Szkopuł z rodzeniem po ludzku....

25.07.06, 20:19

Witam

Chyba rozpetam mala burze tym co tu napisze, ale sadze ze wiele mam sie ze
mna zgodzi...
Urodzilam coreczke w marcu przez CC w jednym z renomowanych szpitali w
Lublinie. Wszystko bylo super, naprawde, oprocz jednej rzeczy - TO ZLE ZE
DAJA DZIECKO MAMIE OD RAZU, ZWLASZCZA PO CC - u mnie spowodowalo to
narastanie uczucia strachu przed dzieckiem. W 1 dobie, jeszcze na cewniku,
ledwo ciepla, n ie bardzo zdajaca sobie sprawe z tego co sie dzieje
usilowalam opiekowac sie coreczka - NA CEWNIKU!!!! Ciekawe, jak niby mialam
ja przewijac....Polozne wpadaly co jakis czas, lekko zdziwione ze cos od nich
chce...dlugo by opowiadac - efekt byl taki, ze sie po prostu balam dziecka,
opieka nad nim byla męką a nie przyjemnoscia....Ale w Polsce tak jest, ze
wylewa sie dziecko z kapiela - nikt nie pomysli ze mama moze wolalaby dojsc
do siebie i miec dziecko przynoszone co 2-3 godziny, jak to bywalo za komuny -
i chyba bylo to lepsze. Dziecko powinno byc przy matce na żądanie - a nie z
musu... Takie sa moje wrazenia... Co o tym sadzicie?
    • invicta1 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 20:24
      ja jeszcze nie wiem (dowiem sie w ciagu miesiaca), ale wiem jakie sa wrazenia
      położnych: mianowicie takie, ze jakby nie było, zawsze są niezadowolone pacjentki
      i przedtem, bo dziecko zabrali i teraz, bo nie zabrali
      • kellss Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 20:25
        NO wlasnie - powinien byc wybor...
    • olamad Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 20:29
      W szpitalu, w którym rodziłam Ulę (Gdańsk Zaspa) dzieci po CC są na oddziale
      noworodkowym i są przynoszone co 2 godziny do mamy, a jesli zachodzi potrzeba -
      to nawet częściej. "Na stałe" lądują u mamy dopiero na 3 dobę po urodzeniu. Dla
      mnie super!
    • iziula1 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 20:41
      Popatrz na to z drugiej strony. Dziecko mobilizuje siły organizmu do "radzenia
      sobie" i szybciej dochodzisz do siebie. Bo musisz.
      Pozdrawiam
      Iza
      • maretina Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 20:45
        iziula1 napisała:

        > Popatrz na to z drugiej strony. Dziecko mobilizuje siły organizmu
        do "radzenia
        > sobie" i szybciej dochodzisz do siebie. Bo musisz.
        > Pozdrawiam
        > Iza
        >
        e tam. bez przesady. nie dorabiajmy ideologii w tej sprawie. jedne matki chca
        od razu miec dziecko, nawet jak wyja z bolu. inne sa zmeczone, obolale i zdaja
        sobie sprawe z tego, ze w szpitalu po raz ostatni moga wypoczac a dziecko
        bedzie pod fachowa opiekasmile. w dzien mialam syna przy sobie. pomagala mi
        rodzina. w nocy spal u pielegniarek i bylo wspaniale. CICHO.
      • mamakrzysia4 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 20:48
        iziula1 napisała:

        > Popatrz na to z drugiej strony. Dziecko mobilizuje siły organizmu
        do "radzenia
        > sobie" i szybciej dochodzisz do siebie. Bo musisz.
        > Pozdrawiam
        > Iza
        > kompletna BZDURA ja przez takie traktowanie po ludzku nabawiłam się depresji
        z której lecze się do dziś
      • kathee Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 22:06
        No nie wiem czy dziecko mobilizuje w ten sposób. Wprawdzie rodziłam naturalnie,
        ale bardzo szybko i przy dość dużej utracie krwii. Była szczęśliwa jak zabrano
        mi dziecko od 24-7 rano w pierwszej dobie. Nie bylabym w stanie się nim zając.
        Owszem bardzo chciałam chodzić i robić wszystko, nawet próbowałam - efekt był
        taki że mało nie odjechałam, mimo że byłam już kilka godzin po porodzie. Jeszcze
        przez nastepne dwa dni jak chodziła z dzieciakiem na badanie, szczepienia to
        każdy lekarz, położna odsyłali mnie spowrotem do łóżka.
        A swoją drogą pierwsze słysze żeby po cesarce tak szybko dawali dziecko matce na
        stałe, zazwyczaj w 3 dobie.
    • maretina Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 20:43
      po cc dziecko od razu?
      rodzilam w piatek wieczorem, kajtka "na stale" dostalam na niedzielna lub
      poniedzialkowa noc, juz nie pamietam. odpoczywalam po porodzie.
      spaaaaaaaaaaaalam. potem sie zaczelo.....smile
      • anatewka Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 21:59
        To juz chyba faktycznie zalezy od szpitala. ja po cc najpierw spedzilam 3 doby
        na intensywnej terapii i jak tarfilam na oddzial to mialam jeszcze cewnik+ dren_
        2 wenflony do ktorych mi podawali kilka razy dziennie kroplowki. Pielegniarki na
        oddziale same zdecydowaly ze nie ma szans zebym w tym stanie zajela sie synkiem
        a ja odetchnelam z ulga bo mimo wielkiej tesknoty do malego balam sie strasznie
        jak mialabym cokolwiek przy nim zrobic z tymi "ozdobami". Po 1 dobie na oddziale
        wyjeli mi cewnik, dren a kroplowki zredukowali do 3 dziennie i nareszcie
        dostalam synka na stale. Takie rozwiazanie bylo dla mnie jedynym sensownym choc
        na oddziale noworodkowym juz zdazyli mi przyzwyczaic malego do butli i mialam
        troche problemow zeby zaczal pic z piersi.
    • elza78 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 22:13
      kells mi wrzucili 3h po porodzie do lozka malego kosmite, znieczulenie puscilo
      po 8h...
      balam sie jak diabli ze on mi z tego lozka wypadnie
      • mirabellka26 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 25.07.06, 23:44
        no to faktycznie te położne jakieś dziwne... może strajk miały? moim zdfaniem
        mama powinna sie opiekować dzidziusiem jak już dojdzie do siebie, ja sobie
        inaczej nie wyobrażam...
    • edyta34s Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 26.07.06, 08:40
      Ja miałam cc wieczorem i kiedy przewieziono mnie na salę około 11 to moje
      dziecko już tam od dawna na mnie czekało,rano powyrzucali nas z łóżek abyśmy
      zajęły się sobą no i dzieckiem.Pielęgniarki zaglądały tylko co 3 godziny aby
      nakarmić.Byłam bardo słaba i obolała,z trudem się ruszałam,w nocy ze zmęczenia
      zasnęłam snem kamiennym,to rano dostałam opieprz,że co ze mnie za matka,że nie
      mozna mnie było dobudzić,żebym po karmieniu dziecko odbiła.Super nie?W
      przerwach między karmieniami zadnej pielęgniarki nie uswiadczyłaś.
    • aspirina Ja chyba czegoś nie rozumiem... 26.07.06, 09:33
      Ale czułyście to, że nie dajecie rady, co??
      A język w gębuni??
      Przecież trudno, żeby inni mieli przewidzieć wszystko co czujemy i dostosować
      się do naszych życzeń jeśli ich nie znają.. jedne marzą o tym, żeby im nie
      zabierano dziecka z rąk na chwilę nawet, inne sikają ze strachu że dziecko im
      wypadnie z rąk czy łóżka bo nie mają sił...
      Przecież jak któraś sobie "życzy" cesarkę na żądanie to wie, że nikt jej tego z
      myśli nie wyczyta i jak to załatwić... Może brak mi doświadczenia i po porodzie
      język odbiera znieczulenie, ale wyobrażam sobie że najprościej jest po prostu
      powiedzieć: "Siostro, proszę zabrać ode mnie dziecko, bo nie czuję się na
      siłach nim zająć" Koniec. Kropka.
    • judytak Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 26.07.06, 09:47
      > Dziecko powinno byc przy matce na żądanie - a nie z
      > musu... Takie sa moje wrazenia... Co o tym sadzicie?

