poród z mężem

29.06.06, 10:12
czy Wasi mężczyźni chcą lub pomagali w porodzie? Ja jak spytałam, czy ze mna
pójdzie powiedział, że mowy nie ma. Jak chciałam pokazać mu filmik z rodzącą
kobietą powiedział, że nie będzie tego oglądać. I żebym nie histeryzowała,
tyle kobiet rodziło to i ja urodzę jakoś. Powiedział, że pójdzie na poród pod
warunkiem, że go uśpią i nic nie będzie widział. Dorosły facet 80 kg wagi się
boi oglądać poród, a co mam powiedzieć jak 45 kilogramowa kobieta. Jak tu
pozytywnie myśleć o porodzie, chyba poproszę jakiegoś kolegę żeby czekał na
korytarzu i jak urodzę pomógł.
    • angela2628 Re: poród z mężem 29.06.06, 10:19
      Mój też nie jest zbyt chętny,i mówił że nie ma takiej możliwości, co prawda
      ostatnio spotkał sie ze starą paczką kolegów i jak każdy zaczął opowiadać że był
      przy porodzie to mu minka zrzedła hihi. Chociaż ja sama też mam wątpliwości czy
      mężczyzna powinien na to patrzyć. Jesteśmy parą wiele lat a jednak pozostawiamy
      sobie pewne sfery do których się nie dopuszczamy, nie wyobrażam sobie żeby mój
      mąz widział mnie w pewnych sytuacjach, choć w przypadku porodu też boje się być
      sama-ktoś wodę poda za ręke potrzyma, sama nie wiem...
      • slodziak01 Re: poród z mężem 29.06.06, 10:26
        Mój Mąż chciał i był przy porodzie. I nie jest prawdą, że on defakto widzi sam
        poród. Tym zajmuje się tylko położna. Mój Mąż był przy mnie, opierałam się o
        jego ramię, liczył mi czas skurcze, mówił że za chwilę przyjdzie skurcz a za
        chwilę już będzie malał, polewał mi plecy wodą, gdy moczyłam się w wannie.
        Bardzo mi pomagał. I teraz kiedy będziemy mieć następne dziecko, też powiedział
        że będzie ze mną rodzić. Najgorsze są plotki i wyobraźnia męska.
      • kamilcia23 Re: poród z mężem 29.06.06, 16:47
        Ja rodzilam razem z mezem i powiem ze bardzo mi pomogl wspieral jak tylko mogl
        a to sprawiol ze ja sie nie balam bylam spokojna i zrelaksowana.Chociaz dziwie
        sie ze moj maz wytrzymal caly porod on jest bardzo wrazliwy,ale na sam koniec
        juz praktycznie wyszedl jak nasz synek dostawal szczepionke i ja znieczulenie
        na szycie krocza(on boi sie igiel) ale bys smiech poloznej wink
    • misia311 Re: poród z mężem 29.06.06, 10:24
      mój mąż był przy porodzie i na drugi też się szykuje. Do tej pory puszy sie jak
      paw i chwali, że to on pierwszy córkę trzymał na rękach. Mi bardzo pomagała
      jego obecność, podtrzymywał mnie na duchu i ciagle powtarzał, że dam radę wink)
      Moze Twój do dnia porodu zmieni zdanie?
      • makubata Re: poród z mężem 29.06.06, 10:28
        rodziłam razem z mężem i nie wyobrażam sobie że mogło by go tam nie być.To
        naprawde duze wsparcie, życzę Ci żeby Twój zmienił zdanie
    • dodkowska Re: poród z mężem 29.06.06, 10:27
      moj tak samo niechce byc ze mna niewiem czym to jest spowodowane wiem ze jusz
      chce zobaczyc nasza dzidzie ale nie chce rodzic ze mna a ja bym bardzo chciała
      ale coz nie bede go zmuszac
      • angela2628 Re: poród z mężem 29.06.06, 10:30
        a jeszcze jedno, moja koleżanka poprosiła mężulka żeby był z nią na początku
        żeby jej było raźniej a później ustalili że wyjdzie. bo on nie chciał widzieć
        porodu. Wszystko działo się tak fajnie że został z własnej woli do samego końca
        i jest z tego bardzo zadowolony. Może warto w ten sposób spróbować. Zostawić
        facetowi wybór ale nie czuc sie też samiutka przez cały czas smile a potem co ma
        być to będzie zostanie albo nie smile
    • gonia28b Re: poród z mężem 29.06.06, 10:32
      Kilka razy już opisywałam moją historię.
      Mój Mąż też był pełen obaw.
      Przed samym porodem mówił mi, że on tylko będzie stał z boku i trzymał mnie za
      rękę. O przecinaniu pępowiny nie chciał słyszeć - nie wyobrażał sobie
      przecinania pępowiny komukolwiek, a tym bardziej własnemu dziecku smile)))
      Ale kiedy już przyszło co do czego, położna, a później też ja sama, gorąco mu
      dziękowałyśmy za aktywną pomoc.
      Położna wręczyła mu nożyczki i powiedziała, że to w NAGRODĘ ....
      Generalnie, całe to wydarzenie jeszcze bardziej nas emocjonalnie do siebie
      zbliżyło smile)))
    • anka197406 Re: poród z mężem 29.06.06, 10:32
      Rodzilam z mezem piec lat temu. Tzn. ja rodzilam a on byl widzem. Nie robil
      nic. A wlasciwie robil: wypil trzy herbatki i na prosbe poloznej powachlowal
      mnie troszke dopoki go reka nie rozbolala. Do tej pory szczyci sie tym jak mu
      tam dobrze bylo (niemal jak w hotelu), a ja zastanawiam sie jaki byl tego sens.
      To nie teatr, dlatego zazdroszcze dziewczynom, ktorych mezowie/partnerzy
      aktywnie uczestniczyli w porodzie. Wiec widzisz, czasami udzial tatusia przy
      porodzie nie ma sensu. Ale zycze Tobie jak najlepiej, trzymam kciuki!
    • cathy1976 Re: poród z mężem 29.06.06, 10:35
      Będę miala cesarke ale mój maz będzie przy porodzie. Gdybym rodzila naturalnie-
      tez by był. Wiem, ze było już kilka rozmow na ten temat i sa rozne zdania, ale
      dla mnie fakt, ze mezczyzna, odmawia kobiecie swojej pomocy i uczestnictwa w
      takiej chwili swiadczy o tym, ze mu nie zalezy. A tlumaczenia, ze mdleje, ze
      się boi, ze krew… sorry, ale dla mnie zostawienie swojej kobiety samej w TAKIM
      momencie to sk…stwo. Oczywiście, nie wsyztskie dziewczyny chca by facet w tym
      uczestniczyl- nie do konca to rozumiem, ale szanuje ich wybor. Natomiast
      uwazam, ze jeśli kobiecie zalezy to na ojcu, który dezerteruje już na samym
      poczatku nie będzie można się potem w zyciu oprzec. Nie dostaniesz od niego
      opieki i wsparcia ani teraz ani pozniej.. Nic nie tlumaczy takiej postawy (może
      poza glupota wynikajaca z mlodego wieku).
    • hannabartek Re: poród z mężem 29.06.06, 10:35
      Mój mąż był na początku porodu i na samym końcu. Mieliśmy umowę, że wyjdzie,
      jeżeli Go o to poproszę. Początkowo do uczestnictwa w porodzie się nie palił,
      co jak podejrzewam wynikało z opinii na ten temat ze strony rodziny męża
      (siostra). Przyznam szczerze, że dla mnie było lepiej jak był na korytarzu.
      Pomogła mi bardzo moja Mama, choć na sam koniec także poprosiłam żeby zostawiła
      mnie samą. Kwestia indywidualnego podejścia. Ja lepiej czułam się bez rodziny w
      sali, jednak ze świadomością, że jest tuż za drzwiami. Poza tym miałam
      wykupioną położną, więc sama w sali nie byłam. Moja koleżanka miała męża przez
      cały czas przy porodzie i była z tego bardzo zadowolona, bowiem wykazał
      niesamowite opanowanie i przypominał o prawidłowym oddychaniu. Opinii jest
      tyle, ile rodzących wink Jeżeli kiedykolwiek będę rodziła drugi raz będę chciała
      mieć przy sobie tylko Mamę, a mój kochany mąż niech poczeka na zewnątrz wink i
      przyjdze na sam finał (cieszył się, że to widział, bo krzyczałam w eurofii na
      widok naszego synka "jaki piękny, jaki piękny!!!" i płakałam jak bóbr ze
      szczęścia, a w takim stanie nie miał okazji mnie nigdy zobaczyć wink).
