drobny problem..

02.06.06, 10:50
Zyjemy z narzeczonym 2 lata na odległość.Bardzo się kochamy i bardzo cierpimy.
Nasza nadzieją bylo zamieszkanie razem i w sumie może za miesiąc,dwa uda nam
się to zrealizować.Powinnam się cieszyć i tak jest w pewnym sensie,ale zdaje
sobie sprawę jak cięzko będzie nam wystartować.w głownej mierze wszystko
opiera sie o finanse(a raczej ich brak).Oboje jesteśmy już dojrzali, ja mam
25lat on 27.Jak każdy mamy wspólne marzenia,ale chcemy najpierw znaleźć dobrą
pracę i ustabilizować się,co z reguły długo trwa. I tu stoimy przed wielkim
dylematem jakim jest dziecko.Być może to ja jestem głownym prowodyrem dyskusji
na ten temat ale to pragnienie jest nie do zniesienia.Jestem realistką i
przytłacza mnie myśl ze będziemy musieli jeszcze długo na ten moment
poczekać,bo nie stac nas nawet na slub(co wg mojego narzeczonego jest sprawą
priorytetową),ani na jako takie utrzymanie.Boję się że to całe napięcie
wpłynie destrukcyjnie na nasz związek.Nie wiem jak sobie z tym wszystkim
poradzić..
    • kocio-kocio Re: drobny problem.. 02.06.06, 10:55
      Przepraszam, ale jak to "nie stać Was na ślub"?
      Za kościelny zapłaciłam 6 lat temu 200 zł, za cywilny w tym roku 81 zł.
      Aż tak u Was kiepsko?
      • mmms3 Re: drobny problem.. 02.06.06, 11:09
        pisząc ślub miałam na myśli całą oprawę- stroje obrączki wesele..fakt ślub
        cywilny byłby dobrym rozwiązaniem..jednak zależy nam na kościelnym.nie
        chcielibyśmy kiedyś rezygnować z niego na rzecz innych wydatków.
    • roksanaa22 Re: drobny problem.. 02.06.06, 10:57
      my tez nie mielismy nic jak zachcielismy dzidzie.dzia mamay dwoje i jakos nam
      idzie.nie oplywamy w luksusy ale dla chcacego nic trudnego.w zyciu nie chodzi
      przeciez tylko o materialne zeczy.a jak bedziecie czekac na lepsze czasy to sie
      nie doczekacie.

      ps.dzieci motywuja
      • mmms3 Re: drobny problem.. 02.06.06, 11:03
        wiem,że nie chodzi o sprawy materialne jednak mój narzeczony obawia się co
        zresztą podzielam,że nie poradzimy sobie.Jednak dziecko trzeba za coś
        utrzymać,dać jeść.kupić lek jak będzie chore itp.sad ech ciężko..
        • kamilcia23 Re: drobny problem.. 02.06.06, 11:14
          U mnie tez nie jest lekko ale nie czekalismy az sie poprawi z decyzja o
          dzidzi.Po prostu pewnego dnia oboje powiedzielismy ze chcemy miec
          dziecko,mieszkalismy u moich rodzicow,gdy juz wiedzielismy ze bedziemy miec
          dzidzie kupilismy mieszkanie(nie wiem jakim cudem)bo nie jestesmy bogaci od 1
          do pierwszego jakos starcza no i wiem na 100% ze po macierzynskim zostane
          zwolniona z pracy ale wiem ze sobie poradzimy...zrobimy to dla naszego synka
          ktory lada dzien przyjdzie na swiat smile
          • kasia191273 Re: drobny problem.. 02.06.06, 11:22
            problem wcale nie jest drobny! Ja akurat rozumiem bardzo dobrze i uwazam, ze
            takie 'chciec to moc' nie zawsze sie sprawdza. Ale fakt, ze sie martwisz, to
            juz znak, ze jestes osoba powazna, refleksyjna.

            Ja mam kilka lat mlodszego meza. W zwiazku z tym wiele moich planow- wyobrazen
            musialo sie przewartosciowac, bo sila rzeczy czekalismy na to, az on skonczy
            studia, znajdzie prace, przy okazji wyemigrowalismy wspolnie, wiec tez troche
            trwalo szukanie optymalnego stanu rzeczy. Tez sie balam, ze to wplynie
            destrukcyjnie, zwlaszcza ze mialam za soba inny, przechodzony 8- letni zwiazek.
            Z obecnym mezem bylismy razem przed slubem 7 lat, w tym 2 lata na odleglosc
            1300 km. Nie bylo latwo, jednak niczego nie chcialam poganiac, chcialam, zeby
            do decyzji dojrzal sam, a ze faceci sa realistami, troche to trwalo. Rok temu
            pobralismy sie, a w styczniu 2007 urodzi nam sie pierwsze dziecko.

