a tu można zaliczyć wiele chorób i
                  zjawisk towarzyszących ciąży. W związku z tym postępowanie podczas porodu u
                  takiej kobiety jest znacznie bardziej skomplikowane. Te koleżanki, które
                  pracują w szpitalach, gdzie obsługuje się tylko fizjologię, a patologię odsyła
                  się do bardziej wyspecjalizowanych ośrodków mogą chyba to potwierdzić.
                  Fizjologia ma to do siebie, że "prowadzi się" sama mówiąc w przenośni i nie
                  należy jej przeszkadzać - położną jest wtedy Matka Natura.
                  Zgadzam się, że nie każde krocze trzeba naciąć i jeśli jest taka możliwość to
                  nie robię tego. Mnie osobiście jako pracownika służby zdrowia oburzyło na tym
                  forum to, że nakłania się ciężarne kobiety do stawiania żądań wobec położnych i
                  lekarzy w postaci oświadczeń zakazujących nacinanie krocza.Wiadomo jak wrażliwa
                  jest psychika kobiety w ciąży, prawda? Jest ona nastawiona na to, by cały poród
                  zakończył się szczęśliwie, więć jeśli ktoś powie takiej kobiecie, że napisz
                  oświadczenie, bo zrobią z ciebie kalekę to jasne jest, że dziewczyna bez wiedzy
                  medycznej uwierzy w to.Owocuje to tym, że przekracza próg szpitala i znika
                  uśmiech z jej twarzy, jest złośliwa, podejrzliwa, kwestionuje wszystko. I w tym
                  momencie zaczyna się walka. No bo jak inaczej skoro jesteśmy przedstawiani jako
                  wrogowie.
                  Radziłabym wszystkim zatroskanym o nieszczęśliwy los rodzących paniom z akcji
                  dawać inne porady niż te jak walczyć z personelem medycznym na porodówce i
                  oczywiście spokojnie i bez stresu przy tym urodzić. Na przykład mogę
                  zaproponować, by przypominać pacjentkom by idąc do porodu zabierały ze sobą np.
                  wynik grupy krwi bardzo istotny,dowiedziały się co potrzeba do porodu
                  rodzinnego. To tylko dwa przykłady a jest ich więcej. Nawet kobiety po szkołach
                  rodzenia przychodzą do porodu kompletnie nieprzygotowane. Zadbajcie może
                  najpierw właśnie o to.
                  I nie jestem aż tak głupia droga earl.grey, żebyś musiała mi wskazywać, że samo
                  nacięcie jest metodą aktywnej ochrony krocza. Pozdrowienia.
                    • earl.grey Re: Pęknięcie II stopnia = nacięciu 27.06.06, 11:36
                      nie chciałam dawać upustu swojej złosliwości. tylko pytałam. zapewniam cie, że w
                      moim mieście n.i.e m.a połoznych, które potrafiłyby pomóc tak urodzić dziecko,
                      żeby zminimalizować ryzyko pęknięcia, nie nacinając (jestem z Poznania).
                      Oczywiscie rozumiem cię, jesli mówisz o porodach patologicznych czy po ciążach
                      patologicznych. może pracujesz w szpitalu, gdzie dużo jest takich. Jednak
                      większośc porodów (normalnie, statystycznie, ale byc może nie w twoim szpitalu)
                      to fizjologia, gdzie można by było kobietom nacięcia oszczędzić, co jednak
                      wymagałoby trochę więcej starania ze strony położnej i to mam na myśli. Dodam
                      jeszcze, że ta fizjologiczna większość we wszystkich krajach Europy, oprócz
                      Polski i Grecji, wynosi 80-90%. U nas krocze udaje się uratować u pierworódek w
                      kilku procentach! To coś mówi i o umiejętnościach położnych i o ich dobrych
                      chęciach. Wiem, wiem, na Zachhodzie mają lepsze warunki pracy itp. Ale starać
                      się też można, a nie zakładać, że 1. większośc porodów to patologia, 2. same
                      rodzące to patologia, wredne to i tylko patrzy jak położnej dokuczyć.
                      Jeśli w innych krajach krocze udaje się chronić i kiedys udawało sie to tez u
                      nas (położne starej daty dawały sobie z tym radę), to znaczy, że warto, żeby
                      dziewczyny, którym na tym zależy, starały się. A co jeśli dziewczyna ćwiczy,
                      robi masaże, uczy się, czyta, przyjeżdża do porodu, a tam tną rutynowo?
                      Namawianie kobiet do "walki" jest namawianiem do świadomego rodzenia, do
                      szanowania swojego ciała i pracy położnych. Spójrz na to z drugiej strony -
                      naprawdę żadna z "walczących" nie ma na celu dokuczenia pracownikom szpitala.
                      One "walczą" o swoją godnośc, o swoje prawo do wspominania porodu jako
                      najpiekniejszej chwili życia. Położne, zamiast mieć o to pretensje, powinny same
                      wspierać kobiety, które chcą się edukować, chcą rodzić świadomie i mieć wybór, a
                      nie byc traktowane jak na taśmie.
                      Niestety, jesli rzeczywiście dohcodzi do "walki", to górą i tak jest zazwyczaj
                      personel, rodząca jako uzależniona od dobrej woli, czy nawet humorów personelu,
                      wystraszona i walcząca z bólem, jest z góry na przegranej pozycji. Dla personelu
                      żadna chwała taką walkę wygrać. Chwała byłaby doprowadzic do takiej sytuacji,
                      żeby rodząca nie miała wrażenia, że musi się bronić przed personelem.
                      • zadowolonypersonel do earl.grey 17.07.06, 14:21
                        Tak naprawdę cieszę się, że mogę wymienić z Tobą doświadczenia. Widać w każdym
                        mieście porodówki pracują zupełnie inaczej. Niedawno moje koleżanki były w
                        Poznaniu na sympozjum. Miały okazję poobserwować jak tam wygląda praca
                        położnych i lekarzy (szkoda, że nie mógł to być np. cały dyżur). Rzeczywiście
                        jest różnica. Powiem Ci szczerze, że wasza rola różni się nieco od tej, którą
                        my spełniamy na porodówce przy rodzącej.Nie wiem, może to zależy od szefa i
                        jego zarządzeń... U nas lekarze nie odbierają porodów.
                        Tak, u mnie patologii jest strasznie dużo.Może stąd moje oburzenie na tym
                        forum. Bo nie dosyć, że pacjentki są problemowe (w sensie zdrowia) to jeszcze
                        mają nabite w głowie, że ktoś chce im krzywdę zrobić.
                        Powiem Ci jeszcze, że komentarz lekarek, które były w Poznaniu i widziały jak
                        rodzicie był jeden:" Nie będę w Poznaniu rodzić". Podejrzewam, że wynika to ze
                        strachu przed ryzykiem jakie podejmujecie. Tak naprawdę, żebyśmy mogły sobie
                        porozmawiać u kogo jest lepiej musiałybyśmy porównać statystyki ze swoich
                        szpitali, odnośnie pęknięć krocza albo niskich Apgarów. Być może wygrałabyś.
                        Jak często stosujecie ZOP? U nas jest to niewymownie częste. I nie powiem bo
                        pacjentki dziękują za to. Cieszą się, że mogły urodzić minimalizując odczucie
                        bólu. Niestety najczęściej znieczulenie pociąga za sobą nacięcie krocza. Sama
                        wiesz dlaczego.Nie wiem może gdzieś indziej rodzące są mniej boleściwe...U nas
                        za ZOP rodząca nie płaci, więc może dlatego częściej korzystają.Oczywiście są
                        kobiety, które zanim podejmą decyzję o znieczuleniu, próbują sobie najpierw
                        worka sako, piłki, drabinki, pozycji pionowej.
                        Złe nastawienie pacjentek też jest obecne, nie mów że nie. Nie wiem jak jest u
                        Was, czy określacie jak powinien być ubrany mąż rodzącej, który chce być przy
                        porodzie? Nie mam pojęcia dlaczego, ale u nas to jest nagminnie powodem
                        frustracji mężów, że musi sobie zakupić mundurek do porodu. W końcu przebywa w
                        oddziale zabiegowym.Drugi przykład: w moim oddziale są dwie sale do porodu
                        rodzinnego. Ostatnio był ciężki dyżur nocny-mnóstwo porodów i obie sale były
                        zajęte. Rodząca, która przyszła na oddział może ok. godziny 23 była
                        zdegustowana, że nie może być na sali rodzinnej, minę miała do płaczu, no i
                        wogóle to gdyby wiedziała, że tu tak będzie to pojechałaby do innego szpitala.
                        Powiedz mi, czy to jest moja wina, że akurat mamy dwie sale rodzinne i tej nocy
                        były zajęte? Uwierz mi, że mina tej kobiety i ton w jakim się do mnie odzywała
                        wskazywał,że obarcza mnie winą za sytuację, a mąż jej w tym dzielnie pomagał.
                        Ja bardzo lubię swoją pracę i nie są w stanie zrazić mnie takie incydenty.
                        Niestety każdy pracuje na tyle, na ile pozwalają mu warunki pracy.My jesteśmy
                        dwie na zmianie i lekarze porodów nie odbierają.Mało tego, położna jest
                        niezbędna do każdego badania, bo trzeba przytrzymać, podać itd... Naprawdę,
                        personelu ubywa a wymogi rosną. Ja nie mówię o niczym więcej jak tylko o
                        zwiększeniu ilości rąk do pracy.Jestem przekonana, że i pacjentki odczułyby
                        większy komfort - chociażby to, że położna ma dla niej czas, jest przy niej a
                        nie traktuje jej jak kolejnej na taśmie. Przecież nasz pośpiech widać i rodząca
                        odczuwa to jako moją nieuprzejmość czy niezadowolenie, że przyszła urodzić. A
                        ja niestety mam jeszcze 3 następne panie pod opieką, które chciałabym
                        dopilnować i niczego nie zaniedbać.
                        Przyznam, nie byłam w Poznaniu, ale domyślam się, że u Was nie ma tego
                        problemu.Pracujecie troszeczkę inaczej, może lepiej.Chwała Wam za to.
                        Ja też czekam na zmiany na lepsze, ale na dzień dzisiejszy muszę dostosować
                        swoje zamiary i umiejętności do możliwości mojej placówki.
                        A co do świadomego rodzenia,to widzisz dla mnie to nie jest do końca świadome,
                        gdy ciężarna przychodzi z oświadczeniem, że zabrania się nacinać.Jeśli będzie
                        trzeba to ja i tak to zrobię, bo zwyczajnie za nią odpowiadam. Mam dzieci na
                        wychowaniu i chcę jeszcze popracować. Zupełnie inaczej brzmi i świadczy o
                        ciężarnej, gdy spokojnie pyta, czy jest możliwość żeby nie robić nacięcia.
                        Wtedy i ja jestem w stanie nawiązać z nią kontakt i wytłumaczyć na czym rzecz
                        polega, bo ten kto kazał jej napisać oświadczenie już tego nie zrobił. Świadome
                        rodzenie to kontakt, rozmowa, pytanie-odpowiedź i przede wszystkim wiedza,
                        prawdziwa wiedza, a nie ta z kolorowych gazet, gdzie opisują jak to jest
                        wszystko pięknie i gładko. Na tym forum wyczytałam wypowiedzi :"nacięcie
                        krocza=pęknięciu II stopnia" albo "...zaryzykowałabym zdrowie mojego dziecka,
                        ale żeby mnie nie nacinali..." Cóż, jak taką edukację będą miały przyszłe mamy
                        to nic dodać nic ująć.
                        • natalka691 Re: do earl.grey 17.07.06, 15:32
                          Ty jak będziesz uważała za koniecznie to i tak mnie natniesz, a ja jako
                          jednostaka autonomiczna i od ciebie niezalezna podam cię do sądu. Będziesz się
                          szlajać po salach sądowych, wydasz kasiorę na adwokata i będziesz miała
                          serdecznie dośc. Szpital zapłaci mi odszkodowanie za okaleczenie i szef i tak
                          cię zwolni, a może sąd da ci zakaz pełnienie funkcji związanych z odbieraniem
                          porodów. Dlatego Zadowolonypersonel nie warta skórka za wyprawkę. Bo to ja
                          odpowiadam sama za siebie, ty odpowiadasz też za siebie i swoje nieletnie
                          dzieci, w ich sprawie możesz decydowac, ale mi nie możesz zrobić czego nie
                          chcę. Takie są fundamentalne prawa człowieka. Jak chcesz sama decydować, to idż
                          pracowac do psychiatryka, tam w przypadku ubezwłasnowolnionych możesz za nich
                          decydować.
                        • natalka691 Re: do earl.grey 17.07.06, 15:44
                          Sama piszesz, że masz duzo roboty. Więc chcesz, aby szybko było po sprawie, bo
                          sobie kawke mozna wypić i sie poobijac po szpitalnych kątach i pójśc na ploty
                          do dyżórki, he, he. Gdybyś lubiła swoją pracę i była położną z powołania
                          słuchałąbys innych wink
                          • zadowolonypersonel Re: do earl.grey 18.07.06, 18:39
                            Proponuję Tobie na początek podszkolić ortografię polską.Będziesz wtedy
                            wiedziała, że dyżurka a nie "dyżórka".
                            Kilka pierwszych zdań, które napisałaś świadczą, że nie masz pojęcia o pracy w
                            szpitalu, więc bez sensu Twoja paplanina...
                            I w sądzie też raczej masz marne szanse.
                            Powiem po raz kolejny, że położna jest w stanie krocza nie nacinać, ale tylko
                            wtedy gdy rodząca napisze własnoręcznie w historii choroby, że ponosi
                            odpowiedzialność za wszelkie powikłania. A niestety takich formalnych
                            oświadczeń rodzące składać nie chcą. Nie wiem, boją się? Czego?
                            • zorka-5 Re: do earl.grey 31.08.06, 01:12
                              Już Ci mówię dlaczego rodzące nie chcą składać formalnych oświadczeń. Bo boją
                              się, że jeżeli nie podpiszą, natniesz je wtedy, kiedy będzie to dla Ciebie
                              wygodne, a jeśli podpiszą, nie natniesz z czystej złośliwości, po to, żeby
                              udowodnić, że to Ty masz władzę, nawet, jeśli będzie to absolutnie konieczne.
                              Ty będziesz kryta, podpisane oświadczenie - nie ponosisz odpowiedzialności.

