Mam ogromny problem z psem... doradźcie proszę!

05.09.06, 11:47
Długo zastanawiałam sie nad załozeniem tego tematu, bo jak dla mnie optymalne
wyjscie z tej sytuacji nie istnieje, ale moze ktoś będzie miał jakis pomysł...
No cóż... mam psa, jest to pięcioletni bokser pręgowany (z tych większych),
dostałam go w spadku po moich dziadkach, nikt nie chciał się nim zająć, a ze
względu na Nich ja czułam się w obowiązku. Problem polega na tym, że on jest
zupełnie niewychowany, zywiołowy, strasznie radosny i towarzyski,
przeraźliwie głośno szczeka i nie daje się uspokoić, skacze na wszystkich, a
co najgorsze zdarza mu się załatwiać w domu bez względu na to, ze był
kilkakrotnie na dworzu. Dotychczas mimo złosci i zmeczenia jakoś sobie z tym
radziliśmy (ja z mężem), ale teraz gdy za ok. półtora miesiaca ma przyjść na
świat nasz synek nie wyobrażam sobie takiego zycia i narażania dziecka na
ryzyko przewrócenia przez psa, czy też ciągłych pobudek przez jego
szczekanie, no i raczkowania po podłodze, która aż kipi od różnych bakterii
(nawet remontu nie mozemy zrobić, bo wystarczy, ze raz zleje się na podłogę i
panele bedą do wyrzucenia). Naprawdę nie wiem co zrobić... każdy madry
człowiek powiedziałby "oddać", tylko komu? Kto bedzie chciał mieć na głowie
taki problem i nie zlinczuje mnie gdy pies okaże się "psem demolką"? Jest
jeszcze schronisko, ale tutaj pojawiają się wyrzuty sumienia. Pracowałam
kiedyś jako wolontariuszka w schronisku dla bezdomnych zwierząt i wiem jaki
żal jest w oczach tych psów, które kiedyś miały dom. No i ze względu na
dziadków czułabym się fatalnie pozbywajac się Ich ukochanego pupila. Już
nawet myślałam o uśpieniu, ze niby to bardziej humanitarne niż narażać go na
nedzny los, ale nie potrafiłabym wieźć go na śmierć. Naprawdę nie wiem co
robić sad
    • kachutka Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 11:54
      Nie wiem czy to dobry pomysł, bo i tak napewno macie sporo wydatków związanych
      z dzidzią, ale innego nie mam...Możecie poprosić o pomoc kogoś kto szkoli psy.
      Kiedyś moja koleżanka wzięła psa, który swoje 4-letnie życie spędził przy
      budzie i totalnie nie umiał się przystosować do bloku, męczyli się z nim 0,6
      roku aż w końcu poszli na szkolenie i po 2 miesiąćach pies był nie do poznania.
      Jak traficie na dobrego tresera to naprawdę może wam pomóc. Innych pomysłów nie
      mam, pozdrawiamsmile
      • kociaaak Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 11:56
        Dziękuję Ci serdecznie za radę, niestety to też już przerabialiśmy, o czym
        zapomniałam wspomnieć, poprawa polegała na tym, ze teraz skacze na naszych
        gości gdy juz od nas wychodzą, a nie gdy przychodzą uncertain zamiast powitań są
        pożegnania sad
        • aleksandra19811 Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 13:12
          Daj ogłoszenie da gazety wyborczej, jest taki dodatek "Zwierzaki" bezpłatnie
          można dodać. Ludzie dzwonia. Sprawdzone. Powodzenia. Szkoda by było usypiać
          psiaka.
      • azoorek Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 11:57
        co do zarazkow, dzieci wychowane z psami (ze zwierzetami) sa bardziej odporne,
        rzadziej dotyka je np. alergia. Co do szkolenia, to zgadzam sie. Wydatek moze
        byc spory, ale rezultaty moga byc tego warte.
        • eyes69 Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 11:58
          Niby tak, ale ta psiuna nie byla w tym domu od poczatku.
          Juz sie jej wychowac nie da.
        • kociaaak Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 12:00
          Ależ ja nie mówię o chowaniu dziecka pod kloszem, kontakt z psem moim zdaniem
          tylko działa na dobre, ale niekoniecznie z zasikaną podłogą (klepki), w którą
          mimo mycia wszystko wsiąka i wręcz gnije sad
          • karolinka1116 Re: mam to samo! 08.09.06, 12:21
            pies glosno szczeka, nie da sie uspokoic, potrafi ugryzc, gdy chce sie go
            zabrac do innego pokoju- i to nie byle jak, moze 'charnąć' do zywego, jak tylko
            ktos zrobi gwaltowny ruch czy jest jakies male zamieszanie to po prostu uszy
            pekaja, do tego brudzi, zalał parkiet-nowiutki, z dębu, robi to w nocy lub gdy
            ktos wyjdzie z domu, chocby nie wiem ile razy byl na dworze!!!!
            nie mozna niczego z podlogi podniesc, bo od razu biegnie i gryzie, nie mozna
            nawet na podlodze lezec!!!
            wrzaski i te sikuty sa nie do wytrzymania
            na sikuty mam sposob: pies lezy ze smyczą na podłodze przez cała noc i gdy ktos
            wyjdzie, nie moze sie ruszyć,czasami ciagnie za soba smycz, ale z tym skowytem
            nie da sie nic zrobic...
            • laluu Re: mam to samo! 08.09.06, 16:20
              Typowe: zostaliście zdominowani przez psa. Na szkolenie z nim wink
    • kgbx2 Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 11:59
      współczuję bo też bym nie wiedziała jak postąpić. Pies nie jest już
      szczeniakiem ale moze jakieś specjalne szkolenie by pomogło - spróbuj poszukać
      jakiejś szkoły czy instruktora i tam się poradzić... Poza tym nie wiadomo jak
      pies zareaguje na dziecko - może być różnie - może się zmienić i b. pozytywnie
      zachowywać a może też być zazdrosny. W najgorszym wypadku najlepszym wyjściem
      będzie jednak oddanie psa w dobre ręce - może znajdzie się ktoś kto właśnie
      potrzebuje takiego wesołego i żywiołowego psa.
