Ciąża mojej matki

24.08.06, 13:42
Tak tytułem anegdoty smile

Niedawno wpadła mi w ręcę karta chorobowa mojej mamy z jej pierwszej pracy (nie wiem dlaczego ją dostała), gdzie zanotowane są wyniki badań okrssowych, zwolnienia itp.

Miała 21/22 lata.
Z jej opowiadań wiem, że w ciąży ze mną była 1 raz (słownie jeden raz) u ginekologa - by potwierdzić, że codzienne wymioty to nie zatrucie pokarmowe, ale ciąża. Bo ja byłam na początku zatruciem pokarmowym wink

Z karty pracowniczej wynika, że w ciągu dziewięciu miesięcy była 1 raz (słownie jeden raz) na zwolnieniu lekarskim - przed Bożym Narodzenie bolało ją gardło i dostała dwa dni zwolnienia. Pracowała do dnia porodu (ale pracę miała biurową, a do pracy 5 minut piechotą).

Z OM urodziłam się w 42 tygodniu, ale moja mama się nie przejmowała, bo wg jej wyliczeń przyszłam na świat dokładnie w sam raz.


Podziwiam ją, bo ja bym tak chyba nie potrafiła. A ona dziwi się, że 1-2 razy do roku łapię przeziębienie, grypę (nie licząc problemów z pęcherzem, itp) i jakieś słabowite pokolenie jestem.
    • an_ni Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 13:47
      tak to kiedys bylo smile

      PS a tobie Lilith gratulowac?
      • lilith76 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 13:51
        W dwa lata później był już pewien postęp, bo w ciąży z moim bratem była dwa razy u gina: raz żeby potwierdzić i drugi raz kontrolnie w 38 tygodniu (gin wysłał ją karetką do szpitala, bo stwierdził początek porodu).


        Jestem na forum towarzysko smile
        Chyba, że to nie nierozregulowany cykl, ale na 96% rozregulowany.
        • an_ni Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 14:14
          nie wiem ile razy moja mama byla u lekarza bedac w ciazy
          ale wiem że z czestymi juz skurczami poszla na piechote z pracy do domu zeby
          sie spakowac i ponownie na piechote poszla do szpitala (razem z 5 km)
          autobusy zapchane wtedy bywaly wink
          a na porodowce zdrzemnela sie az obudzila ja polozna mowiac pani nie spi bo
          zaraz rodzic bedziemy ... a obok darla sie 2 razy mlodsza cipcia
          • nchyb Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 15:29
            > a na porodowce zdrzemnela sie az obudzila ja polozna mowiac pani nie spi bo
            > zaraz rodzic bedziemy ... a obok darla sie 2 razy mlodsza cipcia
            ta młodsza cipcia do określenie Twoje, czy szanownej mamusi? Może ta mlodsza
            cipcia bardziej ciepriała niż Twoja mama. Różne są granice odczuwania bólu,
            różne jest też natężenie skurczy itp itd. Zastanawia mnie zawsze, dlaczego tak
            wiele kobiet o innych kobietach z lekceważeniem i pogardą się wyraża... Czy
            same przez to czują się lepsze? Bo nie darły się tylko spały?
            • ola33333 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 15:46
              Alez ta cipcia to przeciez pieszczotliwie ! Caly wpis o mamie co prawie porod
              przespala bardzo mi sie spodobal smile Tez bym tak chciala.
              Moja mama to mi opowiadala, ze darla sie najglosniej na calej porodowce. I jak
              jej polozna powiedziala: co sie Pani tak drze ? to odpowiedziala:
              dre sie, bo MUSZE. I juz

              Dziewczyny, wyluzujmy sie troche..
              • nchyb Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 16:40
                ja nie odebrałam tego pieszczotliwie. Pani tu poród przesypia spokojnie, a obok
                jakaś głupia małolata się drze, jakby nie można po cichu rodzić. Tak ja
                odebrałam tekst o młodocianej cipci...