                              Bardzo długo służba zdrowia pracowała na brak zaufania pacjentów. Oto efekty.
                            • kaaxia Re: do earl.grey 01.05.07, 19:22
                              Nie rozumiem tej nagonki na artykul, przecież nie napisali ,zeby bezwarunkowo
                              zabronić polożnej nacięcia krocza. Oświadczenie ma zabraniać nacinania krocza
                              jeśli nie będzie to niezbędne dla ratowania zdrowia rodzącej. Takie postawianie
                              tematu chyba zostawia pole na kompromis między rutyną a koniecznością.
                              Jasne, że wolalabym nacinania uniknąć, ale po tym jak mi znajoma studentka,
                              przyszla polożna, opowiedziala o komplikacjach, które mogą się pojawić po
                              niekontrolowanym pęknięciu (nietrzymanie kalu) nie jestem już taka pewna czy
                              warto czegokolwiek zabraniać na porodówce.
                              Przecież to nasze cialo nie jest do końca przewidywalne. Warto chronić krocze
                              przed nacięciem, ale nie za wszelką cenę.
                            • totorotot Re: do earl.grey 13.04.08, 19:14
                              Zadowolonypersonelu, zanim zaczniesz poprawiać ortografię innych, przyjrzyj się bliżej swojej. Np. napisałaś "nieświerzego", a pisze się zupełnie inaczej. To tylko jeden z kamyczków w Twoim ogródku, ale znakomicie charakteryzuje Twoją osobę: tupeciara, nieskłonna do dyskusji, uważająca się za jedyną sprawiedliwą.
                              Czy czytałaś zalecenia organizacji WHO dotyczące porodu? Znajdziesz je na stronie rodzicpoludzku.pl. Bardzo Cię proszę o zapoznanie się choćby z tym tekstem z w/w strony, a później o komentarz w tym wątku.
                          • mfuska Re: do earl.grey 22.01.07, 15:57
                            Troche szacunku szanowna natalko. Ciekawa jestem jakbys tysie czuyła gdybyś
                            dawał z siebie co możesz a ktos zarzucał by ci ze tylko my slisz o tym kiedy sie
                            kawki napić. Może nie jestem położna, moze nie rodziłam ale potrafię sobie
                            wyobrazić co musi sie dziac na oddziale kiedy jednoczesnie rodzi kilka kobiet i
                            w dodatku lekarz nie odbiera porodu tylko połozne. za przeproszeniem nie wiadomo
                            gdzie ręce wsadzic. O kawce nikt wtedy nie myśłi tylko o tym jak zdązyc każdej
                            pomóc i jak pokierowac porodami tak zeby dzieci nie urodziły się na raz.
                            ROzumiem ze wtedyy nie myśli sie o prawach człowieka tylko o tym zeby wszystkie
                            mamy urodziły zdrowe dzieci i żeby ten dyzur juz sie skończył. nie oznacza to ze
                            nawet w takiej sytuacji nie nalezy informowac rodzacych o tym co się dzieje i
                            pytac o zgode o zabiegi.
                        • natalka691 Re: do earl.grey 21.07.06, 11:50
                          Dziewczyna miała skwaszona minę i dobrze że miał, bo prawda jest taka że wdług
                          przepisów prawa pacjent m prawo do opieki osoby bliskiej, mozna więc wymagac od
                          szpitala że dostosuje sie do tego co powszechnie obowiązuje. Widac Wy tego nie
                          potraficie.Wyrzucenie męza z porodówki jest żenujące. No cóz nie każdy szef
                          jest specem od zarządzania i ma pojęcie o finansach, skoro pracujecie w takich
                          warunkach. Na szczęści tam gdzie rodze są same pojedyńcze porodówki po
                          generalnym remoncie z nowoczesnymi fotelami. Kiepsko zadowolonypersonel sobie
                          radzicie, kiepskie warunki, rutynowe nacinanie. Pozostaliście w tyle. I jeszcze
                          chcecie więcej kasy, a za co do cholery. Wiem, że jestem złośliwa-staram sie
                          choć w części dorównac Tobie, Draga Zadowolonypersonel
                          • zadowolonypersonel Re: do earl.grey 21.07.06, 19:56
                            Wcale nie powiedziałam, że męża wyrzucono z porodówki, nie przekręcaj moich
                            słów. Problem polegał na tym, że kobieta musiała urodzić na sali porodowej
                            ogólnej. Zresztą nie musiała. Pacjent niczego nie musi.
                          • mfuska Re: do earl.grey 22.01.07, 16:01
                            Natalko widze ze cała słuzba zdrowia jest dla ciebie ble.. ja tez nie pałm do
                            niej miłoscia ale chociaz rozumiem ze gdy dwie sale do porodów rodzinnych sa
                            zajete a innych nie mam to co wykopac jedna z rodzacych na korytarz bo ta pani
                            co przyjechała miała rezerwcję? mogła zadzwonic i spytac się czy jest miejsce
                            ipojechac do innego jak ze kwaszona mina sama oswiadczyła. Nie jest to wina
                            połozenj ani personelu tylko cholernego zbiegu okolicznosci i fizjologii.
                        • mfuska Re: do earl.grey 22.01.07, 15:49
                          Szanowny Zdowlonypersonelu.
                          Całkowicie rozumiem wszystkie argumenty przez ciebie przedstawione jednak jestem
                          młoda, chce zajsc w cize i urodzić dziecko i nie wspominac koszmaru porodu jak
                          moja mam która rodział mnie w '82 roku i mojego brata osiem lat później. Nawet w
                          natłoku pracy zwizanej z tym ze jest mało rak do pracy mozna znalesc chwile
                          zyczliwosci i powiedzieć wprost. PAni sytuacja wygląda tak a nie inaczej gdyby
                          poród/ ciaża przebiegałyby normalnie pewno staralibysmy się chronic pani krocze
                          ale w tej sytuacji po prostu jest to koniecznościa. Niestety statystyki opinie
                          rodzacych świadcza o tym ze to co powinno byc koniecznoscia jest regułą i stąd
                          apel o świadomość pacjentek by zmienic proporcje. O to by domagac sie tego
                          minimum jakim jest informacja. Pewnie że chciałbym uniknac nacinania ale jesli
                          będzie taka koniecznośc lub po prostu ułatwi to lub mi ulzy pewno zgodze się.
                          jednak chce miec ta pewnosc że zanim ktos sięgnie po 'nozyce' to chociaz sie
                          mnie spyta albo uprzedzi a potem dopilnuje zebym nie miał z tym związanych
                          komplikacji zakazen czy bolesnych blizn.
                          Podziwiam połozne za ich prace cięzka czasem smutna bo przeciez nie kazdy poród
                          kończy się szczęsliwie ale jesli ja wyjde z życzliwościa i uśmiechem i checią
                          wspólparcy to wymagam tego samewgo w zamian. W sklepie jest to miły usmiech i
                          dzieńdobry a przy porodzie wsparcie i przekazywanie informacji o tym co sie ze
                          mna dzieje i dlaczego.
                  • natalka691 A cóz to takiego potrzeba do porodu rodzinnego 21.07.06, 11:36
                    Zadowolonypersonel a co takiego potrzeba do porodu rodzinnego? Bo chyba nic
                    nadzwyczajnego. Chodze z mężem do szkoły rodzenia, rozmawiamy razem na ten
                    temat. Przyjedziemy razem do szpitala, maz dostanie buty szpitalne, fartuch.
                    Jest czysty, nie jest flejtuchem. i co mamy jeszcze zrobić, bo dla mnie to
                    wystarcz by mi towarzyszył i według personelu z wałbrzyskiej porodówki też. Po
                    prostu jest ci nie na rękę jak kobieta jest z kims bliskim, bo nie mozesz juz
                    wtedy robic czego dusza zapragnie i jestes pod stała kontrolą.
                  • merengue1 Re: Pęknięcie II stopnia = nacięciu 19.05.08, 22:47
                    droga zadowolonypersonel, jak smiesz pisac :
                    "Mnie osobiście jako pracownika służby zdrowia oburzyło na tym
                    forum to, że nakłania się ciężarne kobiety do stawiania żądań wobec
                    położnych i lekarzy w postaci oświadczeń zakazujących nacinanie
                    krocza."
                    Czy to znaczy, ze nie mozemy miec wlasnych żądań, o nic nie pytac,
                    nic nie sprawdzac i dawac sie prowadzi jak cieleta na rzez? Lekarze
                    tez ludzie i tez popelniaja bledy. Nie mozna ufac w 100 procentach,
                    wlasny rozum tez trzeba miec.
                    A pacjent jest klientem sluzby zdrowia, za ktorą odciąga mu sie od
                    ciezko zarobionej pensji podatek. Ja place i ja wymagam! Sluzba
                    zdrowia jest dla pacjentow a nie odwrotnie!!!!
                    • anoresk Re: Pęknięcie II stopnia = nacięciu 08.02.11, 22:25
                      Merengue
                      "Zadowolony personel" dokładnie opisała , o jakie zachowanie jej chodzi . Ale chyba nie doczytałaś albo nie zrozumiałaś tekstu . " Zadowolonypersonel " pisała o dialogu , o rozmowie , o obustronnym kontakcie. Stawiane kategoryczne żądania , w większości nie poparte wiedzą medyczną utrudniają pracę personelu .
                      Co do płaconej przez Ciebie składki - jest jedną z niższych w Europie. A wymagać możesz jedynie tego , za co szpitalowi zwróci NFZ.
              • wellanna Re: Pęknięcie II stopnia = nacięciu 28.06.06, 14:11
                Zadowolonypersonelu,