      • shamsa Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 12:33
        psa mozna uczyc w kazdym wieku, nawet siwego staruszka
    • aga330 Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 12:04
      poczekaj moze mu przejdzie jak sie dzidzia urodzi. ja osobiscie uwielbiam psy
      mam 4 ale i duzy ogrod.gdyby sie moj facet zgodzil ,to wzielabym go od ciebie,
      ale sie nie zgodzi bo 3 ostatnie ''wyzbieralam'' od znajomych i mi sie
      uslyszalo. sama mam dwoje dzieci i trzecie w drodze naprawde zwierzeta maja
      ogromny wplyw na rozwoj ale rownierz istnieje ryzyko atakow o czym czesto
      slychac w mediach. Pamietaj aby NIGDY nie zostawiac maluszka bez opieki chocby
      mial super kontakt z psem bo nigdy nie wiadomo co psu odstrzeli. pozdrawiam
    • komyszka nie rezygnuj!! 05.09.06, 12:08
      Twój psiak da sie wychowac (jak każdy)choc wiadomo ze teraz moze juz nie byc
      łatwo bo ma 5 lat. ale da rade- uwierz! musicie tylko znaleźć naprawde dobrego
      tersera lub szkołe dla psów (spróbuj zaczac poszukiwania od zwiazku
      kynologicznego w swym miescie, rozpusc wici wsrod znajomych, popytaj na forum).
      jego wszystkie nawyki sa do naprawienia wzglednie porzadnego zmodyfikowania.
      boksery to PRZEKOCHANE, PRZETOWARZYSKIE, I !!!!PRZEWRAŻLIWE!!!! psy(mam takowy
      egzemplarz wiec wiem!smilesmilesmile)wiem tez ze ich zywiołowosc, czułostkowosc i
      ruchliwosc moga przyspozyc kłopotu ALE: pojawienie sie dziecka moze duzo
      zmienic-nasz boxo znacznie spoważniał, słucha komend (jest szkolony) jak nigdy
      dotąd, nie kaprysi przy jedzeniu, nie pcha sie do łożka a jesli już mu sie
      zdarzy sam wie kiedy ma zejsc. i liże Młodego po raczkach jak szalony, macha
      ogonem, najchetniej z milosci by mu usiadł na głowie (jak kogos kocha to tak
      robi.....smilesmilesmile. dajcie mu szanse, prosze! jedynym argumentem który ewentualnie
      przemawiałby za wydaniem go w obce rece to agresja wobec dziecka ale to bardzo
      mało prawdopodobne- boksery KOCHAJĄ DOROSŁYCH I DZIECI całym bokserzym sercem!
      jeszcze raz prosze-daj mu szanse,pomóż mu stac sie psem jakiego byscie chcieli
      miec pod swym dachem!
      jesli miałabys jakie spytania odnośnie tematu pisz na priva a podam Ci mój gg
      pozdrawiam!
      • kociaaak Dziękuję Wam... 05.09.06, 12:24
        Dziękuję Wam za odpowiedzi, szczerze mówiac ja już tracę siłę i czarno to
        widzę, moze poczekamy do czasu aż mały się urodzi i wtedy się zobaczy, chociaż
        mój mąż już stracił cierpliwość. Wychodzenie z psem na dwór 5 razy w nocy, bo
        prosi i żeby przypadkiem się nie załatwił to ciężki kawałek chleba jeśli
        dojdzie nocne karmienie dziecka... naprawdę nie wiem... no cóż, zobaczymy.
        • aga330 Re: Dziękuję Wam... 05.09.06, 12:27
          ale ten pies mocno cie kocha za to, one potrafia kochac bezinteresownie i
          dlatego wearto je miec.
        • komyszka Re: Dziękuję Wam... 05.09.06, 12:32
          kociaaak- pamietaj!nie ma róży bez ogniasmilesmilezachowanie Twego boxa MUSI miec
          przyczyne! może ma problemy z układem pokarmowym? może moczowym? moze jedzenie
          które mu dajecie mu nie służy, może inna woda? (co jadł u dziadków- przeciez oni
          na pewno nie biegali po 5 razy w nocy zeby wyjsc). jak reagujecie jak sie
          załatwi w domu- nerwowo pewnie ( i sie nie dziwie w sumie).czy zalatwia sie w 1
          stałym miejscu czy gdzie popadnie? czy sa to jakies stałe pory czy
          najrozmaitsze? czy okazujecie mu zainteresowanie w ciagu dnia? czy jestescie
          konsekwentni? czy w domu jest inne zwierze? kogo bardziej slucha/akceptuje
          boxo?? a moze po prostu teskni? usiadzcie na spokojnie i odpowiedzcie sobie na
          pare pytan.warto - uwierz!
          • kociaaak Re: Dziękuję Wam... 05.09.06, 12:44
            komyszka doceniam Twoje dobre chęci, ale wierz mi, ze ja mam kontakt ze
            zwierzętami, zwłaszcza psami od zawsze, jestem na tym punkcie mocno walnięta
            (pewnie tylko dlatego on jeszcze u nas jest), tylko, że teraz sytuacja troche
            się komplikuje. Co do zdrowia psa to jest cały czas pod kontrolą weterynarza i
            jest zdrowy jak rydz. A jeśli chodzi o dziadków i Dżekowe siusianie to niestety
            nie biegali ale za to raz w tygodniu prali dywan w salonie, my już go
            zdjeliśmy, bo to nie miało sensu. Najlepsze jest to, ze ja myślę, ze on to robi
            złośliwie, bo nawet gdy wyjdzie 5 razy w nocy (i oczywiście nic na dworzu nie
            zrobi!!!) a za 6 razem mamy go w nosie i mówimy, ze musi wytrzymać do rana to
            właśnie wtedy się zeszczy (sika i nie tylko zawsze w salonie, najpierw w jednym
            miejscu teraz gdzie tylko chce, dziś w nocy obsikał mi suszarkę z praniem sad On
            wie, że źle robi, ale to nie przeszkadza mu robić tego znowu.
            W domu są inne zwierzęta, fretka i kot, pies ma z nimi super kontakt i to jest
            jedna z jego nielicznych zalet, bo naprawdę bardzo fajnie się z nimi
            zaprzyjaźnił, dlatego raczej nie obawiam się z jego strony agresji czy
            zazdrości, gdy pojawi się nasz synek, ale to jego nieokiełznanie (zwłaszcza
            skoki i szczekanie) i ciągłe brudzenie w domu mnie przeraża.
            • komyszka Re: Dziękuję Wam... 05.09.06, 13:15
              kurcze- tylko to "walnięcie" czasami przeszkadza nam w chłodnej ocenie sytuacji
              i w znalezieniu z niej wyjscia! (ja tez jestem stuknieta na tym tle wiec
              doskonale Cie rozumiem!)zatem moze ta pomoc z zewnątrz??? spróbujcie chociaz
              tego. moze pomoze? Zycze Wam tego z całego serca!
