livia19
27.06.06, 08:17
W ostatnią środę byłam u ginki w państwowej przychodni i stwierdziła, że
wszystko w jak najlepszym porządku. Dostałam nawet błogosławieństwo na wyjazd
nad jezioro. Wczoraj (dokładnie 5 dni później) byłam na wizycie prywatnej
(chodze do dwóch ginów)i pani doktor niestety oznajmiła mi, ze szyjka macicy
jest maksymalnie skrócona i naciagnięta niamal jak czapka na głowę dziecka.
(Jak to sie stało w ciagu 5 dni???...)Rozwarcia co prawda nie ma, ale jest to
na tyle niebezpieczne, ze powinnam pójść na zwolnienie i lezeć. Powiedziała,
ze do połowy sierpnia na pewno urodzę. Stwierdziłą, ze dziecko jest bardzo
duze (ok. 2kg). Dostałam sterydy na rozwój płucek dzieckai szereg innych
tabletek.
Załamałam się, bo syna też nie donosiłam - urodziłam w 35tc z wagą 2400g. Od
22tc miałam skróconą szyjkę macicy i postępujace rozwarcie. Myślałam, ze tym
razem będize inaczej skoro udało mi się dotrwać bez komplikacji do 30tc.I z
nowu usłyszałam, ze musze wytrzymać conajmniej do 36tc. To jeszcze 6 długich
tygodni.
Dzisiaj jestem w pracy, ale ostatni dzień. Zastanawiam sie tylko nad tym czy
wziać urlop czy pójść na zwolnienie. Byłam ostatnio na zwolnieniu od 8 do
12.05 (wcześniej od 26.01.- 03.02 i od 22.03.-31.03. Boję sie , ze jezeli
teraz pójde na zwolnienie to będę musiała składac paiery o zasiłek
rehabilitacyjny, bo pomiedzy ostanim zwolnieniem przerwa będzie krotsza niż
60 dni (zresztą tak jak pomiędzy poprzednimi).182 dni liczac od pierwszego
zwolnienia minie mi 27.07. Nie wiem dokłądnie jak to jest i nie mam kogo
dopytać. Kadrowa na zwolnieniu. Pomóżcie mi,proszę.