a dlaczego to nie faceci...

06.06.06, 00:36
mam pytanie, poniewaz mam pewien problem natury psychologicznej.denerwuje
mnie fakt, ze kobiety musza przechodzic przez cala meke, zeby urodzic
dziecko, a facet niby w tym uczestniczy, ale omijaja go wszystkie te
najlepsze "przyjemnosci", nie chce nikogo prowokowac ani wszczynac jakis
klotni, chcialabym tylko wiedziec, czy sa dziewczyny, ktore tez sie gdzies
tam w glebi duszy zastanawiaja, na tym, ze to bardzo niesprawiedliwe, ze
faceci nie musza przez to az tak "doglebnie" przechodzic, jakie macie zdanie
na ten temat?
    • edyta.23 Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 00:42

      też się zastanawiam czasem czemu to życie takie niesprawiedliwewink
      a mój mąż uważa, że to co kobieta odczuwa zaraz po urodzeniu dziecka to takie
      niesamowite przeżycie, nieporównywalne z niczym innym i że żaden nigdy nie
      będzie miał dane tego przeżyć. Ciekawe skąd wie, pewnie gdzieś przeczytałwink
      • krztyna Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 07:54
        A mnie się wydaje, że dla facetów to kara. Nie mogą nosić dziecka, czuć go
        przed urodzeniem, urodzić. Fakt - kobieta się przy tym namęczy, ale nagrodę
        odbiera chyba znacznie mocniej niż faceci.
        Myślę, że to ich natura pokarała, bo mają mało pięknych bodźców, a kobiety za
        to, że bodźców mają dużo, pokarane są bólem.
        smile

        ------------
        Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
        Czekamy na Ciebie
    • luciii gdyby oni mili rodzić - ród ludzki by wyginął z 06.06.06, 08:03
      kretesem! tongue_out

      są słabi, choleryczni, niezdyscyplinowani na dłuższą metę, niestali w uczuciach
      a przy porodzie, jesli by już dotrwali - zdychaliby z bólu jak muchy!
      chciałabyś przez 9 miesięcy opiekować się takim dogorywającym w obłożnej ciąży
      mężem? - jesteś pewna?

      cieszmy się, że mamy maluszka do kochania pod sercem, a nie że latami jak na
      sraczkę przy chłopie histeryku tongue_out
      hehe
    • maretina Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 08:25
      nie oddalabym tego facetowi! nie ma nic przyjemniejszego od bycia mama. ciaza
      to tylko malenki epizod. macierzynstwo rozkreca sie pozniej.to cudowne miec
      swiadomosc, ze dziecko jest "ze mnie".
      • misspigy Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 08:49
        hehe ale za to potem na starość miewają problemy z prostatą i impotencją wink))
        hehehe
    • cathy1976 Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 08:52
      a ja bym chetnie oddala watpliwa przyjemnosc bycia w ciazy mojemu facetowi...
      fakt sa i mile rzeczy, ale generalnie same ograniczenia. Dla mnie gra nie warta
      swieczki smile ale chce miec dzieci (i to dwojke) wiec musze poswiecic 2 x po 9
      miechow swojego zycia.. a na razie pozdrawiam z mojego pracowego open space-u
      bez otwieranych okien za to z popsuta kilmatyzacja...
      wink
      • mariken Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 12:44
        chyba pracujemy w jednym miejscu ;o))))))