    • kluseczka74 Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 12:46
      Ja miałam podobna sytuację ale z kotem. Od dwóch lat mialiśmy kota - jeszcze
      zanim urodziła sie Kinga. Kocicę wzieliśmy z Fundacji. NIestety ostatnio
      postanowila zamienic nasze łóżko w kuwetę. Ja jestem w ciązy i po paru razach
      nie wytrzymałam oddałam do fundacji. Kocie siki były dla mnie nie do zniesienia
      a wizja dwójki dzieci w jednym pokoju z kuchnią i sikającego gdzie popadnie
      kotem mnie przerosła. Odłożyłam na bok sentymenty. Może kiedys kiedy poprawimy
      warunki mieszkaniowe zdecyduje się na zwierzaka teraz nie ma na to miejsca
      • mamadacja Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 13:03
        A czy brałaś pod uwagę kastrację psa? My wprawdzie kastrowaliśmy ze względów
        zdrowotnych - prostata zagrożona nowotworem - ale zapytaj swojego weta czy to
        przypadkiem nie pomoże? Duża część psów traci ochotę na znaczenie terenu - a
        wydaje mi się, że ten pies to właśnie robi, może boi się kolejnej zmiany domu?
        Operacja jest nieprzyjemnym przeżyciem, ale psy bardzo szybko dochodzą do siebie
        - zapytaj a nuż pomoże?
        • buzka5 Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 13:16
          Miesiąc temu miałam podobny problem z moim 3-letnim huskym.Był to okropnie
          nieokiełznany pies.Nikt nie mógł do nas przyjśc i posiedzieć w spokoju,cały
          czas obskakiwał gości.....W ogóle sie nie słuchał,na złość sikał w mieszkaniu a
          nawet podgryzał.Moja cierpliwość się skończyła,kiedy zaatakował mojego 16-
          miesięcznego synka.Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i znaleźliśmy dla
          niego nowego właściciela z dużym domem i ogrodemsmileAle nie wiem jak bym
          postąpiła gdybym nie miała co z nim zrobić.....
          • figrut buzka5 05.09.06, 13:44
            Był to okropnie
            > nieokiełznany pies.Nikt nie mógł do nas przyjśc i posiedzieć w spokoju,cały
            > czas obskakiwał gości.....W ogóle sie nie słuchał,na złość sikał w mieszkaniu a
            >
            > nawet podgryzał.
            Tak zachowują się husky które są niewybiegane. Jak się bierze psa,
            to trzeba poznać jego wymagania. Osobiście nie znam ani jednego husky [a znam
            ich sporo, bo my, właściciele tych psów dość często się spotykamy] który sam z
            siebie był by agresywny. Husky będzie skakał, wył, niszczył wszystko dookoła
            jeśli nie zapewni mu się warunków do upustu energii. Sam ogród nie wystarczy.
            Jeśli kupiłaś szczeniaczka o takim charakterze, to trzeba go było zwrócić do
            hodowli czy innych właścicieli jeszcze za czasów szczenięcych. Jeśli kupiłaś
            dorosłego psa, to przykro mi bardzo, ale musiałaś liczyć się z tym, że ktoś z
            jakiś powodów się tego psa pozbywa.
            • buzka5 Re: buzka5 05.09.06, 13:57
              Zabawne,,,a skąd wniosek że pies był niewybiegany????????????????????Rano 2
              godziny i wieczorem 3 to moim zdaniem nie tak mało.Mąż jeżdził z kolega który
              również ma hyskyego i psy biegały.I tak od maleńkiego szczeniaczka.Powstrzymaj
              się od oceny skoro nie jesteś do końca zorientowana w sytuacji.A tak przy
              okazji,,,,znajoma ma hyskyego który jest wyprowadzany 3 razy dziennie na smyczy
              na 20 minut i pies jest niezwykle spokojnysmileTakże nie ma reguły i nie zgrywaj
              takiej,która to niby pozjadała wszystkie rozumy na temat tych psów.Ja akurat
              zdawałam sobie sprawę z potrzeb tego psiaka i myślę że zrobiliśmy wszystko aby
              je zaspokoić.
              • shamsa Re: buzka5 05.09.06, 14:02
                zastanowcie sie na drugi raz przed wzieciem jakiegokolwiek psa
              • figrut Re: buzka5 05.09.06, 22:07
                > Zabawne,,,a skąd wniosek że pies był niewybiegany????????????????????Rano 2
                > godziny i wieczorem 3 to moim zdaniem nie tak mało.Mąż jeżdził z kolega który
                Zanim zaczniesz się oburzać na
                moje stwierdzenia, to przeczytaj sw2oje poprzednie posty w których piszesz "mąż
                pracuje cały dzień i przychodzi jak kładziesz dziecko spać". Czy mąż po powrocie
                z pracy biega z nim trzy godziny kosztem własnego snu, a przed pójściem do pracy
                biega z nim dwie godziny ? Podpowiem Ci - doba ma 24 godziny - nie ma cudów. Na
                drugi raz pomyśl zanim wyślesz, czy to co piszesz jest wiarygodne [niekoniecznie
                prawdziwe].
                • buzka5 Re: buzka5 06.09.06, 12:40
                  Bardzo mi przykro,ale muszę cie rozczarować.Mąż po powrocie i przed pracą
                  jeździł z psem żeby pobiegał.Może to dla ciebie cud,dla mojego męża na
                  szczęscie niesmileZreszta mało mnie obchodzi twoja opiniasmile))))
                  • figrut Re: buzka5 06.09.06, 12:56
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=40121423&a=40121964
                    • kraxa widzisz figrut 06.09.06, 13:11
                      malzonek buzki najwyrazniej dopieszcza psa kosztem dziecka ;-((( Tez mi sie w
                      to wierzyc nie chce. Jak ktos trzyma haszczaka w mieszkaniu, i on ma za malo
                      ruchu to nie dziwota, ze go nosi. Ja mam dwa, oba adoptowane, latwo nie bylo,
                      ale wszystkiego mozna nauczyc, i wszystkiego oduczyc, trzeba chciec. A teksty,
                      ale to chyba nie buzki, tylko wlascicielki boksera, ze od sikow na podlodze
                      panele gnija...Moj boze, moja suka czasem poleje po nogach, bo po ropomaciczu
                      ma problemy z utrzymaniem z wrazenia wink)) I jakos o ile zaraz sie sprzatnie,
                      to ani nie smierdzi specjalnie, a o gniciu nie ma mowy
                      • kociaaak Re: widzisz kraxa :) 06.09.06, 14:40
                        Mało bystra jesteś koleżanko... oczywiście, ze jeśli od razu sie posprzata to
                        nie gnije, ale jesli o 2 w nocy pies nasika, a ja wstane np. o 8 rano to przez
                        te kilka godzin to juz zdąży wsiaknąć w klepkę.