                To co napisałam o nacięciu jest prawdą. NIe piszę bredni i nic nie wymyślam.
                Piszę to, o czym przeczytałam.
                Zgadzam sie z Tobą, iż szkoły dla położnych są oparte o przestarzałe programy.
                POdzielam też Twoje zdanie co do tego, że Fundacja działa jednostronnie zamiast
                uerzyc w jądro problemu czyli zaatakować to, że szkoły położnicze nie uczą
                współczesnej wiedzy opartej o współczesne potwierdzone badania naukowe.
                Mam nadzieję, że to się szybko zmieni, pewnie nie dzięki Fundacji ale może
                dzięki dostępowi do informacji i temu, że kobiety właśnie naduzywają, jak to
                sama napisałaś, swoich praw.
                Moim zdaniem nie naduzywają tylko starają sie podchodzic za szacunkiem do
                wlasnego ciala i unikac niepotrzebnych okaleczen, gdy to mozliwe.
                Odnosnie wyzszosci ochrony krocza nad jego okaleczaniem, to zawsze pisamalam w
                kontekscie kobiet zdrowych i porodow fizjologicznych. Co do patologii nigdy sie
                nie wypowiadalam.
                Sama tez nie powielaj glupot i nie wmawiaj, ze raz okaleczone krocze -
                przerznieta i pozszywana tkanka jest mocniejsza od takiej, ktora nie byla cieta.
                Material zszyty zawsze bedzie slabszy, od takiego, ktory nie zostal sztucznie
                rozerwany. Nie rozumiem dlaczego polozne wmawiaja kobietom taka glupote, ze za
                pierwszym razem trzeba naciac, a za drugim juz nie? Bo niby krocze wzmocni
                blizna? Szkoda, ze medycyna sportu nie zna sposobu wzmacniania mięsni przez ich
                nacinanie!
          • delfina77 Re: Do patinki6 i wszystkich zbuntowanych pacjent 15.06.06, 14:19
            Kobieto, czy ty byłaś kiedyś gdzieś poza swoją pipidówką i widziałaś, jak się
            pracuje w szpitalach w krajach zachodnich? Jeśli nie to czym prędzej tam pojedź,
            choćby na wakacje a przy okazji przespaceruj się do takiego szpitala. Możesz się
            cholernie zdziwić bo tam nacinają jakieś 4-5% pierworódek, gdy jest to naprawdę
            konieczne. Nie wiem czy to, że nie umiecie odróżnić konieczności od rutyny
            wynika z waszego niedoedukowania czy zwykłego "niechciejstwa". Jeśli walczycie o
            podwyżki, zwiększajcie też jakość swojej pracy, bo z tą marniutko, oj marniutko
              • natalka691 Re: Do patinki6 i wszystkich zbuntowanych pacjent 17.07.06, 15:42
                Podaj statystyki i powołaj się na źródło danych, wtedy ci uwierzę, po póki co
                jestes dla mnie niewiarygodna totalnie. Nigdy mnie nie przekonasz, że nacięcie
                lub jego brak jest ściśle związane ze stanem noworodka po porodzie. To są
                jakies kompletne bzdury, które sama kreujesz. I powiedz jeżeli to takie dobre i
                dziecko dotlenione, to czemu tyle dzieciaków dotlenionych (bo urodzonych z
                nacięciem) ma takie marne oceny w szkole i sobie nie radzi, a ja wczesniaczka
                urodzona w ósmym miesiącu bez nacięcia nigdy nie miałąm problemów z nauka i w
                szkole i w pracy (skomplikowanej) i po ciąży bronię doktorat. No powiedz czemu
                tak wiele z tych dzieciaków jest tak mało lotna i sobie nie radzi. Bo to chyba
                nie zalezy od nacięcia.
                  • natalka691 Re: Do patinki6 i wszystkich zbuntowanych pacjent 21.07.06, 10:59
                    Z dyzurką masz rację, zdarzyła mi sie literówka, bo moze za szybko pisałam.
                    Tobie tez sie takie kilka razy w postach zdarzyły. Co więcej podajesz dane nie
                    podpierając się literaturą, jestes niewiarygodna kobieto. To gorsze niz
                    ortograf z dyżurką. To że mi to wytknełąs potwierdza tylko że jestes złośliwe
                    wredne babsko. I okaleczasz kobiety, bo potrafisz naciac nnawet wbrew ich woli.
                    I jeżeli o mnie chodzi to właśnie napisze takie oswiadczenie, że sobie nie
                    zycze i całą odpowiedzialnośc biorę na siebie. I wtedy jako osoba autonomiczna
                    i decydująca o sobie wygrywam w sądzie i takie jak ty płaca mi zadośc
                    uczynienie. No cóż zdarzyła mi się literówka, ale kończę doktorat, a ty pewnie
                    z ledwością dwadziescia lat temu szkołę medyczną skończyłaś.

