Szpitalna paranoja

05.09.06, 11:09
Mam wrazenie, ze Antyka ma racje - niektorym w ciazy rzuca sie na mozg.
Chociazby watki o tym:"czy 2 dni po terminie klasc sie do szpitala"(choc
termin jest calkowicie orientacyjny, a wiekoszosc kobiet nie wie kiedy
zachodzi w ciaze), albo:"idz rodzic do szpitala bo mi sie stalo to, to i to"
(tylko ze przypadki wymienianych przez autorke watku powiklan sa bardzo zadkie
- i wlasciwie wieksza jest szansa ze dzieciak zlapie jakies zakazenie w
szpitalu, lub bedzie niedotleniony ze wzgledu na fantastyczna szpitalna
pozycje do porodu na pol-lezaco).
Mam wrazenie, ze w polsce lekarz to bardziej szaman, ktory sama obecnoscia ma
ulatwic porod (watki o tym zeby oplacic lekarza prowadzacego).
Czy z okresem jak sie spoznia o dzien od terminu tez od razu lecicie do
lekarza?(wiadomo ciaza to powazniejsza fizjologia, ale wystarczy sie
skonsultowac, a nie klasc sie do szpitala), Czy lecicie do laryngologa z
zapaleniem spojowek(no bo taki jest mniej wiecej sens oplacania lekarza do
porodu - gdzie bardziej przyda sie sensowna, delikatna i wyrozumiala polozna)?
Pozdrawiam ula
Ps. na prawde wiekszosc ciaz to jest fizjologia, a stresem wokol niej mozecie
jej zaszkodzic
    • malgosiek2 Re::-)))))))))))))))))))))))))) 05.09.06, 14:32
      Nic dodać nic ująć.
      Pzdr.Gosia
    • eyes69 Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 14:42
      Mnie sie wydaje, ze tak reaguja kobiety, ktore sa nieprzygotowane do tego zeby
      byc w ciazy.
      • deela niekoniecznie 05.09.06, 15:44
        ja psychicznie zupelnie nie bylam przygotowana do ciazy a jakos radze sobie z nia swietnie nie zadajac glupich pytan czy to a tamto szkodzi dzidzi????
        raz popelnilam przez CiPy gafe i zapytalam gina czy mozna farbowac wlosy w ciazy (przed Ci.. w zyciu by mi do glowy nie przyszlo, ze nie mozna) a on mnie wysmial zwyczajnie
        wiec nie ma co wariowac i przesadzac od ciazy to juz raczej nikt nie umiera smile)))
        a swoja droga mysle ze te kobiety ktore non stop tu panike sieja to sa zwyczajne histeryczki i zapewne w kazdym aspekcie zycie
        wspulczujem ich dziecią i menrzom
        • eyes69 Re: niekoniecznie 05.09.06, 15:48
          Nie chodzilo mi o nie gotowosc psychiczna czy fizyczna, tylko o dojrzalosc
          raczej.

          Bo do tej kwestii trzeba podejsc z dojrzaloscia - nawet jesli ciaza nie byla
          planowana.
          • aintha zgadzam się z deelą 05.09.06, 16:21
            to nie chodzi o przygotowanie.. o dojrzałość również nie (bo część nigdy nie
            dojrzeje), to jest po prostu taki typ ludzia, który do każdej rzeczy podchodzi w
            ten sposób smile
            ------------------------------
            Nasza Fasolka
            Fasolkowo-Filmowo
            • eyes69 Dzieki dziewczyny ;) 05.09.06, 16:29
              To teraz moj swiat padl... wink
              Napewno jakas czesc z tych kobietek jest niedojrzala czy po prostu glupia
              dlatego tak reaguje.