                        Rozumiem, ze dla niektórych mieszkanie w chlewie to nie problem, ale ja
                        wolałabym by mój pies załatwiał się na dworzu, bo puki co to spacery służą mu
                        dla rozrywki, a potrzeby fizjologiczne załatwia w domu. Miałam kontakt z
                        wieloma psami, niektóre były juz stare i jakoś każdy do rana wytrzymywał.
                        Jeśli temat ten ma służyć zwykłemu "czepialstwu" to darujcie sobie dziewczyny,
                        bo chyba każda z nas ma teraz wazniejsze rzeczy na głowie.
                        Zakładajac ten temat liczyłam na jakieś rady, wiele z nich otrzymałam i mam
                        nadzieję, ze dzięki temu nasz bokser zostanie w domu i wszystko się ułoży,
                        czasem potrzeba też wsparcia i podtrzymania na duchu lub umocnienia w jakiejś
                        decyzji.
                        Pozdrawiam!
                        • buzka5 Re: widzisz kraxa :) 06.09.06, 14:56
                          Widać niektóre panny nie maja nic innego do roboty jak tylko czepiać się
                          innych....No cóż,to świadczy tylko o tym,jak nudne jest ich życiesmile)Tobie
                          kociaaak życzę powodzenia,bo wiem,że pies potrafi dać w kość.Pozdrawiam.
                    • buzka5 Re: buzka5 06.09.06, 13:20
                      Ty chyba się naprawdę nudzisz i nie masz co robić...Jaki to ma związek z
                      psem?????????????????????????
                      • kraxa do kociaka 06.09.06, 15:05
                        na rade chyba nie liczysz, bo jak juz napisalam decyzja wyglada na dawno
                        podjeta. Co do wyszukiwania powodow- no coz, robisz to malo finezyjnie. A jak
                        ktos smie zakwestionowac ich zasadnosc, to strzelasz z grubej rury, ze pewnie w
                        chlewie mieszka. Pacnij sie w glowe, i to mocno. Pozdrowien nie potrzebuje, bo
                        jesli nie jestes w stanie pisac normalnie ( ortografia tez sie klania) to
                        dodanie na koncu jakiegos kurtuazyjnego zwrotu niewiele zmienia. Natomisat
                        odpwoiedz buzki to dno, i straszne nuuuuuudy. wysilze sie dziewczyno na
                        odrobine oryginalnosci jesli juz usilujesz byc uszczypliwa. Bo poki co
                        marniutko......
                        • kociaaak Re: do kociaka 06.09.06, 15:16
                          Oj dziewczynko... żałosna jesteś, Twoje zjadliwe komentarze nie robią na mnie
                          żadnego wrażenia, pozwól zatem, ze juz więcej nie bedę pisać w kierunku Twojej
                          osoby bo wydaje sie to zbyteczne, mam nadzieje, ze zaspokoiłaś swoją codzienną
                          dawkę złośliwosci i jesteś szczęśliwa. A tak na marginesie jeśli ktos
                          kwestionuje w sposób kulturalny to co piszę nigdy się nie oburzam, przeczytaj
                          uważnie pozostałe posty. Jeśli zaś chodzi o ortografię to faktycznie "póki co"
                          pisze się przez "ó" mój błąd. Tobie zaś kłania się powtórka z rozumienia
                          czytanego tekstu i interpretacji poszczególnych zdań. Pisanie, ze nie chcę
                          mieszkać w chlewie, bo tak w tej chwili wyglada mój dom, nie było aluzją do
                          Ciebie, ale skoro tak Cię to zabolało... hmm... no cóż, przykro mi smile
                          Zatem zamiast pozdrowień zegnam ozięble i zyczę mniej jadu gdy urodzi się
                          maleństwo smile
                        • buzka5 Re: do kociaka 06.09.06, 15:47
                          a co to ????jakies zawody dla uszczypliwych,znudzonych i mało inteligentnych
                          kobiet?Na szczęście nie muszę brać w nich udziałusmileTen wątek stał się potwornie
                          prostacki,więc żegnam.
    • arbik Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 14:10
      Hej, nie poradze Ci zbyt wiele ale moge tylko powiedziec ze kupilismy psiaka
      którego nikt nie chciał poniewaz jako rasowy psiak nie trzymał sie odpowiednich
      parametrów, był mały i kolorystycznie odstawał od rodzenstwa. Nasz seterek
      facet wyrósł na pieknego psiaka o ciemno machoniowym odcieniu siersci. Jak na
      setera przystało mimo swoich 6 lat aktywnoscia bardziej przypomina szczeniaka.
      W miedzy czasie zmienilismy mieszkanko na wieksze i na swiecie pojawiło sie 2
      dziecko i wszystkie moje obawy czyli co teraz? zwiazane z ciagłym szczekaniem
      pieganiem z zabawka po całym mieszkaniu wnoszeniem błota do domu - zawsze
      znalazł kałuze w której mozna sie połozyc, lizaniem wszystkich po twarzy gdy
      ten ktos choc troche sie nachylił........ Nigdy nie przeszła nam mysl oddac
      raczej co zrobic zeby było dobrze moze wynajac pania do psa..... Nadmienie
      probowalismy wszystkiego wrocilismy ze szpitala i nasza psinka spowazniała.
      Musiał tylko obwachac malucha niestety zanim zdazyłam pies wylizał twarz. Pies
      sie bardzo zmienił nie szczekał, nie skakał dzidzi nic a nic nie przeszkadzał.
      Maluch z nim rósł. Pies miał tylko zakaz wstepu do jego pokoju. Nauczył sie
      chodzic trzymajac psiaka za "pysk". Fakt jest taki ze oka nie mogłam z nich
      sposcic. Nieraz mały sie o niego potknał i przwróciła ale tak to jest. Co do
      zniszczen podłogi to nie wiem kto ja bardziej zniszczył mały na rowerze czy
      psiak. NIestety na tym koniec pieknej bajki jak to pies i dziecko zyja jak
      kumple. Okazało sie ze Synek jest alergikiem (długo trwało postawienie
      diagnozy) niestety ma takze astme na tym podłozu do tego wade układu
      pokarmowego co w znacznym stopniu utrudnia leczenie astmy ... kłopot
      natychmiast oddac psa diagnoza lekarzy. Było to ok 10 miesiecy temu psiak nadal
      z nami mieszka a my cały czas szukamy kogos kto go przygarnie i ma ku temu
      odpowiednie warunki. Nam takze niektórzy sugeruja uspienie. Ta wersja odpada.
