m_wiatro
02.09.06, 19:11
Witam wszystkie oczekujące! Nareszcie urodziłam mojego synka Huberta. Bardzo
lubiałam czytać rażenia dziewczyn po porodzie więc opiszę również swoje.
Wszystko zaczęło się w dzień terminu porodu - 17.08. Jeszcze rano byłam na
wizycie u gina i dowiedziałam się, że nie dzieje się kompletnie nic - szyjka
długa, 0 rozwarcia. Dr zaprosił mnie na wizytę za tydzień

Tego samego dnia,
przed 23:00 dostałam delikatnych skórczy - jak przy miesiączce, po czym
poczułam jakby coś we mnie pękło. Po jakimś czasie po mocniejszym już skurczu
odeszły mi wody - nie wszystkie na raz oczywiście. Wiedzieliśmy już, że się
zaczęło. Skurcze praktycznie od razu były regularne. Wody wyciekały dość
obficie więc pojechaliśmy do szpitala. Tam stwierdzono rozwarcie zaledwie na
opuszek, odszedł mi też czop. Przewieziono mnie na salę obserwacyjną, a po
kilku godzinach na salę do porodu rodzinnego. Miałam bardzo silne i częste
skurcze ale rozwarcie postepowało bardzo powoli. Rodziliśmy 13 godzin. Nie
obyło się bez dolarganu x 2 oraz wsparcia męża. Podczas porodu dużo też
chodziliśmy, co neutralizowało trochę ból. Druga faza porodu była
niesamowicie bolesna i trudna, już na początku lekarki stwierdziły że będzie
ciężko. Skończyło się na wyciskaniu małego i oczywiście nacięciu krocza.
Potem juz poszło szybciej. Mały urodził się z wagą 3610g, długi na 56cm. W
szpitalu spędziliśmy aż tydzień bo Hubert miał problemy z odśluzowaniem się i
przewieziono go na oddiał opieki pośredniej. Na szczęście wszystko dobrze się
skończyło i 24.08 opuściliśly klinikę. Dodam że rodziłam w szpitalu na Polnej
w Poznaniu i wbrew większości opinii o tym miejscu chciałam napisać, iż
jestem bardzo zadowolona zarówno z opieki na porodówce jak i na położnictwie.
Na tm pierwszym wszyscy byli niesamowicie mili i pomocni, nie ograniczali
swobody każąc leżeć w bezruchu, wręcz przeciwnie zalecali chodzenie,
pokazywali jak złagodzić ból. Na tym drugim położne były zawsze skore do
pomocy, na każde wezwanie dzwonkiem przybiegały w ciągu kilku sekund. Za nic
nie płaciłam (z wyjątkiem sali do porodu rodzinnego), nie miałam położnej ani
lekarza i wszystko było tak jak powinno - w miarę możliwości oczywiście. Z
czystym sumieniem polecam ten szpital. Ja mam jak najbardziej pozytywne
wspomnienia. Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy i zapewniam że mimo bólu -
który bardzo szybko odchodzi w niepamięć - poród to piękne przeżycie, a
zwłaszcza moment gdy cieplutkie dzieciątko znajdzie się tuż po porodzie na
brzyszku mamy. Powodzenia!!!