                    Pokazałam twoje posty połoznej z która będe rodziła, powiedzi8ała że to co
                    piszesz to w 60 % nieprawda. Ty chyba kobieto same patologie odbierasz i nie
                    masz pojęcia jak wygląda poród fizjologiczny. Steruje nim przysadka mózgowa, a
                    nie połozna, Chyba że swoim zachopwaniem skutecznie potrafisz zaburzyc tę
                    równowagę hormonalną. Wszystko na to wskazuje, że tak.

                    Życze ci abys odbierała same porody z Apgarem 10 pkt (i jak najniższego odsetka
                    nacięc, bo to w końcu twój fach i trzeba byc profesjonalistą, a nie nacinaczem.
                    • zadowolonypersonel Re: Do patinki6 i wszystkich zbuntowanych pacjent 21.07.06, 20:21
                      Wobec tego uważam, że Twoja położna musi być bardzo niedoświadczona, skoro
                      kwestionuje sporo ponad połowę.
                      To prawda, że w moi szpitalu jest wiele patologii, której nigdy bym Ci nie
                      życzyła.I nie wypowiadaj się na jej temat, bo nie masz zielonego pojęcia.

                      Powtórzę Ci jeszcze raz, bo w swej pretensjonalności tego nie zauważasz -
                      nacina się krocze wtedy kiedy trzeba !!! A zdarza się dość często, że trzeba.
                      A Ty nie zgadzając się na to kategorycznie podejmujesz ogromne ryzyko dla
                      swojego zdrowia ZWALNIAJĄC tym samym położną z odpowiedzialności.Położna czasem
                      natnie krocze a ono i tak pęknie, więc wynika z tego że źle to zrobiła, prawda?
                      I wtedy możnaby ją skarżyć do sądu.
                      Zresztą po co pisać? Ty i tak tego nie pojmiesz.Ja też nie wiem jak szefc robi
                      buty, więc jak je robi to nie stoję i nie mówię mu jak powinien.
                      Urodź sobie szczęśliwie smile A na ile ja miałam rację w swoich postach, to
                      przekonamy się jak urodzisz pod okoem swojej położnej. Myślę, że jak nie będzie
                      trzeba to nie natnie krocza i nawet nie będziesz musiała o to walczyć
                      oświadczeniem.
                      Napisz parę słów o Wałbrzychu jak już będzie po wszystkim.
                      • natalka691 Re: Do patinki6 i wszystkich zbuntowanych pacjent 22.07.06, 16:57
                        Zadowolonpersonelu opisze ci mój poród w każdym szczególe i nawet ja mnie
                        natna, bo będzie taka koniecznośc to tez ci napisze zgodnie z prawdą. I napisze
                        ci parę słów o Wałbrzychu i o zwyczajach tam panujących. Termin mam na 14
                        października, więc juz za niedługo urodze córkę. Na pewno jak przejde poród
                        bardziej będe wiedziała jak cały ten proces przebiega. Póki co przygotowuje sie
                        do tego, czytam rózne ksaiążki, chodze do szkoły rodzenia z męzm. Chodze też
                        sama na indywidualne zajęcia oraz gimnastykę i jeszcze normalnie pracuje i
                        funkcjonuję. Ponadto bardzo ćwicze mięsnie krocza, uzywam balonika epi-no,
                        robie masaże, ćwicze dwa razy dziennie mięsnie dna miednicy, około 10 różnych
                        ćwiczeń, więc uwazam , że robię wszystko co mogę, aby pomóc sobie w porodzie i
                        uniknąc nacięcia. Rozciagnęłam sie juz do 33 centymetrów bez zadnych uszkodzeń,
                        nie sprawia mi to większych problemów. To zasługa mojej systematyczności i
                        pracy. Chciałabym urodzić dziecko do wody, albo przynajmniej w pierwszej fazie
                        skorzystac z immersji wodnej. Więc zrozum mnie, dlatego nie chciałabym zeby
                        ktoś mnie rutynowo naciął. Nie pójde na poród kompletnie zielona i
                        nieprzygotowana, ale przygotowana i robię wszystko by ulatwic sobie poród , a
                        personelowi pracę. Moze i masz rację, kiedy piszesz że jak nie będzie potrzeby
                        nikt mnie nie natnie i wspieranie sie oświadczeniem jest zbędne, połozne ze
                        szkoły rodzenia mówia mi to samo (jak rodzącej nie natną, bo nie było takiej
                        potrzeby moga zając się inną kobieta zamiast asystowac przy szyciu, albo złapac
                        oddech). Może i przeginam w druga stronę, przemysle to jeszcze, może i wykaże
                        troszke więcej zaufania mówiąc ustnie czego oczekuję, zresztą ustnie to juz
                        wszystko powiedziałam połoznej. I prawdopodobnie zgodze sie na nacięcie, jezeli
                        dziecku zacznie spadac tętno lub w przypadku innej nagłej patologii np.
                        dystocji barkowej. Wiesz moja ciąża przebiega bezproblemowo póki co, czuję sie
                        dobrze i dlatego dążę do jak najbardziej naturalnego porodu. Oczekuje od
                        personelu pomocy wtedy kiedy zajdzie taka potrzeba,, a jak wszystko będzie szło
                        oki naturalnie to niech sobie idzie, nawet gdyby to miało trwac dwie godziny.
                        dłużej. Nie nastawiam się, że będzie bezbolesnie i lekko i przyjemnie i jak dam
                        radę to postaram sie poradzić sobie sama z bólem, zamiast truc tyłek ludziom i
                        prosic o zzo, choc wiem że może tak się zdarzyc że sobie nie poradze, dlatego
                        byłam na rozmowie u pań anestezjolożek, wypełniłam ankietę, przedłozyłam
                        badania w razie czego, ale wolałąbym rodzic świadomie i wszystko jednak czuć.
                        Po prostu chciałabym, żeby to był mój poród i położne dały mi urodzic dziecko,
                        a nie przejeły całkowicie kontrolę nad tym procesem. Zadowolonypersonel, czasem
                        daję cos sobie powiedziec i nawet mozna mnie przekonać smile, ale czasem wink.
                        Pozdrawiam
              • aurelkax Odnosnie Apgar 26.01.07, 12:19
                Odnosnie Apgar - dziecko traci 1 punkt jesli po urodzeniu glosno nie krzyczy,
                wtedy uwaza sie, ze urodzilo sie slabe, itp, generalnie gorze od tego
                krzyczacego. Tymczasem krzyk dziecka nie jest niczym pozytywnym bo krzyczy ono
                ze strachu (halas, ostre swiatlo szpitalne i niemlze natychmiastowe oderwanie od
                matki, bo trzeba je od razu obmierzyc - tak jakby nie mozna tego zrobic troche
                pozniej...) i z bólu (dzieci sa niejednokrotnie brutalnie obcierane z mazi.
                Dzici rodzone wedlug w ludzkich warunkach rodza sie w ciszy, przygaszonym
                swietle, nie zabiera sie ich matce, a mierzy i wazy po kilku godzinach... Maja
                mniej punktow bo nie krzycza, bo jest im dobrze i czuja sie bezpieczne.

