Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)!

05.07.06, 19:13
Jak widzę takie mądralińskie, co to dzielnie walczą w pracy do samego porodu
to krew się we mnie burzy. A co Was to do diaska obchodzi, kto kiedy i czemu.
Ja też byłam taka mądra - i teraz mam skutki- cholernesad( Dlatego radzę
wszystkim dziewczynom - jak tylko macie możliwość - na L4 , nawet tylko w celu
"odpoczynku". Ja do 31 tc odrzucaam te propozycje (lekarskie) i się...
doigrałam. Najpierw musiałam być "uczciwa", potem miałam "obowiązki", aż mój
organizm padł. Teraz jestem na L4 i nawet pies z kulawą nogą nie zapyta jak
się czuję, nie mówiąc o dyrektorze czy koleżankach z pracy (nie musiały
niczewgo za mnie robić, mało tego już na L4 odwalałam swoją i częściowo ich
robotę). O nie, przepraszam, dzwonił dyr z pytaniem (a może raczej sugestią),
że może bym tak poszła na wychowawczy, bo ma podanie od dziewczyny, która
chciałaby sobie staż przynajmniej zrobić (na moim miejscu) - więc może bym tak
nie wracała w połowie roku szkolnego...
    • mika_p Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:18
      Od pierwszego dnia od którego lekarze liczą ciążę? Czyli od początku
      miesiączki? Czy może dopiero od dnia stosunku po miesiączce? Lepiej chyba to
      drugie, zawszeć to tydzień w pracy w stosunku do 3 tygodni zwolnienia -
      ciekawe tylko, ile miesięcy starań wytrzyma pracodawca.
      • joa28 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:24
        a wszystko jednosad Ale ryczeć mi się chce, bo byłam dziś na spotkaniuz pewną
        położną i usłyszałm tę samą diagnozę, co wcześniej od innych lekarzy, z
        komentarzem "było pójść sobie na L4", a tak... wszystko się może zdarzyć i nikt
        mi nie zagwarantuje, że wyjdę z porodu bez szwankusad((
        • mika_p Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:27
          Nikt ci nigdy nie zagwarantuje, że przejdziesz poród bez szwanku, nawet jak
          całą ciążę przejdziesz bez komplikacji. Obojętnie, czy cc, czy psn, każdy
          niesie dla ciebie ryzyko.
        • mala1976 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:28
          Ale co sie własciwue dzieje.
          • joa28 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:42
            Miałam przeciwskazania do długiego siedzenia i stania, bo pojawiły się drobne
            żylaczki warg sromowych, Zlekceważyłam, bo prazecież siedzenie w pracy 8 h
            jeszcze nikomu nie zaszkodziło Potem było jeszcze siedzenie dzień w dzień w
            pracy po 8-10 h bez możliwości ruchu. Żylaki urosły do kolosalnych rozmiarów
            (oprócz tego, że wargi srom wyglądają jak wielkie bułki, to na wzgórku łonowym
            też 2 wielkie bolące bułysad ), już bez parcia wyglądają, jakby miały zaraz
            popękać (zwłaszcza w tym upale). Leczę się czym się da (oczywiście wg zaleceń
            lekarza), smaruję się czym się da...efektów 0. Będę rodziła naturalniue, bo
            lekarze obawiają się ciąć ze względu na możliwość żylaków na macicy. Tylko jest
            1 problem. Nie wiem jak to zostało sprawdzone, ale wg 2 lekarzy i dziś położnej
            moja pochwa jest b. wąska i mało elastyczna, więc pewnie bez cięcia popękam no i
            oczywiście wszystkie 3 osoby z którymi się konsultowałam porzewidują możliwość
            krwotoku z zylaków podczas parciasad Wiem, że jedna dziewczyna pisała mi tutaj,
            że jej siostra rodziła z żylakami, ale żylak żylakowi nie równy; dziś położna
            (ok 50) powiedziała, że jestem jej "największym" przypadkiem. Strach się bać, a
            poród już niedługo
            • invicta1 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:45
              odchodząc od tematu
              Joa! trzymam kciuki, zeby poszło mozliwie gładko! Nie daj sie stresowi, to
              martwienie sie juz nic nie pomoże, szkoda nerwów twoich i dzieciatka
              • joa28 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:50
                dziękismile Czuję się jak jakieś dziwadło, pełno jest informacji o innych
                przypdłościach w ciąży, a mojej b. malutko, nawet nie wiem dokładnie co i jak w
                takich sytuacjach. Dziewczyny martwią się tutaj, że je potną a ja już bym wolała
                to niż słyszeć ciągle "nawet nie ma gdzie ciąć..."sad(
                • invicta1 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:00
                  nie dziwie sie, ze masz teraz kupe stresu, ale przeciez chcialas dobrze, kto
                  bysie spodziewał...
                  ja pracuje u męża, wiec jak nie pracuje, to nie zarabiam-prosta zalezność, a tez
                  spedziłam raz półtora tygodnia, i pare razy pojedyncze dni w domu, bo taka była
                  potrzeba (duzo wymiotowałam, byłam ostro przeziebiona), teraz (33tc) jestem juz
                  w domu, bo naprawde mi ciężko (opuchlizna gigant) i gdybym pracowała u kogos
                  moznaby pomyslec, ze naciagam, ale zwyczajnie potrzebuje odpoczynku
                  mielismy pracownika (mężczyzne), ktory bez przerwy miał jakies akcje ze zdrowiem
                  i przynosił zwolnienia-bez ciągłości-my musielismy płacic, ale człowiek, to nie
                  maszyna i nie mozna wymagac, zeby zył dla firmy tylko i wyłącznie
                  a zanim zaszłam w ciąże bez przerwy na rozmowach kwalifikacyjnych dręczono mnie
                  kiedy dzieci i czy napewno nie teraz, bo nie chca problemów-pare długich lat
                  mineło zanim zaszłam, nie kłamałam, a i tak odpadałam niejednokrotnie jako
                  potencjalna "zaraz ciężarna"
                  • maretina joa! 05.07.06, 20:06
                    a moze niech zrobia usg dopplerowskie, zylaki wtedy powiny byc widoczne....
                    moze jednak cc jest mozliwe? rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale kwesti l4 nie
                    popieram.zycze latwego porodu. daj znac jak urodzisz.
                    • joa28 dzięki 05.07.06, 20:17
                      zapytam o to lekarza. Może jestem ślepa, ale w necie BRAK (??) informacji na
                      interesuący mnie temat. Poza tym odniosłam wrażenie, że lekarze też czekają na
                      rozwój wypadków - no w końcu nauczą się czegoś na takim okazie jak ja...
                      • maretina Re: dzięki 05.07.06, 20:24
                        joa28 napisała:

                        > zapytam o to lekarza. Może jestem ślepa, ale w necie BRAK (??) informacji na
                        > interesuący mnie temat. Poza tym odniosłam wrażenie, że lekarze też czekają na
                        > rozwój wypadków - no w końcu nauczą się czegoś na takim okazie jak ja...
                        zanim urodzilam kajtka kilka razy poronilam. dlatego ginekolog moja ciaze
                        prowadzil nad wyraz dokladnie. kilka razy mialam robione dopplery. sprawdzal mi
                        przeplywy maciczne, pepowinowe, jakies zyly w glowie kajtka itd. moze mozna
                        zylaki zobaczyc na tym. nie wiem z jakiego miasta pochodzisz, ale moze warto
                        postarac sie o porod w lodzi w centrum zdrowia matki i dziecka czy jak sie to
                        tam nazywa... albo w warszawie na kasprzaka?
            • klara02 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:52
              nikt tu chyba nie jest przeciwko ciezarnym z komplikacjami ze idzie na L 4. Nie
              o to chodzi!!! ale jesli jest ok to z jakiego powodu, ciaza to nie choroba!!!
              Poza tym jest mi cos do tego, bo ja tez place zus i podatki, a u nas w kraju
              jak zwykle nikt sie nie zastanawia skad boira sie pieniadze na zwolnienia,
              zasilki, zapomogi itp. Jak urodzilam pierwsze dziecko, to nic mi sie nie
              nalezalo od panstwa, bo oboje z mezem pracowalismy ( srednia krajowa) i
              mielismy za wysokie dochody na poporodowe, ale wszystkie mamy ktore nie
              pracowaly i przewaznie ojcowie tych dzieci rowniez, dostawaly pieniazki i nawet
              pampersy za darmo, nie wspomne o zapomogach itp. Pytam, z jakich pieniedzy je
              dostawaly?, a no z miedzy innymi moich podatkow, cale szczescie becikowe
              wreszcie nalezy sie wszystkim. To tak na marginesie tego co mnie obchodzi jak
              ktos dostaje pieniadze... Komunizm sie skonczyl
            • issy33 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:54
              Joa przykro mi, ze tak Ci sie przytrafilo i nie dziwne, ze jestes wsciekla.
              Pewnie mialas predyspozycje do zylakow i niestety zdarzylo sie jak sie
              zdarzylo.. ja swoja ostatnia ciaze przepracowalam do ostatniego dnia i nie mam
              najmniejszego zylaka za to teraz juz w 12 tc zaczynaja mi sie robic nowe
              rozstepy na brzuchu sad Ten Twoj dyr swoja droga to ostatnia swinia.

