olik35
07.06.06, 12:34
Mieszkam w Hiszpanii i tak sobie pomyslalam, ze opowiem Wam jakie podejscie
ma wiekszosc ciezarnych Hiszpanek do mycia owocow. Wiec twierdza, ze nalezy
to robic w miseczce z ciepla woda i PLYNEM DO MYCIA NACZYN. Serio. Dla mnie
to bezsens totalny, bo te owoce i tak sa juz spryskane masa srodkow
chemicznych. Po co wiec jeszcze dodawac. Zapytalam mojego lekarza, on
powiedzial ze to przesada i wysarczy jak je porzadnie umyje w goracej wodzie.
Moja tesciowa jak widzi ze odmawiam mycia saltay czy czersni w plynie do
naczyn, to sie za glowe lapie (hi,hi...). Moj maz byl przy tym jak lekarz
mowil o goracej wodzie wiec ma do tego normalne zdrowe podejscie. Macie
jakies podobne doswiadczenia???