                A co do darcia się. Przy pierwszym porodzie bardzo mnie bolało i krzyknęłam.
                Jedna z pooznych mnie objechała, że krzykiem przeszkadzam innym, bo tu kobiety
                rodzą.
                Zresztą, nie chce mi się pisać, więc wkleję to co rok temu napisałam:

                Rodziłam po raz pierwszy, rady ze szkoły rodzenia o kant d..py można było
                potłuc, bo oddychanie przy krzyżowych nie pomagało. No więc zajęczałam sobie
                raz i drugi, raczej nie głośno. Ale w każdym bądź razie nie wyłam przeraźliwie.
                Sala na 6 łóżek porodowych, parawany takie, że wszystko widać, wszystkie
                leżymy, jedne rodzą, inne jęczą. Więc jeknęłam i ja. No to połozna jedna na
                mnie z krzykiem, że czemu jęczę i przeszkadzam, czy nie widzę, że tu inne
                kobiety rodzą. W pierwszym momencie mnie zatkało, w drugim jej że ja też tu na
                poród wpadłam, a nie gotować obiadek. Babę zatkało, lekarz i kilka rodzących
                się roześmiało i później już jakoś poszło...
                • an_ni Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 21:26
                  masz racje cipcia nie bylo pieszczotliwie a za to specjalnie na to forum wink
    • spa76 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 13:57
      moja mama mówiła z kolei, że nie było testów ciążowych i lekarze, żeby
      stwierdzić, czy to ciąża jest powodem braku miesiączki robili zastrzyki z
      progesteronu - brak okresu po takowym z dużym prawdopodobieństwem oznaczał
      ciążę. jak pewnie niektóre wiedzą wcale niekoniecznie to oznacza ciąże, a i
      duże wahania poziomu progesteronu we wczesnej ciąży to też raczej nic dobrego.

      teraz mama kompletnie nie przejawia tendencji do pouczania mnie w kwestii ciąży
      i opieki nad dzieckiem - powiedziała, że w ciagu kilkunastu lat od jej
      ostatniej ciąży tyle się zmieniło, tyle nowych teorii, sprzętu, przedmiotów do
      obsługi malucha, że lepiej będzie jak sobie porozmawiam z koleżankami i książki
      poczytam.
      • lemurka3 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 14:12
        Moja mama mówi ze wiem na temat ciąży dużo wiecej niż ona wiedziała nawet przy
        drugim dziecku tzn na tym etapie ciąży bo co ja mogę wiedziec o porodzie kiedy
        jestem w 13 tc. Testów nie było, nie było usg, takich fajnych forów smile. Ja sporo
        czytam książek o ciąży, często w necie, szczegółowo pytam lekarza. Kiedy moja
        mama poszła na pierwsza wizytę do gina będa c w drugiej ciąży gin zapytał
        "rodzimy czy usuwamy?" - myślałam ze padnę jak to usłyszałam, ja bym chyba
        zbluzgała takiego gina zresztą w naszych czasach takie pytanie by nie padło.
        • amoniaaa Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 14:26
          mojej mamie jak była ze mną w ciąży też tak powiedział lekarz sad
          I chciałam jeszcze dodać że jak moja teściowa była pierwszy raz w ciąży z moim
          mężem, to ani razu nie była u lekarza, tylko już potem na salę porodową
          prosto.. Byłam w szoku. Ale szczerze mówiąc, rozważne to to nie było sad
        • ola33333 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 14:31
          tak, to byly inne czasy.
          Moja mama mowi mi tez, ze ja teraz wiem o wiele wiecej o ciazy niz ona wtedy.
          Ona nigdy nie lubila czytac medycznych tematow, dlatego chodzila tylko do
          lekarza na kontrole tak jak kazali. Cala ciaze sie swietnie czula.