                Ale stwierdzeniem o 1 punkcie u nich to sie osmieszasz ignorancja i brakiem
                wiedzy smile)))) Poczytaj porzadne publikacje z dziedziny poloznictwa, bo Twoje
                podejscie zaklada, ze wszystko co jest w krajach zachodnich to zgnily kapitalizm
                wink)) Gratuluje poglądów z PRLu!!!

                • szampanna Re: Odnosnie Apgar 21.05.09, 15:16
                  > Odnosnie Apgar - dziecko traci 1 punkt jesli po urodzeniu glosno
                  nie krzyczy,
                  > wtedy uwaza sie, ze urodzilo sie slabe, itp, generalnie gorze od
                  tego
                  > krzyczacego
                  nieprawda - mój syn, urodzony do wody, dostał 10 pkt od razu, mimo
                  że ani nie krzyknął, ani nie zapłakał. Był w bardzo dobrej formie i
                  właśnie dlatego był spokojny. Nikt mu też w tyłek nie przyłożył,
                  żeby ten krzyk wydał smile
        • kraxa ale pieprzysz patinka, jak potluczona 21.06.06, 17:46
          Kazda z nas ma prawo zadecydowac, i oczekiwac, ze "metody" beda dostoswane do
          niej, jej stanu, kondycji, organizmu, oczekiwan. Od lekarzy innych specjalnosci
          jakos nie oczekujesz, ze wszystkich beda leczyc tak samo, a u poloznika ie to
          jakos nie razi. ja mysle, ze te co zapomnialy jezyka w gebie i bez niczego daly
          sie pociac, sa teraz wsciekle, ze mozna bylo tego uniknac. No i dlaczego ktos
          mam miec lepiej niz one??? Na szczescie ja bede rodzic w Anglii, a gdybym byla
          w polsce to i tak w swissmedzie, zeby na mnie wlasnie jakas pomocnica rzeznika
          nie praktykowala
        • monnap Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.05.09, 14:46
          Ja nie pozwolilam sie naciac, choc moja lekarka uwazala, ze nie
          urodze bez naciecia, a ja urodzilam i mialam lekkie otarcie.
          Personel medyczny czasem za bardzo probuje ulatwiac sobie zycie i
          wcale nie jest to w twoim najlepszym interesie. Ja urodzilam duze
          dziecko i to moj pierwszy porod, wiec nie dajcie sie straszyc.
    • sea80 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.05.06, 09:04
      Nie boj sie naciecia, ja bylam nacinana (rodzilam w styczniu) i od dawna juz
      wszystko mam zagojone i nic nie odczuwam. To prawda ze pierwszy tydzien byl
      najgorszy (a nawet samo naciecie bolalo) ale ja bardzo balam sie ze popękam i ze
      sie porozrywam wiec nie zaluje ze bylam nacinana.
    • obietnica_poranka Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.05.06, 10:03
      Mam wrażenie że nie przeczytałaś artykułu.Przecież tam jest wyraźnie napisane
      że nacięcie nie chroni przed pęknięciem a nawet może się przyczynić do niego.
      Więc poco je robić?
      Chciałaś być nacięta, zostałaś i jesteś zadowolona. Super! Tylko że sama mówisz
      że pierwszy tydzień był koszmarny. Może nie musiał być bo wcale nie musiałaś
      być nacinana, cierpiałaś bez powodu.Rodziłaś w styczniu i cieszysz sie że już
      maju wszysko się zagoiło. Wow! Szczyt szczęścia!
      Ja nie chcę być nacinana. Mam prawo do takiej decyzji. Boję się tylko, że nie
      będzie uszanowana. I to jest problem.
      • sea80 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.05.06, 11:39
        przeczytaj dokladnie co napisalam,zagoilam sie bardzo szybko i juz po 12 dniach
        od porodu wrocilam do wspolzycia i wszystko bylo ok
        poza tym po co te nerwy, jestes w ciazy nie denerwuj sie bo zaszkodzisz dziecku
        zycze powodzenia i lekkiego porodu (i oby bez naciecia jesli tego chcesz)
        pozdrawiam
          • sea80 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 25.05.06, 10:48
            To fakt,blyskawicznie przeszlam połóg (obyś Ty tez tak go przeszławink)
            a co do abstynencji to nikt Ci nie broni, wstrzumuj sie nawet i rok. Ja po
            prostu napisalam o sobie, bylam gotowa wiec wrocilam, co nie znaczy ze inne
            kobiety nie potrzebuja wiecej czasu zeby sie wygoic. Moze nie czytaj juz o tych
            przepisowych 6 tyg.pologu bo to tylko ksiazkowa regułka dla niedouczonych a tak
            naprawde w praktyce bywa rożnie(dla niektorych to pewnie i 6 tyg. to za malo
            zeby dojsc do siebie). I nie pisz juz tego swojego "wow" bo rozklada mnie na
            łopatki.
            • obietnica_poranka Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 26.05.06, 16:41
              Pewnie nie koniecznie trzeba czekać 6 tygodni. Pewnie że u jednych kobiet połóg
              trwa krócej u innych dłużej. Tylko 12 wydaje ( podkreślam wydaje ) mi się
              szczególnie krótkim terminem. Ale skoro tak mówisz nie mam powdodu ci nie
              wierzyć.Gratuluje.
              Wydaje mi sie jednak, że mówienie że 6 tygodniowy połog jest tylko dla
              niedouczonych kobiet jest delikatnie mówiąc niegrzeczne.
              Poza tym z tego że ty jesteś zadowolona z nacięcia nie znaczy że inne kobiety
              też będą.
              A wow będę pisaćsmile kiedy mi przyjdzie ochota smile)))
              • sea80 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 27.05.06, 08:19
                Nie jestem zadowolona z naciecia tylko ciesze sie ze tak szybko sie zagoilam
                (szczerze-nie myslalam ze to bedzie tak szybko) a nie np.pęknięcie czy pęknięcie
                w słoneczko (znam przypadek gdy rodząca tak popękala) bo ja moglam siedziec
                swobodnie juz po kilku dniach a przy peknieciu byloby to niestety kilka tygodni
                a nawet miesiecy. Nie chodzi mi o to zeby namawiac kogokolwiek do naciecia tylko
                po prostu opisalam swoje doswiadczenia i ze w MOIM przypadku naciecie "dobrze"
                sie skonczylo( bo bywa różnie).
                • martaurb Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 30.05.06, 13:34
                  Sea80 super, ze szybko doszlas do siebie, ale czemu piszesz bzdury typu:
                  "bo ja moglam siedziec swobodnie juz po kilku dniach a przy peknieciu byloby to
                  niestety kilka tygodni a nawet miesiecy"
                  jakie tygodnie czy miesiace przy peknieciu? Ja rodzilam pierwszy raz,
                  dziecko "normalnych" rozmiarow (3,4kg), nie bylam nacieta, peklam ciutke -
                  zalozono mi dwa szwy, chodzic, siedziec itp moglam NATYCHMIAST po porodzie i
                  tak juz zostalo wink Szwy sie rozpuscily, a ja wychodzac ze szpitala zdazylam
                  zapomniec ze w nim rodzilam wink
            • kraxa sea 80- ty bylas gotowa ;-PPP 21.06.06, 17:55
              jakos nie chce mis ie wierzyc ze kobieta po nacieciu krocza ma ochote na seks w
              12 dniu pologu. \pewnie balas sie o swojego buhaja, zeby ci gdzies nie poszedl
              na lewo dla swietego spokoju dalas mu. Ciekawe czy teraz zadowolonypersonel
              bedzie lansowa to jako najlepsza metode na dojcie do siebie po porodzie
              stosunek po 10 dniach to i blizna szybciej sie zgoi, MASAKRAAAAAA!!!!
              • keyshia Re: sea 80- ty bylas gotowa ;-PPP 03.08.07, 16:10
                Twoja wypowiedź jest bardzo prostacka i nieuprzejma, nie wydaje mi się żeby
                ryzykowała swoje krocze "dając" mężowi żeby nie poszedł na lewo,widocznie masz
                niemiłe doświadczenia z męzczyznami skoro tak uważasz.
      • marta787 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.05.06, 12:21
        hej!
        jesli zycie dziecka lub twoje w jakikolwiek sposob bedzie zagrozone, to mozesz
        krzyczec do woli, ze nie chcesz byc nacinana a i tak bedziesz!Ale zgadzam sie z
        Toba - wazne jest, by ten zabieg nie byl wykonywany jako rutyna i bez potrzeby.
        Ja mialam 1,5 godzina rozmowe z polozna, lekarzem i anastezjologiem na temat
        porodu i wszystkich ew. problemow z tym zwiazanych i przestalam sie juz bac smile
        Pij na 6 tygdoni przed porodem tez herbate z lisci maliny - rozluznia miesnie i
        robi cie bardziej "elastyczna".