      Psiak jest super zrobił sie powazny nie przeszkadzaja mu bardzo czeste
      prysznice w pianie, posłanie jest gotowane co tydzien czeste czesanie tylko
      poprawiło piekna siersc patrzy na nas i brazowymi oczkami i co ...co my mamy
      zrobic.niestety mału po wakacjach i powrocie do domu znowu zaczyna rzezic.
      pisze to tylko po to zeby sie wygadac i zasugerowac ze moze wasz psiak sie
      zmieni i wszystko sie ułozy.pozdrawiam
      • lilith18 Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 14:30
        >>myślałam o uśpieniu, ze niby to bardziej humanitarne niż narażać go na
        >>nedzny los, ale nie potrafiłabym wieźć go na śmierć.

        To 'wyjście' ma drugi minus oprócz względów moralnych. Uśpienie zdrowego psa
        jest karalne.

        Jeśli chcesz oddać psa, zacznij od ogłoszenia sprawy. W lokalnej gazecie (dział
        ogłoszeń), w lecznicy wet., Gazeta Wyborcza ma kącik "Cztery łapki".
        Skuteczne są także ogłoszenia w "Anonsach" (w dziale oddam zwierzę).

        I oczywiście internet.
        Pierwsze z brzegu adresy stron www z forami zwierzęcymi:
        www.psy.pl
        www.dogomania.pl
        Spróbuj, zwierzę jest rasowe, a to działa na jego plus.
        Rozwydrzony charakter też da się naprawić w jakimś stopniu.

        Pozdrawiam, powodzenia.
      • kociaaak współczuję Ci bardzo i trzymam kciuki 05.09.06, 16:02
        Arbik... bardzo Ci współczuję, nie wyobrażam sobie oddać psa, który jest
        członkiem rodziny... u nas wyglada to trochę inaczej, ale cóż moze się zmieni.
        Pocieszajace u Was jest to, ze mądrego psa ktoś moze chcieć i nie przekreśla mu
        to szansy na kochający dom, gdyby ktos przygarnął naszego to pewnie tego samego
        dnia już by nam go odwiózł z awanturą albo co gorsza porzucił gdzieś lub
        wywiózł do schroniska sad Smutno... Trzymam kciuki za Was i psiaka, no i
        powodzenia!
        P.S.Spróbuj jeszcze odwiedzić innych lekarzy w związku z astmą i alergią, moja
        koleżanka jest astmatyczką, uczuloną na wszystko i jakoś udało jej się pogodzić
        chorobę i leczenie z kudłatym kundelkiem, który u Niej mieszka.
        • szklanapulapka2 Re: współczuję Ci bardzo i trzymam kciuki 05.09.06, 16:18
          Wiem, że zaraz mnie zlinczujecie, ale... 2 lata temu przechodziłam przez ten
          sam horror, co autorka wątku (z tym wyjątkiem, ze ja miałam jamniczkę - 12
          letnią). Suka była okropnie rozpieszczona, niewychowana, złośliwa. Gryzła,
          sikała gdzie popadnie, była dość agresywna. Kiedy jednak wszystkko szło po
          jej "myśli", była cudownym, kochanym psiakiem. 9 miesięcy mojej ciąży
          poświęciliśmy na to, zeby ją wychować, przeszliśmy wszystkie dostępne środki
          wychowania zwierzęcia, niestety nie udało się. Kiedy urodził sie nasz Synek
          pies osiągnął apogeum zazdrości (mimo że starałam sie bardzoe aby nie czuła się
          odrzucona). wytrzymali razem (pies i mój Synek)równe 6 tygodni. Nie dało rady
          więcej... Pies poszedł do uśpienia, gdy wyszłam z pokoju na sekundkę po mleko
          dla dziecka, a gdy wróciłąm z kuchni zastałąm moją pupilkę w łóżeczku Małego,
          wściekłą do granic możliwości i rozszarpującą pościel adasia. Na całe szczęście
          Synek był wtedy w wózku. A co by było, gdyby był w łóżeczku... Nawet nie chcę
          myśleć. Po tym incydencie z tydfzień nie mogłam dojść do siebie. Uśpienie psa
          odchorowałąm, ale... wiem, ze nie było już innego wyjścia. Radziliśmy sie
          weterynarza, ale on doradził nam to samo - jako najbardziej humanitarne
          wyjście. Nie mogłam poświęcić dziecka dla psa, mimo ogromnego przywiązania i
          miłości do jamniczki. PS. Puies wpadł do łóżeczka odpychając sie łapami z
          wersalki - koszmarny widoksad((((.
          • arras-k Re szklanapulapka2 05.09.06, 21:08
            A jak jamniczka dostała sie do łóżeczka?Moja nie mogła nawet zajrzec do
            łóżeczka synka jak stała na dwóch łapkach, a co dopiero tam wskoczyc.
            • szklanapulapka2 Re: Re szklanapulapka2 05.09.06, 22:26
              Mieliśmy łóżeczko turystyczne (kojec) i on nie był zbyt wysoki. Suka skoczyłą
              na wersalkę i stamtąd do łóżeczka miała krok.
    • laluu Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 05.09.06, 18:56
      Współczuje sad a tresura nic nie dała? Nic a nic? Może do jakiegos behawiorysty
      psiego? Psychologa?
      A mocz miał badany?

      Ktoś dobrze radził z kastracją. Może spróbujcie?
      • kraxa ja mysle, ze decyzja tak naprwde juz zapadla:-( 05.09.06, 19:08
        dobrze byloby gdyby go jednak komus oddali, a nie uspili...A o "zaburzeniach"
        psa nalezy informowac potncjlanych przyszlych opikunow od razu, sa ludzie,
        ktorzy gotowi sa podjac sie wychowania psa, zacznijcie szukac juz teraz, nie
        czekaj na narodziny dziecka, bo wtedy oddasz go byle komu, zeby tylko ozbyc sie
        klopotu
    • icca Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 06.09.06, 13:36
      Nie wiem czy probowalas szkolic psa ta metoda- www.dogs.gd.pl/kliker/ .
      Polecam goraco, szkoda, ze tak pozno sie za to bierzecie, no, ale lepiej pozno
      niz wcale smile)
      Nie obwiniaj psa i nie mysl, ze cokolwiek robi zlosliwie - najprawdopodobniej
      tak sie nauczyl i to musisz mu zmienic - jesli oczywiscie chcesz go zostawic.