          Moja malutka chudziutka mama z wielkim brzuchem pracowala az do porodu. W
          sobote 22.12 byla jeszcze w pracy, a byla wtedy majstrem na budowie i odrabiala
          jakis tam dzien z przerwy miedzy swietami a nowym rokiem (tak, tak wtedy
          jeszcze bylo odrabianie w soboty). Ja urodzilam sie w niedziele rano z pozycji
          dupka do dolu. Ginekolog polozyl sie jej na brzuch i mnie wypchnal. Po 3 trzech
          dniach moja mamuska byla znowu w formie i chudziutka jak zawsze.

          My to chyba faktycznie jakies slabsze pokolenie jestesmy, albo sie rozczulamy
          nad soba..

          Pozdrawiam serdecznie !!
          • nchyb Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 15:28
            > My to chyba faktycznie jakies slabsze pokolenie jestesmy, albo sie rozczulamy
            > nad soba..
            Ani słabsze, ani bardziej rozczulające się...
            Za to więcej z nas rodzi zdrowe dzieci i przeżywa wraz z dziećmi te porody...
      • dorotka.k1 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 14:21
        To masz naprawdę dużo szczęścia. Moja mama to uwielbia się wymądrzać na każdy,
        powtarzam każdy, temat, a jeśli chodzi o ciążę, to po usłyszeniu radosnej
        nowiny zaczęła już po 5 min. A od mojego urodzenia minęło już 30 lat z okładem
        (rodzeństwa nie mam).
        Zawsze mnie złościło to wymądrzanie się i udzielanie wszystkim dobrych rad, o
        które nie proszą, ale teraz to już doprowadza mnie do szału. Od razu mam ochotę
        rzucić słuchawką i wrzasnąć, że nie mam 15 lat. We wszystko się wtrąca, bo
        uważa, że ma prawo, bo ja jestem jej córka. Swojej siostrze też umila życie
        truciem, że tego jej nie wolno, a tamto musi.
        A jak zaczyna do mnie protekcjonalnie: "dzieciaku" to mam pianę na pysku.
        • eliszka25 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 14:42
          o takie szczegoly mojej mamy nie pytalam, chyba przy najblizszej okazji zapytam.
          wiem za to, ze z wszystkich jej dzieci, a urodzila 8, tylko moj 2 lata mlodszy
          brat doczekal terminu. wszystkie inne rodzily sie szybciej. nie bylismy
          wprawdzie wczesniakami, ale tak tydzien, 2 przed terminem sie rodzilismy. no i
          wszyscy bylismy raczej mali, bo w granicach 2-3 kg a zarowno moja mama, jak i
          tata sa wysocy i wcale nie jacys specjalnie chudzi. ja np. wazylam rowne 2 kg.
          wedlug wyliczen mojego lekarza nasz maluszek tez nie powinien wazyc wiecej niz
          3300 g. mam nadzieje, ze to sie sprawdzi smile
    • superktosia Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 15:09
      ja tylko wiem od mojej ze poszla na pierwsza wizyte do gina dopiero w 4
      miesiacu ciazy smile a pozniej jak jej robili badania to na co drugim miala anemie
      i kazali jej brac akies tablety a ona oczywiscie ich calkowicie olewala. Ja
      urodzilam sie zdrowa i nie najmniejsza(3300) smile
    • dorotka.k1 słabe pokolenie 24.08.06, 15:15
      A może my jesteśmy takim słabym pokoleniem dlatego właśnie, że nasze mamy nie
      miały należytej opieki w ciąży?
      • spa76 Re: słabe pokolenie 24.08.06, 15:32
        a czy my jestesmy słabe pokolenie? ja tez się dobrze czuje i nie narzekam smile)

        pewnie jemy bardziej przetworzone jedzenie, rzadziej pracujemy fizycznie,
        chodzimy pieszo - to robi swoje, mamy alergie, jesteśmy mniej wytrzymałe.
        myślę, że one też czeto miały różne komplikacje - skracające się szyjki, złą
        morfologię, czy roniły w pierwszych tygodniach, ale często nawet o tym nie
        wiedziały. podejrzewam, że wiele choróc czy zaburzeń wystepuje od dawna tylko
        kiedys nie były diagnozowane.

        na pewno na skutek dużo wiekszej wiedzy jesteśmy bardziej znerwicowane - wiemy
        więcej o zagrożeniach, mamy swoje wyobrażenia idealnej ciąży, porodu - u nich
        było tak jak było, nie wiedziały, że lekarz źle zrobił to czy tamto, rodziły w
        rejonowym szpitalu.
      • nchyb Re: słabe pokolenie 24.08.06, 15:32
        naprawdę czujecie się takie słabsze? Nie jesteśmy słabsze. Przeżyłyśmy nie
        najlepsząopiekę lekarską, czyli jesteśmy silne. Bo te słabsze po prostu
        poumierały i były poronione. Tylko najsilniejsze zazwyczaj przetrwały tę
        niefrasobiwość.
        przy okazji, czy wiecie, że właśnie w tamtych czasach, naszych mam, czasem
        młodszych babć, dość popularne ponoć było potwierdzanie ciąży za pomocą zdjęć
        RTG?...
      • ola33333 Re: słabe pokolenie 24.08.06, 15:34
        A mi sie wydaje, ze to raczej wychodzi zanieczyszczenie srodowiska,
        konserwanty, pestycydy w jedzeniu itd. Jak patrze ile teraz ludzi ma alergie..
        • nchyb Re: słabe pokolenie 24.08.06, 15:40
          zanieczyszczenie swoje robi na pewno, ale dawniej też wielu miało. Skaza
          białkowa np., znam mnóstwo dorosłych z takowym czymś. Wselki8e łojotokowe i
          atopowe zapalenia skór - teraz norma, a okazuje sę, że dawniej też, tylko nie
          pisało się o tym powszechnie...
          I naprawdę, tylko silniejsze osobniki przeżywały, wystarczy statystyki na temat
          śmiertelności niemowląt w różnych okresach poczytać... I śmiertelności położnic
          przy porodach też...
          • ola33333 Re: słabe pokolenie 24.08.06, 16:19
            Uwazam, ze pokolenie naszych mam bylo bardzo dzielne. A jeszcze ten kryzys z
            lat 80-tych, kolejki, nawet podpasek nie bylo..

            A nasze babcie, to juz w ogole.. Moja to rodzila moja mame w 44r, dziadek byl
            na wojnie, a potem jeszcze musieli isc ze wschodu na ziemie odzyskane..

            Patrzac z takiej perspektywy to na prawde nie powinnismy narzekac.
            • lilith76 Re: słabe pokolenie 24.08.06, 16:31
              Moja babcia używała w czasie okresu pranych codziennie szmatek. A ja czasami czytam w necie o dziewczynach używających tamponów, bo 3 mm podpaski potwornie uwiera.
              Sama jeszcze pamiętam koszmarne czasy waty w majtkach.
              • nchyb Re: słabe pokolenie 24.08.06, 16:50
                ja pamiętam czasy waty na kartki. Okres właśnie dostałam, mama w szpitalu była,
                przydziału nie załatwiła a sprzedać bez tego nie chcieli...
                W latach 80-tych podpasek jeszcze nie było, nie dlatego, ze kryzys, ale one
                dopiero wchodziły w użycie. Pierwsze to była taka wata w siateczce, bez żadnego
                kleju. Odjazd pełen kiedy przy chodzeniu czuło się podjeżdżającą do góry po
                plecach smile

                A ja tampony sobie chwalę nie dlatego, że mnie podpaski uwerają, ale dla mnie
                wygodniejsze.

