Matka mniej istotna

22.08.06, 09:03
genialne podsumowanie na koncu listu.
    • agawa5 Re: Matka mniej istotna 01.09.06, 13:52
      Jak czytam takie historie to uważam ze zamowienie sobie położnej na poród tylko
      do własnej dyspozycji i omowienie z nią szczególów przebiegu porodu nie jest
      żadnym łapówkarstwem a koniecznością. Biedne sa tylko te mamy, ktorych na to
      nie stac bo przeciez nie kazdy ma w dzisiejszych czasach mozliwosc wyrzucenia
      nagle 300 zł lub wiecej.

      Pamietam jak rodziłam tez miałam straszne dreszcze i byłam zdziwiona skąd.
      Połozna tłumaczyła cierpliwie ze to hormony i organizm musi odreagowac stres i
      stad te dreszcze ze mam sie nie przejmowac i nie walczyc z nimi. Uczyła tez
      męża jak ma mi masowac kark i plecy aby te dreszcze zmalaly. A ja sie wtedy
      bujałam na fasolce.
    • cathy1976 caly szpital wojewodzki 01.09.06, 14:58
      niestety to nie pierwsza opinia tego typu o tym szpitalu.
      Moja siostra po koszmarze porodu jaki przezyla w tym szpitalu (rowno 5 dni po
      tym porodzie z opisu), zdecydowala, ze nigdy wiecej nie chce miec dzieci.. Nie
      dziwie sie- krocze bolalo ja przez prawie rok..
    • kania_kania Re: Matka mniej istotna 01.09.06, 15:27
      Jak czytam tego typu teksty to zastanawiaja mnie dwie rzeczy:
      1. skad ta znieczulica u personelu?
      2. dlaczego kobiety w takich chwilach milcza i nie domagaja sie swoich praw?

      Moze jestem madrzejsza, bo mam dwoje dzieci, bo w kazdym z przypadkow trzeba
      bylo robic wokol mnie minimum (szybkie, prawie bezbolesne porody) i nie musialam
      sie zastanawiac po co ta kroplowka, czy co to za leki mi daja. Moze to kwestia
      lat, wiem jakie mam prawa, wybralam lekarke, jaka mi odpowiada, planuje wiecej
      rzeczy, a nie pozostawiam przypadkowi.

      Ale, jak ktos moze podac mi kroplowke, wkluwajac sie do zyly bez mojej ZGODY?
      Przeciez dla wlasnego bezpieczenstwa wolalabym wiedziec co mi wlewaja. Jak moga
      ZMUSIC (nawet z kroplowka) do lezenia dorosla, samodzielna kobiete (majaca
      wsparcie meza)?

      Wiem, ze porod jest ciezkim momentem, ze kobieta najbardziej skupia sie na
      sobie, ze ufa, ze personel zrobi wszystko jak najlepiej. Ale jak cos idzie
      inaczej niz powinno, to sama kobieta lub osoba jej towarzyszaca powinna pytac,
      pytac i pytac...

      A ta pani doktor to by sie nasluchala ode mnie... Wiem, ze gebe mam niewyparzona
      i przedzej cos powiem niz pomysle, ale takim $^%#@^% sie naleza slowa prawdy.

      Az ciezko uwierzyc, ze zyjemy w 21 wieku sad

      Kania
      • m125 Re: Matka mniej istotna 01.09.06, 15:37
        wielu lekarzy w Polsce wychodzi z zalozenia, ze pacjentka nieuswiadomiona to
        lepsza pacjentka, bo mniej klopotow sprawia w mysl dewizy: im mniej wiesz, tym
        lepiej dla Ciebie. zatem mozesz pytac, ale nie musza Ci odpowiedziec, albo w
        lekcewazacy sposob i nie na temat. mysle, ze do tego dochodzi strach zwiazany z
        porodem i zaleznoscia od tego wlasnie personelu w sytuacji fizjologicznej,
        ktora nie jest codzienna..
        • lomre Re: Matka mniej istotna 01.09.06, 16:33
          Zgadzam siez przedmówczynią. Jestem nauczycielką i lekarze traktują nas jak zło
          konieczne a bo "upierdliwe", wszystko chcą wiedzieć, mają swoje mądrości na
          kążdy temat. Oczywiście nie wszyscy lekarze i nie do wszystkich pacjentek, ale
          to pokazuje, że wolą mieć milczące i słuchające kobiety, które nic nie mówią i
          o nic nie pytają.
          • kania_kania Re: Matka mniej istotna 01.09.06, 17:23
            Nie no, moment. Tak to moglo byc, gdy rodzilo sie samej, gdy bylo sie skazana na
            lekarzy, ktorzy byli. Teraz moge rodzic z kims, kto zadba o mnie, z polozna,
            ktora wie, z ktorym lekarzem jak postepowac.

