niektoe panie to sie za bardzo pieszcza...

05.07.06, 09:24
... ze soba nie sadzicie?
jak ktos mi pisze ze ma ciezka prace przy kompie 8 godzin dziennie to zaraz odzywa sie pare innych (w tym ja) ze jakos nadal pracuja chociaz porod sie zbliza juz w przeliczeniu na tygodnie a nie an miesiace i nadal pracuja mimo ze dojazdy mimo ze kregoslup mimo ze goraco jak jasna cholera....
a inna ci pisze ze jest w pierwszym drugim miesiacu i juz jej sie zwolnienie marzy
i nic dziwnego ze pracodawcy sa uprzedzenido mlodych kobiet bo im zaraz sie wydaje ze chca smignac na zwolnienie ciazowe, a przeciez to zalezy od zdrowia i od charakteru kobiety!!!!!! jedna ma gdzies prace i obowiazkowosc (kwiestie zdrowotne w ogole pomijam bo to inna bajka) inna po prostu szanuje prace i obowiazki..... poza tym ja takie zwolnienia bo chcialam bo zmeczona bo costam traktuje jako zwykla kradziez, w tym okradanie mnie bo przeciez ja z tego samego powodu moglabym isc na zwolnienie ale! sumienie mi nie pozwala i tyle
    • antyka Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:27
      dokladnie to samo napisalam w poscie na temat zwolnien lekarskich
      swieta prawda!

      PS. wlasnie jestem na dwutygodniowym urlopie - NIE ZWOLNIENIU
      chociaz wszyscy dookola pytaja mnie, dlaczego nie wybralam zwolnienia,
      czy nie szkoda Ci tych dwoch tygodni - moglabys je spedzic z dzieckiem
      • deela Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:31
        heh no wlasnie mi szkoda wiec nie biore w ogole i pracuje uczciwie caly czas bo oszczedzam urlop na pomacierzynskim zeby dluzej z dzieckiem pobyc bo mam taka sytuacje ze potem to juz zlobek a nie opiekunka czy babcia, wiec pracuje chociaz wszyscy naokolo sie zmieniaja bo ten wraca z urlopu a ten idzie na urlop, wiem ze moja wydajanosc w pracy spadla ale mam takie satnowiso ze nawet jak siedze odbieram telefony i WIEM co sie dzieje naokolo to tez pracuje
        aha w czasie ciazy bylam na zwolnieniu 8 dni, na poczatku marca sie pochorowalam a ze antybiotyki niet to zostalo mi przelezec, po czterech dniach niedoleczona wrocilam do rpacy i znowu mnie wygielo wiec znowu poszlam polezec, ale bylam po prostu CHORA
        • margonik Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:35
          Swoją drogą ciekawe, w którym jesteś miesiacu. Fajnie, gdybyś tu napisała już po
          porodzie... Moja kuzynka właśnie przez taka postawę urodziła swoją Julcię w 7
          miesiącu ciąży. Była bardzo odpowiedzialna w kwestii pracy.
          • deela Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:42
            w siódmym i nie mam przecwiskazań do pracy wszystko jest dobrze więc co mam na siłę się dopieszczać?
            • margonik Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:56
              To fajnie, że dobrze sie czujesz.
              Tylko się zastanawiam, czy nie jesteś pod tym względem wyjątkowa, że nie masz
              żadnych dolegliwości siedząc po 8h w 7 miesiącu?
              Nie wiem, może ja się ze sobą pieszczę, ale przejdę wiekszy kawałek i już brzuch
              mi ciąży do samej ziemi (mój gin mnie uprzedza, że to wpływa na skracanie szyjki
              macicy), tak samo posiedzę trochę dłużej (wczoraj np, na wykładach szkoły
              rodzenia) i już mam brzuchol twardy, jak kamień. Jestem mniej więcej w tym samym
              okresie ciąży - teraz zaczęłam 8mc. Ogólnie jest niby wszystko w porządku... Nie
              czuje się źle. Mogłabym sie pewnie upierać na chodzenie do pracy. Nawet nie
              puchnę, nie mam zawrotów głowy, przytyłam niewiele, wiec nie muszę nosić
              wielkiego ciężaru... Obawiam sie jednak, że nie byłoby tak idealnie, gdybym
              jednak do pracy chodziła, a nie zamierzam dla idei ryzykować przedwczesnym porodem.
              • maminka75 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:39
                Skoro tak ciężko ci siedzieć i chodzić to jak wytrzymujesz na szkole rodzenia?
                Na szkołę docierasz a do pracy już nie? Chodzenie może ale nie musi wywoływać
                skracania szyjki, zalezy od konkretnej kobiety. Przedwczesny poród ma jednak
                pewne symptomy - twoj lekarz pewnie by ci o tym powiedział więc nie chodzi o
                ideę siedzenia na siłę w pracy ale o uczciwość.
                Znam kilka takich "zawodniczek", że cięzko chore w ciązy, bo ... mają złe
                wyniki badań a za 2 dni siedza po kilka godzin u fryzjera i kosmetyczki.
                Nie mam nic przeciwko zwolnieniu ze względów medycznych. Ale zgadzam się z
                poprzednimi postami - same sobie wyrabiamy opinię u pracodawców: kobieta w
                ciąży to problem.
                ps. w 30 tc siedze ciągle w pracy (w pokoju mam 29st i straszna duchote), a
                przed chwila wrocilam z urlopu wypoczynkowego a nie zwolnienia.
                • mika9912 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 06.07.06, 05:53
                  maminka75 napisała:

                  > Nie mam nic przeciwko zwolnieniu ze względów medycznych. Ale zgadzam się z
                  > poprzednimi postami - same sobie wyrabiamy opinię u pracodawców: kobieta w
                  > ciąży to problem.
                  wskazania medyczne to jedno a co jeśli warunki pracy są nie odpowiednie dla
                  kobiety w ciąży?
                  ja jestem na zwolnieniu od 6 tc a do 6 miałam zaświadczenie że nie mogę
                  dźwigać.a to wszystko dlatego że pracowqałam jako pomoc kuchenna i nie ukrywam
                  że to bardzo ciężka fizyczna praca w której nie obejdzie się bez dźwigania
                  dużych ciężarów (żywiliśmy ok 500 osób jest to stołówka szkolna) dlatego nawet
                  wielki stos talerzy był problemem do tego dochodziła jeszcze wysoka temperatóra
                  hałas duża wilgotność itp. Po za tym szef sam wysyłał mnie na zwolnienie bo
                  niestety nie było innego stanowiska na które mógł mnie przenieść w zasadzie
                  wszystkim bardziej sie opłacało wziąć kogoś na zastępstwo skoro ja nie
                  wyrabiałam nawet połowy normy i w ten oto sposób wszyscy są zadowoleni.a ja
                  wczale nie mam kaca moralnego że niby wykorzystuje sytuację żeby se
                  poleniuchować o dzidziusia starałam sie ponad rok i nie darowałabym sobie żeby
                  coś sie stało mojemu dziecku tylko dlatego że chciałam udowodnić wszystkim jaka
                  ze mnie suuper pracownica!
                • margonik Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 06.07.06, 07:53
                  > Skoro tak ciężko ci siedzieć i chodzić to jak wytrzymujesz na szkole rodzenia?