                A tak przy okazji. Nie gloryfikujmy tak bardzo tych dawnych czasów. Tak było,
                bo innego wyjścia nie było. Przeciez można się chować bez pralek, słoiczków,
                podpasek, USG itp itd. I czy to lepiej? Nie. Po prostu przeżyją najsilniejsi. A
                nie o to chyba nam chodzi.
                Przeciez przed laty zyło się i bez prądu i bez bieżącej wody. I się jakoś zyło,
                ach jacy ci ludzie byli dzielni. Ale nie zapominajmy przy tym, że średnia
                długości życia była wtedy co najmniej dwa razy krótsza...
                • lilith76 Re: słabe pokolenie 24.08.06, 16:53
                  Nie gloryfikuję.
                  Widzę tylko jak łatwo uznać za oczywiste pewne zdobycze cywilizacji smile

                  Gdyby mnie teraz ktoś przeniósł 100 lat wstecz i zrobił ciężarną, to na myśl o porodzie wylądowałabym w psychiatryku ze strachu big_grin
                  • nchyb Re: słabe pokolenie 24.08.06, 16:55
                    no co Ty w psychiatryku? Na samą myśl o psychiatryku sprzed 100 lat robię się
                    chora smile

                    Urodziłabyś. I albo byście przeżyli, albo nie...
                    • lilith76 Re: słabe pokolenie 24.08.06, 16:58
                      > Urodziłabyś. I albo byście przeżyli, albo nie...

                      No właśnie...
                      smile
    • budzik11 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 16:52
      Ja wprawdzie chodziłam do lekarza regularnie jak Bóg przykazał, ale na
      zwolnieniu w ciąży nie byłam ani jednego dnia (słownie: zero), pracowałam do
      ostatniego dnia, nawet jak mi czop śluzowy zaczął odchodzić rano w poniedziałek,
      to założyłam podpaskę i poszłam do pracy. I byłam normalnie w pracy 8 godzin
      (też biurowa) + 1,5 godz. dojazdu w jedną stronę pociągiem i autobusem. A
      nastepnego dnia o 11 rano, po 4 godzinach porodu, trzymałam córcię smile
      A w ogóle to w całym swoim zyciu (pracuję 10 lat) raz tylko byłam na zwolnieniu
      jak skręciłam noge w kostce i nie mogłam chodzić.
      Słabe pokolenie???????????
      • ola33333 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 17:08
        Podziwiam Twoje konskie zdrowie. A ja siedze od poltora tygodnia na zwolnieniu
        ze wzgledu na przeziebienie. Moj kaszel to chyba pol domu obudzil w nocy. Taki
        cherlak ze mnie.. Ale juz prawie zwalczylam domowymi sposobami bez chemii !
        • antyka Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 21:35
          a ja nie rozumiem...
          podziwiam za co?
          ale serio, nie wiem, o co chodzi, tak naprawde

          ja na zwolnieniu bylam dwa dni, bo zlapalam paskudne przeziebienie,
          nawet jak mialam zapalenie ucha tez chodzilam do pracy...
    • agga28 Re: Ciąża mojej matki 24.08.06, 21:43
      Moja mama od 2. miesiąca ciąży do dnia porodu krwawiła ale cały czas chodziła
      do pracy, bo nikt nie wpadł, żeby położyć ją do szpitala albo kazać leżeć i się
      nie ruszać. W połowie ciązy miała rozwarcie jak do porodu, poszła do szpitala
      ale nie chciała leżeć na korytarzu (a tylko tam mieli miejsca) więc wróciła do
      domu i przyszła rano następnego dnia. Lekarz był szczerze zdziwony, że jeszcze
      nie poroniła! Zaszyli ją i wróciła do pracy! I tak do końca - 2 tyg przed
      terminem porodu dostała krwotoku, straciła przytomność i obudziła się ze
      śpiączki po ok. 10 dniach. Mnie wyciągnęli 10 dni wcześniej (ważyłam 3750 + 10
      pkt).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja