niby nic, ale cisnienie podnosi

23.07.06, 20:02
hej dziewczyny,zupełnie nie moge dogadac sie z moim mezem, nie wiem, czy to
chodzi o ciąże, tzn, czy ona sie do tego przyczynia,czy poprsotu fakt, ze
kompletnie sie nie dobralimy. chodzi mi o zupelnie inne progi wrazliwości,
oraz o to, ze ja nie jestem z natury osoba klotliwa, nie lubie droczyc sie o
pierdoly. a dla niego mam wrazenie, ze taka ujadliwosc jest napedem do zycia.
wkurza mnie to tym bardziej teraz. ja nie chce, zeby kolo mnie skakal, ale
takie ciagl stawanie okoniem mnie dobija. prosilam go by nie wkladal moich
jednych moich spodni do suszarki po praniu, ale to jest ocywiscie problemem,
i ze mam sama sobie przyjsc i je zbrac po praniu, bo on wklada wszystko do
suszarki i nie bedzie sie rozdrabnial itd. kurde wkurza mnie, bo cynnosc
naprawde durna i skoro robi juz to pranie to jedna dodatkowa czynnosc musi
byc takim problemem. to jest przykladowa sytuacja, ktora iala miejsce jakies
10 minut temu. ale chodzi mi o to, ze tak jest czaly czas, nigdy nie slysze
ok, nie ma problemu. zawsze kur.. musi cos wynajdowac.czy ktoras z was tez
mam takich upierdliwych "starych" w domu?
    • astuc Re: niby nic, ale cisnienie podnosi 23.07.06, 20:04
      teraz widzę ile błędów narobiłam, aż trudno to odczytac, ale to chyba z nerwów,
      sorki
    • skarb_x Re: niby nic, ale cisnienie podnosi 23.07.06, 20:12
      wiesz, myślę ze on sam nie wie jak odnaleźć się w tej nowej , również dla niego
      sytuacji. Mój mąż zachowywał się podobnie, kiedy byłam w ciąży 7 lat temu.
      Teraz chyba dojrzał i drugą ciążę przezywa razem ze mną. Ale nie wiem co Ci
      poradzić, na pewno jest to wkurzające. Może jakaś szczera rozmowa, albo
      potrzebuje czasu żeby oswoić się z myslą ze będzie ojcem i trzeba bardziej
      Tobie pomagać. Trzymaj się ciepło, napewno wkrótce wszystko się unormuje.
      Pozdrawiam!
      • kraxa no niekoniecznie musi sie unormowac 23.07.06, 20:24
        Niektorzy to z natury sa tacy "glupiomadrzy- taki typ, wczesniej nie zauwazalas
        tego??? Bo ludzie sie az tak bardzo nie zmieniaja, mam tylko nadzieje, ze bedac
        swiadoma jego humorkow nie liczylas na to, ze " jak sie ozeni to sie odmieni".
        Marna to bedzie pociecha, ale po prostu sprobuj nie zwracac uwagi. a z drugiej
        strony jak piszesz, ze Ci nie zalezy zeby cie na rekach nosil...Czekaj, jak nie
        teraz kiedy nosisz jego dziecko to niby kiedy??? Ja sobie tak nie wyobrazam,
        moze dla odmiany zacznij od niego wymagac ronych rzeczy, przede wszystkim
        zaangazowania i szacnku dla Twojego stanu. Stare przyslowie "jak sobie
        poscielsz tak sie wyspisz"- niestety
        • pikolakszpak Re: no niekoniecznie musi sie unormowac 23.07.06, 20:45
          tez tak sądzę, chyba nie stał się taki w momencie kiedy zaszłaś w ciążę, nie
          piszesz nic jak długo jesteście razem, ale wyglada to po prostu na różnicę
          charakterów a nie na to, że on nie wie jak się odnaleźć w tej sytaucji.

          Trudno uwierzyć że dopiero teraz dostrzegasz, że się nie możecie dogadać.
          Mimo wszystko życzę powodzenia, jeśli się kochacie to będzie ok.
          • astuc Re: no niekoniecznie musi sie unormowac 23.07.06, 20:58
            znamy sie 6 lat (2 po slubie), a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze na samym
            poczatku ten jego "zajadliwy" charakter mi nie przeszkadzal, widzialam jaki
            jest, ale wydawalo mi sie, ze jest to rzecz, która bez problemu moge
            akceptowac. dopiero teraz widze, ze sie mylilam. po prost zaczelo byc to dla
            mnie meczace. juz od dluzszego czasu mnie to denerwowalo, ale teraz w ciązy, a
            jeszcze dodatkowo w tych upalach, doprowadza mnie to do szalu. zdaje sobie, ze
            sama sobie go wybieralam ("widzialy gały co brały", ale nie przewidzialam, ze
            bedzie mnie to denerwoac, no coz...
            • agnesa-72 Re: no niekoniecznie musi sie unormowac 24.07.06, 15:35
              nawzajem.Muszę jednak przyznać,że ja też mam nieżle pogrzane teraz w
              głowie.Najpierw sama siebie podburzę póżniej zaczyna się wymiana zdań po której
              już jestem tak wściekła,że zaczynam ryczeć z bezradności i bądż tu mądra.
Pełna wersja