                  Jest jednak różnica między siedzeniem 2h na wykładach, a 8h w pracy, z której
                  zapewne nie wyszłabym po 8h...

                  Swoją drogą, tyle gadacie o tej uczciwości, a prawda jest taka, że
                  przepracowałam już w swoim zyciu chyba tysiące godzin za darmo, wiecznie siedząc
                  po godzinach. To zwolnienie odpracowałam już trzykrotnie.

                  A teraz dla mnie pomyślny przebieg ciąży jest najważniejszy, tym bardziej że
                  dwie już straciłam. Praca jest w moim życiu na drugim miejscu (chociaż też jest
                  bardzo ważna, na dodatek jestem szczęściarą, bo lubię swoją pracę i jestem za
                  nią sensownie wynagradzana). Ale teraz jest w moim życiu czas na coś innego, a
                  firma musi sie obyć beze mnie, chociaż przez długi, długi okres wydawało mi sie
                  to niemożliwe (a jednak).
                  • margonik Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 06.07.06, 08:08
                    Swoją drogą zauważyłam, że to właśnie kobiety, a nie faceci mają taki
                    idealistyczno-hiper-odpowiedzialny stosunek do pracy. Jeśli powierzy sie
                    kobiecie jakąś odpowiedzialną pracę (nie mówię o stanowisku kasjerki), to będzie
                    padała na pysk, siedziała po nocy, chodziła do pracy do 9mc z wielkim brzuchem
                    itd. Mało który facet jest do tego zdolny. Sama pracuję zarówno z facetami, jak
                    i babkami, i widzę że gdy coś sie dzieje, to właśnie kobiety są zdolne do
                    poświęceń na rzecz firmy. Faceci z reguły o 18:00 uciekają do domu i ciężko ich
                    przytrzymać... Myślę, że faceci znacznie lepiej oddzielają swoje powinności
                    zawodowe od prywatnego życia.

