Rozstępy, swędzące krostki, pomocy...

24.06.06, 12:05
Cześć dziewczyny.Mam problem z moim brzuchem, jestem w 30 tyg ciąży
bliźniaczej, więc brzuch mam już sporawy.Od początku ciąży o niego dbałam,
smarowałam balsamami, od 1,5 tygodnia smarowałam kremem z apteki fissan.Nie
mam pojęcia czy to od tego kremu, ale na całym brzuchu w ciągu 3 dni pojawiły
mi się straszne rozsępy.Wygląda to okropnie.Zrobiłam badania w kierunku
cholestazy ciążowej, wyniki ok.Te rozstępy są strasznie czerwone pokryte
tysiacami swędzących krostek.Lekarz przepisał mi jakieś tabletki do łykania i
słabą 1% maść do smarowania.Bez efektu.Teraz trochę pudruję brzuch pudrem dla
niemowląt ale też nic z tego.wygladam strasznie, nie wiem co robić.Czy któraś
z was miała taki problem?bardzo proszę o odpowiedź
    • zielaka Re: Rozstępy, swędzące krostki, pomocy... 24.06.06, 12:13
      Ja również miałam krostki po Fissanie, ale bardziej na udach niż na brzuchu,
      teraz mi przeszły i nadal stosuje Fissan i jest oki. Jestem w 34 tygodniu i nie
      mam żadnych rozstępów, więc to napewno nie od Fissanu. Rozstępy poprostu się
      pojawiły, bo skóra nie wytrzymała, nosisz ciążę bliźniaczą, więc masz duży
      brzuszeksmile, a co do krostek, to bardzo możliwe, że dostałaś je od Fissanu, więc
      może zmień preparat, bo masz uczulenie na Fissan. Pozdrawiam.
    • justysia111 Re: Rozstępy, swędzące krostki, pomocy... 24.06.06, 12:16
      Czytałam tu na forum o piciu wapna, jakimś pudrze w płynie z apteki.Czy to
      działa?
      • pollys Re: Rozstępy, swędzące krostki, pomocy... 24.06.06, 13:13
        hej, ja również dostałam uczulenie po fissanie sad cały brzuch miałam pokryty
        drobniutkimi, czerwonymi, baaardzo swędzącymi krostkami. krem odstawiłam od
        razu a krostki zeszły same po 2 dniach. co do wapna to zazwyczaj podaje się je
        na uczulenia więc może Ci pomoże? pozdrawiam
        • gochach Re: Rozstępy, swędzące krostki, pomocy... 25.06.06, 21:00
          ja także dostałam uczulenia po fissanie. Miałam cały brzuch w krostach. Nic mi
          nie pomagało. To była już końcówka ciąży i mój ginekolog skierował mnie do
          szpitala bo wyglądało to strasznie. Dzidzia nie chciała wyjść na świat i musili
          mi zrobić cesarke i wyobrażcie sobie że na drugi dzień wszystko zniknęło bo
          przed cesarką wysmarowali mi brzuch płynem przeciwdezyfekującym i problem
          zginął.
Pełna wersja