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • katka242 Re: poród z mężem 29.06.06, 10:38
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=43429279&a=43429279...niekoniecznie...
    • mari.tamini Re: poród z mężem 29.06.06, 10:38
      Ja też nie nalegam, że mój facet stał obok przy samym porodzie. Niechy
      zadeklarował się, że poczeka na korytarzu i wrazie czego będzie trzymał rękę na
      pulsie. Wiadomo, może coś mi będzie potrzeba, mógłby pilnować malucha, czy się
      nim dobrze i odpowiednio zajmą. A tak perspektywa zdania na samą siebie i łaskę
      personelu wydaje mi się smutna. Wątpię, żeby personel latał koło mnie i
      troszczył się o to czy aby szklanki wody mi nie podać.
      W życiu miałam jedną operację, w prywatnej klinice, ale wtedy czuwały nade mną
      dwie pielęgniarki. Mimo, że nic mi nie było i sama mogłam po operacji iść do
      toalety pilnowały mnie jak oka w głowie. Pielęgniarek dodatkowo sobie nie
      życzyłam, ale taki standart panował, więc obie niespały całą noc nasłuchując
      czy nic mi nie jest. To była operacją z narkozą i możę dlatego tak sympatycznie
      wspominam.
      • amoniaaa Re: poród z mężem 29.06.06, 10:50
        Jakiś egoista z tego twojego męża... zrobić co zrobić, a teraz kobieta niech
        się męczy przy porodzie, on nawet nie chce patrzeć jak Ty się będziesz męczyć:
        ((( Trochę smutnesad Mój powiedział że na 100% będzie przy mnie, tylko obawia
        się czy nie zemdleje haha Wydaje mi się też że obecność męża przy porodzie
        wpływa na opiekę lekarzy podczas akcji porodowej... MOże się mylę.
        • misspigy Re: poród z mężem 29.06.06, 10:52
          mój był raz i teraz też będzie - gdyby miało go nie być to chyba odmówiłabym
          rodzenia wink))
    • mari.tamini Re: poród z mężem 29.06.06, 10:56
      naszczęście to nie mąż tylko jesteśmy ze sobą, ale pytałam o mężów, żeby nie
      wymieniać w tytule tych zawiłych kombinacjiczyli: partner, kochanek, konkubent,
      chłopak, narzeczony. Generalnie chodzi mi o faceta.
      • amoniaaa Re: poród z mężem 29.06.06, 11:48
        ups sorki ale ja nic złego nie miałam na myśli wink mi to jest ainc kit smile
        • bombastic12 Re: poród z mężem 29.06.06, 12:28
          nie rozumiem w jakim celu oglądacie filmy z cudzych porodów ?????? Żeby potem się trząść ze strachu?, bo na filmach to raczej kiepsko wygląda.I jeszcze dawac facetowi do oglądania.......bezsensu.
          I tak samo wyjdzie "w praniu" i do niego należy decyzja czy będzie czy nie porodzie. Nic na siłę.
    • amagda80 Re: poród z mężem 29.06.06, 12:35
      nie zmuszaj go, moze sam do tego dojrzeje; jak nie to popros mame albo siostre
      albo przyjaciolke zeby rodzila z toba- przygda sie ktos do podania picia czy
      zmoczenia czola, ale nie musi to byc maz!! jesli ma takie podejscie ze nie
      chce, a mimo to zmusisz go do bycia z toba, to moze sie zrazic do ciebie po
      porodzie; ale moze tez byc zupelnie odwrotnie...
      znasz swojego meza wiec musisz sama zdecydowac; zycze zeby sie jednak sam
      zdeklarowal ze chce!!
    • lanka_cathar Re: poród z mężem 29.06.06, 13:22
      Mój narzeczony nie chciał oglądać filmu z nacinaniem krocza, ale go do tego
      zmusiłam. Jak zobaczył nożyczki tnące, tnące...i tnące to zwątpił i stwierdził,
      że nie wie, czy kiedykolwiek zechce mieć dzieci. No cóż, skoro ma zamiar być
      przy poczęciu, to niech też będzie przy rozwiązaniu. smile Nie ma lekko.