        pozdrawiam,
        m.
        • maga785 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.05.06, 14:27
          Na pewno taki zabieg nie powinien być wykonywany rutynowo.W szpitalu w którym
          rodziłam nacinali wtedy kiedy było to konieczne.Sami lekarze twierdzili że po co
          dokładać sobie roboty w postaci zszycia jeśli kobieta może urodzić bez
          nacięcia.U mnie skończyło się na nacięciu bo synek miał problem z przeciśnięciem
          się przez kanał rodny bo miał bardzo dużą 38 cm główke.Nacinanie nie bolało.RAna
          zagoiła sie po ok 2 tygodniach a teraz 4 mce po porodzie nie odczuwam,że byłam
          nacinania.
          Pozdrawiam
      • oboknarodzin Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 22.05.06, 17:55
        obietnico poranka
        Twoje życzenie odnośnie nie nacinania krocza każdy uszanuje z pewnością, gdy
        podpiszesz w historii choroby,że nie będziesz rościć pretensji jeśli coś się
        stanie.Też chciałam być nie dziabana skalpelem czy czymś tam,ale musiałam wziąć
        to na siebie w postaci podpisu.
    • wellanna Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 22.05.06, 23:23
      Szkoda, że w tym artykule nie wspomniano, iż w czasie porodu hormony
      uelastyczniają tkanki oraz, że mięśnie zmieniają swoją strukturę tak, by droga,
      którą dziecko ma do przebycia była mu jak najbardziej przyjazna i by była
      przyjazna także matce.
      Szkoda też, że wspomniano jedynie WHO a nie np. Stowarzyszenie Amerykańskich
      Lekarzy Położników i Ginekologów (które zabrania rutynowego nacinania) oraz
      brytyjskiej organizacji ostro badaniami naukowymi walczącej z mitem
      dobrodziejstwa nacinania - National Childbirth Trust (obaliło mit o wyższości
      nacięcia nad naturalnymi pęknięciami, które faktycznie goją się bez śladu w
      przeciwieństwie do często bolesnych blizn po nacięciu).

      Mnie od naciecia uratowało oświadczenie. PO przejrzeniu Medline dotarłam do
      informacji, iż ZDROWA kobieta (z przecietną elastycznością tkanek) w czasie
      FIZJOLOGICZNEGO porodu ma niecałe 2% szans na jakikolwiek uraz krocza. Mój
      przykład tę wiadomość potwierdził - 0 pęknięć, otarć, bólu i zwijania się przy
      spacerze do wc.

    • margonik Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 23.05.06, 00:02
      To prawda, że rutynowe nacięcie jest bez sensu i że mamy prawo sie nie zgodzić.
      Tylko, czy zawsze w trakcie porodu mamy możliwość ocenić, czy rzeczywiście
      chodzi o RUTYNOWE nacięcie?

      Ja wolałabym mieć pewność, że trafiłam w dobre ręce, a następnie zdać sie
      całkowicie na położną. Myślę, że nawet najlepsze czasami nacinają - nie ze
      względu na rytunę, ale dlatego, że jest taka potrzeba.
      • haganna Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 23.05.06, 11:41
        100% pewności nie ma nigdy, a ludzie są tylko ludźmi (truizm, wiem), stąd zdać
        się całkowicie na położną niestety można tylko "w teorii".
        O sobie: mam zaufaną położną, rodziłam z nią już raz, ale nigdy w życiu nie
        zdam się na nią całkowicie! (ufać, znaczy kontrolować).
        • aska_ou Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 24.05.06, 14:06
          Jedno jest pewne. Statystyki mowią że w Polsce nacina się ok. 54%kobiet, w UK
          22% w Belgii ok 11%.

          CZY MY JESTESMY MNIEJ ROZCIAGLIWE ???? NIESADZE !!!!!!!! My sie poprostu boimy
          wszelkich zmian, pewnie, lepiej naciac "co tam to nie moje krocze!" Co za
          ograniczone myslenie! I tylko strasza " bo pekniesz do odbytu i co wtedy ???"

          Jedna peknie druga nie, ale statystyki mowia same za siebie.
            • natalka691 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 24.05.06, 14:35
              No widzisz, nie Twój tyłek a tak się żołądkujesz. Nie chce to niech peknie i
              już, spokojnie Zadowolonypersonel i tak prędzej czy później zmiany wejdą do
              polskich szpitali, mamy wszak globalizację i nikt nie jest głupi. I bedziesz
              musiała najprawdopodobniej zrobic rewizje swoich poglądów.
              • obietnica_poranka Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 26.05.06, 16:52
                Czytalam już mnóstwo wypowiedzi na temat nacinania krocza.
                I zastanawia mnie jedno: jest mnóstwo wypowiedzi kobiet, które były nacinane i
                są z tego powodu zadowolone. Super!
                Ale jest też cała masa takich , które miały dzięki temu "zabiegowi" mnóstwo
                komlikacji lub chociaż niedogodnosci i cierpiały , pozwolę sobie powiedzieć ,
                bez powodu. Można im było tych nieprzyjemnych doznań oszczędzić.
                Natomiast jeszcze NIGDY nie spotkałam sie z wypowiedzią kobiety , która
                uskarżała sie na to że NIE była nacieta.
                • edyta.23 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 26.05.06, 17:54