      sądzimy, że musu nie ma
      można się tak umówić już przed porodem
      można, kiedy przynoszą, powiedzić, że "źle się czuję, nie dam rady"
      można kiedykolwiek w trakcie poprosić, żeby dziecko zabrali na jakiś czas na
      oddział, bo matka źle się czuje, chce odpocząć, albo zwyczajnie chce spokojnie
      się wykąpać
      w każdym szpitali położniczym jest oddział noworodków

      pozdrawiam
      Judyta
      • anatewka Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 26.07.06, 12:50
        W klinice w ktorej rodzilam nie mozna bylo sobie tak latwo przekazac dziecka na
        oddzial noworodkowy. Po 3 dobach pobytu na oddziale noworodkowym synek byl z
        niego WYPISANY. Oddzial ten jest zreszta 2 pietra wyzej niz oddzial na ktorym
        lezalam wiec nie ma czegos takiego jak przewozenie dziecka na noworodki zeby
        matka doszla do siebie. Na moim oddziale jest kilka sal dla matek z dziecmi a
        reszta to sale dla ciezarnych itp. Z sali noworodka sie zasadniczo nie wywozi,
        zreszta nie ma gdzie bo jedyne miejsce jeszcze to dyzurka pielegniarek, otwarta,
        przelotowa. Zasadniczo nie bylo warunkow zeby pielegniarki zabraly ode mnie
        dziecko. Ale jesli chodzi o pomoc z ich strony to nie bylo problemu.
    • megala Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 26.07.06, 12:27
      Mi po cc w szpitali przy Pl.Starynkiewicza w W-wie przywiezli dziecko na sale
      pooperacyjna jakies 17 godzin po cieciu i juz musialam sie nim zajac, chociaz
      ledwo wstawalam, ledwo chodzilam.
      Po porodzie naturalnym w tym samym szpitalu mimo duzej utraty krwi (liczba
      krwinek czerwonych spadla ponizej 3 mln) dzieckiem musialam opiekowac sie od
      razu. Pierwszej nocy po porodzie w drodze do lazienki stracilam przytomnosc i
      upadlam na podloge. ocknelam sie na szczescie po moze 15 min pod drzwiami WC
      (to byla toaleta osobna do pokoju 2-osobowego a nie na korytarzu). Dziewczyna z
      pokoju nie obudzila sie.
    • anglika Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 26.07.06, 12:46
      W szpitalach, ktore ostatnio odwiedzalam - rodzily moje 2 kolezanki przez CC.
      Mamy w 1 dobie dostaja dziecko tylko do obejrzenia i przytulenia. Dzidzius cala
      pierwsza dobe spedza na oddziale noworodkow dopiero w 2 dobie jest przywozony do
      mamy. Jak kobieta nie czuje sie na silach to moze oddac malucha na noc i w
      kolejnych dobach na noworodki.