              No bo jak mi wytlumaczycie to, ze baba ma jakis problem (np. zaczyna
              plamic/krwawic) i zamiast leciec do lekarza to siedzi na forum i glowkuje czy
              moze powinna cos z tym zrobic... wink
              • aintha Re: Dzieki dziewczyny ;) 05.09.06, 16:45
                nie wiem - to sie nazywa panikarstwo. Normalnie można w nie wpaść raz w miesiącu
                (jak sie ma ZNPM big_grin), ale widocznie w ciąży jest to stały stan w niektórych
                przypadkach big_grin
                ------------------------------
                Nasza Fasolka
                Fasolkowo-Filmowo
    • jufta Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 14:50
      Dużo prawdy, ale to nie zmienia faktu, że i tak warto poczytać te paranoje, czy
      jak to zwiesz, bo przynajmniej wiesz, z czym możesz się spotkać, nie tylko z
      jakimi przykładami chorób czy komplikacji, ale także ludzkich postaw. Histeria
      na przykład. W szpitalu bardzo częste i chyba trzeba do tego przywyknąć.
      • eyes69 Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 14:57
        Mnie dziwi to, ze niektore kobiety w bardzo waznych kwestiach zamiast isc po
        rade do swojego lekarza, szukaja pomocy tutaj... Moze uwazaja, ze lekarz wie
        mniej? wink

        Albo zakladaja glupie tematy, zamiast wpisac w wyszukiwarce to co chca
        znalezc...
        • aintha Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 16:24
          one nie tylko nie wybierają się do lekarza, gorzej jest jak kweistionują jego
          zdanie... Kurcze - to jest przerażające: "Lekarz dał mi pigułki i kazał zażywać,
          czy one nie zaszkodzą?" Ech szkoda słów...
          ------------------------------
          Nasza Fasolka
          Fasolkowo-Filmowo
        • bacha1979 Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 09:12
          eyes69 napisała:

          > Mnie dziwi to, ze niektore kobiety w bardzo waznych kwestiach zamiast isc po
          > rade do swojego lekarza, szukaja pomocy tutaj... Moze uwazaja, ze lekarz wie
          > mniej? wink
          >
          Też czytam czasem i się zastanawiam-jak wybierały learza, skoro mu nie ufają...
          Albo nieprzemyślany wybór, albo głupota.
    • mim288 Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 15:30
      sensowna i delikatna położna na niewiele sie zda, gdy trzeba będzie szybko
      podjąć deyzję o cc, nie zadecyduje też o podaniu znieczulenia ani lekarstw w
      razie potrzeby, bo o tym decyduje lekarz (co wynika po prostu z przepisów).
      Ujmując rzecz może dosadnie,nawet jak idę do fryzjera to chcę wiedzieć, że to
      fachowiec do którego mam zaufanie, jak ktoś ma decydować o zdrowiu mojego
      dziecka i moim to też chcę wiedzieć, że nie jest człowikiem, który minął się z
      powołaniem, więc uważam że posiadanie "swojego" lekarza jak najbardziej ma sens.
      • moreno500 Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 16:24
        ta położna ma za zadanie wezwać lekarza, gdy zajdzie taka potrzeba
        • antyka Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 16:42
          no przesadzaja, popelniaja wacik, ze maja to/ siamto/ owamto i od razu pedza do
          szpitala, nastraszone odpowiedziami innych zestresowanych dziewczyn,
          biegna, malo, co butow nie pogubia
          a potem wracaja uspokojone, ze wszystko z dzieckiem jest ok.
          a potem popelniaja wacik: czy ten stres nie zaszkodzi mojej dzidzi

