bastet7
24.07.06, 13:18
Chodzi mi o te, których gin nie bada na fotelu. Tak się zastanawiam - u nas
jest straszna panika jełsi chodzi o skracanie się szyjek. W przypadku, jeśli
się nie bada ginekologicznie nie ma możliwości stwierdzenia jak się ma
szyjka. A jakos chyba zagranicą nie ma więcej przedwczesnych porodów...
czyli, że może te skracające się szyjki wcale czymś takim nie grożą. Gdfzieś
czytałam post dziewczyny, która ma już spłaszczoną szyjkę a wcale nie leży i
nie bierze leków...i wcale nie rodzi

Może nie ma co z tym panikować? Może
to tylko fizjologia...
Mi się ponoć skróciła (29 tc) i się martwię, może niepotrzebnie. Ale mój gin
najpierw zaprosił mnie na USG, a na razie nie dał zwolnienia. Może z tym
można normalnie żyć?? Co Wy na to?