Kurs ojcostwa stosowanego

23.06.06, 13:18
Kocham tego chlopaczka najbardziej na swiecie, choc bedzie z Nami dopiero w
koncu sierpnia. Nie moge sie go doczekac i caly czas powtarzam mu, jak bardzo
go kocham, spiewam mu piosenki i czytam bajki. Albo opowiadam wink A wtedy on
uciesznie kopie i skika w srodkusmile Maly Stas Marcineksmile
    • konrad.frankowski Kurs ojcostwa stosowanego 23.06.06, 13:18
      To naprawde cudownesmile
      • tetlian Re: Kurs ojcostwa stosowanego 23.06.07, 22:08
        Niedługo zostaną pootwierane szkoły ojcostwa smile
    • miauka Kurs ojcostwa stosowanego 23.06.06, 15:11
      Niektóre teksty mnie rozwalily, np.

      --"Jemu jakoś łatwiej odpowiadać na pytania, (...) "Skąd się bierze woda?", ..."

      A to niby czemu ja sie pytam - czyzby kobiety glupsze byly, ze im trudniej
      odpowiadac na takie pytania, bo ja sobie nie przypominam, zebym miala jakis z
      tym problem.

      --W zabawie ojciec często apeluje do ambicji ("No co, nie poradzisz sobie z
      tym kamieniem?") i budzi ducha rywalizacji ("Kto pierwszy zbuduje wieżę?").

      No i co w tym dobrego? Jak sie trafi na wycofane dziecko, to jeszcze bardziej
      się zamknie, bo może sobie nie poradzic "z tym kamieniem" i jego prawo.

      --"Uczy zazwyczaj rzeczy praktycznych i konkretnych: jak wbijać gwóźdź, jak
      złapać gałąź, żeby ręka się nie ślizgała, jak znaleźć miejscowość na mapie."

      Jasne, a mamusia tylko niepraktycznych pierduł.

      Litosci, czy wciaz musimy powtarzac te same bzdurne stereotypy?
      • wichereq Re: Kurs ojcostwa stosowanego 23.06.06, 19:33
        chyba nie zrozumiałaś sensu tego artykułu albo masz jakiś kompleks wink
        • leszlong Re: Kurs ojcostwa stosowanego 22.06.07, 18:28
          Wcale nie, wychodzi z tego artykułu, że to ojciec jest od pokazywania świata i
          nauczania. Co do zakazów, to częściej widzę i słyszę jak matka się drze "nie rób
          tego" niż ojciec (chociaż to może być objaw innej patologii - braku
          zainteresowania ze strony ojca). A z tą ambicją, to nie należy przesadzać bo
          potem mamy dzieci ze złamanymi karkami (skok do wody) albo połamane wszędzie (od
          głupich zabaw na ambicję). Artykuł star się być nowoczesny, ale i tak w nim
          widać antyczne poglądy na temat roli ojca.
          • brat187 Re: Kurs ojcostwa stosowanego 22.06.07, 22:58
            Skąd się bierze woda?", "Czemu słońce rano jest tu, a wieczorem
            tam?", "Dlaczego przez szybę widać, a przez ścianę nie?".

            Co to za pytania. Żaden z moich synów takich nie zadawał. Ja zresztą też nie.
            Tepi my jacyś czy co.
            • pan_niemota Re: Kurs ojcostwa stosowanego 23.06.07, 20:43
              > Co to za pytania. Żaden z moich synów takich nie zadawał. Ja zresztą też nie.
              > Tepi my jacyś czy co.

              a kolego nie znasz takich figur jak np. metafora? albo czy uwazasz że zawsze i u
              wszystkich musi sie dziec dokładnie to samo? albo odwracając - czy jest
              gdziekolwiek miejsce na indywidualizm?