          jest taka grupa osob, ktora lubi sie stresowac i juz
          i to ona nakreca atmosfere grozy na cipie
      • vercueil Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 16:35
        Przed porodem zapytalam mojego lekarza, czy sugerowalby pobecnosc lekarza przy porodzie - a on
        odpowiedzial, ze dodatkowe oplacanie za jego obecnosc to rzcze zupelnie zbedna, w polozne na
        pewno zajma sie mna tak, jak powinny.
        A co do decyzji o cc - w moim przypadku polozna, ktora byla przy mnie powiedzial lekarzowi
        dyzurujacemu, ze cc jest potrzebne, a on zbagatelizowal to stwierdzajac, niech jeszcze dziewczyna
        poprobuje...a probowac nie bylo co, bo po 16 godzinach skurczy nie mialam wcale rozwarcia. To
        polozna byla przy mnie i to ona wymogla na lekarzu, zeby zbadal mnie dokladnie. To poloznej moj
        maluch zawdziecza, ze zyje.
        A co do smiesznych tematow na tym forum...nudno byloby bez nich!
    • ulkaz Re: Szpitalna paranoja 05.09.06, 19:20
      a te lubie najbardziej: "mam plamienie co robic pomozcie HELP", ale nie ruszy 4
      liter z przed kompa i nie pojdzie do lekarza (czy mi sie wydaje czy jakby poszla
      na zwykly ostry dyzur to by ja musieli obsluzyc?) albo nie zadzwoni na
      informacje medyczna i sie nie dowie.
    • efidorek Re: Szpitalna paranoja 06.09.06, 18:34
      Sądzę, że ta paranoja to wynik informacyjnego bełkotu, który nas zalewa w
      dzisiejszych czasach. Wszelkiego rodzaju media próbują wcisnąć nam w nadmiarze
      różne "straszne" historie, "mądre" porady i inne tego typu bzdury, a taka
      ciężarna, która nasłucha się i naczyta tych wszystkich "mądrości", musi być
      naprawdę wyjątkowo odporna psychicznie i musi mieć bardzo analityczny umysł i
      sceptyczną naturę, żeby nie oszaleć od tego bełkotu. Na własym przykładzie mogę
      powiedzieć, że przed ciążą miałam bardzo mało do czynienia ze służbą zdrowia i
      choć wiem, że to absurdalne nastawienie, ale przed porodem najbardziej boję się
      tego, że ktoś coś sp... (delikatniej mówiąc popełni błąd w sztuce lekarskiej).
      A skąd ten strach? - na pewno nie wynika z moich doświadczeń, pewnie za dużo
      się nasłuchałam i naczytałam o tych "potwornych" lekarzach, którzy tylko "biorą
      w łapę", olewają pacjentów, albo piją w pracy. Niby człowiek jest rozsądny a
      jednak...
    • msren Re: Szpitalna paranoja 06.09.06, 20:25
      A ja mysle, ze jestescie niesprawiedliwe. Owszem sa watki mniej lub bardziej
      powazme, albo wrecz glupie, ale nie znaczy to, ze ich autorki to panikarami,
      albo idiotkami. Dziewczyny szukaja tu wsparcia i czuja sie bezpieczniej,
      wiedzac, ze inne kobiety przezyly to samo i wszystko dobrze sie skonczylo.
      Czasem jest to zwykla niewiedza, czasem potrzeba podzielenia sie z innymi
      swoimi problemami i sadze, ze opinie na forum nie sa ich jedynym zrodlem wiedzy
      o ciazy, ale jedynie "uspokajaczem".

      No i nikt nie ma obowiazku czytania ani odpowiadania na posty!!!