      Moje kolezanki byly bardzo zadowolone z tego ze po 1 dobie mialy maluszki ze
      soba i nie korzystaly z pomocy nocnej oddzialu noworodkowego, ale coz sa rozne
      mamy, niektore samodzielne a inne pieszczoszki

      Pozdrawiam

    • mika99 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 26.07.06, 13:56
      chyba nie rozpetasz tym wojny, ja co prawda niedługo rodze ale mam doświdczenia
      koleżanek i siostry po porodzie odrazu z dzieckiem. moja siostra nawet do kibla
      nie mogła iść się wys... bo dziecko plakało a na sali dopiero co przywiżli panne
      po porodzie także ona nawet nie miała siły spojrzeć na to dziecko więc siostra
      oddawała ja do położnych ale nie były zadowolone.coz same kobiety wywalczyły te
      prawa, ja rodze niedługo i juz wiem że jak wszystko bedzie ok to bede z
      dzieckiem w szpitalu non-stop, nie wyobrażam sobie tego po takim wysiłku jakim
      jest poród nawet nie móc odpocząć ale jak to położne mówią od czego jest tatuś i
      rodzina pani spi a dzieckiem zajmują się oni. i co nam ta akcja przynisła
      jedenyn plus to porody rodzinne chyba nic wiecej.
      • mamagai Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 26.07.06, 14:24
        No nie,mówienie że w akcji"Rodzić po ludzku" plusem są tylko porody rodzinne,to
        już chyba przesada.Nie wierze,że chcialabyś rodzić w takich warunkach i z takim
        nastawieniem personelu medycznego jakie bylo 20 lat temu!Ja uważam,że ta akcja
        to dużo dobrego dla nas ciężarnych,lekarze,położne stali się bardziej ludzcy.Z
        tym zajmowaniem sie od razu dzieckiem,to myślę,że każda matka powinna mieć
        wybór,bo często jest właśnie tak że matka nie ma na to kompletnie siły.Ale ja np
        nie wyobrażam sobie spuścić choć na chwilę moje dziecko z oka,ale to moje
        odczucia i szanuję to,że inni w tej kwestii mają odmienne zdanie.
      • acsis Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 07.09.06, 01:14
        boże-jakie bzdury! "coz same kobiety wywalczyły te
        prawa, ja rodze niedługo i juz wiem że jak wszystko bedzie ok to bede z
        dzieckiem w szpitalu non-stop, nie wyobrażam sobie tego po takim wysiłku jakim
        jest poród nawet nie móc odpocząć ale jak to położne mówią od czego jest tatuś i
        rodzina pani spi a dzieckiem zajmują się oni. i co nam ta akcja przynisła
        jedenyn plus to porody rodzinne chyba nic wiecej."Komuno wróć?nie miałam cesarki
        wiec nie wiem, prawdopodobnie dłuzej dochodzi sie do siebie ale w takim
        przypadku
        pielęgniarki czy położne mają obowiazek zaopiekować sie dzieckiem!i kobietą!
        Badania psychologiczne wykazały ,ze szybki kontakt rodziców z dzickiem po
        porodzie warunkuje rozwój uczuć rodzicielskich, zwłaszcza macierzyńskich.Chodzi
        zwłaszcza o dotykanie dziecka od pierwszych chwil ale w grę wchodzi też zapach,
        głos itp!!Nie mówię, że matki które były przymusowo oddzielone od dziecka mniej
        je kochają ale im szybciej ma się dzicko przy sobie tym ta wieź ma większe
        szanse na głebię!!!
    • aloha57 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 26.07.06, 14:03
      Kellss a w którym szpitalu rodziłaś?? Ja też jestem z Lublina i staram sie
      zebrać jak najwięcej info o tutejszych szpitalach zanim sie ostatecznie zdecyduję
    • pogodna24 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 04.09.06, 19:30
      Kells, czy moze sie orientujesz w ktorym szpitalu w Lublinie mozna sobie
      zalatwic cesarke?
      • ania2518 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 04.09.06, 19:38
        Ja tez uwazam ze kazda kobieta powinna miec wybor. Ja na przyklad w drugi dzien
        po porodzie dostalam bardzo wysokiej goraczki, nie dalam rady chodzic bo kazdy
        krok byl dla mnie udreka i naprawde nie moglam zajmowac sie mala. Lezalam w
        szpitalu 5 dni i dobrze ze codziennie przychodzily do mnie mama albo siostra.
        Gdyby nie one to lezalabym i tylko plakala z bezsilnosci.
        • earl.grey Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 04.09.06, 20:04
          ależ ten fakt, że leniwe położne wykorzystują okazję, żeby jak najszybciej
          zrzucić na matki opiekę nad dzieckiem, nie ma nic do tego, że dzięki akcji RpL
          dzieci m.o.g.ą byc z matkami.
          6 tygodni temu miałam cc. Dziecko dostałam w drugiej dobie, ale na noc
          poprosiłam, żeby położne jeszcze je zabrały. Zabrały. I to jest właśnie po
          ludzku. Na pewno dziecku jest lepiej przy mamie niż w sali, gdzie nikt go nie
          przytuli, a najwyżej butle poda (co utrudnia karmienie piersią na przyszłość).
          Ale trzeba wypośrodkować, bo mama, która nie ma jeszcze siły może dziecku po
          prostu zrobić krzywdę. Położne, które tego nie rozumieją, to nie są osoby, z
          którymi można rodzić po ludzku, po prostu i nie jest to wina akcji RpL, bo
          niechętne, fochowate baby były, są i będą, rzecz w tym, żeby jak najmniej takich
          pracowało w naszych szpitalach.
          • pucia14 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 06.09.06, 13:37
            po ludzku...czyli pozwoliłaś zeby dla Twojej wygody wstawiono Twoje dziecko do
            salki noworodkowe(często stworzonej dorażnie np w zabiegowej lub magazynku).
            napchano sztuczną mieszanką i zamknięto drzwi. jak się wypłakało,ulalo to i
            usnęło......Moje drogie kobietki większość szpitali to system opieki zwany
            ROOMingiem czyli matka z dzieckiem na jednej sali personel został zredukowany
            pielęgniarki noworodkowe wykonują zabiegi ,musza być obecne przy porodzie
            nauczyć karmić ,dokarmić, przewinąx itp przy czym zazwyczaj jest ich w
            zależności od oddziału 2- 3 na 30 -40 pacjentek zazwyczaj 60% tych pacjentek
            to "świeże" które chętnie by zdały na kogoś opiekę nad dzieckiem .....a teraz
            przeczytajcie początek mojej wypowiedzi oto co się dzieje z oddanymi dziećmi.
            (ja to dopiero rozpętam burzę)
    • malgosiek2 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 04.09.06, 19:52
      Taaaa jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził.