      Psy nie maja takich wzrow zachowan jak ludzie i na szczescie nie potrafia byc
      zlosliwe ani zazdrosne w ludzkim tego slowa znaczeniu - sa szczere w tym co
      robia i jak sie zachowuja, ale jak kazde zwierze na swiecie (w tym czlowiek)
      stosuja zachowania ktorych sie nauczyly. Jesli faktycznie troszke interesujesz
      sie zwierzetami to zachecam do zapoznania sie z takim dzialem nauki jak
      behawioryzm wink))
      Powodzenia - na stronce sa adresy osrodkow szkolacych ta metoda, jest tez
      bardzo duzo artykulow i rozwiazan do "samodzielnego zastosowania".
      pamietaj - nie ma zlych psow, sa psy ktore maja nieodpowiednich wlascicieli...
      podobnie jest z dziecmi wink))
      • kociaaak Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 06.09.06, 14:46
        Dziękuję za wszystkie rady, na pewno zapoznam się z metodami, które polecacie.
        Co do psiej złosliwosci to niestety nie zgadzam się z Tobą, tak jak w przypadku
        ludzi psy maja swoje charaktery. Niestety nasz bokser nie miał nigdy
        odpowiednich wzorców wychowawczych i w tym cały problem, dziadkowie traktowali
        go jak yorka i dlatego jest tak rozbestwiony, nie jeden raz zrzucał babcię ze
        schodów, wtedy zdecydowali się na szkolenie, być może wybór nie był właściwy,
        ale tak czy inaczej rezultatów nie było i nie ma. Zobaczymy co bedzie dalej,
        wierzcie mi, ze mimo wielu problemów jakich nam dostarcza ja jestem do niego
        przywiązana i zrobię wszystko by nie było mu źle.
        • lanka_cathar Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 06.09.06, 16:26
          Jestem przeciwniczką usypiania zwierzęcia tylko dlatego, że nie wiemy, jak to
          będzie, gdy będzie dziecko. Oburzamy się na eutanazję, a usypianie zwierząt
          traktujemy jako coś normalnego. Mimo to zachowanie psa autorki wątku może być
          wynikiem złośliwości. Moja koleżanka miała dwa koty, jeden niestety notorycznie
          sikał na meble, podłogę, ubrania etc. Weterynarz powiedział, że ejdynym
          wyjściem jest uśpienie.

          Co do alergii, to mój kolega jest astmatykiem (jego rodzice i rodzeństwo, poza
          siostrą, też). W domu są dwa psy, cztery koty, żółw i rybki. Jasne, że są też
          inhalatory, ale nie można pozbawiać dziecka kontaktu ze zwierzęciem tylko
          dlatego, że jest chore.

          Ja jestem alergiczką i mój małżonek także - mamy dwa koty (jeden dachowiec z
          gęstą sierścią i jeden rasowy półdługowłosy). Kichamy, prychamy, ale kotów nie
          pozbylibyśmy się za żadne skarby świata. Na końską sierść też mam uczulenie, a
          od 11 lat jestem związana z tymi zweirzakami.
        • icca Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 07.09.06, 08:52
          Wiesz złośliwość jest cechą ludzką smile)) Ja mogę powiedzieć, ze ktoś złośliwie
          pali papierosy, bo wie, że ja tego nie lubię, a mimo to to robi - ile jest w
          tym prawdy? Pewnie niewiele. Ten ktoś po prostu nauczył się, uzależnił i nie
          potrafi nad tym zapanować. Podobny mechanizm moze działać u psa. On po prostu
          tak reaguje na taką, a nie inną sytuację - takie sobie wykształcił wzorce
          zachowań, a nie było nikogo, kto by mu pomógł wykształcić mniej kłopotliwe dla
          ludzi. Dla psów większość zachowań jakie mają w naszych domach nie jest
          naturalnych, więc muszą sobie jakoś rdzić i szukać "swojego" miejsca.
          Zapewniam Cię, Twój pies bardzo chętnie zachowywałby się zgodnie z Twoimi
          oczekiwaniami, gdybyś odpowiednio umiała mu je przekazać. Biorąc pod uwagę, ze
          to dorosły pies i do tego bokser, czyli temperamentny, do tego dochodzą
          wykształcone nawyki, trzeba brać pod uwagę, że trochę pracy musisz w
          niego "włożyć". Przede wszystkim staraj się nie podchodzić do niego jakby to on
          był winien tego co robi - tak go ukształtowało środowisko i nieodpowiedni
          sposób wychowania przez poprzednich właścicieli.
          Myślę, że jeśli podejdziesz do tego spokojnie, bez emocji, zwłaszcza
          negatywnych, bardzo szybko zdziwisz się, jakie zrobi postępy. Zdziwisz się jak
          bardzo Twojemu psu zależy, żebyś była z niego zadowolona i nagle okaże się, że
          nie ma w nim cienia złośliwości - to co było to totalny brak porozumienia
          między gatunkami wink)) On myślał, że Ty (czy Twoi dziadkowie) chcą czegoś
          innego, a Ty (oni), ze robi coś złośliwie.
          Polecam Ci, jeśli chcesz z tego sokrzystać, zapisać się na listę dyskusyjną (na
          stronie) tam jest wielu doświadczonych trenerów, którzy nie takie problemy
          rozwiązali w życiu z psem. Jeśli masz jakieś pytania, zapraszam na priwa -
          pomogę w czym będę mogła smile))
          • miyoki Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 07.09.06, 09:18
            Myślę, że autorka wątku podjeła już decyzję, chciała tylko naszego aplauzu,
            żeby uśpić czy oddać psa. Nie pomyślałaś, jaki to dla niego stres 3 raz
            zmieniać dom. Zawsze twierdzę, że przed podjęciem decyzji o psie trzeba się
            zastanowić, jak brałaś od dziadków znałaś jego zachowania i to że sika trzeba
            było już wtedy szukać mu domu wiedząc, że kiedyś będziesz chciała mieć dziecko.
            To jak się zachowuje pies jest tylko naszą winą. To że coś robi tak a nie
            inaczej jak ktoś napisał wcześniej ma swoje przyczyny i należy się zastanowić
            jakie. Dobrym pomysłem jest psycholog zwierzęcy i szkolenie ale pożądne nie
            byle jakie u kogoś doświadczonego. Choć może lepiej oddać psa niż ma żyć z kimś
            kto go nie akceptuje i nie kocha może znajdzie nowy ciepły dom i
            ODPOWIEDZIALNYCH właścicieli. Bo moim zdaniem jedynym powodem oddania
            zwierzecia jest zagrożenie w obec dziecka jak jest agresywny i autentycznie mu
            zagraża lub jak jest chory ktoś z domowników. Nie lubię nieodpowiedzialnośc w
            obec zwierząt i traktowanie ich jak rzeczy dzisiaj biorę bo mam kaprys jutro
            sie wyrzuci jak szafkę czy stolik. Ech... Podjemij dziewczyno próby
            porozumienia się z pupilem.