      • jesienna100 Re: Szpitalna paranoja 06.09.06, 20:51
        jak mozna nie miec paranoi w kraju w ktorym w jednych z lepszych szpitali
        warszawskich w ciagu kilku dni umiera 8 noworodkow z powodu...braku higeny i
        zakazenia sepsa...nie wiem ale wydaje mi sie ze 9 miesiacy blogiego spokoju nie
        kazdej kobiecie jest dane..sa takie ktore maja wrodzony optymizm a sa takie
        ktore beda sie martwily na zapas i nie tylko w ciazy ale w kazdej swerze
        zycia..okej, ciaza jest fizjologia jak katar ale powilkania i konsekwencje sa
        diametralnie rozne, nie mozna kogos ganic ze sie boi bo to jakbys krytykowala
        rudego ze nie jest brunetem, rodzimy sie tacy a nie inni. ot.
    • heca7 Re: Szpitalna paranoja 06.09.06, 21:23
      Pamiętam wątek, w którym jedna pani radziła drugiej,że skoro ma chyba zapalenie
      pęcherza to nie wolno na to nic brać, bo w ciązy nic nie wolno. Jedyne co może
      zrobić to włożyc sobie słoik z gorącą wodą między nogi.Mój urulog padł ze
      śmiechu.Jak miałam to samo stwierdził, że to trzeba leczyć nawet w ciąży i
      podał mi antybiotyk. Pomogło a mój ginekolog go w pełni poparł. Co oczywiście
      nie oznacza, że lekarz jest wyrocznią a dziewczyny na forum zawsze nawiedzone.
    • lolinka2 Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 08:58
      ulkaz, popieram w pełni
    • mika99 wiadomo skąd ta paranoja!!!!! 07.09.06, 11:02
      ja nie potepiam osób wpadających w paranoje bo lepiej sie o głupoty pytać niz
      sie stresować czy sie dobrze robi ale nie to chciałam napisać chodzi mi o to
      skad ta paranoja no jak sie poczyta troche gazety i poogląda programy to juz
      chyba wszystko jasne w życiu większych bzdur nie słyszalm np; ostanio w tvn
      style w programie dla kobiet w ciazy i matek nie pamietam tytułu laski
      prowadzące mówiły że nie mozna jeść malin bo powoduja skurcze oczywiście w
      duzych ilościach ale co za bzdura .... na stronach tej gazety.pl jest napisane
      cyt:"Jeśli dziecko nadal nie jest odwrócone głową w dół, możesz mu pomóc wykonać
      tę ostatnią woltę, delikatnie masując swój brzuch"!!!!!! no kurcze i jak taka
      nazwijmy ja pierwiastka czyta takie rzeczy to chyba logiczne że zadaje głupie
      pytania. pozdr.
    • majowa-panna Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 11:26
      Mam wrażenie że teraz kobiety stresują się ciążą o wiele wiele bardziej niż
      jeszcze kilka lat temu - moje 2 starsze siostry mają po trójce zdrowych,
      fajnych dzieci (najstarsze mają 15 lat, najmłodsze zaczęły podstawówkę) i one
      teraz duże oczy robią jak ja im mówię jakie niebezpieczeństwa czyhają na
      kobiety w ciąży - toxo, nie toxo i inne... One o takich rzeczach pojęcia nie
      miały bo kiedyś było... inaczej i dla nich ciąża to był radosny czas
      oczekiwania. Wiem że trzeba być pod opieką lekarza i dmuchać na zimne, ale
      przede wszystkim -> cieszmy się z ciąży a nie szukajmy sobie problemów!

      Ps. Mam pytanko - czy moge zarazic się toxo od patrzenia na tatar teściowej?
      • antyka Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 11:44
        Ps. Mam pytanko - czy moge zarazic się toxo od patrzenia na tatar teściowej?

        Mozesz smile
        tongue_out
        • titta Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 12:11
          To zalezy od tesciowej smile
      • agawa5 Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 11:54
        A ja myśle ze ta "paranoja" to czesto wina lekarzy prowadzacych. Nie raz czytam
        tu na forum ze gini strasza, wymyślają wyimaginowane komplikacje ciążowe, aby
        przyszla mamusia byla w stresie i trzymała sie Pana doktora bo On wszystkiemu
        zaradzi i przy okazji wyciągnie kasę. Ale wprowadzanie nerwowej atmosfery to
        ich interes bo zestresowana pacjentka biega potem co 2 tygodnie na wizytę.

        Niestety takich nieuczciwych lekarzy jest pełno. Poznanscy lekarze z Polnej
        prawie wszyscy traktują ciąże jak patologie, mamy same to zauwazają, a potem
        dziwimy sie ze ciąża to stres.