      Same kobiety walczyły o room-ing. a teraz to takie złe.
      Tak źle i tak niedobrze.
      Pzdr.Gosia
    • superktosia Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 04.09.06, 20:11
      a ja tam rodze w takim szpitalu w ktorym daja wybor. Zwykle zabieraja dziecko i
      opiekuja sie nim (oczywiscie z malymi przerwami dla mamusi) az do wyjscia.
      Jezeli jednak matka chce swoje dziecko nawet zaraz po porodzie to nie ma
      problemu i daja je do opieki matce. ja osobiscie chyba troszke odpoczne po
      porodzie bo z tego co czytam i slucham od kolezanek to pozniej juz nie da
      rady... nawet nie ma czasu zjesc
    • moreno500 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 04.09.06, 20:44
      po cc chciano mi zabrać małą. udało mi się wynająć salę jednoosobową - mógł ze
      mną zostać mąż, który mógł się zająć małą. nie wyobrażałam sobie, by mi ją
      zabrali. co 2-3 godziny położna przystawiała mi ją do piersi, także wtedy, gdy
      leżałam na płask. cewnik wyjęto mi po 7 godzinach (po co dłużej???), wstałam po
      8. po 12 mogłam się sama zajmowć dzieckiem - ale szanse były małe - mama,
      ciocia, mąż, siostra. ale zgodzę się, że powinnyśmy mieć wybór. choć ja miałam
      obsesyjny strach przed oddaniem dziecka.
      • 24lena nieoddalam 04.09.06, 21:24
        jeszcze polaczony ze mna pempowina synek wyladowal na moim brzychu-takie bylo
        moje zyczenie(oczywiscie jezeli z dzieckiem bylo wszystko wporzadku)mialam go w
        ramionach gdy mnie szyli,niechcialam go oddac-niemial nawet czyszczonych drog
        oddechowych(niebylo potrzeby)rozstalam sie z nim gdy poszlam wziasc
        prysznic,ale drzwi od lazienki zostawilam otwarte by moc na niego zerkac.potem
        malego "pod pache" i zjechalismy na po porodowke.polozylam go obok siebie i
        gapilam sie na ten moj skarb,cala noc.rano go wykapalam i do domku wrocilismy
        po 17 godzinach.pielegniarki sie smialy ze niezdazyly mu sie przyjrzec.
        tylko ja rodzilam naturalnie i po porodzie nic mi niebylo-niewiem jak bym
        postapila po cc.
        • moreno500 Re: nieoddalam 04.09.06, 22:50
          postąpiłabyś tak samo!!!! ja tak postąpiłam po ccsmile jak mnie wieźli z OIOM-u do
          sali i wsiadaliśmy do windy, to moja głowa kręciała się o 360 stopni, by się
          upewnić, czy położna z wózeczkiem z moją niunią zmieściła się ze mną do
          windy...no a ja na tym łóżku to już całą windę wypełniłamsmile))
          • cota Re: nieoddalam 05.09.06, 06:54
            Pewnie rodziłas w PS 4 - autorka? ja też smile najśmieszniejsce było jak po
            znieczuleiu podpajęczynówkowym po cc anestezjolog mówił o niepodnozniu głowy, a
            położne przywiozły mi płaczące niemowle i postawiły obok..W nocy inna pacjentka
            na mojej sali zasłabła, była po cc i njej dziecko strasznie płakało. Dobrze,że
            druga nie spała. Powinien być wybór, bo tu w zasadze był, ale położne zabierały
            ostatecznie i naprawde z miną "wyrodna matka z Ciebie..", ale najszczęściej
            przkonywały, aby dziecko było z matką. JA w końcu jakoś wstałam do małej, do
            pode mną była od razu kałuża krwi. Ehhh
            • cota PS. 05.09.06, 07:35
              Przepraszam za błędy, ale zajmuje sie mała równoczesnie.
              I druga sprawa: są posty typu: chciały baby mieć dziecko przy sobie, a teraz
              marudzą, same nie wiedzą czego chcą..faktycznie taką nonszalancką postawę
              personelu tez spotykałam. Zenada. Chodzi o nie popadanie w skrajaności - typ
              dziecko cały czas ma być przy matce (choć ta ledwo zipie - chyba, że chce) lub
              odwrotnie! A wystarczy troche życzliwości, żeby to zrozumieć.
            • moreno500 Re: nieoddalam 05.09.06, 16:18
              widzisz, ja po prostu przez pierwsze 8 godzin nie wstawałam - był ze mną mąż.
              ale baaardzo chciałam, by dziecko było obok. uważam, że dziecko powinno zostać
              przy matce, ale jak maleństwo zakwili - powinno się wzywać położną.
          • izabela.16 ja mialam ok 05.09.06, 06:54
            bylam przerazona po porodzie jak diostalaj msalego bo balam sie ze sobie nie
            poradze.ale jak mowily kolezanki i polozne radzilam sobie ok.troche mi pomagala
            taka doswiadczona juz mama.zawsze kiedy chciala to moglaM ZAWOLAC
            PIELEGNIARKI.BA KIEDYS NAWEET W NOCY SAMA PRZYSZLA I ZABRALA MI DZIECKO ZEBYM
            ODPOCZELA.ja zorientowalam sie dopiero 2dni pozbiej ze nie miaklam dziecka przy
            sobie jak ona sama mi o tym powiedziala.bardzo sympatyczny gest.
            • koteczka12 Re: ja mialam ok 05.09.06, 09:12
              Ja rodziłam naturalnie, chociaż długo (wywoływany poród). Z sali porodowej
              zwolnili mnie o 22, córkę od razu po urodzeniu wzięli na noworodki, bo się
              zachłysnęła wodami płodowymi. Poszłam ją tam oczywiście od razu odwiedzić o tej
              22, i przy okazji nakarmiłam, ale jak położna proponowała, że mi ją już odda -
              poprosiłam, żeby została do rana. Zgodzili się bez kłopotów, a ja przez tę
              jedną noc odespałam i poród i dwie następne na zapas (których już moja córka
              nie spała smile). Uważam, że tuż po porodzie te kilka spokojnych godzin (od 22.30
              do 7 rano) było bardzo potrzebnych.
              • kgbx2 Re: ja mialam ok 06.09.06, 10:18
                Ja zajmowałam się po długim porodzie naturalnym sama swoją córką tzn.
                próbowałam się dobrze zajmować smile) Ale uważam że rzeczywiście powinno być tak,
                żeby kobieta mogła mieć wybór albo chce mieć dziecko przy sobie albo chce je na
                jakiś czas oddać pod opiekę pielęgniarek. A u nas ze skrajności w skrajność
                albo tak albo tak i brak innych opcji.
    • chrumpsowa Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 05.09.06, 12:00
      A mi jak ktos mowi, ze "kobiety nie wiedza czego chca" i nic im sie nie podoba
      to mi przychodzi mi na mysl tekst rektora zajaczka z filmu Chlopaki nie placza,
      ze studenci gotowi sia pomyslec, ze to my jestesmy dla nich...