            • kociaaak Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 07.09.06, 10:12
              Szanuję Twoje zdanie, ale przykro mi, ze tak to odebrałaś. Gdybym tego psa nie
              kochała to już dawno jak to nazywasz bym się go "pozbyła". Nie jest tak, ze
              decyzję już podjęłam, bo naprawdę oczekiwałam rad z Waszej strony, jako
              przyszłych matek, zdrowie dziecka jest dla mnie najważniejsze, a skakanie
              naszego Dżeka niestety może być niebezpieczne... mimo wszystko zastosuje się do
              rad iccy (nie wiem czy nie poprawnie napisałam nicka) i innych koleżanek z tego
              forum i poszukamy jakieś dobrego szkolenia. Też nie znoszę nieodpowiedzialnych
              osób, zwłaszcza wobec zwierząt... natomiast gdy podejmowałam się opieki nad
              psem nie ze wszystkich nawyków zdawałam sobie sprawę, ale nawet gdybym
              wiedziała to co wiem teraz nie oddałabym go, bo jest członkiem mojej rodziny...
              jedyny problem polega na tym czy uda nam się funkcjonować bezpiecznie w
              większym składzie.
              Dziękuję za opinie i pozdrawiam!
              • miyoki Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 07.09.06, 10:49
                No cóż może źle cię oceniłam. Przepraszam. Życzę w takim razie owocnych szkoleń
                aby się poprawiło po nich i abyście wszycy w 4 się dogadalismile
    • gianka Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 07.09.06, 16:18
      Kociaaak - skad jestes? Mozesz sie skontaktowac ze mna na priv? GG 538640
      Pozdrawiam i glowa do gory. Z kazdego problemu jest dobre wyjscie.
    • ktkasik Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 07.09.06, 18:12
      Witaj,
      Dziadkowie strasznie zawalili, że doprowadzili do takich zachowań psa, młodego
      psa łatwiej się układa ale trudno. Widzę że zależy Ci jednak na zatrzymaniu psa
      więc spróbuj. Nie jestem specjalistą ale też mam psa, sama go wychowałam i teraz
      mogę być spokojna - pies jest posłuszny, nie hałasuje bez powodu, niczego nie
      niszczy, zostaje sam w domu po 12,14 godzin, wychodzi na dwór wtedy kiedy my
      (czyli ja lub mąż) o tym decydujemy i oczywiście załatwia się tylko na dworze
      (mało tego, nie załatwi się pod blokiem tylko zaszywa się daleko w krzakach).
      Moim zdaniem Twój pies ma komletnie odwrócone poczucie hierarchii w domu, tzn on
      czuje się "przywódcą stada" i dlatego robi co chce i jest niesformy. Polecam Ci
      książkę Jan Fennell "zapomniany język psów". Pożyczyłam ją kiedy wzięłam psa pod
      swój dach i naprawdę bardzo mi pomogła zrozumieć znaczenie zachowań psa oraz
      nauczyła jak złe zachowania korygować. Czasem było zabawnie (np. kiedy zgodnie z
      zaleceniami kładliśmy się na posłaniu psa, udawaliśmy że jemy z jego miski,
      ignorowaliśmy go gdy wracaliśmy do domu, itd...) ale to działa! Nie udało się
      nam oduczyć psa jednej rzeczy, tj wchodzenia na kanapy, fotele itp. Pies wie, że
      nie wolno mu tego robić, że zostanie ukarany, jednak chyba świadomie podejmuje
      to ryzyko bo tak uwielbia leżeć na kanapie. Zawsze schodzi tak żeby go nie
      "nakryć na gorącym uczynku", ale po zachowaniu już widać że nabroił (a raczej
      nabroiła bo to suka). Ale z tym da się żyć - zamykamy drzwi do sypialni a kanapę
      w salonie zastawiamy na noc (lub gdy wychodzimy) stołem. Dobrze ułożony pies
      naprawdę potrafi być kochany i przynosić wiele radości. Być może to kwestia rasy
      - znajoma z pracy kupiła szczenię bokserka i też miała niezłe przeboje - pies
      skakał po wszystkich, ostantacyjnie sikał na podłogę kiedy wyprowadzali go z
      sypialni, gryzł co popadnie itd. Zapisali go na tresurę ale po kilku zajęciach
      zrezygnowali bo pies miał tresera gdzieś - kładł się na ziemi i wszystko olewał.
      Ale oni (tzn znajoma i mąż) chyba byli zbyt liberalni i pozwalali mu na wiele,
      m.in. na spanie w ich łóżku. Macie trudne zadanie ale spróbujcie.
      Pokażcie psu kto "rządzi" w domu i powinno się udać. Powodzenia!
      • icca Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 08.09.06, 10:03
        Niestety fałszywe pojęcie "dominacji" pokutuje cały czas. Zupełnie się z Tobą
        nie zgadzam. Owszem, można poczytać Fennell czy Fisher'a ale bardziej dla
        rozrywki niż dla faktycznej realizacji tego co oni piszą. Metoda oparta na
        teorii dominacji zakłada, że pies uważa nas za psa - a tak niestety (albo
        stety) nie jest smile. Poza tym pies w domu nie ma typowych zachowań stadnych.
        Może bardziej skutkuje, gdy trzymasz w domu min 4 psy - ok wtedy uruchamiaja
        sie im pewne zachowania. Ale pies widzi, ze człowiek to nie pies i pewne
        zachowania, które my "udajemy" np jedzenie z tej samej miski, przechodzenie
        pierwszemu przez drzwii, czy kładzenie się na psim posłaniu, raczej bawią niż
        wnoszą cokolwiek smile)). Pies powinien być nauczony, że możesz sobie siąść gdzie
        chcesz, że możesz mu przerwać żarcie kiedy chcesz i np. wyjąć z gardła coś co
        zjadł, a nie powinien, ale są na to metody dużo bezpieczniejsze niż
        dominacyjne. Zresztą... na stronie, do której podałam link jest wiele na ten
        temat i jeśli kogoś to na prawdę interesuje to tam zajrzy, jak nie, to i mój
        post tu nic nie pomoże smile)
        Polecam książkę "Najpierw wytersuj kurczaka" Karen Pryor - i to nie tylko dla
        właścicieli psów, ale także rodziców, pracowników i każdej istoty społecznej :-
        ))
        Ja tą metodą wychowałam mojego berneńczyka (od szczeniaka) - bardzo sobie
        chwalę oraz agresywnego kundelka w typie owczarka niemieckiego (troszkę
        większy - ok. 50 kg żywej wagi) Który parę osób ugryzł (nie pogryzł tylko
        chwycił do krwii) i przez to miał być skazany na uśpienie - dodam, ze zaczęłam
        z nim pracę gdy miał, bagatela, 11 lat. Teraz jest bardzo fajnym psem (lat 14)
        umie różne komendy i cudownie pracuje - bestia inteligentniejsza dużo od mojego
        pupila (berneńczyka). Nie jest to pies do domu - nie było potrzeby go do tego
        uczyć, ale jeśłi bym chciała jestem w stanie teraz bez żadnego problemusmile.