                  a ja się raz spotkałamwink hehehe
                  czytałam nawet chyba na tym forum negatywną opinię na temat jakiejś położnej,
                  kobieta pisała, że nie miała już siły przeć i cyt. "wystarczyło naciąć i było
                  by po wszystkim, ale położna się upierała, że przy drugim dziecku się nie
                  nacina, przez co parcie przedłużyło mi się o jakieś 10 minut". Niektórym nie
                  się nie dogodzismile
                  • obietnica_poranka Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 27.05.06, 09:26
                    No to tylko jedna taka relacjasmile)))
                    Mimo wszystko dziwięsie kobiecie. 10 minut dłużej ale o ile kócej dochodziła do
                    siebie.
                    Masz racje wszystkim sie nie dogodzi.
                    Ale jeśli było tak jak piszesz że kobieta chciała a położna odmawiała bo to
                    drugi poród to właśnie takie podejście mi się nie podoba. Rodzącą pierwszy raz
                    trzeba nacinać obowiązkowo a rodzącą po raz kolejny absolutnie.
                    Kurcze jesteśmy dorosłe i powinnyśmy mieć coś do powiedzenia w sprawie własnego
                    krocza ( oczywiście jeśli życie dziecka nie jest zagrożone).
            • patinka6 do Zadowolonypersonel!!!! 27.05.06, 09:58
              zgadzam sie z Toba w 100%. Moze niewiele, ale troszke wiem na
              temat "madrzejszych" pacjentow od calego personelu!!!
              Uwazam tez, ze wiekszosc wypowiedzi tutaj to "mądrosci" dziewczyn, ktore siedza
              w domach z takich czy innych powodow, czytaja w Necie o swoich prawach - i
              slusznie - i nadinterpretuja na swoja korzysc pewne rzeczy! I zaloze sie, ze
              wiekszosc z nich - powtarzam wiekszosc, nie wszystkie - to wlasnie sie tu
              madrza, bo forum ma to do siebie, ze jestesmy anonimowi i zaloze sie, ze jak
              przyjedzie co do czego to sie slowem nie odezwa ...mam na mysli wlasnie moment,
              kiedy decyzja o nacieciu bedzie musiala zostac podjeta!!! I zaloze sie sie tez,
              ze wiekszosc z tych dziewczyn tak naprawde to nie maja bladego pojecia o czym w
              ogole pisza... JA UFAM SWOJEMU LEKARZOWI I POLOZNEJ i nie mam zamiaru
              sie "wymadrzac" na sali porodowej, chociaz tez wolalabym urodzic bez nacinania
              i bez pekania - co czesto niestety jest niemozliwe. I zycze kazdej z tych
              zawzietych przyszlych mam, zeby ich porody byly bez kompikacji i zadnych
              problemow, bo moze skonczyc sie tak, ze swoim "madrzeniem" zaszkodza dzieciom,
              ktore maja przyjsc na swiat...wiec tzrymam kciuki!!! Rodzcie szybko, zdrowo ,
              bez zadnych problemow!!! I...zaufajcie lekarzomi poloznym... Oni tam nie sa po
              to, aby robic nam krzywde!!! A jesli faktycznie w placowkach gdzie chcecie
              rodzic, stosuje sie zasade " zaszkodzic pacjentce" to moze warto pomyslec o
              zmianie tej placowki!!!!
              W szkole rodzenia i od lekarzy wiem, ze wlasnie najczesciej problemy z porodem
              maja te, ktore wiedza lepiej....
              A lekarzom i poloznym zycze cierpliwosci i wyrozumialosci!!!!! Glowa do
              gory!!! Sa jeszcze pacjenci, ktorzy Wam ufaja..i mysle ze jest ich wiekszosc!!!!
    • pinka2403 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 28.05.06, 17:39
      tak was czytam i juz ni8e wiem co myslec wiadomo ze idziemy do lekarza po to zeby nam pomogl i mu ufamy wtedy jednak spojrzcie jak wielu jest lekarzy ktorzy wswiadomie popelniaja bledy medyczne,wyrywaja dzieci z cial matek sa bezkarni pracuja nadal, przypadek mojej kolezanki dziecko z winy poloznych zbyt dlugo bylo w kanale rodnym i wystapilo niedotlenienie sprawa w toku.moja mam,siostra i kumpele rodzily bez naciecia i jakos przezyly,nie sa porozrywane wiec ja tez nie chce tego.jednak jezeli zajdzie taka potrzeba medyczna w celu ratowania dziecka lub komplikacji to wyraze zgode ale musza najpierw mnie poinformowac o tym nie ma samowolki,w koncu ich utrzymujemy i niech sie do nas dostosuja zreszta spojrzcie na to ze coraz wiecej kobiet wyjezdza za granice rodzic dzieci bo tam lekarze szanuja pacjenta a wiem co pisze bo mam lekarzy w rodzinie wiem na czym ta cala maskarada polega nie dajcie sie i walczcie o swoje prawa
    • jarzabka Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 28.05.06, 18:06
      Pomimo,iz mialam rozwarcie na 10 cm i nie planowano naciecia bylo to
      koniecznoscia. Dzieki temu moglam wyprzec glowke dziecka gdyz grozilo mi
      popekanie sromkowej. Choc mialam jednego hemoroida na tylku po porodzie wyszly
      3 i to duze. Bola, ale to juz mnie nie obchodzi....Tutaj mialam mozliwosc wyborusmile
      Pozdrawiam
        • mon-ya Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 28.05.06, 21:47
          10 mies. temu urodzilam synka - prawie 3400g, glowka 36cm (duza).
          Moge sie podpisac pod tym artykulem i radami, jak sie przygotowac do porodu,
          zeby uniknac naciecia/pekniecia. Stosowalam masaz krocza olejkiem, cwiczylam
          joge (w pozycji "krawca" zwykle czytalam i ogladalam tv), wczesniej wybralam
          sobie doswiadczona polozna, dla ktorej ochrona krocza czy odbieranie porodu w
          kucki to normalna rzecz (K.Komosa), przygotowywalam sie w szk. rodzenia,
          cwiczylam oddechy, nie balam sie porodu...
          Synka urodzilam w niecale 4 godz na stojaco (!), opierajac sie tylko rekoma o
          lozko porodowe, a polozna kontrolowala sytuacje z podlogi. Sama sobie wyjelam
          maluszka. Porod mialam zupelnie naturalny, bez lekow, znieczulenia itp. No i
          oczywiscie BEZ NACIĘCIA ANI PĘKNIĘCIA! smile Lekarz na obchodzie juz nastepnego
          dnia żartowal, ze "co? moglaby pani juz rodzic nastepne dziecko, tak?"
          Ochrona krocza jest mozliwa, nawet przy pierwszym porodzie, duzej glowce
          dziecka i w panstwowym szpitalu. Ale wymaga to nie tylko dobrej poloznej - dużą
          cześć pracy trzeba wykonac jeszcze w ciazy!
    • niezapominajka76 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 30.05.06, 14:15
      w szpitalu w moim niedużym miasteczku nacinanie to niestety rutyna, a położne na
      szkole rodzenia nawet nie dopuszczają innej możliwości, ja nacinanie zniosłam
      kiepsko,po porodzie ledwie mogłam dojść do wc, czy pod prysznic, które na moje
      nieszczęście były w przeciwnym końcu korytarza, gdy rana się goiła miałam na
      pośladku chyba wszystkie możliwe kolory, po dwóch tyg. nie było szczególnej
      poprawy i niestety okazało się, że szwy puściły na pewnym odcinku, aż chciało mi
      się płakać z przerażenia, na szczęście pomogła maść,ale musiałam też brać
      antybiotyk; wiem, że nikt w szpitalu nie chce zrobić pocjentom celowo krzywdy,
      ale szkoda że położne i lekarze z taką niechęcią patrzą na zmiany, a nas
      traktują jak intruzów ,którzy przeszkadzają im w pracy
    • gaba36 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 30.05.06, 14:47
      Mnie przy porodzie nikt nie pytał czy życzę sobie nacinania czy nie(nie miałam
      opłaconej położnej). Po prostu nie trzeba było i mnie położna nie nacinała. Nie
      ma generalnej odpowiedzi na pytanie "Nacinać czy nie?". Według mnie ta decyzja
      powinna być podejmowana przez połozną, bo tylko ona ma pełny obraz sytuacji
      plus wiedzę potrzebną do podjęcia takiej decyzji. Bolączką tego kraju jest to,
      że położne w wielu przypadkach mają w dupie wysiłek przemyślenia tej decyzji i
      skoro 30 lat temu uczyli, żeby wszystkich nacinać to nacinają. Nie jestem
      wysportowana, nie robiłam żadnych ćwiczeń, nie składałam oświadczeń na piśmie.
      Po porodzie od razu latałam, rowerek 4 dni później itdsmile Tym samym pochwała dla
      położnych z Żelaznaj. Im się chce myśleć.
      • misspigy Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 31.05.06, 09:25
        a mnie nacięli i dzięki temu urodziłam już przy 3 -cim parciu... potem rana
        goiła mi się chyba z miesiąc, bo mi się szew wrósł i zrobił się wewnętrzny
        ropień...

        połóg trwał 6 tyg - bo dokładnie tyle krwawiłam.

        Teraz mam zamiar poprosić, aby mnie nie nacinano. Ale jeśli będzie konieczność,
        to się zgadzam. Wg. podręczników do położnictwa krocze, które grozi pęknięciem
        robi się białe i wtedy lekarz łatwo może ocenić syt.

        A w kwestii skalpela - mnie nacinali nożyczkami a nie sklpelem!! Przecież
        skalpelem to jeszcze dziecku główkę "naciąć" by można!!
    • izek11 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.06.06, 14:07
      Mój boże... ja rodze za jakies dwa tygodnie w irlandii i z tego co wiem nie
      nacinaja tu rutynowo aczkolwiek i tak im powiem że sobie nie życzę. Ale jak
      czytam ten artykól to aż sie boje rodzic następne dziecko w Polsce [bo wracam].
      To brzmi jak przygotowania do obrony Częstochowy!! Przecież nacinanie wbrew
      woli to jest łamaniem jakichs podstawowych praw człowieka? chyba dobrym
      wyjsciem jest napisanie oswiadczenia ze sobie kobieta nie życzy [chyba że
      bedzie wymagała tego sytuacja jakas krytyczna]czytałam jakis post w którym
      dziewczyna napisała takie oświadczenie [ i że nie życzy sobie również golenia]i
      uszanowano jej prosbe. Tylko pamietajcie!! trzeba miec kopie takiego pisma z
      poswiadczonym przyjeciem [podpis lekarza lub położnej]bo jak sie papier odda [a
      kopii brak] to tak jakby go nie było! Trzymam kciuki za myślenie i działanie
      podmiotowe zamiast przedmiotowe w polskich szpitalach i za wszystkie przerażone
      mamy!!!
      • mi_lamaj Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.06.06, 16:56
        mnie ciecie bez parcia bolałao chyba gorzej niż sam poród...jestem trzy mies po
        porodzie i blizna dalej boli
        drugie dziecko będę rodziła z ochroną krocza i oplaconą położna!
        a zadowolonypersonel niech idzie na szkolenia, żeby kwalifikacje podnosic, takie
        przestarzałe poglądy i powód do zadowloenia to tylko u pań wszystkowiedzących,
        kształconych w latach 60!!! to wsteczniactwo i wstyd a nie powód do dumy

