mmms3
02.06.06, 10:50
Zyjemy z narzeczonym 2 lata na odległość.Bardzo się kochamy i bardzo cierpimy.
Nasza nadzieją bylo zamieszkanie razem i w sumie może za miesiąc,dwa uda nam
się to zrealizować.Powinnam się cieszyć i tak jest w pewnym sensie,ale zdaje
sobie sprawę jak cięzko będzie nam wystartować.w głownej mierze wszystko
opiera sie o finanse(a raczej ich brak).Oboje jesteśmy już dojrzali, ja mam
25lat on 27.Jak każdy mamy wspólne marzenia,ale chcemy najpierw znaleźć dobrą
pracę i ustabilizować się,co z reguły długo trwa. I tu stoimy przed wielkim
dylematem jakim jest dziecko.Być może to ja jestem głownym prowodyrem dyskusji
na ten temat ale to pragnienie jest nie do zniesienia.Jestem realistką i
przytłacza mnie myśl ze będziemy musieli jeszcze długo na ten moment
poczekać,bo nie stac nas nawet na slub(co wg mojego narzeczonego jest sprawą
priorytetową),ani na jako takie utrzymanie.Boję się że to całe napięcie
wpłynie destrukcyjnie na nasz związek.Nie wiem jak sobie z tym wszystkim
poradzić..