        Całe szcescie ja mam mądrego ginekologa który cały czas mi powtarza ze ciąza to
        fizjologia, z niczego mam nie rezygnowac, z ulubionego basenu, z tanca itp.
        Jesc to na co mam apetyt i nie wymyslac sobie problemów.
        • majowa-panna Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 13:18
          racja, to lekarze często wszystko demonizują...
          ja mojego spytałam o basen, ech... powiedział że nie zaleca bo moge zemdleć na
          dużej głębokości... ale za niedługo i tak zacznę chodzić na basen. same
          spacerki to są dobre dla emerytów, dla mnie to za mało.
          • ulkaz Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 14:07
            to walczmy o to zeby nasze (fiziologiczne) ciaze mogly (chcialy i nie byly
            olewane przez lekarzy) prowadzic polozne (normalnie wyksztalcone, a nie wedlug
            obecnych podrecznikow - vide jeden z watkow o nacinaniu
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=48018489).
            Pozdrawiam ula
            ps. ktos madry kiedys powiedzial, ze lekarze wszedzie widza patologie, to niech
            tylko nimi sie zajmujasmile
          • agawa5 Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 14:26
            Moj stary gin zakazał mi kąpieli w basenie i groził mi infekcjami. Nie pomogły
            tlumaczenia ze to specjalny basen dla ciezarnych , ozonowany itp. Ten do
            ktorego teraz chodze powiedzial ze jak kobieta ma sklonnosci do infekcji to
            nawet kąpiel we własnej wannie jej zaszkodzi. A poniewaz ja nigdy infekcji nie
            mialam wiec mam plywac na zdrowie swoje i dziecka.
            • majowa-panna Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 14:29
              mój nawet nie mówił o infekcjach tylko uparł się że zemdleję... nie wiem
              dlaczego? i tak zawsze obok mnie jest mąż i mam zamiar pływać raczej nie w
              głębokim a rekreacyjnym. poza tym w broszurce którą od niego dostałam basen w
              ciąży jest zalecany suspicious
              • ulkaz Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 15:29
                ja mam calkiem nieciazaowa historyjke o ginach: moja byla pani ginekolog z
                powodu moich wahan hormonalne (dodam ze mialam wtedy 15 lat). Z okazji wysokiego
                poziomu prolaktyny wyslala mnie na dodatkowe badania. dodatkowe badania (czego
                dowiedzialam sie pozniej od endokrynologa wyszly pomyslnie - nie wzbudzaly
                podejrzen o gruczolaku przysadki) jednak pani ginekolog wyslala mnie z
                podejrzeniem gruczolaka na tomografie. Po tym badaniu (wyszlo idealne - zadnych
                zmian w obrebie przysadki) pani ginekolog powiedziala mi ze i tak bedzie mnie
                leczyc na wspomnianego juz gruczolaka bo kazda choroba sie kiedys zaczynasmile.
                Podziekowalam pani i wiecej jej nie widzialam, dla dziewczyn w wawie informacja
                - pani pracowala w Bielanskim.
    • 1mmmm1 Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 12:04
      Po lekturze forów jestem wręcz przekonana, że niektórym kobietom wraz z ciążą
      coś niedobrego, ogłupiającego siada na głowie. Tu jest fajny artykuł na ten
      temat: www.pinezka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1738
      • antyka Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 12:16
        nie wszystkim, uwierz mi, ze nie wszystkim big_grinDDD
        • 1mmmm1 Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 12:38
          Wiem, że nie wszystkim smile - ufff. Dlatego napisałam "niektórym".
          Przyznam nieśmiało, że nade mną w pewnym momencie latało, krążyło uparcie i
          zasiało na chwilę zamęt - zaczęłam się zastanawiać, czy mogę lecieć samolotem i
          jeść sery pleśniowe. Na szczęście zdrowy rozsądek przegonił toto, ufff. Żyję i
          mało tego - świetnie się czuję. Ale na forum przychodzę sobie czasem dla rozrywki.
          • deela mi przeszlo 07.09.06, 12:39
            jak lekarza zapytalam (o ja durna)
            czy wolno farbowac wlosy w ciazy, a on mnie wysmial (mam traume)
            • 1mmmm1 Re: mi przeszlo 07.09.06, 13:46
              > jak lekarza zapytalam (o ja durna)
              > czy wolno farbowac wlosy w ciazy, a on mnie wysmial (mam traume)

              Tylko że niektóre ciężarne na Twoim miejscu uznałyby, że ten lekarz to
              niekompetentny cham i postanowiłyby czym prędzej zmienić lekarza wink.
              • deela gadasz <wow> n/t 08.09.06, 09:20
                .
    • clio_1 Re: Szpitalna paranoja 07.09.06, 15:10
      ulkaz napisała:

      > Mam wrazenie, ze Antyka ma racje - niektorym w ciazy rzuca sie na mozg.
      > Chociazby watki o tym:"czy 2 dni po terminie klasc sie do szpitala"(choc
      > termin jest calkowicie orientacyjny, a wiekoszosc kobiet nie wie kiedy
      > zachodzi w ciaze)