        Dlaczego tak zachwalam i polecam tą metodę? Bo jest to metoda oparta na
        trenowaniu ssaków morskich, wyklucza przemoc (czyli bez kar i bicia), rozwija
        inteligencję i kreatywność zwierzaka, pogłębia relację i nadaje się do
        stosowania na wszelkich organizmach żywych wink)) (ok, tylko zwirzętach).
        Tak jak mówię, w razie pytań służę pomocą. smile))
        • ktkasik Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 08.09.06, 20:29
          Masz prawo się nie zgadzać - ale pies jest zwierzęciem stadnym (wywodzi się w
          końcu od wilka) i ja zachowania stadne (opisane w wymienionej książce) zauważam
          nawet w domu. Nie wiem dlaczego uważasz że pies za członka stada może uznać
          tylko psa? Ja metody jak to nazywasz "dominacyjne" stosowałam (może i zabawne) i
          dało to rezultaty. I uwierz mi że mogę psu wyjąć z gardła jego własne jedzenie.
          Zresztą, pewnie metod "wychowywania" psów jest wiele, - ale jedno jest
          najważniejsze - żeby nie wyrządzały krzywdy zwierzęciu i przynosiły efekt.
          • icca Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 11.09.06, 13:19
            Oczywiście, że metod wychowania jest wiele i zgadzam się w 100% co do tego, aby
            nie wyrządzały psu krzywdy. Ja wybrałam klikera, bo nie muszę myśleć o tym, że
            pies próbuje dominować nade mną i jak mu w tym przeszkodzić, ale, jak piszesz
            to kwestia wyboru i jak lubisz, to bawisz sie z psem w kolejność jedzenia czy
            przechodzenia przez drzwii (ja np. wolę, żeby pies przechodził przede mną, bo
            widzę co robi i gdzie idzie, a jak idzie za mną, szczególnie po schodach to
            jest dużo mniej komfortowe - szczególnie kiedy zbiega ze stromych schodów a
            waży ok 45 kg wink)))))
            Ja ostro będę się tylko sprzeciwiała metodom, które uważają za słuszne kary -
            czy to bicie, czy szarpanie i czy inny przymus - także w wypadku wychowania
            dzieci, a jeśli nie stosujesz tego typu elementów - to jak najbardziej się z
            Tobą zgadzam smile)).
            (Tak na marginesie - nie jest powiedziane do końca czy pies pochodzi od wilka
            czy mieli po prostu wspólnego przodka, tak samo są wątpliwości co do
            pochodzenia niektórych ras - czy nie są bliżej spokrewnione z innymi psowatymi,
            ale oczywiście jest zwierzęciem stadnym, zresztą tak jak człowiek, który nie
            pochodzi od wilka wink))) Poza tym wilki raczej nie darzą psów sentymentem - tu
            najlepiej pogadać z gospodarzami w Bieszczadach - chyba mają problemy z
            porozumiewaniem się, albo psy mają bardzo smaczne mięso...
            • ktkasik Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 13.09.06, 18:24
              Ja też wolę puszczać psa pierwszego ze schodów bo również boję się że radość ze
              wizji spaceru może ją ponieść i tym samym ponieść mnie ale w dół...
              Co do zgody wilka i psa... człowiek tez bywa człowiekowi wilkiem wink
              pozdrawiam
        • gianka Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 08.09.06, 23:05
          Icca - czy my się nie znamy z forum bpp?

          Kociaaak - zadam może głupie pytanie (bo nie udało nam się pogadać na gg),ale
          czy Wasz bokser jest co dzień wybiegany na maksa...? Próbowałaś kontaktowac się
          z behawiorystą? Albo babką ze Zwierzowca???
          • kociaaak Mamy plan... i zobaczymy :) Dziękuję wszystkim! 09.09.06, 13:36
            Gianka pisałam na gg, ale Cię nie było. Myślę, ze nasz Dżek jest wybiegany choć
            na pewno nie tak jak wcześniej (on strasznie ciągnie na spacerach i z radosci
            skacze, a ja ze względu na mój stan teraz nie moge się na to narażać, więc
            tylko mąż z nim biega, wcześniej częściej chodził na spacery).

            Chciałam Wam wszystkim bardzo podziękować za wszelkie rady i komentarze.
            Spróbujemy...
            Dziś mogę go pochwalić, ani razu nie obudził nas w nocy i wyszedł na spacer
            dopiero rano, żadnych niespodzianek na podłodze nie było... zobaczymy jak
            będzie dalej. Narazie staram się spokojem, opanowaniem i poświęcaniem mu
            większej uwagi coś zwojować, mam nadzieję, ze poskutkuje, niestety póki co na
            żadne szkolenia nas nie stać... ale jestem dobrej myśli. Oby tylko i on się tak
            starał jak my smile

            Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
          • icca Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 11.09.06, 13:20
            Gianka - z forum chyba nie - a jest takie? Daj linka!!! Wiem, że była kiedyś
            stronka klubowa, ale to umarło chyba...
            • gianka Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 13.09.06, 15:50
              Icca - napisałam Ci maila, kociaak - zostawilam Ci wiadomosc na gg - nie wiem,
              czy doszla, chyba niie dodalas mnie do kontaktow... Dajcie znac....
    • majowa-panna Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 07.09.06, 19:32
      ojj, oby tylko kochany piesek nie okazał się zazdrosny o waszego synka...
    • ja_joanna Re: Mam ogromny problem z psem... doradźcie prosz 13.09.06, 23:30
      Hej,

      poszukaj w Internecie hasła "pozytywne szkolenie psów", efekty szkolenia z tzw.
      klikerem są niewiarygodne. Szczeniaki w ciągu jednego dnia opanowują np. sztukę
      siadania na zawołanie. Nie wiem, jak ze starszymi psami, ale nie macie nic do
      stracenia. Moja mama szkoli tak w tej chwili już drugiego psa i rezultaty
      zaskakują nas wszystkich.

      Poza tym, gdybyś chciała jednak oddać psa, poszukaj for prywatnych o zwierzakach
      tu na gazeta.pl. Na pewno znajdziesz kogoś, kto Ci pomoże. Zresztą – temat tak
      naprawdę nie ma wiele wspólnego z ciążą, więcej ze zwierzakami, więc może tam
      szukaj pomocy.

      Pozdrowienia i powodzenia!
Pełna wersja