      Tak wiec polozne tak samo sie zachowuja:
      "zeby pacjentki sobie nie pomyslaly, ze to my jestesmy dla nich" he he...
      Bo tu jest problem: traktowanie przedmiotowo pacjetna. Wczesniej "nie dawac
      dziecka", a teraz "chcialy to niech sie mecza" - nie nasz problem...
      Myslicie, ze jak te polozne rodem z PRL pojda na emeryture to cos sie zmieni?
    • mika1332 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 05.09.06, 12:20

      • cota Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 05.09.06, 12:45
        U mnie najgorsza zmiana to była w dobie cc, koszmarrrr, postawiły picie i
        sucharki na stoliczku obok i "pić jak najwiecej!!!", ok. to teraz prosze
        spróbować się napić z zakazem podnoszenia głowy z poduszki (po podpajęcz.).
        Generalnie położne były "paniami na włościach", to co z tego, że anestezjolog
        mówił o nie podnozeniu głowy, ONA wie lepiej. Dziewczynę na mojej sali strasznie
        skręcało z bólu, wiła się po cc - prosiła o środki przeciwbólowe..po trzech
        godzinach czekania rzuciłam jej na łóżko listek paracetamolu. Generalnie po
        dobie wszystkie byłyśmy ustawione: nie pytać, nie prosić, NIE DWONIĆ, nie
        marudzić. natomiast wcześniej leżałam na patologii i takich cudownych położnych
        to należy sobie życzyć..Ciepłę istoty, pociszajace (w końcu patologia...różne
        przypadki..). No,a le po porodzie skok do zimnej wody. Ciekawe, czy jak to
        mawiałą moja babcia - wszystko wróci do Ciebie w trójnasób. Nie życzę im, aby
        ktoś je kiedyś traktował jak intruza, a tym na patologii śle serduszka.
        Poród -Lublin, PSK4
        • moreno500 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 05.09.06, 16:22
          to jakaś paranoja, do mnie po cc co kilka godzin położna sama przychodziła z
          zastrzykiem - zapis anestezjologa, ani razu nie prosiłam o przeciwbóle. czemu
          to nie jest standardem????
          • pogodna24 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 05.09.06, 16:31
            Tez sie nad tym zastanawiam...
            • moreno500 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 05.09.06, 23:45
              może nad tym musi pracowac "rodzić po ludzku"smile
              • 24milenka Rodzić po ludzku = bez środków znieczulających 06.09.06, 14:35
                Akcja "Rodzić po ludzku" już zajęła sie tematem środków przeciwbólowych przy
                pododzie. Otóż wg. Akcji środki takie należy OGRANICZAĆ!
                • chochlinka Wymagania matek a obowiązki szpitali ;-)) 06.09.06, 14:56
                  Dołożę swój dopisek i namącę jeszcze bardziej.
                  Pracuję w szpitalu,który ma tytuł "Przyjaznego Dziecku" oraz był wysoko
                  notowany w akcjach Rodzić po Ludzku.Co to daje? Otóż w szpitalu Przyjaznym
                  Dziecku NIE WOLNO oddzielać matki od dziecka na dłużej niż 2 godziny na
                  dobę,nie wolno dopajać ani dokarmiać mieszankami ani glukozą za wyjątkiem
                  WSKAZAŃ LEKARSKICH.Sprawdzając szpital komisja wypytuje pacjentki o takie
                  rzeczy.Jesli któraś radośnie pochwali się,że położna dała jej sie wyspać w
                  nocyalbo,że wreszcie się zlitowala nad płaczącym dzieckiem,które jest akurat
                  trudnym egzemplarzem w sztuce karmienia naturalnego,to mamy przechlapane.Za
                  zabieranie dzici w nocy możemy dostać naganę.W systemie pracy w dzisiejszej
                  rzeczywistości,gdzie ogranicza się ilość personelu do minimum (albo i mniej)
                  nie da się właściwie pogodzić tych rzeczy.Są kobiety,które uważają,że w
                  szpitalu mają jedyną okazję do odpoczynku i nie chcą się zajmować dziećmi.Są
                  takie,co mimo kompletnego braku pokarmu i dużemu spadkowi wagi u dziecka nie
                  pozwalają dokarmić dziecka bo wyczytały,że to doprowadzi ppotem do problemów.
                  Należę do tych goopich co się przejmują,co zależy im na zadowoleniu kobiet i na
                  poczuciu dobrze spełnionego obowiązku...ale często naprawdę jest to tak
                  trudne,że ręce opadają.Żadna z nas nie wie,jak potem będzie skomentowane jej
                  postepowanie.
                  To my,kobiety walczyłyśmy o bycie z dziećmi,o otwarty szptal,o poród rodzinny i
                  w pozycjach wertykalnych."Czasem Bóg nas karze spełniając nasze marzenia" to
                  nie głupi cytat.Dla pzrykładu zawsze opowiadam historię o kobiecie,która miała
                  mieć przy porodzie zakladane kleszcz.Dzięki pozycji kuzcnej na podłodze i
                  różnym naszym pomocom urodziła normalnie i bez szycia,mimo,że to pierwsze
                  dziecko.Za lat kilka znowu u nas rodzila i spytała,czy tym razem będzie mogla
                  NORMALNIE rodzić,na łóżku bo wtedy to MUSIAŁA na podłodze.
                  Zanim się głosi opinię o "leniwych,głupich położnych" warto pomysleć,że są to
                  kobiety w miejscu pracy i czasem nie wszystko może być tak jak wy chcecie i jak
                  my byśmy chciały i nie jest to tylko nasza wina.
                  El_grey,często trafiam na twoje posty i są one bardzo jadowite.Wybacz ale
                  nastawianiem nas przeciwko sobie nigdzie nie dojdziemy.Spróbujmy razem coś
                  poprawiać.Żadna akcja tyle nie zmieni co MY-kobiety,te rodzące i te przyjmujące
                  poród.
                  • chochlinka Re: Wymagania matek a obowiązki szpitali ;-)) 06.09.06, 14:58
                    Przepraszam za przekręcenie nicka,earl.grey
                  • natalka691 Re: Wymagania matek a obowiązki szpitali ;-)) 06.09.06, 15:27
                    Szczerze mówiąc nie rozumiem tej kobiety, prawdopodobnie miałaby wiele szwów i
                    obrażeń w narządach rodnych po kleszczach. U mnie w szpitalu w wałbrzychu same
                    połozne mówiły że baby nie chca rodzic na macie, na worku sako lub piłce, tylko
                    wchodza na łózko same w większosci przypadków. I sie upierają że na łózku, na
                    leząco, personel wcale nie zmusza, proponuje co innego. Jakiś zakodowany
                    stereotyp w głowie, że rodzi sie na łóżku.
                  • earl.grey Re: Wymagania matek a obowiązki szpitali ;-)) 06.09.06, 15:58
                    chochlinka napisała:

                    > El_grey,często trafiam na twoje posty i są one bardzo jadowite.Wybacz ale
                    > nastawianiem nas przeciwko sobie nigdzie nie dojdziemy.Spróbujmy razem coś
                    > poprawiać.Żadna akcja tyle nie zmieni co MY-kobiety,te rodzące i te przyjmujące
                    >
                    > poród.

                    Chochlinko, oj, bo ci zalinkuję, jak cię komplementowałam, że jesteś skarb, a
                    nie położna, zupełnie serio.
                    A jeśli chodzi o pomoc przy dziecku w szpitalu, to mam doświadczenie osobiste z
                    trzema szpitalami. Jeden był prywatny, więc odpada, bo nie odpowiada twojemu
                    opisowi. Może więcej personelu, w każdym razie położne z uśmiechem przychodziły
                    na każdą prośbę o pomoc, co więcej mimo zamkniętych drzwi (tak, tak, jest to
                    możliwe w szpitalu) słyszały przedłużający się płacz dziecka i przychodziły
                    zapytać, czy może pomóc. Dodam, że szpital ten ma umowę z NFZ i większośc
                    pacjentek za poród w nim nie płaci, ale jakoś proszę bardzo, stać ich na miłe
                    położne.
                    Drugi szpital - jak najbardziej publiczny. Po cc dostałam dziecko na drugą noc,
                    położne przychodziły pomóc, jeśli słyszały, że za długo płacze (nie dzwoniłam,
                    bo głupio mi było z takiego powodu, że płacze). Czyli można, tak?
                    Trzeci szpital - chodziłam w nim na ćwiczenia przed porodem, rozmawiałam z
                    dziewczynami, które już w nim rodziły - rooming in, jak najbardziej, położne
                    przychodzą i pomagają, nie stroją fochów. Czyli można. Nawet jak się dziecka nie
                    zabiera na noc, to pomóc można.
                    I czwarty szpital - rodziła w nim moja siostra, uwaga, ciekawostka - kliniczny.
                    Dziecko wjechało do pokoju, na prośbę o pomoc przy przystawieniu (siostra po
                    cc), położna: chciałyście mieć dzieci przy sobie, to macie. Odwróciła się na
                    pięcie i poszła. Dodaję, że ten szpital ma akurat najwięcej personelu, bo ciągle
                    kręcą się tam np studentki położnictwa, czy pielęgniarstwa, chyba umieją chwycić
                    noworodka?
                    Mój wniosek: rzecz zależy od tego, czy komuś się chce, czy nie.
                    • earl.grey szpital przyjazny dziecku a pomoc poloznych 06.09.06, 16:33
                      zainteresowana przez Chochlinkę, zwróciłam uwagę na akcję "Szpital przyjazny
                      dziecku", która ma jakoby utrudniać położnym pomoc matkom przy opiece nad
                      dziećmi podczas pobytu w szpitalu. I proszę, co znalazłam:
                      Fragment "Zasad działania Szpitala przyjaznego dziecku", źródło:
                      www.laktacja.pl/szpitale/10.htm#krok5

                      10 kroków do udanego karmienia piersią

                      KROK 7

                      Stosować system rooming-in umożliwiający matce przebywanie w pokoju razem z
                      dzieckiem od urodzenia i przez całą dobę.

                      System "rooming in" - "matka z dzieckiem " to wspólny pobyt matki i noworodka
                      od urodzenia do wypisu, we wspólnym pokoju z dopuszczeniem nie więcej niż 1
                      godziny oddzielenia na procedury medyczne.

                      *

                      możliwość karmienia według potrzeb dziecka i matki, stymulacja laktacji i
                      większa szansa na dłuższe karmienie piersią
                      *

                      współudział matki i ojca w procesie obserwacji i pielęgnacji noworodka
                      *

                      budowanie silnej więzi emocjonalnej pomiędzy dzieckiem a rodzicami
                      *

                      cichy oddział (dzieci mniej płaczą)
                      *

                      zachorowalności, zmniejszenie ryzyka zakażeń szpitalnych noworodków

                      (...)
                      SPOSÓB REALIZACJI

                      Matka razem z noworodkiem, po zakończeniu okresu obserwacyjnego na sali
                      porodowej, jest przewożona na salę typu “rooming-in”. Po przewiezieniu może
                      kontynuować kontakt "skóra do skóry" ze stałą pomocą pielęgniarki. Pielęgniarka
                      lub położna powinna mieć przydzieloną stałą opiekę nad salą i pacjentką, być do
                      dyspozycji matek na sali, prowadzić edukację matek w zakresie pielęgnacji
                      noworodka i karmienia piersią, pomagać matce przystawiać noworodka do piersi
                      oraz wykonywać przy nim czynności pielęgnacyjne.

