lilith76
24.08.06, 13:42
Tak tytułem anegdoty
Niedawno wpadła mi w ręcę karta chorobowa mojej mamy z jej pierwszej pracy (nie wiem dlaczego ją dostała), gdzie zanotowane są wyniki badań okrssowych, zwolnienia itp.
Miała 21/22 lata.
Z jej opowiadań wiem, że w ciąży ze mną była 1 raz (słownie jeden raz) u ginekologa - by potwierdzić, że codzienne wymioty to nie zatrucie pokarmowe, ale ciąża. Bo ja byłam na początku zatruciem pokarmowym
Z karty pracowniczej wynika, że w ciągu dziewięciu miesięcy była 1 raz (słownie jeden raz) na zwolnieniu lekarskim - przed Bożym Narodzenie bolało ją gardło i dostała dwa dni zwolnienia. Pracowała do dnia porodu (ale pracę miała biurową, a do pracy 5 minut piechotą).
Z OM urodziłam się w 42 tygodniu, ale moja mama się nie przejmowała, bo wg jej wyliczeń przyszłam na świat dokładnie w sam raz.
Podziwiam ją, bo ja bym tak chyba nie potrafiła. A ona dziwi się, że 1-2 razy do roku łapię przeziębienie, grypę (nie licząc problemów z pęcherzem, itp) i jakieś słabowite pokolenie jestem.