boo-hoo
13.07.06, 16:02
O maleństwo staramy sie od maja narazie bez skutku, ale byliśmy cierpliwi.
Piszę byliśmy, bo mi już nie chce się starać. Powodem mojego nastawienia jest
nowa sytuacja w jakiej sie znaleźliśmy, a mianowicie zakupiliśmy ślicznego
szczeniaka stwierdzając, że zanim maleństwo sie uradzi szczeniak będzie już
prawie dorosły i mądrym psem. Była to nasza wspólna decyzja i nikt na nikogo
nie naciskał, a tu proszę mój mąż wścieka się na psa, stwierdza że go nie
lubi i nie chce bo ten go nie słucha (piesek jest u nas niecałe dwa tygonie).
Boję się, że mój mąż jeżeli nie potrafi wzi ąć odpowiedzialności za
szczeniaka, który wymaga dużo pracy i cierpliwości, to co będzie gdy pojawi
się dziecko - przecież ono wymaga milion razy większego zaangażowania,
odpowiedzialności, cierpliwości i siły. On chyba po rostu nie dorusł. Czy w
takiej sytuacji decydowałybyście się na dziecko czy poczekały aż mąż dorośnie.