                      Wyposażenie sal:

                      *

                      optymalne: małe 1 lub 2 osobowe sale z węzłem sanitarnym -WC, wanienka
                      *

                      wygodne łóżko, 2-3 “jaśki”
                      *

                      łóżeczko dziecka blisko łóżka matki
                      *

                      wygodny fotel do karmienia
                      *

                      indywidualne oświetlenie, zasłony, wygodna szafka na przedmioty osobiste,
                      stolik do posiłków, stojak na brudną bieliznę
                      *

                      krzesła dla odwiedzających
                      *

                      sprawny system kontaktu z opieką szpitalną

                      UWAGA:

                      System “matka z dzieckiem” nie polega na zastąpieniu opieki pielęgniarskiej
                      przez opiekę nad dzieckiem sprawowaną przez matki w połogu !!!
                      KROK 8
                      (...)


                      [te wykrzykniki to nie ja dodałam, tak jest w instrukcji.]
                      • earl.grey Re: szpital przyjazny dziecku a pomoc poloznych 06.09.06, 16:37
                        zwracam tez uwagę na punkt:

                        sprawny system kontaktu z opieką szpitalną

                        rozumiem, że sprawny system kontaktu służu przywołaniu położnych, które powinny
                        pomóc, a nie obrażać się o to.
                    • chochlinka Re: Wymagania matek a obowiązki szpitali ;-)) 07.09.06, 11:10
                      earl.grey zapomniałam ci jeszcze dodać ,że masz rację w tym,że najwięcej zależy
                      od ludzi.Ja sobie nie wyobrażam żeby u mnie na dyżurze jakaś koleżanka się
                      odezwała do pacjentki,że ma co chciała i ma sobie radzić.Toż bym ją własnymi
                      rękami udusiła.Pokazuję tylko,że nic nam nie ułatwia pracy a są też sytuacje,że
                      mimo chęci się nie da zrobić tyle i tak jakby się chciało.Ja nie cierpię
                      uczucia,że idę do domu i mam wyrzuty,że nie moglam sprostać temu co ode mnie
                      oczekiwano.Nienawidzę uczucia nie spełnionego obowiązku.wszędzie,więc i w
                      szpitalach pracują ludzie,którzy się nie nadają na swoje stanowisko i wcale
                      tego nie ukrywam,znam takie.Tylko mam wrażenie,że jest na nie metoda wink)
                      • earl.grey Re: Wymagania matek a obowiązki szpitali ;-)) 07.09.06, 12:55
                        a ja ci cały czas mówię, Chochlinko, że cię podziwiam, że ci się ciągle chce
                        starać, a nie wykonujesz przecież zawodu od niedawna.
                        Nie chcę nikogo obrażać, a już najmniej ciebie. To, że w szpitalach, w których
                        miałam przyjemność (!) być, udawało się opiekować i matką i dzieckiem,
                        przynajmniej po cc, bo takie jest moje doświadczenie, można odczytać jako
                        wychwalanie tych położnych, które, mając warunki pracy takie, jakie mają, dały
                        radę być nie tylko pomocne, ale nawet przyjazne. Mam na celu podkreślenie
                        właśnie tego, że najwięcej zależy od ludzi. I tych, którzy bezpośrednio opiekuja
                        się rodzącymi i tych, którzy powinni dobrze organizować pracę szpitala.
                        Dodam, że jak rodziłam w prywatnym szpitalu, nie zauważyłam, żeby było
                        szczególnie dużo położnych, ale dobra, może to trudno zauważyć. Za to jestem
                        pewna, że wykonywały znacznie mniej czynności, niż było wykonywanych w szpitalu
                        publicznym. Co prawda o wszystko można było poprosić (np. sprawdzenie
                        obkurczania macicy) i było to robione z uśmiechem i od razu, ale w szpitalu
                        publicznym znacznie częściej byłam oglądana, badana, itp. Szczerze mówiąc wcale
                        się od tego lepiej nie czułam. W prywatnym po cc przebywałam też o dobe krócej.
                        Myślę, że to jest kwestia procedur danego szpitala, ale z pewnością pozwala
                        oszczędzać pracę położnych. A naprawdę nie czułam się nic a nic gorzej
                        zaopiekowana. Gdyby mnie cokolwiek niepokoiło, to bym zapytała. A więc poziom
                        opieki zależy też od tych, którzy te procedury ustalają. No i wiadomo, że od
                        pieniędzy, ale to już "czynnik pozaludzki".
                • moreno500 Re: Rodzić po ludzku = bez środków znieczulającyc 06.09.06, 21:14
                  ale mówimy o porodzie operacyjnym, a nie sn
    • marcik77 Zgadzam się z Tobą 06.09.06, 17:11
      Ja rodziłam w szpitalu, gdzie dzieci przynoszone są do matek tylko na karmienie
      (m.in. dlatego ten szpital wybrałam). Jak dla mnie to było super. Ale rozumiem,
      że są kobiety, które od razu po porodzie chcą mieć dzieci przy sobie, dlatego
      każda z nas powinna mieć możliwość wyborusmile
    • ineska2 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 06.09.06, 19:35
      prawnie wyglada to tak, ze to, ze dziecko jest przy tobie nie zwalnia poloznych
      z obowiazku opieki nad nim, ale widac praktyka wyglada inaczej
    • aneta79_1979 Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 07.09.06, 02:38
      Amnie córcię po CC dali po 36 godzinach od porodu i to było najgorsze 36 godzin:
      ( nie karmiłam jejsad widziałam ją tylko dwa razy po 10 minsad i tak źle i tak
      niedobrze
      • chochlinka Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 07.09.06, 11:04
        earl.grey,się tak zaraz nie obrażaj bo ja to pisalam pól serio,choć faktyzcnie
        nie widac mojego glupiego uśmieszku jak się tylko czyta posty.No i wszytsko
        jest super jak się czyta założenia akcji.Problem w tym,że rozliczają tylko z 10
        krokow,które to nota bene trzeba znać(i znam) na pamięć.Założenia są świetne i
        ja je jak najbardziej popieram.Dla mnie ideałem byłoby,gdyby matka mogla mieć
        dziecko stale koło siebie,i również stale kogoś kto w takiej sytuacji jak np.
        bycie w I dobie po cc jest stale z nimi.Zycie jednak wygląda smutniej.
        W większości szpitali gdzie jest roomong i obowiązują zasady szpitala
        przyjaznego na 30 kobiet z dziećmi przypada na dyżurze 2 połozne.No to
        wszzystkiego najlepszego! gdyby w zakresie moich obowiązków było tylko i
        wyłącznie opieka....ale .......
        dzień zaczynam od prześcielenia i w większości zmiany pościeli u WSZYSTKICH
        pacjentek.Potem szybciorem przygotowują do wizyty i w międzyczasie pobieram
        badania krwi,rozdaję leki i jeśli mam zklecone rano zastrzyki to też.Potem już
        wizyta(jest godzina 8.30).Po wizycie przygotowania do wypisów,dalsze
        zlecenia,opatrunki na sali pooperacyjnej.Na bieżąco staram się uruchamiać
        dziewczyny po porodzie i po cięciach.Jak mi się uda to w międzyczasie zrobię
        sobie coś do picia i jak przebiegam koło dyżurki to łykam wink).No i ulubione
        moje zajęcie to tony papierow i dodatkowo wpisywanie tego w komputer.O tym,że
        muszę biegać z badaniami i wykonywać setki drobnych rzeczy ,nie warto nawet
        pisać.Zdarza się często tak,że jeszcze schodzę na porodówkę do pomocy i
        asystuję przy c.c. Ja naprawdę chcialabym,żeby ci co ustalają takie
        wymagania ,skąd inąd dobre w swoim załoeniu,wymyszali też żeby to mogło zostać
        zrealizowane.Mimo to,i tak spędzam godziny pomagając w przystawianiu dzieci do
        piersi,w uczeniu mam jak karmić i jak pielęgnować dziecko.Tyle tylko,że jak
        wracam do domu to już na nic nie mam chęci,nawet na pogaduszki z dziećmi
        własnymi.
        Skoro szpitale na wszystkim muszą oszczędzać to proste od czago zaczną...od
        zatrudnienia ludzi.To tak jak z kobietami,co walczą o pensję bo prowadzą dom.A
        te co pracują to mają gosposie? wink)Też muszą wszystko zrobić i to nie gorzej
        niż te co nie pracują.I z tym optymistycznym akcentem....pozdrowka
        • kellss Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 22.10.06, 18:00

