agusia19-84
05.09.06, 09:46
30 sierpnia, 12 dni po terminie, przyszła na świat Noemi

To moje pierwsze
dziecko a sam poród do końca życia będe wspominać jako najbardziej
niesamowite doświadczenie jakiego tylko może zaznać człowiek. Poród miałam
ciężki... właściwie jego końcówke... jakieś ostatnie 3 godz. Wszytko zaczęło
się o 19 we wtorek, kiedy poczułam delikatne skurcze. Nie byłam pewna czy to
to ale po podłączeniu KTG okazało się że zaczynamy

O 23 byłam już na
porodówce. Rodziłam z mamą ale zadzoniłam po nią dopiero po 4 nad ranem, bo
nie było sensu żeby siedziałą przy mnie całą noc. Wcześniejsze skurcze
przyjmowałam z uśmiechem, cieszyłam się że wreszcie boli i niedługo zobacze
moją córeczke. Kiedy przyjechała moja mama skurcze były już naprawde silne.
Dziewczyny gdybym tam była sama to chyba bym nie dała rady. Mama tak bardzo
mi pomagała. Czuąłm się bezpieczniej, ona po prostu wiedziała czego mi
trzeba. Robiła mi zimne okłady, przemywała twarz, podawała wodę, okrywała
kołdrą jak było mi zimno, głaskała po włosach a w trakcie skurczy odsuwała
się i czekała aż miną bo wtedy nie chciałąm żeby mnie ktokolwiek dotykał.
Podczas skurczy partych także tak bardzo pomogła... podkładała całą rękę pod
moje plecy i kark i dociskała przez co było mi dużo łatwiej przeć. Córcia
według USG na dwa dni przed porodem ważyła 2700g. Nikt się nie dziwił bo
byłam bardzo drobna, miałam mały brzuszek i byłąm bardzo wąska w biodrach. A
tu niespodzianka. Mój skarb ważył 3810g i 56cm. Poód skończył się pęknięciem
pochwy i byłam zszywana pod narkozą. Bez nacięcia krocza też by się raczej
nie obeszło

Zaraz po wybudzeniu gdy zostałam przewieziona na salę,
poprosiłam aby przywieziono mi malutką. Zazawyczaj przywożą dzieciątko na
salę i tam już zostawiają jak mama może sama wstawać. No więc wstałam i
poszłam do łazienki

Córcię dostałam i oddawałam tylko do kąpieli i na
badania. Teraz jesteśmy w domku, malutka zdrowa i śliczna a mama jeszcze
trochę obolała ale opłacało się

Wszystko jest do przeżycia, ale w moim
przypadku nieoenioną rolę odegrała mama. Dlatego dziewczyny, bez skrępowania
decydujcie się na porody rodzinne. Jeśli nie z mężem czy ojcem dziecka, to na
mame przyjaciółkę albo kogokolwiek bliskiego, komu ufacie. (wszelkie
skrępowanie czy jakikolwiek wstyd przechodzi pod koniec porodu

)