                    Na szkole rodzenia spotkałam babeczkę z wielkim brzuchem, w ostatnich tygodniach
                    ciąży, która stwierdziła, że ledwo ciągnie, ale nie bierze zwolnienia, bo ma na
                    głowie ważny projekt. Ja prawdę mówiąc też miałam i poszłam na zwolnienie akurat
                    w bardzo nieodpowiednim momencie. Tylko, że żaden moment nie jest odpowiedni.
                    Gdybym chciała czekać na luźniejszy okres, to w życiu bym w ciążę nie zaszła.
                    Czasami trzeba powiedzieć "stop" i dla dobra własnego prywatnego życia przestać
                    być tak cholernie zawodowo odpowiedzialnym.
    • moreno500 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:33
      ja zawsze oczyma wyobraźni widziałam siebie z brzuszkiem w pracy, no a
      rzeczywistość sprowadziła mnie na ziemię i juz w 5 tc (2,5 tygodnia od
      zapłodnienia) byłam na zwolnieniu. no ale dzięki temu skrzeczy mi tu obok taki
      mały człowieczeksmile także różnie to bywa. ja na zwolnieniu byłam dwa razy w
      życiu - raz z powodu operacji nogi i raz z powodu zagrożonej ciąży. za to
      obydwa razy trwały 9 miesięcy....
    • cathy1976 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:36
      popieram!!!! od wczoraj co prawda jestem na zwolnieniu bo okazalo sie ze musze,
      ale wczesniej, czyli do 28 tygodnia pracowalam, a jak chcialam miec wolne to
      bralam urlop!
      Pewnie, ze sa wakacje i niektore panie najchetniej wykorzystaly by zwolnienie
      jako pelnopaltny urlop, ale prosze pamietac ze w ten sposob psujecie opinie
      wszystkim kobietom- pracownikom!
    • moreno500 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:37
      ale urlopu to by mi było szkoda, chyba, że i tak się planuje wychowawczy, bo
      każdy dzień z dzieckiem jest na wagę złota
      • marcjanna78 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:51
        z tego co piszecie to ja się pieszcze strasznie, bo od 16tc jestem na
        zwolnieniu, obecnie 32tc.
        Nie wydaje mi się wogóle możliwe pracować na moim stanowisku pracy -
        przedstawiciel handlowy. Dziennie robiłam ok 300-400km, olbrzymi stres związany
        z realizacją planów odsprzedażowych poza tym sam stres jazdą po polskich
        drogach (brak wyobraźni kierowców, stan dróg) doprowadzał do tego,że po dniu
        pracy, który trwał min 10 godzin czułam się fatalnie.
        Podczas wizyty u lekarza powiedziałam o charakterze mojej pracy i bez
        mrugnięcia okiem dostałam zwolnienie.
        I nie uwarzam, że się pieszczę, poprostu wolałam dmuchać na zimne niż
        później "gdybać" co by było gdyby ...
        Mój pracodawca natomiast bardziej zadowolny jest z faktu,że jestem na ciągłym
        zwolnieniu, mógł zatrudnic osobę na moje stanowisko.
        Nie mierzcie jedną miarą wszystkich kobiet oczekujących na dziecko,proszę ...
      • miyoki Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:51
        Jak bym gdzieś pracowała to pewnie też bym nie brała zwolnien choćby dlatego,
        że nie chciałoby mi się samej siedzieć bezczynnie w domu. Pracuję u siebie i
        jestem na zwolnieniu i nie widzę w tym nic złego, zus tak mi przez te lata
        zalazł za skórę, że teraz niech on trochę popłaci a ja nie mam siły i ochoty
        latać 12 godzin albo czasem 24 z 10 kilową kamerą lub siedzieć 24 godziny przed
        kompem bo film ma być skończony na już. Wiec zależy od specyfiki pracy przed
        ciążą nieprzespane noce mnie nie męczyły teraz tak nie wydaje mi sie alby taki
        tryb pracy był dobry dla dziecka wiec jestem na zwolnieniu. Zdarzyło mi sie z
        dwa razy w tym czasie polatać z kamerą lub złożyć film jak kamerzysta
        zachorował i nie było wyjści i potem trzy dni dochodziłam do siebie a klienci
        patrzyli dziwnie baba z brzuchem i kamera...
        • miyoki Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:54
          a poza tym pracownicy w polsce są tak wykorzystywani czasem że nie dziewię sie
          niektórym kobietom że wykorzystują sytuację i idą na zwolnienie. Jak ktoś ma
          dobrą pracę dobrze płatną i miłą atmosferę ale jeśli ktoś zasuwa 8 godzin za
          marne pieniądze niech idze na zwolnienei może to pracodawce coś nauczy choć
          wątpię.
    • tyna76 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 09:54
      To zależy jakiego się ma szefa.Ja też marzyłam o pracy do końca ciąży,niestety
      pojawiły się krwawienia i ryzyko poronienia.Poszłam na L4 z musu i myśałam o
      powrocie do pracy.Okazało się ,że w tym samym czasie moja koleżanka z pracy
      jest w ciązy i też zagrożonej.I oto jaki tekst usłyszałam od mojej "kochanej"
      szefowej:że miałyśmy sobie to w czasie rozpalnować(nie wiem czy ona myśli że
      ciąża na jakieś zapisy? smile ,i że nieszczęścia chodzą parami(to było naprawdę
      smutne).Nawet jak wszystko było ok.,nie mogłam juz wrócić i
      pracować,dalej ,jestem na L4 i nawet nie myślę o pracy.Nie mam wyrzutów
      sumienia.Przez 8 lat pracy w tej firmie nie miałam nawet jednego dnia
      zwolnienia,a praca często po 9 -10 godzin.
    • mon100 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 10:03
      Łatwo powiedzieć, inne chodzą w ciąży do roboty do samego końca, ja poszłam na
      rękę pracodawcy i choć dostałam zwolnienie przez plamienia to pochodziłam
      jeszcze chwilę do roboty. Chciałam być w porządku, lekarze zalecali jedynie
      spokój i odpoczynek, ale nie leżenie. Efekt taki, ze inne pracują do końca,a ja
      nie, bo poroniłam. Stres mnie wykończył i dlatego jestem przeciwniczką
      harowania do porodu, bo pracodawca i tak nie doceni tego, a same możemy sobie i
      dziecku zaszkodzić.
      • joanna1012 a ja się będę nad sobą pieścić! 05.07.06, 10:23
        A ja jestem przeciwnikiem udawania za wszelką cenę że ciąża to nic takiego!
        Przepraszam bardzo ale kto doceni fakt, że mimo iż padasz na twarz, pot leje
        się z ciebie strumieniami masz brzuch wielkości piłki lekarskiej zaciskasz zęby
        i idziesz do pracy?
        Myślisz, że jak poronisz to ktoś się nad tobą ulituje ? W duchu będzie się
        cieszył - problem zwolnień na dziecko ma z głowy.
        Ja tam nie potrzebuję dostać tytułu pracownika roku. A to, że pracodawcy źle
        patrzą na młode kobiety to jest troszkę szerszy problem, niż tylko zwolnienia
        lekarskie.
        Urlop zamiast zwolnienia bo zwolnienie to kradzież ?????????
        Nie rozśmieszaj mnie a to że 95% kobiet ma płacone mniej niż mężczyźni za tą
        samą pracę to nie jest kradziesz? Większość kobiet za te swoje ciąże płaci całe
        życie haracz.
        A ja jestem przeciwna takiemu równouprawnieniu! Gdzie jak mi opona pęknie to
        sama mam ją zmieniać bo równouprawnienie ale jak mąż mi pomaga w kuchni to coś
        dziwnego.
        Jestem na zwolnieniu bo miałam zawroty głowy i zemdlałam w pracy, z pracodawcą
        dogadałam się tak że odbieram maile i jestem pod telefonem Wcześniej przez 4
        lata nigdy nie byłam na zwolnieniu też mi się coś od pracodawcy należy, za
        pełną dyspozycyjność i poświęcenie. Przypomnę ci, że system niewolniczy jest w
        Polsce nielegalny. Pracownik ma obowiązki ale ma też prawa, po to jest kodeks
        pracy.
        • margo_kozak Re: a ja się będę nad sobą pieścić! 05.07.06, 10:52
          mój szef uwaza (facet), ze zwolnienie jest po to aby kobieta moga sobie
          odpocząć. Ja uważam tak samo. zasuwam tyle lat, że mogę sobie pozwolić na te
          kilka miesiecy zwolnienia. ponadto płacę co miesiąc składki (i to nie mało) tak
          samo jak wszyscy i cos mi się z tego należy. Tak więc nie mów mi, Antyka i
          inne, że ja kogoś okradam. a bezrobotni na zasiłkach nie okradają???????
          przecież mogą pracować. i ich się nie czpiasz. jak dla mnie to ze swoim wielkim
          brzuchem możesz codzień szorować podłogi, ja nie zamierzam narażać swojego
          dziecka na niebezpieczeństwa i przemęczenie. A tak poza tym to kobieta ciężarna
          która siedzi wykonuje taką samo pracę co normalny człowiek chodząc.
    • veronica2001 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 10:09
      no tak ale postaw się w sytuacji tak jak ja,
      jestem w 7 tygodniu ciązy (początek), mam straszne mgłości , wymioty itd. lekarz
      przepisał mi tabletki (Torecan), po których nie wolno jeżdzić samochodem ,a ja
      musze jeżdzic chociażby do pracy.Wybrałam 1 serie i powiedziałam dośc dlaczego
      mam sie męczyc i narażac własne dziecko , ide na zwolnienie.
      Sytuacja 2.
      Moja koleżanka obecnie w 6 miesiącu, pracowała w firmie odziezowej, ciżkie pudła
      rozpakować , skkać po drabinie żeby układać towar ... od 3 m-ca ciąży jest na
      zwolnieniu , po co miała ryzykować zdrowie własne i dziecka , a przt tym
      dostawała pensje 700 zł. a z ZUS-u ok. 600.
      Czy jest sens sie zamęczać , a urlop trzymać sobie jak sie dziecko urodzi a nie
      brac teraz zamiast zwolnienia.