              Trzymam kciuki zeby wszystko u Ciebie dobrze poszlo smile
              • joa28 Może nie wściekła, ale rozżalona... 05.07.06, 20:04
                właśnie tym telefonem z pytaniem...A mój post dedykuję "mądralińskim", bo ja też
                byłam taka mądra ( i mało tolerancyjna). I teraz sobie myślę, że jeżeli choć
                jednej dziewczynie dzięki zwolnieniu "na ciążę" udało się uniknąć komplikacji,
                to warto...
                P.S. Nikt w mojej rodzinie nie ma tendencji żylakowych, ja wczęsniej też czegoś
                takiego nie zaobserwowałam; jedynie z wielkim już brzuchem i ogólnie drobną
                sylwetką przesiedziałąm cały maj przy maturach ( z przerwami 3 - 4 minutowymi)
                na siku.
                • issy33 Re: Może nie wściekła, ale rozżalona... 05.07.06, 20:32
                  A, to jestes nauczycielką smile O to podziwiam, chybabym zwiala na zwolnienie
                  wczesniej smile)
            • mala1976 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:00
              Dokladnie tak. Nie martw sie to nic nie zsmieni a zaszskodzi. Z kolejna dwójką
              maluchów bedziesz od poczatku siedziala w domu.
              TAk na prawde najwazniejsze to spokoj. nikt nie da ci gwarancji, ze siedzac w
              domu, bez ruchu dostaniesz innych przypadlosci

              Bedzie dobrze. Trzymaj sie
    • klaryssa212 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:48
      Dobre, dobre...
      Prowadzimy z mezem wlasna firme. Zatrudniamy ok. 40 pracownikow, w tym 7 osob w
      biurze.
      Teraz 3 kobiety z jednego dzialu sa w ciazy... 2 od samego poczatku na
      zwolnieniu, jedna pracuje caly czas. Do tej pory nawet nie sadzilam, ze
      niektore kobiety w ciazy moga byc tak egoistyczne... Bylam pewna, ze skoro
      przynosi mi zwolnienie, to jest jej potrzebne!
      Dodam, ze praca jest typowo biurowa, w pomieszczeniu klimatyzowanym,
      bezstresowa. U nas nie bylo problemu z urlopem na 1 dzien (na odpoczynek, czy
      pojscie lekarza), a teraz jak to czytam to zaczynam inaczej na to patrzec.

      Sama mam 2 dzieci, cale ciaze przepracowalam, oczywiscie w ramach zdrowego
      rozsadku.
      I na prawde, chyba jednak zaczne prezyjmowac facetow do pracy, przynbajmniej
      nie bede miala 'lewych' zwolnien i problemu na glowie, jak zorganizowac prace
      gdy brakuje 2 pracownikow!
      • marcjanna78 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:52
        oj oj klarysa, jakas naciagana ta Twoja wypowiedź. Jakby nie na miejscu ...
        To przykre że pisze to kobieta, która wie, co to ciąża, poród i wychowywanie
        dzieci. Jakże szczęscie mnie wielkie spotkało, że nie jesteś moją pracodawczynią
        • nchyb Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 19:58
          a ja rozumiem wypowiedź Klaryssy. Mimo wszystko, ona jest pracodawcą i ona musi
          się martwić, gdy musi płacić przez 8 miesięcy za pełnopłatny urlop. Co innego z
          ciążą, która wymaga zwolnienia, co innego z tą, która jest wyłącznie urlopem...
          • invicta1 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:01
            Nchyb-od 21 dnia ciągłego zwolnienia płaci ZUS, nie pracodawca
            • nchyb Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 06.07.06, 08:59
              Invicto, ale pracodawca ponosi koszty zatrudniania na zastepstwo innych osób,
              które muszą wykonać pracę osoby na zwolnieniu. Praca jest do wykonania,
              niezależnie od tego, czy ktoś jest na zwolnieniu bo naprawdę potrzebuje, czy
              tylko dlatego, że chce odpocząć. Zatrudnić nie można nikogo w tymczasie na to
              miejsce, a praca sama sięnie zrobi...

              Przy okazji, Invicto, jak się czujesz i ile Cijeszcze zostało?
              Pozdrawiam serdecznie...
        • klaryssa212 Nie rozumiem, czemu nie na miejscu?? 05.07.06, 22:26
          A dlaczego nie na miejscu??
          jesli zwolnienie jest uzasadnione, absolutnie nie mam nic przeciwko temu, ale
          jesli takie naciagane... To po prostu OSZUSTWO.
          Ja nie wiem jak jest w kwestii moich pracownic, ufam ze mialy ku temu powody i
          to zwolnienie jest im potrzebne, ale jesli byloby inaczej to po prostu czulabym
          sie mocno naciagnieta...

          A tak k'woli wyjasnienia. A kto placi pieniadze pracownikim na zwolnieniach -
          odpowiedz prosta ZUS, ale chyba kazdy jest swiadom, ze te koszty ponosza
          wszyscy podatnicy!
          I taki post moim zdaniem, jaki napisala autorka watku jest nie na miejscu!