          Rodzilam na Krasnickich. I zapomnialam dodac, ze w dniu wypisu ze szpitala
          wrocilam na zszywanie brzuszka , ktory sie,, fachowo mowiac 'rozszedl',
          poniewaz za wczesnie zdjeto mi szwy - mialam nietypowe ciecie, nie w poprzek a
          wzdluz, po starej bliznie. Powinnam byla miec te szwy jeszcze przez pare dni ze
          wzgledu na ich ilosc i rodzaj bliznysmile))) ale zszywano mnie ponownie w
          Świdnikusmile)) i wszystko dobrze sie skonczylosmile
        • kellss Re: Szkopuł z rodzeniem po ludzku.... 22.10.06, 18:06

          Chochlinka- przeczytalam Twoje posty - i kmoge tylko wspolczuc, skoro
          faktycznie sa takie przepisy. Wyglada na to, ze ktos do konca nie przemyslal
          jak to ma byc z mamami i dziecmi - a placa za to i mamy i polozne, skoro tak.
          Znowu jakis eskimos wymyslil przepisy zachowywania sie w upaly na mieszkancow
          AFRYKI. Z gory zalozono, ze wszystkie matki o niczym innym nie marza, tylko o
          lulaniu dzidzi w stanie lekkiego oszolomienia narkoza, a polozne , choc na
          zdrowy rozum widza jak to wyglada, nic zrobic nie moga.

          pozdrawiamsmile
    • gonia28b Ano jest pewien szkopuł... 22.10.06, 23:38
      ale nie należy przy tym popadać z jednej skrajnosci w drugą - to samo dotyczy
      propagowania naturalnego karmienia niemowląt w szpitalach...

      Podobna "debata" jest już na forum rówieśniczym, w którym aktywnie uczestniczę.

      Z moich refleksji wynika, że system roomin-in nie jest zły w samym założeniu,
      fatalny jest jednak sposób jego prowadzenia w szpitalach. Niestety w naszych
      polskich szpitalach system rooming-in polega jedynie na pozostawieniu matki z
      dzieckiem samym sobie. Najczęście jednak ta matka jest niedoświadczona, co w
      połączeniu z osłabieniem po prodzie, raną po cc lub nacięciu krocza (zatem
      każdą świeżo upieczoną matkę boli jakaś rana - bo to Polska nasza jest
      właśnie uncertain), może mieć... nieciekawe skutki.

      W szpitalach może są coraz lepsze warunki sanitarne, może jest coraz to lepsze
      wyposażenie, można sobie opłacić "prywatną" położną, lekarza... ale gdzie jest
      życzliwość? Ponoć jest ona za darmo, ale przecenić ją... naprawdę nie sposób...
      • kellss Re: Ano jest pewien szkopuł... 23.10.06, 11:30
        Gonia- podpisuje sie obiema rekami pod tym, co napisalassmile))

        Pozdrawiam
Pełna wersja