      Pozdrawiam
      • madziczek79 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 10:20
        Dyskusja bez sensu,po co wy się tłumaczycie?Ja poszłam na L4 bo to bo tamto-to
        jest chyba każdej z nas sprawa indywidualna.Jak ktoś chce to pracuje do końca a
        jak nie to idzie na L4 nawet z czystego lenistwa,ale rozstrząsać to czy tamto
        mija się z celem jak dla mnie.Każda przeżywa ciąże jak jej się podoba!
        Chyba że ten wątek to kolejna prowokacja
    • cathy1976 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 10:35
      nie jestem przeciwniczka zwolnien lekarskich o ile sa wskazania! chodzi mi o
      to, ze pojawiaja sie co chwila watki- chce wyjechac na wakacje czy moge wziac
      L4.. Moim zdaniem to zwykla elementarna nieuczciwosc. A tlumaczenie, ze kobiety
      mniej zarabiaja? Bardzo zle, ze mniej, ale czesc z nich jest sobie sama winna-
      pracownik, ktory bierze sobie lewe zwolnienia na ciaze bedzie mniej pozadany!
      Zreszta na forum emama pojawil sie post, czy lepiej zostac w starej bezpiecznej
      niskoplatnej pracy, czy zdecydowac sie na nowa, lepiej platna, ale bardziej
      obciazajaca. I wiekszosc odpowiedzi brzmiala- zostan na starym stanowisku... No
      to ja przepraszam- same jestescie sobie Panie winne. Zreszta ja zarabiam 3x
      wiecej od mojego meza i nie jestem wyjatkiem w swoim srodowisku. I uzalanie sie
      jakie to kobietom jest ciezko i obwinianie panstwa, ustoju, pracodawcow za
      niepowodzania to jakas wyuczona bezradnosc! Swoj los w swoje rece!
      • miyoki Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 10:43
        nie ma w polsce pracy szczególnie dla kobiet i takie są fakty ze ty znalazlas
        dobrze platną to super ja też nei narzekam ale sama sobie zorganizowałam tą
        prace tez mialam ku temu umiejętnosci niestey nie kazda kobieta tak ma. A co do
        dyskusji na forum emama to zależy jakie sa priorytety. Jedna podzie do dobrze
        platnej i bedzie widziala dziecko tylko praktycznie w weekendy inna bedzie
        mniej zarabiala ale miala codziennie czas dla dziecka o to w tej rozmowie
        chodzilo.
    • roymiro1 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 10:54
      No właśnie nie każdy niestety ma taki komfort, że wykonuje pracę która daje mu
      satysfakcję a do tego jeszcze dobre pieniądze. Mimo mojej pracy, którą lubiłam
      zgodnie z wykształceniem niestety nie byłam zatrudniona bo brak kasy w
      firmie...oczywiście sytuacja miała się zmienić ale jakoś sie nie zmienia...więc
      zrezygnowałam właściwie w momencie kiedy się dowiedziałam że jestem w ciąży.
      Nie mając ubezpieczenia ani żadnych praw postanowiłam, że nie warto się męczyć-
      a moja praca niestety jest odpowiedzialna i wymaga samych dobrych dni i
      świetnego samopoczucia... gdybym była zatrudniona na normalnych warunkach
      pewnei bym została ale w takiej sytuacji niestety nie warto...ani dla pieniędzy
      ani dla zdrowia.
      • antyka Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:05
        nie mam na mysli uciazliwej bardzo pracy, ktora szkodzi naszej ciazy - czyli
        np. noszenia ciezkich rzeczy, pracy w wyjatkowo szkodliwych warunkach, w nocy

        mowie o normalnej posadzie, pracy przy kompie

        kilka tygodni temu poznalam dziewczyne, ktora zapowiedziala, ze jak tylko
        zajdzie w ciaze, to pojdzie na zwolnienie
        Takie zachowania pietnuje! Same sobie robimy krzywde! Pojde na zwolnienie,
        chociaz moja ciaza jest ksiazkowa, w tym czasie sobie pojade nad morze na
        urlop.
        Na odpoczynek jest urlop wypoczynkowy, zwolnienie nalezy sie, gdy jestes
        chora!!!

        I to nie jest tak, ze uwazam, ze kobieta w ciazy powinna pracowac za wszelka
        cene - harowac po 12 godzin na dobe. Nie! Trzeba oczywiscie znalezc umiar -
        mniej sie forsowac, bardziej na siebie uwazac. I tyle. A zwolnienie w
        wyjatkowych przypadkach a nie jako substytut urlopu...
        • klara02 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 19:01
          Popieram, pewnie ze sa przypadki, ze nalezy wziac zwolnienie, bo ciaza jest
          zagrozona, ale nie dla odpoczynku. Mnie z pierwszym dzieckiem wody odeszly w
          pracy. Przed pojscie do pracy czulam sie super i nic nie podejrzewalam. Wszyscy
          chodzili kolo mnie i zapewnili mi pelna opieke. Poza tym, zazwyczaj pracodawca
          a juz na pewno wspolpracownicy dbaja o kolezanke w ciazy i nikt nie wymaga od
          niej wiekszego wysilku. Ja bardzo milo wspominam ten czas ciazy z pierwszym
          dzieckiem, co tu duzo mowic, bylam pieleszona przez kolezanki i czesto nawet na
          wyrost wyreczana w pracy. Bardzo jestem im wdzieczna i odplacam sie tym samym
          innym ciezarnym jak mam okazje. Pozdrawiam
    • amwaw Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:19
      Oczywiście masz rację-część kobiet w ciąży wykorzystuje ten okres jako darmowe
      wakacje-czego dowodem są pojawiające się wątki" w którym tc można pójść na
      zwolnienie?". Piszesz o braniu zwolnień nie ze wskazań, ale "bo pracuje 8h
      dziennie przy komputerze"-polecam dyskutantkom przeczytanie uważnie wątku.
      A jeżeli chodzi o wypowiedzi pt "bezrobotni też naciągają" albo "a bo kobiety
      mają płacone mniej" to ręce opadają- to może na ubezpieczenia też można w
      związku z tym naciągać, wynosić śrubki, dziurkacze z pracy i dopisywać
      nadgodziny??Relatywizm moralny wręcz powalający...
    • margonik Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:31
      Nie wypraszałam sobie zwolnienia w żaden sposób, ale dostałam od swojego lekarza
      zaraz na początku ciąży, z jego inicjatywy. Wręcz na początku nie chciałam
      zwolnienia i jeszcze dwa miesiące chodziłam do pracy. Piszesz o szanowaniu pracy
      i obowiązków - ja szanuję, ale akurat swoje prywatne życie, w tym w
      szczególności dziecko mam w większym poszanowaniu. To dla mnie jest głównym
      priorytetem, a nie jakiś tam projekt...