          PS. przyszlam na to forum w ogole w innym celu. Szukam informacji na temat
          hipotrofii plodu. Moja siostra wlasnie lezy w szpitalu z podejrzeniem ostrej
          hipotrofii (malenka mimo ze w 33tc wazy tylko 1200g) sad.
      • mala1976 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:07
        Masz racje. Ale zawsze tak było że nieuczciwi psuli opinie innym. Jako
        pracodawca też bylabym wyczulona. Mój szef w zasadzie przyjmuje tylko facetów-
        asystentów, gońców, recepcjonistów. Co nie oznacza, że skoro ja mam ciaze
        zagrozona bede sie naginala pod jego punkt widzenia.
        Mimo wszystko, kobieta która obawia sie pojscia na zwol w osatatecznosci wiecej
        traci przy komplikacjach, niz jej pracodawca.
        Trzeba w kolorach szarosci patrzec na pewne rzeczy i wystrzegac sie
        klasyfikowania na białe i czarne.
        Z drugiej strony, kobiety zawsze byly stratne zarabiajac w założeniu mniej niż
        mężczyźni. Może wiec takie "naciagaczki" balansuja statystyke
    • lamatha Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:04
      No i teraz to olej swojego szefa, odpoczywaj i rob tak aby TOBIE bylo wygodnie
      i dobrze, nie jemu i nowej stazystce smile
      Wyluzuj i odpoczywaj, powodzenia.
      • antyka Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:11
        zastanawiam sie, czy Wy jestescie takie nierozumne, czy tylko udajecie?

        to ja napisze jeszcze raz wielkimi literami

        JESLI SA POWODY DO POJSCIA NA ZWOLNIENIE, TO IDZ
        JESLI JESTES ZDROWA, TO PRACUJ
        JESLI ZMECZONA, IDZ NA URLOP

        koniec e tym temacie

        pojely w koncu?
        • mala1976 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:14
          Logiczne smile
        • joa28 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:14
          A jeśli nie można wziąć urlopu (praca w szkole np.) i jest się tylko zmęczonym?
          • mala1976 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:16
            Idziesz na zwolnienie. Koniec kropka
            • joa28 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:18
              Ale to zaburza logiczny porządek myślenia antykismile Pozdrawiam
              • antyka Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 22:11
                oj nie przesadzajcie, jesli jestes zmeczona a nie mozesz wziac urlopu, bo
                pracujesz w szkole, to jasne, ze idziesz na zwolnienie...
                bo bo nie masz wyjscia, nie?
          • lamatha Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:18
            Co to znaczy nie mozna wziac urlopu ?? Niewolnictwo czy co??
            • joa28 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 20:21
              Prawiesmile
              • zosia_771 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 21:15
                Hej,

                Moim zdaniem, to czy zdrowa ciężarna pracuje czy nie, zależy rownież od
                atmosfery w miejscu pracy. Pracowałam kiedyś w firmie zarządzanej, przez chama,
                który terroryzował wszytskich pracowników, nikogo nie szanował, był
                bezwzględny - w ten prymitywny sposób nieudolnie zarządzał ludźmi. Gdybym wtedy
                zaszła w ciąże, poszłabym na zwolnienie od razu. Teraz jest zupełnie inaczej od
                3 lat pracuję w firmie międzynarodowej, która szanuje swoich pracowników. Mój
                szef ma normlany stosunek do ciąży, rozumie że każdy musiał się kiedyś urodzić.
                Zdrowie pozwoliło mi na pracę do końca 8 miesiąca, pracowałam normalnie, parę
                razy usłyszalam nawet " Marsz do domu, Nie wolno Ci się teraz forsować"
                Podsumowując, rozumiem i współczuję wszytskim tym, które ze względu na
                nieudolnych pseudo managerów idą na zwolnienie choć nie muszą.
                Pozdrawiam,
                zosia

                www.amica.com.pl/produkty/data.php?prodID=304
                • zosia_771 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 21:19
                  Przez przypadek wkeiłam link okapów kuchennych Amiki, pokazwyalam tacie co
                  kupiłam smile
        • basia.p Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 22:21
          to jest najabrdziej logiczny wpis!! mysle tak samo. Pozdrawiam cie antyka.
        • renatil Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 06.07.06, 13:46
          Ja napisze wielkimi literami (wersja poprawiona):
          - JEŚLI SĄ POWODY DO PÓJŚCIA NA ZWOLNIENIE, TO IDŹ
          - JEŚLI JESTEŚ ZDROWA, TO PRACUJ
          - JEŚLI ZMĘCZONA, IDŹ NA KRÓTKIE ZWOLNIENIE!!!!