    • aniarazytrzy Re: poród z mężem 29.06.06, 14:04
      Rodzili śmy razem, trwało to wszystko bardzo długo i wyobrażam sobie, żew miałabym być sama przez te wszystkie godziny.
      Ostatecznie jak się tak boi (nie wiem czego, w końcu to nie on miałby odbierać poród!), może być z tobą na początku, to dobrze mieć przy sobie kogoś "swojego".
      Pod koniec porodu w zasadzie jest już wszystko jedno gdzie i z kim, byle już, ale ja na przykład byłam tak zmęczona, że nie mogłam skupić się na tym, co mówi do mnie położna i mąż powtarzał mi to sa mo smile
      Jego obecność naprawdę bardzo mi pomogła, no a poza tym może teraz chwalić się, że pierwszy ujrzał małego i że przecinał pępowinę smile
    • mari.tamini Re: poród z mężem 29.06.06, 14:18
      zazdroszczę wam tego wsparcia przez Waszych facetó w trudnych chwilach dla
      kazdej kobiety. Mój o nic nie umie walczyć, podejrzewam że jakby jakaś położna
      zaczęła się na mnie wydzierać on nawet palcem by nie kiwnął, taki jest bojowy.
      Nie chce widzieć porodu, nie chce siedzieć w poczekalni, byle z daleka od niego
      ten problem. Przykre, ale prawdziwe. Naszczęście nie jesteśmy małzeństwem i z
      pewnością nie będziemy. Ciąża była nieplanowana, poprostu chrześcijańskie
      metody naturalne antykoncepcji zawiodły. Przy regularnych 28 dniowych cyklach
      zaszłam w ciążę w dniu kiedy miała pojawić się miesiączka. Dzieci nie
      chcieliśmy jeszcze, może za rok. A teraz nie mam wyboru muszę rodzić (wkazań
      jakotakich raczej nie mam do cc, więc zostaje mi samotny państwowy
      fizjologiczny poród bez znieczulenia), no chyba że do tego czasu diabli mnie
      wezmą albo niedonoszę
      • hannabartek Re: poród z mężem 02.07.06, 22:22
        Mari.Tamini nie zrażaj się i poproś przyjaciółkę lub inną bliską osobę, jeżeli
        nie chcesz być sama wink To, że Twój facet nie chce być przy porodzie wcale nie
        znaczy, że nie będzie dobrym ojcem i nikt nie powinien Go oceniać. Znam
        tatusiów, którzy to niezwykle gorliwie uczestniczyli w momecnie narodzin, a
        dziś już nie są ze swoimi żonami i niemal "osobiście przyjętymi na świat
        dziećmi". Tak więc o niczym to nie przesądza. Życzę Ci z całego serca abyś
        szczęśliwie donosiła i urodziła bez problemów. A tam na marginesie, to myślę,
        że Twój mężczyzna pewnie nie wytrzyma w domu i będzie jednak czekał pod
        drzwiami.
    • gosika78 Re: poród z mężem 29.06.06, 14:57
      mój był przy pierwszej fazie porodu. przy parciu go wyprosiłam smile i chwalę sobie bardzo jego obecność. na początku nie bardzo chciał nawet przy pierwszej być, ale powiedziałam, że to jego za przeproszeniem zasr... obowiązek pilnować swojej kobiety i dziecka, kiedy ona nie jest w stanie smile dzięki niemu dostałam ZZO, bo sama bym chyba nie wybłagała.
      • jmtor1 Re: poród z mężem 29.06.06, 15:04
        Mój najchętniej to by sam odebrał syna smile Nawet nie bierze pod uwagę tego że
        nie mógłby być obecny!!! A jak się zamartwia, że syn zdecyduje się wczesniej na
        opuszczenie brzuszka a on nie zdąży!!!!!
        A w praktyce to sie okaże, czy bedzie przydatny...