      Mam pracę przy komputerze, wg umowy o pracę 8h dziennie, ale w praktyce to
      bardzo różnie wyglądało. Wymiękłam i wzięłam to zwolnienie dlatego, że nie byłam
      w stanie przewidzieć, kiedy z 8h zrobi się 12h. Jakaś awaria, problemy itd i
      siedziałam po godzinach - i to tak, że ledwo byłam w stanie iść do kibelka, czy
      zrobić sobie coś do picia. Każda taka nadgodzina w pozycji siedzącej wiązała sie
      dla mnie z bólem brzucha. Po 8h bolał mnie brzuch, a co dopiero po 12! A miałam
      akurat pracę bardzo odpowiedzialną i bywało, że naprawdę nie mogłam sobie
      powiedzieć "dość! wychodzę". Już nie wspomnę o nieprzespanych nocach, gdy po
      dniu pracy całą noc praca chodziła mi po głowie... A o 8:00 trzeba było wstać i
      zasuwać dalej.
      • gaya73 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:54
        Nie wiem czy wiecie ale art 176 kodeksu pracy (i kolejne) chroni kobietę
        cieżarną przed wykorzystywaniem jej do prac szkodliwych. Rozporządzenie wydane
        na jego podstawie zawiera wykaz szkodliwych prac. Jedną z nich jest praca
        powyżej 4 godzin przy monitorach (w tym też komputerowych). Z praktyki wiem, że
        wielu pracodawców nie stosuje tych przepisów i nie ogranicza ciężarnym czasu
        pracy przy komputerze.
        Ja zawsze odpowiedzialnie traktowałam swoją pracę i myślałam, że moi przełożeni
        doceniają to co robię (wielokrotne nagrody). Gdy zaszłam w ciążę poprosiłam o
        zmianę czasu pracy przy komputerze zgodnie z przysługującym prawem. Zostało to
        kompletnie zignorowane, a obowiązki które mi zlecano zaczęły rozrastać się do
        tego stopnia, że pracowałam nawet po 12 godzin dziennie. Ponieważ czułam się
        wykorzystywana, i moje ciało buntowało się (wieczna senność, osłabienie,
        wymioty) poszłam na zwolnienie lekarskie. W tym czasie mój odcinek pracy
        zawalił się w firmie bo nikt nie chciał lub nie mógł mu podołać. Wróciłam więc
        do pracy i znowu zaczał się młyn po 12 godzin na dobę i oskarżenia, że to moja
        wina. Atmosfera robiła się ciężka i nerwowa bo pracodawca nie uważał, że ciążą
        wymaga szczególnego traktowania. Wytrzymałam tak dwa miesiące (schudłam 7 kg)
        ale w poczuciu obowiązku nadal tyrałam jak głupia. Lekarz kategorycznie kazał
        mi odpocząć i dał zwolnienie. Ja w porywie obowiązkowości mimo zwolnienia
        chodziłam do pracy i pomagałam przy bardziej problemowych projektach. Efekt był
        taki, że dwukrotnie trafiłam do szpitala z przedwczesnym porodem i byłam
        farmakologicznie wstrzymywana. Mojej pracy nie można nazwać ciężką - bo tzw.
        umysłowa przy komputerze, wykazałam się maximum dobrej woli i
        obowiązkowości.... i co z tego mam? Niezadowolonego szefa i problemy z ciążą...
        Wiem tylko jedno, że każdy przypadek należy traktować indywidualnie ale dobra
        wola musi wynikać z obu zainteresowanych stron (i pracodawca i ciężąrna). W
        przypadku gdy zabraknie jej jednej ze stron zawsze pojawią się zarzuty jak
        wykorzystywanie czy oszukiwanie.
        Pozdrawiam
    • aneczka002 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:33
      no ja wybieram sie na urlop normalnie na obowiązkowych 10 dni roboczychsmile Ale
      jeśli poczuje się w zaawansowanej ciąży przemęczona i źle się będę czuła to
      musze Wam powiedzieć ze pójde na zwolnienie bez wyrzutów sumieniasmile bo mnie
      nikt nie żałował jak przez ostatnie 4 lata nie byłąm na normalnym urlopie tylko
      miałam go wpisanego w karte a po 2 dniach sciągali mnie do pracy a później te
      dni po jednym odbierałam co jakiś czas a w ten sposób się nie odpoczie jak przy
      normalnym urlopie.. w związku z tym mój organizm mimo młodego wieku jest dosć
      zmęczony.. i jeśli będe czuła taka potrzebe to pójde na zwolnieniesmile
      • aneczka002 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:35
        a dodam jeszcze ze szanuje swoją prace i mam dobre efekty... i zawsze coś nie
        moze odbyc sie beze mnie i dlatego nie moge normalnie odpocząć.. wiec mimo
        złosliwości niektórych forumowiczek uważam ze nalezy mi sie kilka tygodni
        zwolnienia w zaawansowanej ciąży - nie wypisywanego nawet ze względów
        zdrowotnychsmile prawda?smile
    • klnga Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:36
      Może i się pieszczę ale to, że praca trwa 8 godzin przy kompie to za mało danych
      by osądzać. Trzeba brać pod uwagę m.in. ile dana Pani zarabia, jak długi i czym
      ma dojazd do pracy, czy w pracy ma stresującą atmosferę, może już wcześniej
      poroniła albo jest po długim leczeniu niepłodności itp. itd. Ja patrzę tylko z
      ekonomicznego punktu widzenia.

      Pracownik powinien być na tyle dobrze wynagradzany i traktowany żeby miał czas i
      pieniądze na regenerację. Regenaracja oznacza oprócz wystarczających środków na
      jedzenie, ubranie i mieszkanie również przedłużenie gatunku. Pracodawcy zdają
      sobie sprawę, że trzeba inwestować w sprzęt, naprawiać go konserwować żeby
      kapitał nie zanikł. Człowiek nie powinien być traktowany gorzej niż inne
      czynniki produkcji.