          Czuje się dobrze w ciąży i pracuję normalnie, ale też nie zamierzam
          wykorzystywać urlopu, kiedy jestem zmeczona (a wiadomo, że chociażby przez
          zwiększona ilość krwi w organizmie kobiety w ciąży) częściej się męczymy i
          potrzebujemy więcej snu. Cały urlop, który mi przysługuje trzymam dla mojego
          dziecka. Po macierzyńskim tylko urlop pozwoli mi na wydłużenie czasu na
          przebywanie z moim dzieckiem, tak ważnego czasu... a niestety nie mogę sobie
          pozwolić na wychowawczy.
    • wiki224 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 21:31
      Ja od 12tc jestem na l4 i wiecie co gdyby nie komplikacje to nigdy bym na nie
      nie poszła bo już od zmysłów odchodzę. Robię co tylko mogę spaceruję,
      odpoczywam, czytam, sprzątam itd...A i to pracodawczyni kazała mi iść na l4 bo
      mdlałam w pracy i bała się że coś się stanie mi albo maleństwu
    • alicja0 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 21:39
      ja pracuję od roku w prywatnej szkole podstawowej - teraz jest nas 7
      nauczycielek w ciąży smile)
      I dyrektorka jakoś sobie radzi. Te nauczycielki, które czują się źle, idą na
      L4, te które jakoś się trzymają, pracują dalej tzn. teraz nie, bo mamy
      wakacje smile)
      Ja na razie jestem w 3 miesiącu ciąży, więc planuję przepracować pierwszy
      semestr szkoły tj. do porodu, ale jeśli nie podołam, to dyrektorka tak ustawia
      pracę w szkole, że ma za nas wszystkie zastępstwa.
      Ale trzeba przyznać, że nie jest jej łatwo, aczkolwiek z drugiej strony,
      popiera rozwój rodzin smile)
    • reniuta67 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 22:21
      joa28 napisała:

      > Jak widzę takie mądralińskie, co to dzielnie walczą w pracy do samego porodu
      > to krew się we mnie burzy. A co Was to do diaska obchodzi, kto kiedy i czemu.
      > Ja też byłam taka mądra - i teraz mam skutki- cholernesad( Dlatego radzę
      > wszystkim dziewczynom - jak tylko macie możliwość - na L4 , nawet tylko w celu
      > "odpoczynku". Ja do 31 tc odrzucaam te propozycje (lekarskie) i się...
      > doigrałam. Najpierw musiałam być "uczciwa", potem miałam "obowiązki", aż mój
      > organizm padł. Teraz jestem na L4 i nawet pies z kulawą nogą nie zapyta jak
      > się czuję, nie mówiąc o dyrektorze czy koleżankach z pracy (nie musiały
      > niczewgo za mnie robić, mało tego już na L4 odwalałam swoją i częściowo ich
      > robotę). O nie, przepraszam, dzwonił dyr z pytaniem (a może raczej sugestią),
      > że może bym tak poszła na wychowawczy, bo ma podanie od dziewczyny, która
      > chciałaby sobie staż przynajmniej zrobić (na moim miejscu) - więc może bym tak
      > nie wracała w połowie roku szkolnego...
      - Witaj w klubie!!! ty tez jestes nauczycielka? bo ja mialam bardzo podobna
      sytuacje ale bylam od ciebie o tyla madzejsza ze sie "rozchorowalam" od
      drygiego miesiaca i ani przez sekunde nie zalowalam ze siedzialam w pracy!!!!
    • figrut Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 22:55
      Będąc w ciąży z pierwszym dzieckiem, pracowałam z dwiema przerwami na szpital
      prawie do samego końca [pracowałam w biurze, praca siedząca]. Z dwójką
      następnych, od samego początku na zwolnieniu lekarskim. Pracuję jako mechanik i
      lakiernik samochodowy, więc zwolnienie miało swoje uzasadnienie - opary
      szkodliwych substancji. Wkurza mnie, jak ktoś ma pracę w biurze, czy innym
      czystym i niewymagającym noszenia ciężarów i innym, nie szkodliwym miejscu pcha
      się na zwolnienie z NIE ZAGROżONą ciążą. Normalna ciąża, to nie choroba. A jeśli
      chodzi o szkodliwość pracy w biurze przed komputerem, to ile kobiet ciężarnych
      przesiaduje godzinami na forum ??? Założę się, żę dużo.
    • truskaweczka7 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 05.07.06, 23:19
      też jestem zdania, że może doppler coś pomoże, mi przed cc maję zrobić, żeby
      zobaczyć połączenia naczyniowe łożyska (problemy)i wtedy zadecydują jak będzie
      wyglądać cc ( z komplikacjami, czy bez.
      co do l4 to dzięki specyfice pracy nie muszę mieć go i od 5 miesięcy siedzę w
      domu, ale uważam, że przy pierwszym napomknięciu gina o tym należy lecieć do
      domu i nie zważać na koleżanki i dyr. ja to zlekceważyłam i mało się źle nie
      skończyłam, ale w porę poszłam po rozum do głowy.
    • justynaz2010 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 06.07.06, 10:47
      Dziewczyny wogole cieszcie sie ze macie mozliwosc pojscia na zwolnienie czy
      platny urlop! Nie wszystkie pracujace kobiety maja tak dobrze jak wy. Ja od 1,5
      roku pracowalam w firmie produkcyjnej w dodatku wdychajac szkodliwa benzyne.
      Niestety ten wspanialy zaklad zatrudnia ok. 100 osob na umowe-zlecenie, wiec
      nie placi chorobowego. Pomimo iz jestem w ciazy i mogliby oplacic chorobowe
      (inne skladki musieli placic), w moim przypadku bylo inaczej. Mianowicie ja sie
      uczylam i wg. naszego wspanialego prawa pracodawca nie musial za mnie placic
      zadnych skladek. W ZUSie zapytalam czemu mam byc pokrzywdzona z tego powodu, ze
      sie ucze - kobita z ZUSu odpowiedziala ze powinnam wogole sie cieszyc ze
      pracodawca zechcial zatrudnic osoby uczace sie.

      Teraz ze wzgledow zdrowotnych niestety nie moge pracowac, wiec od 28 tc.
      poprostu nie mam pracy, nie dostane tez macierzynskiego i jest mi naprawde
      przykro sad Korzystajcie ze swoich praw, skoro macie taka mozliwosc!
    • a.filipowska Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 06.07.06, 12:14
      Witajcie dziewczyny,
      ja od piątego tyg. ciąży jestem na zwolnieniu z powodu bólu brzuszka. Byłam
      zdziwiona , że powinnam leżeć, ale lekarz wytłumaczył, że ponieważ już przed
      ciążą miałam niedobory hormonalne to bezpieczniej będzie przeleżeć. Na początku
      byłam tym zaniepokojona i zmartwiona, zwłaszcza, że bałam się reakcji szefa,
      który też jest ginekologiem. okazało się jednak że on się tym przejął i bardzo
      szybko zorganizował dwie osoby na moje zastępstwo, tłumacząc, że on z
      doświadczenia wie, ze to zwolnienie może się przedłużyć do 9 miesięcy i żebym
      się nie martwiła bo praca na mnie będzie czekać. W związku z tym z ulgą poszłam
      na to zwolnienie i teraz po miesiacu mam wrażenie, że z brzuszkiem jest lepiej.
      Niestety z nogami gorzej, bo cierpię na niewydolność żylną, miałam już 2
      operacje na żyły -niestety spiep...ne i właśnie kiedy miałam iść na kolejne
      operacje okazało się że jestem w ciąży. Nogi od samego rana mi puchną do tego
      stopnia, że nie mam kostek, a w nocy bardzo mało spię bo strasznie mnie rwą.
      Dostałam od naczyniowc ponczochy antyżylakowe żeby zmniejszyć ryzyko zakrzepicy,
      ale teraz jest tak gorąco że nie daję rady w nich chodzić. Dlatego coraz
      częściej się zastanawiam, czy nie poprosić lekarza o zwolnienie do konca ciąży.
      Czy Waszym zdaniem to jest wystarczające wskazanie?
      Pozdrawiam
    • to-ja-007 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 06.07.06, 12:36
      Wspolczuje i rozumiem rozgoryczenie ale nie widze dlaczego Cie teraz denerwuje
      ze ktos krytykuje kobiety, ktore zalatwiaja sobie zwolnienie bez ZADNYCH powodow
      natury medycznej. U Ciebie to jednak byla troszke inna sytacja ..

      Nikt nigdzie nie radzi robic sokolwiek WBREW lekarzowi i ryzykowac utrate ciazy.
      Poza tym nawet jesliby ktokolwiek tak radzil - to tylko forum internetowe wiec
      lepiej miec dystans do tego co tutaj rozni ludzie wypisuja.

      • misspigy Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 06.07.06, 12:44
        hehe - a dlaczego wszyscy robią tu afery z ciężarnych na zwolnieniu? W końcu
        państwo nasze uprawia politykę prorodzinną prawda???

        Ja pracuje w firmie, ktora zatrudnia ok 400 osób - 95 % faceci - i tylko kilka
        kobitek - firma jest zagraniczna i wszystkie możliwe statystyki i informacje są
        tłumaczone i wysyłane szefom za granicę. I wiecie co? Kobitki mają o 80% mniej
        zwolnień lekarskich niż faceci... pomimo, że są matkami i rodzą dzieci!! Facet
        przebywa średnio w roku na L4 6 dni - a kobiety? - 0,8 dnia!!!

        Wystarczy, ze zblizaja sie żniwa, albo trzeba sprowadzić auto z Niemiec, albo
        urządzić wesele córce, już facet ma "wypadek" albo już jest chory. Nie wspomnę
        jaki procent z tych "chorych" pracowników podczas kontroli znajdowanych jest w
        stanie "wskazującym..."

    • justyna_133 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 06.07.06, 12:46
      joa28 - mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze

      A co do L4 to wiadomo indywidualna sprawa każdej brzuchatki choć uważam, że w
      tej kwestii lepiej dmuchać na zimne...

      Ja jestem w tej grupie zagrożonej. 2 wcześniejsze ciąże zakończone
      niepowodzeniem. Tym razem od 7tc jestem na L4 - plamienia, zawroty głowy, bóle
      brzucha i omdlenia.
      Kiedyś myślałam, że przez całą ciążę będę pracować.
      Pracowałam nawet po 12h (wtedy, kiedy było trzeba), częste wyjazdy nawet po 2/3
      dni. Ale lubiłam swoją pracę. Do czasu.... gdy mój przełożony usłyszał o
      zagrożeniu ciąży i zwolnieniu był tylko w stanie powiedzieć "O Qrde" i narzekać
      jak to dalej będzie - w pracy. A ton głosu wskazywał jakby chciał zaraz
      powiedzieć "jak śmiałaś bez pytania zajść w ciąże i do tego mieć jakieś
      problemy".
      Nawet nie zająknął się na ten temat jak się czuję i w ogóle...
      Ani razu też nie zadzwonił z pytaniem o zdrowie moje i spodziewanego dziecka.

      A tak na marginesie dwie moje koleżanki pracowały będąc w ciąży niezagrożonej.
      Obie straciły swoje maleństwa w II trym. Trzy inne poroniły w I trym.

      Więc naprawdę uważam, że kwestia L4 jest sprawą bardzo indywidualną i zależy w
      dużym stopniu od "innych czynników".
      • awicz1 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 07.07.06, 10:28
        Sprawa L 4 jest moim zdaniem indiwidualna sprawą. Ale zawsze wiecej ostroznosci
        nie zazkodzi. Zresztą czy pracowac czy siedzieć w domu kazdan z nas wie
        najlepiej co dla niej jest najlepsze. Nie mozna sie w pracy stresować i ktos
        kto ma warunki dobre moze miec atmosferę złą , a moze tez byc odwrotnie. Zreszta
        jak lekarz przypisuje zwolnienie to trzeba słuchac co mówi. obojetnie jaka jest
        ciąża Nalezy moim zdaniem żyć na wolniejszych obrotach(nie znaczy lezeć
        plackiem) . Niektore osoby na poczatku czuje się zle , niektóre pozniej - kazda
        z nas indiwidualnie. A nalezy pamiętąc , ze ciąża niezagrozona w kazdej chwili
        moze się zmienic w zagrazona. A jesli ktos pracuje do końca to chwała mu za to,
        ale niektorym dziwczynom sie wydaje ,ze jak pracuja to sa w czymś lepsze , a ja
        tu nie widze powodow do dumy, w domu tez mozna pracowac nawet bardziej. wiec
        dziewczyny wypoczywajcie, dbajcie o siebie i nie sluchac innych o tych
        pracach. Rownie w domu mozna sobie czas zorganizować. Pozdrawiam wszystkie z
        brzuszkami
        • kaka234 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 07.07.06, 13:17
          Każy przecież płaci sobie składki na chorobowe, to ma prawo z nich korzystać.
          Te co się boją że ich podatki są" marnowne" na kobiety cieżarne może wymyśla
          sterylizacę po pierwszym dzieciaku, w końcu państwo wg nich ponosi pewnie
          gigantyczne koszty na dzieci. Lepiej dmuchać na zimne niz ryzykować
          wczesniejszy poród, który pilnujacym swoich podatków przypominam że kosztuje
          więcej. Oj tak państwo zedrze z nowych rodziców to co swoje.
    • inka1812 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 09.07.06, 12:33
      Ja właśnie dojrzewam do pierwszego L4, bez wskazań lekarskich, w celach
      wypoczynkowo-propagandowych.
      Pracuję w dużym przedsiębiorstwie, jestem jedną z trzech osób zarządzających
      zakładem. Zajście w ciąże zbiegło się ze zmianą naczelnego dyr., drugi
      zarządzający choruje, ja jestem w 18 t.c. O ciąży powiedziałam 5 tyg. temu,
      m.in. licząc na "fory", tj. nie zajmowanie mojej osoby problemami które mnie
      merytorycznie nie dotyczą, nie wyręczanie się nadmierne moją osobą i nie
      robienie ze mnie asystentki. Niestety mininy tydzień pokazał jak bardzo się
      przeliczyłam. Ogółem pracowałam w tym tygodniu 75 godz. (dzisiaj też zamierzam)
      zamiast regulaminowych 40, w tym z wt. na śr. spałam 2 godz.!!! Następnie
      uczestniczyłam w trudnym spotkaniu (zbyteczny debiut) po tym jak łaskawie
      zauważono, że chyba prawie nie spałam. Dodam, że wszystko dzieje się w okresie
      sprawozdawczości, która mnie bezpośrednio dotyczy i spędzi sen z powiek w
      kolejnych dniach.
      Na moje uwagi, iż w tym co robię jestem osamotniona, nie mam stosownych analiz
      i ludzi potrafiących mi pomóc słyszę "wszystko w przyszłości zmienimy".
      Tymczasem ja potrzebuję tych zmian juz teraz lub "forów"!
      Dlatego w najbliższej przyszłości zamierzam pójść na pierwsze L4 (dotąd
      nieplanowane) aby uświadomić, iż jestem do zdarcia!!!
      Dodam, że ciążę znoszę świetnie, na pytania odpowiadam że czuję się bardzo
      dobrze, ale to nie oznacza, że w ciąży nie jestem i nic to nie zmienia. Jeszcze
      liczę, że pojawienie się atrybutu w postaci brzuszka (na razie mało widoczny)
      bedzie codziennie przypominać, że potrzebuję snu, regularnych posiłków, czasu
      na spacery (po pracy) i inne formy wypoczynku. Jeśli nie, nie pozostanie nic
      innego jak kontynuacja pierwszego L4.
      • zolinka4 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 09.07.06, 21:44
        nie wiem co ty tam jeszcze robisz?
        • susannamotylek Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 09.07.06, 21:59
          inko1812 dobrze, że jeszcze nikt Ci nie powiedział "jak śmiałaś zajść w ciąże,
          idź zrobić sobie skrobankę." bo i z takimi sugestiami można się tutaj spotkać.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=44717860&a=44943403
        • inka1812 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 11.07.06, 19:07
          Wczoraj umówiłam się gin. na pierwsze ciążowe L4 za 3 tyg. Mogłam od dzisiaj
          ale jestem zbyt odpowiedzialna, no i od poniedziałku włączyłam większą dawkę
          asertywności. Mam nadzieję, że stanowcze "NIE DAM RADY", "NIE MOGĘ" pomoże.
          Wczoraj np. odmówłam uczestnictwa w dyskusji po godzinach pracy oznajmiając że
          jadę do lekarza. Mój szef zdziwił się, że w godzinach szczytu i w upał!!!
          Jakbym nie mogła poczekać do zimy!!!smile
          • susannamotylek Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 11.07.06, 23:37
            smile
            • anulla1 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 12.07.06, 00:28
              Nie czytałam całej dyskusji, moz ejuz padał podobny argument. Niestey niektóre
              zawody które nisą ze soba ryzyko, pracodawca nie jest w stanie go zmniejszyc a
              tym bardziej wyeliminować. Ja pracujac w ciaży w przedszkolu, byłam narażona na
              ciagłe infekcje, pocztek ciaży przypadł mi na sezon grypowy, co chwile przy
              każdej wysypce u dzieci bałam sie czy to nie rózyczka, w miedzy czasdie u mnie
              w grupie była szkarlatyna!!! Nie wspominam juz, o kwesti takiej jak schylenie
              sie kilkadziesą terz y zeby zawiazać czy odwiazać bucika, czy poniesienie
              dziecka z chodnika , które akurat rozwaliło kolano!
              I jak rozwiazać taką sytuacje?? Chora nie byłam- czyli sie nie kwalifikowałam
              do L4, na urlop nie miałam możliwosci isć. Gdyby nie fajny lekarz który był
              świadomy zagrożn zwiazanych z taką pracą, na dwa ostatnie miesącze dal mi
              zwolnienie- powinnam pracować do końca świadomie narażajac dziecko?
              • susannamotylek Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 12.07.06, 10:29
                infkcje o których piszesz najbardziej niebezpieczna są w pierwszym trymestrze
                ciąży, więc i tak ryzykowałaś sporo.
                • anulla1 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 12.07.06, 11:29
                  No własnie, a gdym była od poczatku ciazy na zwolnieniu nie ryzykowałabym, z
                  yego wnoisek że byłam nie odpiowiedzialna, skoro miałam mozliwosc pójscia na
                  zwolnienie a nie poszłam!
                  • susannamotylek Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 12.07.06, 11:38
                    anulla1 napisała:

                    > No własnie, a gdym była od poczatku ciazy na zwolnieniu nie ryzykowałabym, z
                    > yego wnoisek że byłam nie odpiowiedzialna, skoro miałam mozliwosc pójscia na
                    > zwolnienie a nie poszłam!

                    Nie wiem, to zawsze jest trudna sytuacja dla kobiety, trudny wybór, dlatego
                    rozwalają mnnie takie panienki, które wytykają nielojalność kobietom w ciąży
                    wobec firmy. A co to kogo obchodzi, jakie mamy prawo do oceny innych w takiej
                    sytuacji? A potem się jeszcze okazuje, że taka ci pisze "ja nawet nie jestem w
                    ciąży" tylko z nudów w pracy sobie wykorzystuje 1,5 godziny przydziału na
                    internet w celach prywatnych. Co to za idiotyzm?
                    • anulla1 Re: Moja rada - na L4 (choćby od 1 dnia)! 12.07.06, 12:47
                      Ja nie zamierzam nikogo przekonywac do swoich racji, wiem że praca to nie
                      wszystko i wcale nie czuje sie sie oszustka dlatego że korzysatałam w ciaży ze
                      zwolienia , pomimo że moja ciaża nie była zagrożona. A napewno nie wybaczyłabym
                      sobie gdyby z powdu moich ambicji i chęci ralizowania sie zawodowo zaszkodziła
                      dziecku. to tyle
Inne wątki na temat:
Pełna wersja