        walczcie o krocze!!! naprawde warto!!!
      • mashunia Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 25.06.06, 07:05
        Kobiety które nie mają pojęcia jak się pracuje w szpitalach wypowiadają się i
        myślą że są mądrzejsze od wszystkich. Smutna prawda. Zgadzam się że w
        NIEKTÓRYCH szpitalach pracuje się rutynowo i to błąd tych szpitali, ale nie
        wszędzie jest tak! Czasem pacjenci sami nie chcą wspólpracować z personelem,
        wręcz przeszkadzają w pracy. (Nie będę opowiadać historii jakie się czasem
        dzieją na oddziałach, bo to trzeba by było nowy wątek zakładać...)
        A jeżeli chodzi o nacięcie krocza, to ja osobiście jestem ZA poród naturalny
        bez żadnych nacięć, choć zgodzę się na nacięcie jeśli będzie taka potrzeba
        (także to tyczy cięcia cesarskiego). Poprostu chcę żeby maluch SAM "się pchał"
        na świat, bo tak już chcę (powtarzam że jak będzie taka potrzeba to się zgodzę
        na nacięcie). Także zdaję sobie sprawę czym grozi nienacinanie krocza: uraz
        okołoporodowy, niedotlenienie malucha, pęknięcie krocza, nie mówię już o tak
        delikatnej sprawie jak rozciągnięte mięśnie pochwy...
        Zadaniem personelu jest zaproponować najlepsze rozwiązanie i omówić wszystkie
        ewentualne konsekwencje z tym związane i problemy które mogą zaistnieć, a
        kobieta ma prawo SAMA zadecydować jak ten poród ma przebiegać. I najlepiej żeby
        się pod tym podpisała bo potem kłopoty robią jak coś nie tak pójdzie...Chyba
        rozumiecie o co chodzi...
        Pozdrawiam i nie kłóćcie się. Jak ktoś ma swoje zdanie i tak się tego będzie
        trzymał (mnie naprzykład nie przekonacie do nacięcia wink )
        • bajkowa5 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 25.06.06, 15:22
          jestem w 24 tygodniu
          'nic mnie tak nie meczy jak to krocze...'
          co oznacza rozciagniecie miesni pochwy, przeciez te miesinie sa elastyczne, a
          nacinanie nie jest naturalna czynnoscia
          wole zeby dziecko sie troche poddusilo, zaryzukuje nawet popekaniem, niz cieciem
          to jakas plaga porodw...
        • ald77 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 26.06.06, 14:09
          Jako "pierworódka" 1,5 roku temu urodziłam chłopca, 3500 g, obwód głowy 36 cm.
          Bez nacięcia, z lekkim otarciem, ale w dokumentacji medycznej nazwanym
          pęknięciem I stopnia.
          Po 2 godzinach karmiłam siedząc w siadzie skrzyżnym, nic mnie nie bolało i
          nadal nie boli smile
          Poród wspominam jako coś wspaniałego, rodziłam 5 godzin - samo parcie 10 minut.
          Poród był naturalny, w pozycji kolankowo-łokciowej, bez znieczulenia.
          A połozna nawet nie musiała chronić krocza, bo nie było takiej potrzeby.
          Poród bez żadnych opłat, w szpitalu Żeromskiego w Krakowie.
          Życzę wszystkim 'ciężarówkom" podobnych porodów.
            • anja-25 Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 21.07.06, 14:59
              Ja mialam naciete krocze przy dwoch porodach.przy pierwszym nie tlumaczono mi
              czemu.Ale przy drugim bylo konieczne.Pękalam i dziecko zaklinowalo sie w kanale
              rodnym, a ja nie mialam siły przeć, więc ulgę przynioslo naciecie.Prosze nie
              piszcie ze nacinanie jest zupelnie niepotrzebne-jesli nie macie pojecia.Pewnie
              sa przypadki, ze nie trzeba, ale czasami szybka interwencja
              zapobiega komplikacja.
      • rudzero Re: Jak uniknąć nacięcia krocza 23.07.06, 11:56
        ja mialam nacinane krocze przed tym polozna mi je masowala kazali mi prawie
        lezec ale wyklocilam sie ze chce chociaz na pol siedzaco bylo to co prawda
        prawie 5 lat temu ale teraz jak pomysle ze mialam bym znowu to przechodzic to
        robi mi sie slabo. przez 6 tygodni odczuwalam bol przy siedzeniu chodzeniu itd
        do tej pory czuje ta blizne . to co polozna mowila na szkole rodzenia a co bylo
        naprawde znacznie sie roznilo. mam nadzieje ze przez te lata choc troche sie
        zmienilo .
    • donkaczka mnie już ręce opadają 23.07.06, 13:50
      i to nie dlatego, że personel tak strasznie optuje za cięciem - wiadomo, im tak
      jest wygodnie, tak jest szybciej, tak są uczeni, cięcie jest akceptowane
      społecznie, więc lepiej naciąć profilaktycznie, bo jak nie daj Boże jednak
      kobieta pęknie, to przecież pewnie zlinczują itp
      bardziej załamują mnie teksty kobiet o pęknieciu w stronę łechtaczki, albo
      masakrycznie popękanych kroczach/szyjkach itp i to opowiadanych przez położnice,
      które słyszały opowieści o koleżance żony kuzyna itp, albo snują opowieści z
      krypty nie poparte żadnym bezpośrednim doświadczeniem
      to niestety świadczy o tym, że część kobiet ma wciąż ślepą wiarę w nieomylność
      systemu, a jesli tak to ten system długo się nie zmieni

      gdzieś tu na forum jest wątek o pękaniu/nacinaniu wiecznej Gosi - zabawne jak
      niewiele wpisało się tam nienacinanych kobiet które miały jakieś pęknięcia, ale
      wpisało się sporo nacinanych, które "słyszały o strasznie popękanych kroczach
      tych nieszzcęśnic, które się na nacinanie nie zgodziły"
      a gdzie te nieszczęśnice? ani widu ani słychu

      inna sprawa że samo nienacinanie sprawy nie załatwia - potrzebny jest personel,
      który ochroni krocze i pomoże urodzić tak, by obyło się bez uszkodzeń, a nie
      będzie wypychał dziecko aby szybciej, wychodząc z założenia, że jak się nie dała
      naciąć to teraz niech pęka, a co..


      odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży, cięcie krocza spędzało mi sen z powiek
      wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że tu (mieszkam w Niemczech) kobiet się
      prawie nie nacina
      jakie było moje zdziwienie, gdy położna na pytanie o cięcie krocza
      odpowiedziała, że tną rzadko, w ciągu roku zdarzyło im się RAZ naciąć pacjentkę
      - a to duży szpital we Frankfurcie

      ja rodziłam po raz pierwszy, długo - bóle parte trwały 4 godziny, bo mała
      stanęła tuż przed końcem i jakoś nie tylko obeszło się bez nacinania, ale nawet
      nie pękłam, miałam tylko obtarcia
      rodziła w pozycji półleżacej - nie miałam siły na inną, i pionizacja nie jest
      niezbędna by chronić krocze
      położna dyrygowała ostatnie parcia, powstrzymując mnie od wypchnięcia małej na
      raz, powoli pozwalała się skórze naciągnąć i voila! główka 36 cm czyli nie mała,
      30letnia pierworódka, a tu krocze nietknięte
      masowała mnie oliwką, miałam podawane dwa razy połowki ZZO, żeby odpocząć i
      spokojnie rodzić dalej - nikt mnie nie popędzał i wypychał dziecka na tempo

      efekt jest taki, że oprócz pieczenia przy sikaniu przez KILKA dni, nie miałam
      żadnych dolegliwości z tamtej strony
      wypróżnienia już na drugi dzień, seks po 3 tygodniach - bałam się co będzie, a
      tu nie tylko wszytsko było ok, ale nawet żadnej zmiany (rozciągnięcie, złe
      nawilżanie itp) na gorsze

      jak czytam na moim forum czerwcówek o bolących paprzących się nacięciach, źle
      założonych szwach, to żal mi dziewczyn bardzo, bo choć niektóre były za
      nacinaniem w imię słusznej sprawy i dla dobra dziecka, to takie doświadczenie i
      dodatkowy kłopot w te pierwsze trudne tygodnie nie jest naprawdę potrzebny
      • donkaczka aha żeby było jasne 23.07.06, 14:00
        moge zrozumieć nacięcie gdy parcie się przedłuża i tętno dziecka zaczyna
        zanikać, gdy personel podejmuje taką decyzję dla dobra dziecka
        niestety czytając wypowiedzi położnych broniacych nacięcia, nie ufałabym im, że
        tną bo naprawdę jest taka potrzeba - raczej podejrzewałabym chęć przyspieszenie
        porodu

        moja położna cały czas monitorowała dziecko trzymając mi ktg przy brzuchu gdy
        zmieniałam pozycję, kręciłam się itp, gimnastykowała się przez tych parę godzin
        razem ze mną i nie próbowała nic przyspieszać - zakłądała mi cewnik, bu uzyskać
        trochę luzu w kanale, podawała jakies kulki homeopatyczne, wbijała igły do
        akupunktury itp, ale po nożyczki jakoś nie sięgnęła

        moja znajoma rodziła także tutaj, ale potrzebny był próżnociąg - i też jej nie
        nacinali


        chyba kobieca anatomia nie ulega drastycznym zmianom po przekroczeniu Odry? więc
        może to jednak w polskich szpitalach coś jest nie tak?