astuc
23.07.06, 20:02
hej dziewczyny,zupełnie nie moge dogadac sie z moim mezem, nie wiem, czy to
chodzi o ciąże, tzn, czy ona sie do tego przyczynia,czy poprsotu fakt, ze
kompletnie sie nie dobralimy. chodzi mi o zupelnie inne progi wrazliwości,
oraz o to, ze ja nie jestem z natury osoba klotliwa, nie lubie droczyc sie o
pierdoly. a dla niego mam wrazenie, ze taka ujadliwosc jest napedem do zycia.
wkurza mnie to tym bardziej teraz. ja nie chce, zeby kolo mnie skakal, ale
takie ciagl stawanie okoniem mnie dobija. prosilam go by nie wkladal moich
jednych moich spodni do suszarki po praniu, ale to jest ocywiscie problemem,
i ze mam sama sobie przyjsc i je zbrac po praniu, bo on wklada wszystko do
suszarki i nie bedzie sie rozdrabnial itd. kurde wkurza mnie, bo cynnosc
naprawde durna i skoro robi juz to pranie to jedna dodatkowa czynnosc musi
byc takim problemem. to jest przykladowa sytuacja, ktora iala miejsce jakies
10 minut temu. ale chodzi mi o to, ze tak jest czaly czas, nigdy nie slysze
ok, nie ma problemu. zawsze kur.. musi cos wynajdowac.czy ktoras z was tez
mam takich upierdliwych "starych" w domu?