      Wszystkim Paniom, które dobrze się czują w ciąży i nadal sumiennie pracują
      gratuluję; innych nie potępiam. Każdy człowiek ma prawo do ustalenia własnych
      priorytetów.
      • madziasm Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:47
        Proponuje tej ktora zalozyla ten watek aby pomyslala, co wypisuje. W ciazy
        bardzo czesto zdarzaja sie patologie i co wtedy tez trzeba do pracy? Ja jestem
        na zwolnieniu od 6 tyg ciazy odkad sie dowiedzialam
        , wczesniej leczylam sie z powodu niepoldnosci. Pracuje jako pielegniarka
        anestezjologiczna na bloku operacyjnym, moze zdrowo by bylo gdybym narazila
        dziecko na promnieniowanie jonizujace, pole elktromagnetyczne, promieniowanie
        rentgenowskie, ciagle stanie bieganie i wdychanie gazow anestetycznych
        codziennie prze 8 godzin? No o pracy nocnej juz nie wspomne.
        • cathy1976 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:51
          prosze przeczytac dokladnie watek deeli- nie ma w nim mowy o ciazach
          zagroznonych albo o warunkach w pracy niewskazanych dla ciezarnej. A jedynie o
          przesadnej 'trosce' o siebie ktora objawia sie tym, ze dziewczyny w zdrowej
          ciazy, chca isc na zwolnienie w drugim miesiacu ciazy.
      • elfik31 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:51
        A ja uważam że nie macie racji. Ja w czasie poprzednich 2 ciaż chodziłam do
        pracy, ale że pracuje w laboratorium ze związkami chemicznymi które działają
        wczesnoporonnie, obydwie ciąże straciłam. Jak zaszłam w kolejną wyczekaną i
        wymodloną ciążę stwierdziłam że nie będę ryzykować i wysłuchiwać uwag szefowej,
        że cały wolny czas to tylko sie bzykam i w ciążę zachodzę i od 7 tygodnia
        jestem na zwolnieniu lekarskim. I nie żałuję. Jestem już w 26 tygodniu.
        Pierwszy raz w życiu doszłam aż tak daleko. I wierzę, że tym że bardziej o
        siebie dbam, zwiększam szansę mojego synka na pojawienie się na świecie. Szanse
        jakich nie miały moje poprzednie maluchy...
    • deela Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 12:55
      bardzo dziekuje wszystkim paniom ktore dobrze mnie zrozumialy za poparcie
      co do linczowniczek oczywiscie sie tego spodziewalam i roznorakich historii a to ze jedna dzwiga a ze inna nosi a ze trzecia jezdzi samochodem
      tymczasem ten pos jest wynikiem wkurzenia na panie ktore nie nosza nie dzwigaja i nie jezdza i sa w takim stanie jak ja na podobnym stanowisku
      dopiero co czytalam watek ze panna juz w pierszym miesiacu chce na zwolnienie ale nie wie czy to nie rpzegiecie bo pracuje 8 h dziennie przy komputerze? a to juz chyba lekkie przegiecie jest?
      ciezarna ma troche ulatwiien w zyciu ale przez to ze niektore traktuja sie jak jajko chociaz nie maja szczegolnych podstaw do tego to ja jestem oceniana przez ich pryzmat?
      ja korzystam z tego ze nie musze stac w kolejce do labolatorium ale branie zwolnienia zeby odpoczac no wybaczcie.... to mi sie nie nalezy i juz
      • miyoki Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:11
        a ja nie widzę nic złego właśnie w tym że diewczyny dobrze się czujące idą na
        zwolnienie mimo lekkiej pracy, jak ktoś wspomniał same ze składek zusu sobie
        uzbierały na to zwolnienie, niech idą a co to komu przeszkadza. Może nie chce
        im się pracować po urodzeniu dziecka jeszcze nadrobią te 9 miesięcy lenistwa i
        to z nawiązką. Jeśli kotś ma ochotę się pieścić ze sobą to niech się nie
        pieści. Jedyne czego nie znoszę w kobiet w ciąży które wiecznie opowiadają o
        swoich dolegliwościach, o ciąży, i o dziecku. Reszta mi nie przeszkadza. A
        niech kobiety sobie leniuchują jedyna taka możliwośćsmile
        • margo_kozak Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:21
          ja póki co pracuję, ale od sierpnia chce iść na zwolnienie. siedze 8 godz.
          przed komp. i jak wracam do domu to mam sztywny kręgosłup. parę razy zdarzyło
          mi się płakać nawet z bólu. ogólnie czuję się dobrze, ale chce sobie odpocząć.
          codziennie wstaje po 4 rano i ciągle chce mi sie spać. tak więc JA PÓJDĘ NA
          ZWOLNIENIE, skoro mam taką możliwość.
      • katarina011 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:22
        Sadze, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia. Mnie tez wydawalo sie, ze
        pojde na L-4 w samej koncowce ciazy, ale jednak zycie zwefyfikowalo moje
        wyobrazenie.
        Na zwolnieniu jestem od 5tyg ciazy. Ogolnie czuje sie dobrze, ale moze wynika
        to z tego,ze bardzo sie oszczedzam.
        Sama ciaza jest wynikiem dwoch lat walki zakonczonej in vitro: prawie 80-ciu
        zastrzykach w brzuch w ciagu 2 miesiecy, hiperstymulacji, ogromego stresu czy
        sie uda (bo jak nie to co dalej, skad wziac kolejne kilkanascie tysiecy zlotych)
        Do pracy prawdopodobnie wroce, jak USG genetyczne pokaze,ze wszystko jest w
        porzadku i lekarz nie bedzie widzial zadnych zagrozen, ale po swoim przykladzie
        wiem, ze nie nalezy wszystkim rownac jedna miara
    • klnga Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:18
      Teraz to nabrałam podejrzeń, że deela to pracodawca, albo prawie jak pracodawca...