    • andrea_28 Re: poród z mężem 29.06.06, 15:38
      hej

      mój mąż zarzekał się,że nie pójdzie,więc nie nalegałam
      opinie są różne-że to nic przyjemnego,że faceci są słabi,jesli chodzi o takie
      "widoki",że mogą xle oceniać Twoje "krzyki" (np. zapominają o tym,że krzyczysz z
      bólu i szukają winnego Twojego cierpienia- a wtedy np lekarz może zarobić w noswink )
      pojechał ze mną na salę i....zostałsmile
      tyle,że po 20godzinach braku postępu porodu, wreszcie zrobili mi cesarkę a tu
      już sala operacyjna i nie ma wstępu dla nikogo (no,chyba,że jakies tam
      znajomości,czy coś...,ale przy cesarce to faktycznie nie ma sensu,bo jesteś
      rozcięta,pełno krwi itd)
      jestem pewna,że gdybym miała porod sn to zostałby do końca,choc zarzekał się
      zawsze,że nie ma mowy-w tym przypadku przecież nie musi patrzeć na Twoje
      krocze,ale taka obecność bardzo pomaga,nawet głupie trzymanie za rękę czy
      tak,jak w moim przypadku-cierpła mi łydka, więc mi ją masował...może mąż zmieni
      zdanie,może sytuacja wyjdzie "w praniu",czego serdecznie Ci zyczę,bo to naprawdę
      duże wsparcie-kto wie,jakby się mój poród zakończył gdyby nie mąż-byłam już tak
      słaba,zmęczona i totalnie zobojętniała na to,co się dzieje,ze z dzieckiem mogło
      być róznie,a okazało się ,że pępowina zapchała kanał rodny i w ogóle główka nie
      mogla się przecisnąć,w międzyczasie dostałam 2 razy kroplówkę z oxytocyny i to
      mąż zauważył,że przy nasilaniu się skurczy,spada tętno serca naszej
      córeczki-gdyby go tam ze mna nie było...nie chcę nawet mysleć -możesz podac mój
      przykłąd mężowi-może to go jakoś zmobilizuje...powodzenia
    • aania25 Re: poród z mężem 29.06.06, 18:39
      Moj maz jak rozmawialismy jeszcze na poczatku to nie byl strasznie chetny.
      Pozniej jednak troche zaczal zmieniac zdanie, chyba pod wplywem innych kolegow
      ktorzy towarzyszyli zonom przy porodzie. I jak sie okazalo, zaczelam rodzic w
      nocy w piatek.Maz doweidziawszy sie (byl w pracy) wyszedl i w niesamowitym
      tempie przyjechal do szpitalam. Byl ze mna caly czas podczas porodu, spedzil z
      nami rowniez cala noc po porodzie w szpitalu i dzielnie opiekowal sie corcia,
      ktora co chwilke budzila sie do jedzenia. Pamietam jaki byl dumny bo strasznie
      chcial dziewczynke i jak sie okazalo mamy Asie. Pozniej chwalil sie wszystkim
      wkolo ze mu koszulke rozciagnelam i ze przecinal pempowine. Teraz znow czekamy
      na niespodzianke i maz powiedzial ze napewno bedzie podczas porodu.
      Wydaje mi sie ze duzo pomaga jesli meza koledzy byli przy porodzie wtedy on
      poczuje sie inny od nich i napewno tez bedzie chcial byc taki jak on.
      Pozdrawiam i mam nadzieje, ze maz zmieni zdanie. Napewno jest to pomocne.
      • anella Re: poród z mężem 03.07.06, 14:15
        Mój maż na początku mówił,że absolutnie nie pójdzie na poród .Że się nie
        nadaje,że zemdleje.Ja nie nalegałam,po połowie trwania ciąży zmienił sam
        zdanie.Chodzimy do szkoły rodzenia,będzie przy porodzie i mam nadzieję,że
        będzie mi o wiele lepiej z nim niż męczyć się tam sama.Dodam,że maż przez cały
        czas aktywnie uczestniczy,tzn chodzi na każdą wizytę do ginekologa ze
        mną,siedzi na badaniach ktg.Bardzo czeka na nasze dzieciątko.Nasza maleńka jest
        dzieckiem bardzo oczekiwanym,długo czekaliśmy na dzidziusia.Może twój partner
        też zmieni zdanie.Przecież tam się nie leje krew jak w najgorszym śnie.Zanim
        zacznie wychodzić dziecko to przez kilka a nawet kilkanaście godzin będziesz
        bardzo potrzebowała oparcia.A potem jak już facet wytrzyma to na sam moment
        wyjścia dzidzi( co trwa bardzo krótko) nie ma sensu wychodzć.No a po za tym nie
        musi zaglądać między nogi.Może stać przodem do twojej twarzy a tyłem do
        krocza.A w razie "w" może wyjść .Ale to już jest chyba bez sensu.
Pełna wersja