            Qrcze, jak rodzilam syna - nie bylo takiej sytuacji (jakby nie bylo prawie 11
            lat temu). Lekarze, ktorych spotykalam (a w pierwszej ciazy troche sie nalezalam
            w szpitalu) byli pomocni, polozne traktowaly mnie jak czlowieka... Urodzilam
            silami natury, caly porod chodzilam... Nikt mnie nie przypinal do lozka... A nie
            mialam porodu rodzinnego, nikogo nie oplacalam... Dwa lata pozniej urodzilam w
            podobny sposob corke (z niewielka interwencja medyczna).

            Ciezko mi uwierzyc, w to co czytam. Przeciez jesli zapytam a lekarz mi nie
            odpowie, to moge zapytac jeszcze raz. A dopoki nie dostane wiazacej odpowiedzi -
            nie zgodze sie na nic. Jesli lekarz bedzie kazal podpisac, ze sie nie zgadzam,
            to podpisze, z adnotacja, ze sie nie zgadzam, bo nie otrzymalam wyjasnienia - po
            co.

            Nie rozumiem takiego podejscia - milczec, bo tak bedzie lepiej. Bedzie lepiej
            tylko wtedy, gdy lekarze beda wiedzieli, ze zadna kobieta nie pozwoli sobie nic
            zrobic dopoki nie otrzyma wyczerpujacych wyjasnien.

            Kania
    • mim288 Matka mniej istotna 19.09.06, 17:57
      jak sie to czyta i porówna ze swoja składką na NFZ to szlak trafia (przepraszam
      za wyrażenie). Takim lekarzom i pielęgniarkom nie dałabym z własnej woli ani
      złotówki choćby na chleb nie mieli (niech sie wezmą do roboty) i nie wiem czamu
      wszyscy musimy składac sie na utrzymanie takich ludzi, których z każdego
      normalnego miejsca pracy (nie utrzymywanego z podatków) wyrzuonoby z hukiem. To
      jest chore i tyle, jesli mamy taki personel medyczny to niech sobie cały
      wyjedzie do tej wytęsknionej zagranicy i chociaż krzywdy ludziom nie robi.
    • misia9944 Re: Matka mniej istotna 19.09.06, 18:12
      Tak teraz siedze i mysle ile ta kobieta musiala przejsc (przykre) sadtickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;31/st/20070213/dt/6/k/39e5/preg.png
    • roymiro1 Re: Matka mniej istotna 19.09.06, 18:17
      Czytając taki artykuł coraz bardziej rozumiem po co mąż lub inna bliska osoba
      przy porodzie-zmęczona, obolała też pewnie nie miałąbym siły walczyć z kimś kto
      ma się zająć moim dzieckiem i mną przez 2 doby. Przynajmniej wiem, że jeśli
      będzie coś nie tak to on będzie przy mnie i pomoże, zwróci uwagę i nie zostawi
      tak jak to robią niektóre szpital, położne czy lekarze. Mam nadzieję, że trafie
      na lepszych ludzi, którzy będą bardziej chętni do pomocy.
    • molowiak Re: Matka mniej istotna 19.09.06, 19:06
      No cóż dopuki będziemy pozwalały na takie traktowanie, doputy się ono nie
      zmieni, trzeba dbać o swoje interesy, zapytać "co mi tu pani wkłuwa i po co",
      chodzić do szkoły rodzenia (w Gdańsku są bezpłatne!). Jak można być taką
      "sierotą"? Gdzie był mąż tej pani?
      • marik19 Re: Matka mniej istotna 22.09.06, 16:45
        No tak poużywajmy sobie ,obrażajmy ludzi pracujących w tym szpitalu ale jaką
        mamy pewność ,że kobieta napisała prawdę?Ja tam rodziłam i nic co przeczytałam
        nie pasowało mi do ludzi tam pracujących.Jeżeli będę rodziła po raz drugi to
        tylko tam ,a i nie miałam opłaconej położnej.
        • sloneczko_02 Re: Matka mniej istotna 23.09.06, 02:28
          któraś z was napisała, że nie dała by sobie wkuć nic bez pozwolenia. Mi wkuwając
          powiedzieli, że to kroplówka na wzmocnienie. O Radości!!! - byłam tak
          wykończona, że przyjełam to z wdzięcznością!!! Tylko, że tam wstrzyknęli
          oxytocynę.... Myślę, ze kobieta napisała prawdę. Podobne teksty usłyszałam i ja
          przy-i-po porodzie. I to co ktoś tu napisał, i też powiedział mi mój mąż
          zaglądajac mimochodem na forum to i Niemowlę - TAK BĘDZIE w szpitalach dopuki
          MY, KOBIETY bedziemy się na to GODZIĆ.....A MILCZENIE oznacza ZGODĘ....
Pełna wersja