            I mimo trudnosci dalo sie o tym wszystkim rozmawiac i przetrwac. Tobie radze
            wykorzystac ten czas najlepiej dla samej siebie, jak umiesz. Nie wiem, co Cie
            interesuje, ale ja zaczelam za granica drugie studia, ktore wlasnie koncze i to
            wspaniale zajelo mi czas, ktory bym poswiecila na roztrzasania o tym,
            ze 'jeszcze tyle musze czekac'. Zrob cos dla siebie, skup sie na pracy, nauce,
            zainwestuj w ten czas, ktory masz przed soba. Czas na rodzine przyjdzie moze
            troche pozniej. Wcale nie uwazam, ze trzeba czekac w nieskonczonosc- pamietaj,
            ze NIGDY nie ma sie poczucia, ze to jest juz ten odpowiedni moment. Zawsze
            czegos brakuje,zawsze mozna poczekac. Ale to juz chyba sama bedziesz
            wiedziala...
        • ola_225 Re: drobny problem.. 02.06.06, 11:15
          Nie przejmuj się na zapas. Ja też myślałam że po skończeniu studiów (jak już
          będę gotowa na wszytsko) bardzo długo bedę czekać na ślub, mieszkanie i dziecko
          (a z moim mężem byliśmy parą już bardzo długo, 6 lat przed ślubem). Potem z
          czasem okazało się że szybko po skończeniu studiów znaleźliśmy pracę i po 1,5
          roku, w wieku 25 lat zostałam jego żoną. Potem znowu martwiłam się o
          mieszkanie, tu też poszło szybciej niż myślałam. Rok po ślubie kupiliśmy
          mieszkanie i zaraz potem zaszłam w ciążę. Teraz z niecierpliwością czekamy na
          nasza Dzidzię, która przyjdzie na świat za 4 mc.
          Początkowo mój chłopak (teraz mąż) też bardzo sceptycznie podchodził do ślubu i
          zakładania rodziny bo podobnie jak twój partner obawiał się że nie da rady z
          utrzymaniem rodziny. Ale potem to on był głównym "motywatorem" żebyśmy mieli
          dziecko. Cały czas o tym mówił i mnie namawiał. Teraz jest ekstra. Czasami mamy
          problemy finansowe ale myśl o Dzidzi osładza wszelkie problemy.
          Głowa do góry. U was pewnie tez wszytsko szybko się ułoży.
        • aneta9946 Re: drobny problem.. 02.06.06, 11:25
          Zamieszkajcie najpierw razem zobaczycie jak radzicie sobie w codziennym życiu
          ja ze swoim mężem mieszkałam dwa lata przed ślubem.Czego wogóle nie żałuję
          mieliśmy czs żeby upewnic się czy napewno chcemy być razem.Na dziecko napewno
          przyjdzie czas;ja rownież bardzo pragnę dziecka czekam na nie z utęsknieniem
          kiedy się pojawi.Proponuję Ci abyś przez jakiś czas przestała mówic o dziecku
          narzeczonemu ;ja jak przestałam nalegać na dziecko to mój mąż sam zaczął
          poruszać ten temat a wcześniej nie chciał słyszeć o maleństwie.Powodzenia i
          pozdrawiam
          • mmms3 Re: drobny problem.. 02.06.06, 11:31
            może macie rację.ostatnio i tak zaczełam skupiać się na swoich
            zainteresowaniach,żeby nie myśleć i nie zawracać głowy partnerowi.liczę że może
            spojrzy na to z innej perspektywy i wszystko się ułożysmile
    • mmms3 Re: drobny problem.. 02.06.06, 11:25
      dziękuję za te ciepłe słowa.nawet nie wiecie ile dla mnie to znaczy zwlaszcza w
      takich gorszych chwilach,kiedy patrze na mlode szczesliwe malzenstwa z
      maluszkami na spacerze.wtedy az mi żal ściska i serce woła-ja też tak chcę a
      potem wraca myśl ze nie,teraz nie mogę.
Pełna wersja