      Bo jeśli dobrze liczę to właśnie teraz powinna być w pracy "deela 05.07.06,
      12:55" a traci czas przy kompie nie na pracę a na prywatne wynurzenia w Internecie.
      Oj ciekawe kto ma takie luzy w pracywink
      • miyoki Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:23
        no ale obijanie sie w pracy w internecie a branie kasy za 8 godzin pracy to już
        nie oszustwo hehehe.
      • deela Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:24
        mhyhy deela to nie pracodawca tylko pracownika mamy w firmie takie uklady ze kazdy zna swoje obowiazki nie prowadze zadnego projektu nie koncze analiz tylko nadzoruje pare rzezy i prywatnie wynurzam sie na internecie bo mi pracodawca nie zaglada przez ramie bo aj wiem jaki mma zakres obowiazkow tongue_out zwyczajnie martwy sezon w tym dziale gospodarki i tyle tongue_out
        • miyoki Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:26
          no znany polski przyklad jak rpacodawca nie zaglada przez ramię to się nie
          pracuje ach a poucza innych, inne przynajmniej oficjalnie obijają sie na
          zwolnieniusmile
          • miyoki Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:27
            a skoro masz martwy sezon i bimbasz w pracy to nie krytykuj dziewczyn które nie
            mają martwego sezonu i uczciwie muszą pracować 8 godzin człowiek nie w ciąży po
            8 jest zmeczony to kobieta w ciązy tym bardziej wiec neich sobie idzie na
            zwolnienie co tobie to przeszkadza, żadko kto ma w pracy czas na buszowanei w
            internecie.
          • deela Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:27
            my tu gadu gadu a ten watek nie dotyczy mojego zakresu obowiazkow tylko dziwnego podejscia do swojej swietej ciazy tongue_out
            • klnga Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:58
              deela napisała:

              > my tu gadu gadu a ten watek nie dotyczy mojego zakresu obowiazkow tylko dziwneg
              > o podejscia do swojej swietej ciazy tongue_out


              Nie widzę w tym nic złego, że ciąża jest dla przyszłej mamy święta. To nie jest
              śmieszne. W przeciwnieństwie do obijania się w pracy i twierdzienia, że się
              pracuje 8 godzin przy kompie. Wszystkie tu obserwujemy jak ciężko pracujesz przy
              kompie te 8 godzin klikając na forum. Rzeczywiście gołym okiem widać kto
              postępuje uczciwiej. Nie mówić o tym, że nie powinno się przekraczać przy kompie
              4h dziennie
              (Dz. U. Nr 114, poz. 545) i jeśli rzeczywiście masz trochę luzu to może i warto
              twojej dzidzi oszczędzić promieniowania.
              Gratuluję warunków pracy big_grin
              • deela dziękuję 05.07.06, 14:51
                tongue_out
                • kasiakasha deela, ja Cie rozumiem 06.07.06, 00:32
                  Hej,
                  trafilam na to forum przez przypadek. no i przynaje ze sie bardzo wciagnelam w
                  czytanie.
                  Ogolny wniosek jest jeden: punkt widzenia zalezy od punktu widzenia.
                  Deela rozpoczela dyskusje na bardoz ciekawy temat i wydaje mi sie ze strala sie
                  byc obiektywna. Tymczasem kilka osob ja zaatakowalo, piszac o zagrozonych
                  ciazach i wrednych pracodawcach. a to ze tak tak powiem nie bylo tematem forum.
                  ja jestem w jeszcze ciekawszej sytuacji: za granica na studiach doktoranckich i
                  oczywiscie w ciazy. i bardzo sie ciesze, ale mam nadzieje ze bede mogla
                  pracowac tak dlugo jak sie da. i prosze na mnie nie krzyczec ze zaniedbuje
                  dziecko. wcale tak nie uwazam, dbam o siebie i staram sie nie przemeczac. fakt,
                  jestem bardziej zmeczona niz wzykle, ale staram sie do tego podchodzic
                  racjonalnie. nie jestem swieta krowa!!!
                  mysle ze jest jeszcze jeden aspekt pracypodczas ciazy: satysfakcja z
                  wykonwywanego zawodu. i ja to odczuwam i sie bardzo ciesze. w domu bym sie
                  chyba zawyla na smierc z nudow. bynajmniej pracoholiczka nie jestem i
                  niepracuje tez dla kasy, bo jako studentka duzo nie zarabiam. zdrowemu dziecku
                  potrzebna jest szczesliwa mama i mnie praca to wlasnie daje.

                  Kasia
                  PS: bardzo prosze wyszystkich o uwazne czytanie postow, bo wiele rzeczy ulega
                  przekreceniu

