bregma
21.08.06, 18:12
Weszłam dzisiaj po zakupy do sklepu (w bardzo dobrym nastroju). Jestem w 39
tygodniu więc brzuszek mam ohoho całkiem spory. Stanęłam sobie grzecznie w
kolejce bo nie lubię się wpychać a czułam się dobrze i zadnijcie co się
stało? Sprzedawała młoda dziewczyna przemalowana na gustowny blondzik i kiedy
przyszła moja kolej... zignorowała mnie i zaczęła obsługiwać panią która
przyszła kilka minut po mnie. Myślałam że chodzi tylko o odpowiedź na jakieś
jedno pytanie więc nie protestowałam a panie poszły sobie do półek i zaczęły
dyskusję o rozmiarach doniczek, dostawach, kolorach itp, potem kupująca
zaczęła przebierać a sprzedająca najpierw pomagać a potem już się tylko temu
przyglądać. W końcu po dłuższym czasie nic nie kupiła i wyszła. Miałam ochotę
zapytać czy ciężarne w tym sklepie sa obsługiawne zawsze na końcu bez względu
na kolejkę? Nie odezwałam się bo chyba bym wybuchła taka była zła. Pewnie
powiecie że to głupstwo ale nic mnie jeszcze tak nie zdenerwowało przez całą
ciążę. To chyba ta końcówka tak daje po nerwach