      W takim razie jestem paranoiczką, bo jeżeli nie urodzę do soboty, to w
      poniedziałek idę do szpitala.
      Generalnie zgadzam się z Tobą, że wątki typu czy mogę jeść ser/sałatę/farbować
      włosy/chodzić na basen są bzdurne i świadczą niestety o braku świadomości?
      podstawowej wiedzy? dziewczyn w ciąży. Całą ciążę jadłam sery, polędwicę
      łososiową, piłam od czasu do czasu czerwone wino a dzisiaj popełniłam CiPowy
      grzech śmiertelny, bo zjadłam kanapkę z tatarem. Nie traktuję swojej lekarki
      jako wyroczni bo kobitka jest rozsądna i ma zdrowe podejście do ciązy, nie
      traktując jej jako patologii, ale w kwestii szpitala "po terminie" nie będę z
      nią dyskutować, chociażby dla swojego komfortu psychicznego. Też wychodziłam z
      założenia, że nie ma sensu od razu po terminie lecieć do szpitala, ale uznałam,
      że jeżeli coś się stanie, to winni będą nie lekarze, tylko ja sama Ja nie jestem
      sama w stanie dokładnie ocenić, czy z dzieckiem jest wszystko w porządku, bo nie
      mam w domu aparatu do KTG i czy np. nie ma zielonych wód, co lekarze stwierdzą
      znacznie szybciej niż ja. A że termin jest tylko orientacyjny? Porodu nie
      zaplanujesz co do minuty z zegarkiem w ręku i kalendarzem.
      • wiesia140 Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 00:21
        A ja wezmę trochę w obronę te spanikowane ciężarne. Nie każda ciąża przebiega
        fizjologicznie. i smutno to przyznać nie każda kończy się szczęśliwie. Są
        kobiety, które poroniły, lub urodziły martwe dzieci, albo straciły je krótko po
        porodzie. Takie kobiety jeśli zajdą znowu w ciążę, to się po prostu boją
        kolejnej straty i kolejnego bólu. One będą się zamartwiać i będą panikować, po
        prostu będą chciały zrobić wszystko, aby to się nie powtórzyło. Będą szukać
        przyczyn poprzedniej straty. Swoją drogą nigdy nie bałyście się tak o kogoś, że
        nie potrafiłyście logicznie myśleć? Nie wszystkie spanikowane ciężarne są głupie
        i niedojrzałe, niektóre poprostu znają ten strach aż za dobrze. Nie miałam na
        myśli nikogo straszyć.
    • amwoz Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 09:41
      Prawie całkowicie się zgadzam, ale....
      W pierwszej ciąży też zbytnio się nie przejmowałam. No i był remont w domu przy
      którym trochę pomagałam (a to zamiotłam, a to wytarłam itp., w każdym razie
      cegieł nie nosiłam) To był 22 tydz. I w nocy zaczął się potężny ból brzucha,
      skurcze. Do końca ciąży brałam Fenoterol, a cały trzeci trymest musiałam
      przeleżeć (w tym miesiąc w szpitalu pod kroplówą) z powodu przedwczesnych
      skórczów.
      Różne są ciąże. Czasem po prostu trzeba uważać. Rozumiem kobiety trochę
      przewrażliwione, które straciły już dziecko i zazdroszcze tym, które prawie nie
      czują, że są w ciąży.
      • ulkaz Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 11:18
        ja wiem, ze tak bywa. ale dlaczego niektore nie pojda z jakimis problemami do
        lekarza tylko pytaja na forum "co robic krwawie?".
        ja na przyklad nie kwapilam sie do wyjscia i urodzilam sie 2 tygodnie po
        terminie, ale moja matke polozyli do szpitala dopiero na ostatnie trzy dni.a nie
        na cale dwa tygodnie i chwala bogom, bo jako w pelni zdrowa jednostka (z byc
        moze zle wyliczonym terminem porodu) ja na jej miejscu bym chyba zwariowala
        lezac te cale dwa tygodnie w szpitalu. chodzi o zasade - moge pojsc do lekarza
        zeby sprawdzil czy wszystko w porzadku, ale lezec w szpitalu 14 dni i sluchac
        tych radosnych szpitalnych historyjek to lekka przesada (jesli nic nie wskazuje
        na jakiekolwiek problemy)
        pozdrawiam ula
        ps. no i podziwiam panny, ktore co do godziny znaja termin zaplodnienia - no po
        prostu podziwiam. bo w dzisiejszych stresujacych czasach termin owulacji to u
        wiekszosci kobiet czysta loteriasmile
        • amwoz Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 11:29
          Nie znam żadnej dziewczyny wśród znajomych, która z własnej woli położyłaby się
          na patologię ciąży (a znam takie, które codziennie dojeżdżały na KTG, byle
          tylko nie leżeć na oddziale).
          A co do poczęcia.... Teraz jestem w drugiej ciąży i to całkowicie spontanicznej
          (tzn. nie wiemy z Mężem, kiedy się To poczęłosmile Ale godzinę i dzień poczęcia
          pierwszego dziecka mogę wskazać ze 100% pewnością. Stosuję (tzn. stosowałam)
          Naturalne Metody (NPR)= mierzyłam temperaturę i obserwowałam śluz. Po
          kilkunastu miesiącach (a też mam spore rozbieżności w długości cyklu - od 28 do
          38 dni), wiedziałam kiedy jajeczko jest gotowe.
          • 24milenka Przy NPR nie znasz GodzinY zapłodnienia 08.09.06, 11:35
            amwoz napisała:

            > odzinę i dzień poczęcia
            > pierwszego dziecka mogę wskazać ze 100% pewnością. Stosuję (tzn. stosowałam)
            > Naturalne Metody (NPR)= mierzyłam temperaturę i obserwowałam śluz.

            Tym spodobem nie znasz GODZINY, ale jedno-dwu dniowy przedział czasu, w którym
            doszło do jajeczkowania. Owszem, możesz pamiętać godzinę i minutę wytrysku
            nasienia, ale pamiętaj, że plemniki żyją w Tobie nawet do trzech dni.
            • sanna.i Re: Przy NPR nie znasz GodzinY zapłodnienia 08.09.06, 19:54
              A ja bedac po in vitro,i owszem, znam dokladny termin.Co wiecej,poloze sie do
              szpitala na 2 tyg. przed terminem,bo po tym co przeszlam, wlaczajac bol,
              stres,kupe pieniedzy itp. nie moge sobie pozwolic na bezstresowe siedzenie w
              domu z lozyskiem przodujacym. Ciaze sa rozne i troche pokory wobec tego faktu
              nikomu nie zaszkodzi..
              • ulkaz Re: Przy NPR nie znasz GodzinY zapłodnienia 08.09.06, 20:54
                i ok. nie ma problemu, ale nie wiem czy przeczytalas - ja pisalam o wiekszosci
                ciazy nie o wszystkich. zgadzam sie, ze sa przypadi, takie jak twoj, ale
                wiekszosc jest normalna patrz watek o ciazach w UK. tam, czy w szwecji, moim
                zdaniem maja zdrowsze podejscie.
                • ulkaz Re: Przy NPR nie znasz GodzinY zapłodnienia 08.09.06, 20:55
                  do ogolu oczywisci - ciaza to naturalny stan fizjologiczny i pare miliardow
                  kobiet przed nami juz go przeszlo.
        • 24milenka Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 11:30
          ulkaz napisała:

          > ps. no i podziwiam panny, ktore co do godziny znaja termin zaplodnienia - no po
          > prostu podziwiam. bo w dzisiejszych stresujacych czasach termin owulacji to u
          > wiekszosci kobiet czysta loteriasmile

          Niektóre znają, bo długo starają się o dziecko i mają monitorowaną owulację na usg.
          Inne znają z dokładnością do dnia-dwóch, bo mają dużą wprawę w obserwacji śluzu
          i mierzeniu temperatury. Albo robią testy owulacyjne.
          Jeszcze inne po prostu w danym okresie czasu współżyły tylko RAZ więc też znają
          termin zapłodnienia z dokładnością dnia-dwóch (nie zapominajmy, że do
          zapłodnienia dochodzi dopiero w ciągu kilku-kilkudziesięciu godzin po współżyciu).

          Ale masz rację, większości tylko się WYDAJE, że wiedzą, kiedy zaszły.
          Tak jak niektóry "czują" w jakim terminie urodzą:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=48227624&a=48227624
          • ulkaz Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 11:38
            no wlasnie a wiesz czy to byly 4 czy 72 godziny? no bo to juz daje 3 dni roznicysmile
            a z drugiej strony chyba takie ciagle monitorowanie czy juz moge zajsc w ciaze
            musi byc strasznie stresujace...moze to uniemozliwia niektorym zajscie w ciaze,
            bo podobno stres temu nie sluzy.
    • osmanthus Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 13:09
      Nareszcie nieco rozsadnych wypowiedzi na tym forum!
    • deszczu_kropelka Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 16:30
      A ja sie nie zgodze.