        joaśka z open-space'u
    • bastet7 Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 08:54
      Też uważam, że to niesprawiedliwewink Powiedziałam mojemu mężowi, ze następne to
      on urodziwink) Bo mi jedna ciąża starczywink)
      Ale popieram jedną z wypowiedzi powyżej - że faceci są mniej odporni na ból i
      to hipochondrycywink Mój jak ma katar to uważa się za cięzko choregowink Już nie
      wspomnę jak to jest jak go komar ugryzie - ostatnio narzekał ze trzy dni, że go
      swędziwink A ja z bólem głowy latam po sklepach, do pracy, gotuję etc. I czasem
      nei zauważam, ze coś mnie boli, bo jak boli to i przestanie (a zawsze coś: bóle
      miesiączkowe, tygodniowe bóle owulacyjne i czasem jeszcze coś pomiędzy hihi);-
      )))
      No ale to przynajmniej oni chodza na wojnęwink Chociaz mój M. stwierdził, że
      skoro to my jesteśmy bardziej odporne na ból, to my (obok rodzenia) powinnyśmy
      walczyćwink)) Tylko tak się zastanawiam, do czego oni właściwie byliby wtedy nam
      potrzebni hmmmmmmwink)))
      • 83kimi Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 09:52
        Ja też uważam, że to nie fair. Oczywiście, gdy powiedziałam o tym mojemu
        chłopakowi, to stwierdził, że jakby tak było, to meźczyżni staliby się
        kobietami. Ale jakby nie było to nie jest sprawiedliwe. Pomijam już ile trzeba
        przejść (a facet w tym czasie może pić piwo, nie ma mdłości, mieści się we
        wszystkie ciuchy, nie męczy się podczas porodu), ale gdy np. przydarzy się
        jakaś życiowa sytuacja np. rozwód itp, to prawie zawsze z dzieckiem zostaje
        kobieta. Facet może dawać pieniądze, ale one nie są wszystkim... co z czasem,
        który trzeba poświęcić dziecku?
        • maretina Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 09:55
          83kimi napisała:
          ale gdy np. przydarzy się
          > jakaś życiowa sytuacja np. rozwód itp, to prawie zawsze z dzieckiem zostaje
          > kobieta. Facet może dawać pieniądze, ale one nie są wszystkim... co z czasem,
          > który trzeba poświęcić dziecku?
          zeby nie wiem co to nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej kajtek nie jest ze
          mna. dla mnie argument rozwodu jest po prostu nietrafiony. rodzisz po to, zeby
          sie pozniej pozbyc? nie wierze, a jesli nie to nie czyn z tego zarzutu.
          • 83kimi Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 12:24
            Nie chodziło mi o pozbywanie się dziecka, tylko o to, że każde dziecko ma dwoje
            rodziców, a bardzo często trud wychowania spada tylko na matkę. I to nie jest
            sprawiedliwe, bo żadna kobieta sama w ciążę nie zaszła, ale z mężczyzną.
    • amoniaaa Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 09:57
      To racja że im jest przy "tej robocie" przyjemnie a potem ich już nic nie
      obchodzi... Ale z drugiej strony większość dzieci ma lepsze stosunki z matkami,
      więc wolę trochę pocierpieć i mieć z tego satysfakcję. A jak mówiłam o tym
      mężowi to on stwierdził że jak by tylko się dało to on by był w stanie urodzić
      nasze dziecko wink Najbardziej się boi że będzie mnie strasznie boleć przy
      porodzie... No i niech się martwi big_grin
      • maretina Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 09:58
        te dzieci maja lepszy kontakt z matkami, ktore maja ojcow do dupysmile
        tata kajtka jest super tatasmile
        • phantomka Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 10:03
          Ja swoimi burzami hormonalnymi tak mu zaklocilam spokojny byt, ze pewnie
          wolalby byc w ciazysmile..a tak powazniej, to mysle, ze nie ma nic gorszego niz
          patrzenie na bol ukochanej kobiety podczas porodu i niemoznosc zrozumienia go i
          ulzenia kobiecie.
        • amoniaaa Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 10:42
          Pewnie masz rację wink Mój ojciec jest do bani i z dwiema siostrami kochamy
          mamuśkę ponad wszystko!!!!
    • magatrojmiasto Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 10:37
      A ja się zastanawiam czy Wy nie macie większych problemów. Bo co proponujecie w
      tej kwestii? petycję do Matki Natury napisać? na złość facetowi nie urodzić?
      zabierać go na wszystkie badania, niech też robi i cierpi? w ramach protestu
      nie mieć dzieci? Tak jest i już. Uważam że faceci cierpią z innych powodów, i
      generalnie bilans wychodzi na 0.
      • krztyna Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 10:42
        Eeeee.... Tam. Ciężarnym babom nie dasz się wygadać? Daj ponarzekać i pochwalić
        się, jakie to jesteśmy mężne.

        A właśnie - dlaczego jak kobiety tyle znoszą to są mężne podczas gdy mężczyźni
        wcale tyle nie znoszą? Przymiotnik "kobiece" powinien mówić właśnie o twardości
        babeczek i odwadze a nie o delikatności.

        O! To myślę jest łatwiejsze do przepchnięcia u uprawnionych organów niż
        zmuszenie matki natury do spowodowania zaciążania facetów.

        ------------
        Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
        Czekamy na Ciebie
        • magatrojmiasto Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 10:47
          Jasne, wygadać się zawsze można, ale osobiście nie znoszę postawy Matka-Polka-
          cierpiętnica.
    • wellanna W pierwotnych kulturach mężczyźni odczuwają 06.06.06, 12:34
      W pierwotnych kulturach mężczyźni odczuwają zazdrość i strach przed kobietami.
      Przyczyna to ponoć właśnie ciąża - tajemnica wydawania nowego życia, moc dawania
      życia. Moc, której źródła tkwią w siłach nadprzyrodzonych, tajemnych, nieznanych
      więc strasznych dla mężczyzn, którzy nie doświadczają ciąży. Z drugiej strony
      bardzo by chcieli być tymi wybranymi, którzy mogą cieleśnie przeżywać wszystkie
      przemiany będące udziałem kobiet.
      Obecnie nauka wyjaśniła wiele z tych zagadek przekazywania życia, więc mężczyni
      uważają ciążę i poród za sprawę normalną. I może już tak nie zazdroszczą, jak
      kiedyś. Ale możliwość urodzenia dziecka to wspaniała sprawa i warto się trochę
      pomęczyć.
      Ja sama kiedyś byłam zła, że rozmnażanie to sprawa praktycznie wyłącznie
      kobiety. Ale kiedy długo leczyłam tzw. niepłodność i kilka lat czekałam na moje
      dziecko, to dopiero zrozumiałam, jakie to szczęście w ogóle je mieć. Ciążą
      trzeba się cieszyć, nawet jeśli jest ciężko. Za kilka czy kilkanaście lat
      będziesz wspominała ten czas z łezką w oku!
      • angelangel odpornosc na bol 06.06.06, 12:43
        Ta niby wieksza odpornosc na bol kobiet to calkowity mit. Badania naukowe
        udowodnily to ze jest wrecz przeciwnie.
      • ola984 Re: W pierwotnych kulturach mężczyźni odczuwają 06.06.06, 12:43
        Popieram w 100% dlaczego to nie faceci. My łazimy toczymy się zreguły te ciąże nie są takie łatwe więc same problemy, trzeba często leżeć zrezygnować z pracy (a wtedy te samce awansują a my nadal stoimy w tym samym miejscu). I co z tego że niby nas podziwiają. przynajmniej sprawiedliwie by było po połowie (ciekawe którę 4,5 m-ca by wybrali hihihi). Ale co nam zostalo cieszmy sie z tych chwil ruchów malucha i módlmy sie o łagodny poród.
        • angelangel Re: W pierwotnych kulturach mężczyźni odczuwają 06.06.06, 12:46
          Jest jednak nadzieja, ze przy ostatnio bardzo zmniejszajacym sie przyroscie
          naturalnym (w Europie przynajmniej) zacznie sie wreszcie szanowac bardziej czas
          i prace kobiet, i umozliwiac nam powrot do pracy na odpowiednim stanowisku. Mam
          nadzieje.
    • justynaz2010 Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 13:33
      Moj maz porownuje porod do kamieni nerkowych, ktore kiedys wysikal jego kolega
      i mowi ze to jest gorsze od porodu smile A tak na powaznie to zaczyna zmieniac
      zdanie kiedy widzi ze brzuch mi tak szybko rosnie.

      Widzialam kiedys program, w ktorym naukowcy twierdzili, ze mezczyzna nie moglby
      urodzic dziecka bo nie wytrzymalby bolu, poniewaz wbrew pozorom jest mniej
      odporny od kobiety na taki rodzaj bolu uncertain
    • azzure1 Re: a dlaczego to nie faceci... 06.06.06, 17:01
      Dlaczego nie faceci? Bo żaden budżet świata nie zniósł by takiego obciążenia.
      Przecież gdyby faceci mieli chodzić w ciąży i rodzić, to chodziliby na
      obowiązkowe zwolnienie płatne 200% od samego potwierdzenia ciąży, zzo byłoby nie
      tylko refundowane, ale podawane na życzenie od 6 m-ca ciąży w razie
      jakiegokolwiek ukłucia, poród odbywałby się w całkowitej narkozie, faceta
      wybudzanoby dopiero po zagojeniu się ewentualnych cięć krocza (przy czym rząd
      musiałby wypłacać odszkodowania za owe cięcia, jak również za szkody moralne
      spowodowane goleniem i lewatywą), a urlop macierzyński trwałby 2 lata, żeby
      biedny mężczyzna zdążył dojść do siebie po traumie ciąży i porodu, a w tym
      czasie dzieckiem opiekowałaby się opiekunka społeczna.
      • krztyna Re: a dlaczego to nie faceci... 07.06.06, 08:17
        azzure1: piękne to co napisałaś smile))
        Niemal się popłakałam smile)))))
        ------------
        Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
        Czekamy na Ciebie
    • antosiczek Re: a dlaczego to nie faceci... 08.06.06, 12:43
      temat bez sensu, ale irytacja jaką we mnie wywołał nie pozwala mi milczeć.
      To brzmi jak petycje zagorzałych feministek.
      Mężczyźni i kobiety przez naturę obdarzeni są różnymi zadaniami i już.
      Widocznie matka natura doskonale wie, kto w roli dojrzewalni dla nowego
      człowieka sprawdzi się lepiej. Owszem są minusy ciąży i porodu, ale są też
      plusy, których facet może kobiecie tylko pozazdrościć- o ile wogóle potrafi je
      zrozumieć.
      Nie oddałabym tej roli dobrowolnie facetowi za nic w świecie. Kilka dni temu
      poczułam pierwsze ruchy, głaszczę swój brzuch i gadam do mojego malucha i
      czuję, że zaczyna się między nami cudowna przygoda. I w niepamięć poszły już
      uciążliwe nudności i wiszenie nad kibelkiem. Liczy się to, że ono jest, że ja
      jestem z Nim od samego początku i że zaczynamy się komunikować zanim się
      spotkamy "oko w oko". Co facet może o tym wiedziec?
      • cathy1976 Re: a dlaczego to nie faceci... 08.06.06, 12:51
        a co jest zlego w feminizmie? ja mysle ze samo dobro. A to, ze nie lubie byc w
        ciazy akurat nie ma z moim feminizmem nic wspolnego. Jakos nie widze punktow
        wspolnych. A temat byl potraktowany zartobliwie (o ile nie zauwazylas) bo jak
        niestety wsyztskie wiemy, nie da sie nic zrobic w tej sprawie. Ale gdyby sie
        dalo... ech jak ja bym sie chetnie pozbyla wetpliwej przyjemnosci noszenia w
        srodku jakiegos stwora na rzecz mojego meza smile Lubie mojego Dzidzia bardzo i
        pewnie bedzie jeszcze jeden, ale prosze mi nie mowic o jakis najpiekniejszych 9
        miesiacach w zyciu kobiety, bo szczerze mowiac to wolalabym uprawiac dalej
        sport, pracowac na pelnych obrotach i moc sie upic. ale czego sie nie robi dla
        dziecismile)))
    • kontrix Re: a dlaczego to nie faceci... 08.06.06, 14:53
      nooooo.... w koncu widzę że ktoś mnie zrozumie. Jak się dowiedziałam że jestem
      w ciąży i zarzuciłam że jest to kur***** niesprawiedliwość że to tylko kobieta
      musi znosić "uroki" ciąży to od razu zostałam okrzyknięta - WARIATKA.
      Gdyby natura była taka sprawiedliwa to na czas 9 miesięcy (gdzies to już
      pisałam) powinna pozbawić każdego faceta który się przyczynił do zapłodnienia
      wszelkiego owłosienia z ciała. Wszedzie, na głowie, brwi, rzęsy, wacki, torsy,
      wszystko wszystko. A niech wiedzą wszyscy że jest współudziałowcem takiego a
      nie innego czynu. To my jesteśmy czasem postrzegane jak wielkie baby z tirem z
      przodu, to niby czemu faceci mają wówczas kwitnąć, nie dość że urodą to jeszcze
      samopoczuciem.
      Jak dla mnie włosy załatwiły by świetnie sprawę.
      Dwa razy by pomyśleli czy mają przy sobie gume - egoiści
      jedni!!!!!!!!!!! smile))))))))))
      • angelangel Re: a dlaczego to nie faceci... 09.06.06, 19:39
        Kontrix, doskonale to napisalas. Uderzenie w owlosienie, piekna sprawa - tez
        byliby istotami nieczystymi, tez by sie mozna w nich wgapiac. Pozdrowka
    • agnienienia Re: a dlaczego to nie faceci... 08.06.06, 15:28
      Tak, rzeczywiście zastanawiałam się na tym będąc 16-18 letnią nastolatką.
      Ale przyszedł czas dojrzałości psychicznej i akceptacji swojej seksualności
      jako kobiety- akceptuje siebie jako kobietę i dlatego nie zastanawiam sie nad
      rzeczami oczywistymi!
    • agless Re: a dlaczego to nie faceci... 09.06.06, 22:23
      Ja tam mysle ze to strasznie niesprawiedliwe... 3 dni temu wyrwali mi zeba,
      ktory bolal mnie jak cholera bo w cizy zeby leca. A teraz ksieciuniu sie smieje
      ze jestem szczerbata, a moze sam by tak szczeke poswiecil dla naszej dzidzi?!
      Nie, to naprawde niesprawiedliwe!
Pełna wersja