    • miyoki Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 13:43
      Czy wy jesteście z jakeigoś koła ochrony pracodawców???
    • run_away83 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 14:39
      ja jestem w troszkę innej sytuacji - nie pracuję, ale studiuję. a raczej
      studiowałam... niestety charekter studiów mialam taki, że mimo najlepszych
      chęci, gdy dowiedziałam się o ciąży to nie miałam wyboru musiałam zrezygnować z
      ambicji żeby maluszkowi nie zaszkodzić. studiowałam chemię - a to cholernie
      ciężkie studia, ciągły kontakt z jakimiś świństwami, praca na stojąco po 4-6
      godzin bez przerwy, często wstawanie na 7 i siedzenie na uczelni do 21 - a więc
      szybciutko dziekanka. no i zaczęły się chryje. najpierw nie chcieli mi przyznać
      urlopu, bo... złożyłam podanie po terminie! wniosek z tego płynął taki, że
      zajść w ciążę, zachorować, złamać nogę, itp, wolno do 10 dnia roboczego
      semestru! po czym okazało się że idąc na dziekankę tracę prawo do stypendium i
      kredytu studenckiego. po prostu ręce mi opadły, bo poszłam na urlop ze wskazań
      medycznych, a zostałam potraktowana na równi z tymi, którzy idą na dziekankę z
      powodu zawalenia semestru. no i gdy próbowałam coś wskórać w dziekanacie, to
      właśnie coś w tym stylu usłyszałam - że nie dość że tak się ze sobą pieszczę,
      to jeszcze kasę bym od biednej uczelni chciała wyciągnąć... a gdyby nie to że
      mój chłopak dobrze zarabia - zostałabym w tym momencie bez środków do życia sad
      od października planuję zacząć nowe studia, (matma), bo już dostaję fioła od
      siedzenia w domu i nicnierobienia, a na chemię chyba raczej nie wrócę - po 7
      semestrach z dobrymi wynikami zostałam potraktowana jak leser, który tylko
      kombinuje jakby tu uczelnię oszukać i kasę wyciągnąć... tak że rozumiem kobiety
      które w ciąży idą na zwolnienie właściwie "bez powodu" - jak którś ma ciężką
      pracę a kiepską płacę i jeszcze traktują ją jak śmiecia, to wcale się nie
      dziwię że przy pierwszej okazji ucieka na L4.
    • lolinka2 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 14:58
      tak mi sie wlasnie wydaje...
      • xena_music Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 05.07.06, 20:03
        we wrześniu okazało sie ze jestem w ciązy-radośc, ale to dopiero 5 mies w pracy na um.zlecenie.....zwolnienia nie dostanę-tzn,mogę isć ale na nie płatne...
        w grudniu poszłam do lekarza z mezem, bo nie byłam w stanie dojść.Okazało sie ze w 23 tyg wazę mniej niz prtzed ciazą. Ledwo siedziałam-okazało sie-zapalenie układu moczowego. Zwijałam się bo mnie cały dół brzucha bolał. Ale lekarz powiedział ze zwolnienia nie do bo sie nie kwalifikuję, jak chcę moge sobie prywatnie załatwic...
        zadzwoniłam do szefowej i wziełam 4 dni niepłatnej nieobecności...
        miesiąc póxniej-zakażenie dróg rodnych-i znów nie dał zwolnienia(mimo ze przysługiwało mi juz z Zus-u.
        Na moje stwierdzenie że pracuje jako telemarketerka 7 godz prze kompem dziennie bez mozliwości wstawania(mam 3 10min przerwy o określonych godzinach i koniec)
        to usłyszałem, to ma pani rewelacyjną pracę...na siedzaco??to co pani jeszcze chce...jak pani chce to niech idzie prywatnie i załatwi sobie zwolnienie...
        W 7 mies.-zmieniłam lekarza. Ja nie chciałam na siłe zwolnienia gdy nie trzeba ale gdy były te wielkie mrozy-ja dojeżdżam 1,5 godz do pracy 3x się przesiadając - wolałam przeczekać.
        ale fakt niektóre panie mimo dobrego samopoczucia i przy braku przeciwskazan do pracy-ida na zwolnienie w 2-3 mies...
    • korlewna Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 06.07.06, 12:15
      tylko nigdy nie wiesz, która z kobiet tak naprawde czuje się zle, a ktora
      dobrze, ktora sie rozpieszcza, a która stara sie nie myśleć o tych złych
      rzeczach, ktore sie dzieja i w praktyce bagatelizuje. Nie widzisz/słyszysz
      tonu, w jakim wypowiadaja sie forumowiczki, bo nie ma takiej mozliwości, wiec
      nie wiesz, jak jest naprawde. I przede wszystkim kazda z nas jest inna i kązda
      ciąża jest inna. Oj... łatwo oceniac innych, krytykowac i służyc radami....
      tylko zwykle ci radzący odnosza wszystko do siebie, nie zwazajac na to, ze ktoś
      inny w blizniaczej zewnętrznej sytuacji moze mieć inną (tę wewnętrzna).
      POza tym takie wątki zaczynaja być już nudnawe. Jeśli chcesz, to pracuj, chocby
      do końca ciąży, inne kobiety zrobia podobnie do Ciebie, ale gro z nich pójdzie
      na zwolnienie zaraz po pozytywnej becie HCG... a która zrobi dobrze... czas
      pokaże (albo i nie).
    • mak752 Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 06.07.06, 12:57
      najbardziej porażający jest fakt, ze najsurowsze dla kobiet sa inne kobiety...
      i w autobusie miejsca taka innej kobiecie będącej w ciazy nie ustąpi... no bo
      przecież niech stoi, nic jej nie będzie inni tez stoją. na porodówce taka będąc
      połozną wydrze sie na ciężąrną, zeby tak nie pieściła sie ze sobą bo co to jest
      poród... ma rodzić tak zeby innym najmniej kłopotu sprawić. w pracy taka
      koleżanka złośliwie podszepnie szfowi, ze ciężarna z już pięć razy dzisiaj
      opściła biurko, zeby udac sie do toalety, itd.... same siebie źle traktujemy,
      i nie mamy do siebie jako kobiet, do własnej płciowości szacunku żadnego. to
      jak mamy nauczyc tego szacunku naszych pracodawców. bycie w ciąży to czas
      szczególny dla każdej kobiety. i dobrze by było, zeby wszyscy to uszanowali
      wokoło. ale najpierw kobieta musi to zozumieć i tego od innych wymagać.
      szacunku dla siebie. a w ogole i tak kobiety są lepszymi pracownikami od
      facetów. i kropka!
      • susannamotylek Re: niektoe panie to sie za bardzo pieszcza... 06.07.06, 13:31
        mak752 napisała:

        >najbardziej porażający jest fakt, ze najsurowsze dla kobiet sa inne kobiety...

        Tak i to jest naszą zmorą nie od dziś, bo potem się dziwimy skąd ta
        dyskryminacja płci. A no stąd, że kobieta kobiecie w pracy wilkiem, a facet z
        facetem trzymają sztamę, niezależnie od obiektywnej racji.

        >i w autobusie miejsca taka innej kobiecie będącej w ciąży nie ustąpi... no bo
        >przecież niech stoi, nic jej nie będzie inni tez stoją. na porodówce taka
        >będąc połozną wydrze sie na ciężąrną, zeby tak nie pieściła sie ze sobą bo co
        >jest poród... ma rodzić tak zeby innym najmniej kłopotu sprawić.

        Na szczęście czasy się zmieniają i nie wszędzie tak jest, na Żelaznej położne
        zachowują się już prawie jak feministki wink. Takie przynajmniej odniosłam
        wrażenie na szkole rodzenia.

        >w pracy taka koleżanka złośliwie podszepnie szfowi, ze ciężarna z już pięć
        >razy dzisiaj opściła biurko, zeby udac sie do toalety, itd.... same siebie źle
        >traktujemy, i nie mamy do siebie jako kobiet, do własnej płciowości szacunku
        >żadnego. to jak mamy nauczyc tego szacunku naszych pracodawców. bycie w ciąży
        >to czas szczególny dla każdej kobiety. i dobrze by było, zeby wszyscy to
        >uszanowali wokoło. ale najpierw kobieta musi to zozumieć i tego od innych
        >wymagać. szacunku dla siebie. a w ogole i tak kobiety są lepszymi pracownikami
        > od facetów. i kropka!

        Zgadzam się całkowicie. Takie teksty, w stylu, "kobieta w ciąży jest ciężarem
        dla firmy, kobieta w ciąży się ze sobą pieści, kobieta w ciąży to same
        kłopoty", wypowiadane przez same kobiety, to po prostu zwyczajna głupota.
        Wydawałoby się, że mamy już większą świadomość w tych sprawach i czasy się
        zmieniły, ale wiele z nas wciąż zachowuje się, jakby uważała, że kobieta ma się
        tłumaczyć z tego, że ośmieliła się zajść w ciąże. Pół biedy, jeśli nosi w swym
        łonie chłopca, ale co jeśli dziewczynkę? Czy wtedy ma się tłumaczyć podwójnie?
        Dziewczyny, opanujcie się.
Pełna wersja