              sorki, ale dorosłemu troche trudno jest "wejść w skóre dziecka". Ja oczywiscie
              zdaje sobie sprawę, że był czas kiedy sie rozwijałem, kiedy świat mnie
              otaczajacy był jedną wielką zagadką. Ale nie pamiętam, czy swoje pytania
              kierowałem do innych, czy bardziej chciałem sam to zbadać. A teraz wiem, że
              często pytania które zadaje mi moje dziecko wynikaja np. z niewiedzy. I eraz
              bądx człowieku mądry i wytłumacz co sie z czego bierze i dlaczego tak jest. A
              dziecko porzebuje prostych i precyzyjnych odpowiedzi. Nie ważne, czy dotyczacych
              mokrosci wody czy słonosci soli (tu akurat nawiązuję do ksiazek "dlaczego sól
              jes słona, czyli odpowiedzi na głupie pytania" i "dlaczego woda jest mokra,
              czyli...", zreszta z tej serii było więcej "pytań")
      • m_laczynska Re: Kurs ojcostwa stosowanego 24.06.08, 17:30
        Tatuś z praktyczniejszych rzeczy może nauczyć, że piszemy pierdÓł przez Ó. A
        poza tym nie zacietrzewiaj się tak - to artykuł motywacyjny... smile
        Piszę z konta żony (sam swojego tu nie mam) - tak żeby jej nie obciążać
        informacyjnie napisałem.
      • delfina77 Re: Kurs ojcostwa stosowanego 26.06.08, 20:46
        Tez zwrocilam uwage na te stwierdzenia-co za bzdura! U mnie zawsze mama
        wyjasniala i tlumaczyla, po prostu miala wiecej cierpliwosci i byla lepsza w
        tlumaczeniu i dawaniu przykladow. To do niej zawsze sie zwracalismy z pytaniami.
        Ojciec mial spora wiedze encyklopedyczna ale nie za bardzo umial ja przelozyc na
        jezyk dzieciecy. U mnie w domu raczej bedzie podobnie - moja wiedza ogolna jest
        lepsza niz meza a on bedzie od spraw praktyczno-technicznych, gdzie ja jestem nogasmile
    • mazzakk Re: Kurs ojcostwa stosowanego 22.06.07, 21:42
      Konrad masz racje!
      Moj chlopak jest juz mocno biegajacy/mowiacy, ma 2,5.
      Zrobil mi taki przed-prezent na dzien taty. Jak przyjechalem do domu samochodem
      wracal akurat z mama z zakupow i biegl z otwartymi ramionami glosno wolajac:
      "TAAATTAAAAA!!!"

      I to jest to! I dlatego oplaca sie byc ojcem!

      mazzakk
      • filip.latka Re: Kurs ojcostwa stosowanego 22.06.07, 22:50
        Zgadzam się.
        Doświadczam podobnie wspaniałych chwil, gdy wracam z pracy, a mój ponad 2-letni
        Filipek mnie wita. Trzeba jednak pamiętać, że ojciec (w odróżnieniu od matki)
        jest generalnie później zauważany przez swoje dziecko, dlatego nie należy się
        zniechęcać, jeśli do 1,5 roku zainteresowanie w stosunku do taty nie jest
        takie, jakiego byśmy oczekiwali.
        Aha, moje spostrzeżenia dotyczą chłopców, na razie jeszcze nie mam córeczki smile
        • siegfriedswaelderin Re: Kurs ojcostwa stosowanego 23.06.07, 19:17
          Co za bzdury piszesz.
          Jasne, ze jak tatus nie ma czasu dla dziecka, to go dziecko nie zauwaza suspicious

          filip.latka napisał:

          > Trzeba jednak pamiętać, że ojciec (w odróżnieniu od matki)
          > jest generalnie później zauważany przez swoje dziecko, dlatego nie należy się
          > zniechęcać, jeśli do 1,5 roku zainteresowanie w stosunku do taty nie jest
          > takie, jakiego byśmy oczekiwali.
    • tekner Kurs ojcostwa stosowanego 23.06.07, 08:12
      Fajny artykuł... Jestem ojcem 1,5 rocznej Oliwiki i jestem zachwycony.
      Uwielbiam być tatą smile
      • silesia Re: Kurs ojcostwa stosowanego 23.06.07, 08:35
        Zabawa z moim pięciomiesięcznm Kajsanem to lepsze od oglądania meczy Barcelony,
        choć mam nadzieję że za klka lat wspólnie wybierzemy sie na Neu Camp.
    • vanilla.dream Byłem przy porodzie. Bez egzaltacji 23.06.07, 23:37
      to nie miejsce dla chłopa. Nie dreptałem w miejscu ze zniecierpliwienia
      rozkochany w dziecku ...
      Po prostu byłem Połówce potrzebny. W niby przyziemnych sprawach - podanie wody, itd.
      Nie chciałem oglądać samego porodu - niewiele brakowało, a z resztą i tak
      wyszedłbym na korytarz. Była cesarka. Ale warto było być w tej ciężkiej chwili
      razem z Nią. Piguła nie potrzymałaby jej za rękę i nie domyśliłaby się, że
      właśnie minął czas, kiedy trzeba było podać kolejne znieczulenie.

      Dlatego byłem. Dla samego faktu porodu - nie warto byłoby.

      I nie jestem wyrodnym ojcem. Ja nie ulegam modom.
    • vanilla.dream hehehehe, pocieszny tatuśku. przyszły. 23.06.07, 23:38
      ciesz się, ale nie podniecaj aż tak. facet jesteś, więc emocje na wodzy
    • horatio_valor [...] 24.06.07, 17:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • golfstrom Re: Kurs ojcostwa stosowanego 24.06.08, 16:47
      Czy tylko mnie się tak wydaje, czy ten artykuł jest skierowany do
      ojców chłopców? Bo punktu widzenia ojca dziewcznki jakoś tam nie
      dostrzegam.

      Ale poza tym bardzo mi się podoba dowartościowanie roli ojca i
      motywowanie do zaznaczania swojej obecności i kompetencji
      rodzicielskich.
Pełna wersja