      Mam wrazenie, ze czesciej niz na pytania przewrazliwionych dziewczyn, natrafiam
      na posty, ktorych autorki przescigaja sie w przechwalaniu, ktora to bardziej
      wyluzowana i robi wiecej rzeczy mogacych zaszkodzic dziecku.

      Coz w tym zlego, ze dziewczyny sie troszcza o swoja ciaze i dowiaduja, co moze
      byc szkodliwe. Lepiej dmuchac na zimne, zwlaszcza gdy chodzi o wlasne dziecko.
      Zdarzylo sie mnostwo historii, gdzie na skutek niewielkiej nieuwagi doszlo do
      tragedii.

      Wcale nie jest dla mnie dziwne zachowanie dziewczyn, ktore radza sie na forum,
      jesli zalecenia lekarza budza w nich watpliwosc. To moim zdaniem bardzo sluszna
      postawa. Moja Mame lekarka splawiala przez rok, twierdzac, ze wszystko jest w
      porzadku, i dopiero jak Mama poszla do innego lekarza, okazalo sie, ze ma
      zaawansowany nowotwor. Gdyby ufala swojemu lekarzowi, dzis juz by prawdopodobnie
      nie zyla. A i tak powazna operacja i dlugotrwala chemioterapia - ktore bylyby do
      unikniecia, gdyby wczesniej rozpoczeto leczenie - zrujnowaly jej nieodwracalnie
      zdrowie. Poczytajcie sobie rowniez chocby tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=8482139&s=0
      jak wiele razy niedbalstwo lekarzy doprowadzilo lub moglo doprowadzic do
      nieszczescia.

      Pewnie, ze niektore forumowiczki histeryzuja, przesadzaja, niektore watki sa
      zabawne smile Ale Wy przesadzacie w druga strone, potepiajac to w ogole, ze w
      razie watpliwosci szukaja informacji. Uwazam, ze lepiej byc bardziej ostroznym
      niz mniej. Nie sa dla mnie denerwujace pytania ciezarowek przesadnie uwazajacych
      - za to wstrzasaja mna wypowiedzi dziewczyn, ktore chwala sie, ze w czasie ciazy
      pija alkohol kiedy tylko maja ochote.
      • antyka Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 21:22
        Nie sa dla mnie denerwujace pytania ciezarowek przesadnie uwazajacych
        > - za to wstrzasaja mna wypowiedzi dziewczyn, ktore chwala sie, ze w czasie
        ciazy
        > pija alkohol kiedy tylko maja ochote.


        zalinkuj jakakolwiek taka wypowiedz
        jakos zadnej takiej nie widzialam
        • 1mmmm1 Re: Szpitalna paranoja 08.09.06, 22:24
          Oj są takie, są. Albo cieszą się, że lekarz pozwolił im palić.

          Ale takie postawy zdarzają się (na szczęście) znacznie rzadziej niż
          przewrażliwienie na punkcie swojego stanu.

          Ja tam się z nikim nie ścigam w szkodzeniu dziecku. Po prostu myślę i żyję
          normalnie, ciesząc się swoim stanem, nie panikując, nie stresując się
          niepotrzebnie, nie wymyślając, co potencjalnie mogłoby zaszkodzić mnie lub
          mojemu dziecku. Nie palę, bo nie znoszę dymu. Nie piję, bo wiem, że zakaz
          spożywania alkoholu w ciąży jest w pełni uzasadniony, w przeciwnieństwie do
          mitów o czyhającej w serach listerii lub o zabójczym działaniu wątróbki.
        • deszczu_kropelka Re: Szpitalna paranoja 09.09.06, 15:43
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=42823349&a=42857961
          • antyka Re: Szpitalna paranoja 09.09.06, 16:42
            jedyne do czego mozna by sie przyczepic to piwo
            chociaz ja tez pisze piwo, a mam na mysli bezalkoholowe...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja