Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też tak ma?

23.09.06, 16:14
Rodzę dopiero na święta i wtedy on przyjedzie do Polski. U mnie niby wszystko
w porządku, pracuję, trzymam się, ale w tą sobotę ogarnął mnie smutek straszny
i nie chce odejśćsad( Napiszcie, jeśli jesteście w podobnej sytuacji, będzie mi
raźniej
    • gania76 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 16:20
      Witaj,
      moze Cie troche pociesze, ja wkrotce rodze (termin za tydzien), a moj maz na
      morzu, wroci na poczatku listopada uncertain
      Strasznie sie boje bo przy pierwszym dziecku bylismy razem, teraz mam co prawda
      polozna ale... Nie martw sie, odpoczywaj ile sie da, korzystaj z czasu tylko
      dla siebie bo jak urodzi sie dziecko, dlugo nie bedziesz go miala.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki smile)
      Ania
      • delfina77 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 16:51
        Dzięki za wsparcie, skoro mąż marynarz to masz już doświadczenie w tym, że
        jesteście osobno - dla mnie to nowość, do której jakoś ciężko mi się
        przyzwyczaić. Ale pewnie masz rację, trzeba cieszyć się tym co jest
    • luiska1003 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 17:09
      Witaj! Ja też mam termin na święta i męża za granicą. Obecnie jestem u rodziców
      bo sama chyba bym zwariowała. Jest mi ciężko ale jemu też- dobrze że
      przynajmniej jest skype to rozmawiamy codziennie i jakos ten czas leci. Na
      poczatku pażdziernika mam zamiar polecieć do niego i juz zostać. Trzymaj sie,
      pozdrawiam serdecznie!
      • delfina77 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 17:11
        Ale masz fajnie, ja muszę zostać tu bo mam jeden egzamin do załatwienia no i
        pracę, a do niego pojadę dopiero z dzieckiem - uff, byle do świąt!smile Pozdrawiam
        • mika1704 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 17:23
          Głowa do góry! Pewnie takich jak my jest na pęczki. Mój mąż jest w Islandii
          wróci dopiero na początku listopada, a ja termin mam za dwa tygodnie.Pierwsze
          dziecko rodziliśmy razem a teraz jestem sama, ale coż już taki jest nasz
          los.Dobrze że wiem, że jest tam daleko ktoś kto jest ze mną myślami i przeżywa
          ze mną te chwile, a są i takie z nas o których nawet nikt nie pomyśli.
          • mamagai Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 18:05
            Mój mąż wyjedzie prawdopodobnie w połowie października i wróci w grudniu.Nie
            wyobrażam sobie tych tygodni bez niego,nigdy się na tak długo nie
            rozstawaliśmy.No ale jakoś będę musiała sobie poradzić z tęsknotą,on zresztą
            też,ale już wiem że będzie ciężko,bo jak tylko o tym pomyślę chce mi się beczećsad
          • echuda Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 24.09.06, 14:49
            Mój mąż wyjechał do Szkocji gdy byłam na początku ciąży,a wrócił w siódmym
            miesiącu.Było bardzo ciężko,ale udało się wytrwać i jesteśmy szczęśliwi że
            możemy razem czekać na małego Konradasmile Pozdrowienia dla wszystkich czekających
            na mężów mam!
        • karolla33 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 19:53
          Witam. JA mam termin za 3 tygodnie, a mój ukochany mąż jest za granicą i wróci
          dopiero na początku grudnia. Codziennie z nim rozmawiam ale im bliżej porodu
          tym bardziej łapie doła, że sama jestem.Ale cóż trzeba sobie jakoś radzić.
    • glima Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 18:26
      Myślałam, że jestem jedyną na świecie kobietą w ciąży, której facet jet daleko
      a tu proszę. Co prawda ja mam termin na koniec lutego a mój ukochany wraca za
      miesiąc ale dziś kiedy go wyekspeiowałam na lotnisko to nie obyło się bez łez.
      Mam doła giganta a ciąża i to szaleństwo hormonalne jeszcze potęguje uczucie
      pustki.
      Musimy być tawarde..... chociaż łatwiej powiedzieć niż wykonać.
    • mamajudo Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 19:04
      Mój mąż co prawda nie jest za granicą,
      ale nie ma go już od ponad miesiąca,
      a nie będzie jeszcze przez 2,5 tygodnia.
      Chandrę mam aktualnie gigantyczną.
      Odechciewa mi się wszystkiego,
      niemal nic mnie nie cieszy.
      Dwie córki na głowie,
      brzuch rośnie i coraz ciężej mi się chodzi.

      A ja przecież twarda babka jestem smile
      • delfina77 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 19:08
        Dziewczyny, musimy być dzielne. Mój mąż wyjechał pod koniec czerwca i miałam
        świadomość, że pojadę do niego na cały sierpień więc było ok, w lipcy była
        piękna pogoda, chodziłam sobie na basen i jakoś szybko mi ten czas zleciał.
        Teraz mam świadomość, że do świąt jeszcze 3 miesiące i to mnie jakoś dołuje,
        plus, że będzie coraz zimniej i ciemniej... I smutniej...A do tego po powrocie
        do Polski mnóstwo spraw zwaliło mi się na głowę, którymi muszę się zająć sama.
        Ale mam świadomość, że w podobnej sytuacji jest sporo innych osób więc nie będę
        narzekać już. Głowa do górysmile
    • ewa_g96 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 23.09.06, 20:26
      Witam. Myślałam że tylko ja tak mam a tu widzę że więcej nas. Ja mam termin na
      połowę stycznia a w domu dwójkę (8 i 10 lat) więc czas szybko mija ale tesknie
      ogromnie. Mąż przyjedzie na święta i zostanie aż nie urodzę ale do świat
      jeszcze daleko i czasem mam wielkiego doła. Na ogół codzienne sprawy: dzieci -
      szkoła itd. sprawiają że czas pedzi do przodu. Twardziele z nas prawda jesteśmy
      same w tym trudnym czasie i dajemy rade. Pozdrawiam was wszystkie.
      • karolina988 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 24.09.06, 15:25
        Ja byłam w ciąży,a mąż za granicą.Dowiedział się o dziecku dopiero w 5
        miesiącu.W domu była już 2-ka.Mąż przyjechał i zaraz po tygodniu urodziło
        się.Posiedział 3 tyg,i pojechał.Widzi dzieciaki co 2-3 miesiące.Pod koniec
        października wraca i zostanie do marca,poźniej jedzie znowu nie wiem na ile./
        • ija1 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 24.09.06, 17:22
          moj maz wujezdza za dwa tygodnie. Wroci na swęta w grudniu. Termin porodu mam
          na koniec lutego. Nie wiem jak zniose rozłąkę, dzisiaj jeszcze nie dopuszczam
          tych mysli do siebie. Kiedys tez sie rozstalismy ale na 6 m-cy i przez 1
          miesiac miałam strasznego doła. Teraz jestem w ciazy i boje sie ze to becie
          zbyt ciezkie przezycie dla mnie. Staram sie byc twarda i cieszyc sie z dziecka,
          to jes moj priorytet, a takze wspierac meza, ktoremu takze cjest ciezko mnie
          opuszczac. To nasze pierwsze dzieckosmile
          • delfina77 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 24.09.06, 18:25
            Wiem, co czujesz, trzymaj się! Ja też staram się cieszyć z myśli o dziecku,
            zwłaszcza gdy czuję jego ruchy, ale jakoś ciężko samej, mimo wszystko. Tak się
            jakoś dziwnie złożyło, że w ostatnim roku większość moich znajomych wyjechało do
            pracy albo do stolicy, albo za granicę, więc wsparcia na miejscu praktycznie
            zero - i chyba to jest najgorsze. Ale staram się myśleć pozytywnie, żeby nie
            zdołować Małego/Małej jeszcze przed urodzeniem
            • mamagai Jak przetrwać to czekanie? 15.10.06, 14:52
              Dziewczyny,napiszcie jak sobie radzić po wyjeździe męża?Wyjechał do pracy parę
              dni temu,wróci na święta.Tak bardzo tęsknię,bęczę i tylko żal mi dzieciaczka, że
              mama wciąż taka smutna.W dodatku jestem na l4 ,więc cały dzień mam dla siebie,a
              ja tylko czekam na wieczór, by skończył się kolejny dzień.Matko,jak przetrwać to
              czekanie i tęsknotę?sad
              • delfina77 Re: Jak przetrwać to czekanie? 15.10.06, 15:56
                Hm, to niedobrze, że jesteś cały dzień sama, tylko rozmyślasz i się dołujeszsad
                Może pojedź w odwiedziny do rodziny albo odwiedzaj częściej znajomych? Ja na
                razie pracuję ale od listopada idę na L4 i też się martwię, że oszalejęsmile Myślę,
                że po prostu warto jakoś sobie zorganizować dzień, wyspać się, potem zakupy,
                przygotowanie obiadu, jakieś tam prace domowe. Później spotkać się z kimś, po
                południu można film obejrzeć, ja robię jeszcze przegląd ciuszków dla malucha,
                coś tam piorę i ceruję, chodzę na szkołę rodzenia, ćwiczę - i czas leci. Pomyśl,
                że jak się Maluszek urodzi to będziesz miała bardzo mało czasu dla siebie, więc
                staraj się cieszyć wolnością teraz. Ja próbuję. A tak w ogóle, skąd jesteś?
                • ciociajadzia1 Re: Jak przetrwać to czekanie? 16.10.06, 09:24
                  Mój ukochany wyjechał keidy byłam w 4 mc-u ciąży i przez ten czas byłam sama,
                  mieliśmy kontakt tylko telefoniczny.Przyjechał na tydzień(praca) 2 dni po
                  wyznaczonym terminie i co... i nic.Lezałam juz w szpitalu i dostawałam
                  kroplówki,zastrzyki, tabletki na przyspieszenie a Mała siedziała w brzuchu i
                  ani jej sie sniło wychodzić.Co ja tam przezylam, tak chcialam urodzic zanim on
                  wyjedzie(zeby był ze mna zeby zobaczył) i niestety nie udało sie urodziłam 2
                  dni po jego wyjeździe 12 dni po terminie. Ciesze sie chociaz z jednego,ze
                  widział mnie z "brzucholem" i mógł poczuć i zobaczyc i to solidnie jak malutka
                  wierci sie w brzuchu. Teraz przyjedzie dopiero na swieta i tez na krótko ale
                  mam nadzieje ze porzadnie sie chociaz poprzytulamy bo w trakcie pobytu w
                  szpitalu pielegniarki krzywo patrzyły jak na 5 min usiadł na moim łóżku(bo niby
                  nie wolno).Przezywam straszne cierpienie psychiczne i nieraz juz plakalam mu do
                  słuchawki ale wystarczy jedno jego słowo i wielka ulga. I tak czekam do swiat
                  az przyleci a potem zabierze NAS do siebie.
              • olesa Re: Jak przetrwać to czekanie? 15.10.06, 19:54
                Mój mąż wyjechał 2 tygodnie temu, ja jestem w 17 tygodniu ciąży i od 2 m-cy na
                zwolnieniu.Pierwszy tydzień był straszny,zwłaszcza, że nie rozstawaliśmy się od
                6 lat na dłużej niż parę dni. Ale myślałam o tylko dziecku - "nie mogę się
                martwić, nie mogę się denerwować". Z każdym dniem jest trochę lepiej. Dużo śpię
                ( nawet w ciągu dnia), planuję dokładnie posiłki - zajmuje to sporo czasu,
                kupiłam sobie kilka fajnych ciuchów dla mam , poszłam do fryzjera ,żeby ładnie
                wyglądać. Jest ze mną moja mama - ale to nie pomaga tak bardzo. Żyję tylko
                myślą, że w grudniu będziemy już razem. Na razie najważniejszy jest dzidziuś -
                sen jest najlepszym lekarstwem, bo służy nam obojgu.
    • majah1 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 15.10.06, 20:29
      Rozumiem Twój smutek. Ja mam męża tylko na weekendy. Mieszka w Polsce, ale
      pracuje w innym miescie. Smutno mi okropnie, jestem sama. Nikt mnie nie
      odwiedza, nie mam zadnej kolezanki, bo przeprowadzilam sie i teraz zadna nie ma
      po drodze do mnie. Nawet telefony umilkły. Koszmar...
      Najgorsza jest ta samotność. Rzuca mi się na głowe ta cała sytuacja, można
      zwariowac od tej samotności. Dobrze że mam TV i internet.

      PYTANIE do dziewczyn z weekendowymi mężami: Ja M. przyjedzie ja sie chce
      wygadać, poopowiadać co u mnie i jak spedziłam tydzień, a on rzuca pranie, je i
      śpi i nie chce mu sie gadać. Na pytanie co u niego, --nic, po staremu--
      W Polsce powinna być opieka nad kobietą w ciąży także przed porodem. Przeciez
      to nie zawsze jest radosne i bezstresowe wyczekiwanie na dziecko.
      Sorry, że tak się rozpisałam, ale jestem załamana i musiałam sie "wygadać"
      sad
      • mamagai Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 15.10.06, 21:05
        Oj dziewczyny,dzięki za wsparcie!Wiem,muszę sobie organizować czas,bo inaczej
        będzie tylko gorzej.Jak się będę czymś zajmowała,to przecież czas szybciej
        zleci.Nie rozstawaliśmy się z mężem nigdy na dłużej niż parę dni,a i to również
        rzadko,dlatego tak mi ciężko bez niego,jesteśmy bardzo do siebie przywiązani.Ale
        wiem,muszę być dzielna i wytrzymać te dwa miesiące,szczególnie że dziecko pewnie
        nie chce bym płakała i się stresowała.Dziś piję już drugą herbatkę z melisy,może
        troszkę pomożesmilePozdrawiam wszystkie oczekujące swoich mENżow!!!
        Ps Jestem z opolszczyzny.
        • delfina77 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 16.10.06, 19:49
          Ja teżsmile Pozdrawiam, właśnie wróciłam ze szkoły rodzenia i po całym dniu pracy z
          nóg padam, pewnie uaktywnię się na forum w weekend. Trzymaj się
    • k_a_m_a3 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 15.10.06, 23:03
      Prawie cala ciaze przechodzilam bez mojego chlopa- tez pracowal za granica,
      przyjechal na sam porod na urlop i o maly wlos ten urlop mu sie nie skonczyl a
      ja dalej sie turlalam... Urodzilam 2 dni przed jego wyjazdem, a czeklalismy na
      malego 3tyg.
      Tez mi bylo ciezko, starsznie bylam zazdrosna, ze kolezanki chodza np na USG z
      mezami...
      Smutne to, ale grunt, ze KOCHA.
    • beamel77 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 16.10.06, 09:59
      Witam samotne mamusie z brzusiem, mój mąż wyjechał pod koniec sierpnia do
      Norwegii , jest mi bardzo ciężko przeniosłam się do rodziców , bo w domu sama
      bym zwariowała , teżmi smutno , że mąż nie może ze mną pójść do lekarza ,
      maleństwo już kopie , ale jeszcze nie słyszał tatusia , są telefony ale to nie
      to samo , rodze na początku lutego , ale wiem że już wtedy będę z nim ,
      pozdrawiam i nie smućcie się przyszłe mamusie mężowie za nami bardzo tęsknią .
      • ciotka.aka do: majah1 i nie tylko 16.10.06, 10:21
        witaj. My tez jesteśmy "weekendowym" małżeństwem - takie czasy. Pomyśl, ze i tak
        na pewno nam łatwiej niż dziweczynom, które mają swoje drugie połowy w świecie...

        Jesteśmy w podobnej sytuacji z tym,ze moi przyjaciele i cała rodzina jest na
        dodatek 400 km ode mnie a nie kilka dzielnic dalej.

        majah twój mąż jest po prostu zmęczony po całym tygodniu pracy - u nas piątki
        wyglądają podobnie no może z wyjątkiem tego, ze dużo rozmawiamy. Jestem
        szczęśliwa kiedy widzę po kilku godzinach w domu jak całotygodniowy sters i
        zmęcznie uchodzą z męża jak powietrze z balonika smile

        Jestem teraz w połowie 8 tc - od 2,5 jestem na zwolnieniu i nie zanosi sie na
        szybki powrót do pracy dlatego zastanawiam się, czy nie było by dobrze, zebym
        jechała na jakiś czas do rodzinki. wszystko zależy od tego czy lekarz zgodzi sie
        na długą podróż samochodem.

        Dobrze, ze są telefony i komputer dzięki czemu możemy rozmawiać z naszymi
        ukochanymi.

        pozdrawiam
    • julia_sara1 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 16.10.06, 15:35
      czesc.ja tez jestem w takiej sytuacji.maz za granicą a ja będę rodzić na
      sylwestra.bywa mi strasznie cięzko chwilami ale mam w domu dwie córeczki i im
      poswiecam czas by nie tesknić.ale najgorzej jest wtedy gdy one tez zaczynaja
      tesknic za tatą.wtedy zdarza się że wszystkie trzy płaczemy.
      • doma791 Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 16.10.06, 16:39
        Tak sobie czytam wasze wszystkie posty i dochodze do wniosku że nie mam aż tak
        źle-mąż weekendowy,pracuje jakies 300 km od domu,dobrze ze mam tu koleżanki, a
        do rodziców tez nie daleko.
        Ale tez jest mi źle bez niego-wolałabym tworzyć normalną codzienną rodzinę,
        najgorsza jest świadomość ze bedzie tez weekendowym tatusiem,i obawiam się że
        ani się nie zaangażuje w wychowanie dziecka,ani nie uda mu się złapać wiezi
        rodzicielskich.
        Mam tez podobny problem jak majah1:mąz wraca,czasem przywiezie pranie, a
        czasami "nawet" sobie sam sobie tam wypierze i albo śpi, albo nos w tv lub
        komputer,a ja żądna tego by jak najefektywniej spędzić ta dwa dni razem.Widzę
        ze ta rozłąka sprzyja oddalaniu się od siebie,boję się zebysmy nie stali się
        sobie zupełnie obcy w momencie gdy maluszek pojawi się na świecie,a to juz za
        dobre 2 m-ce....
      • mamagai Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 16.10.06, 16:41
        Bo żyjemy w takim chorym kraju,gdyby tu zarobki były godziwe,nikt nie musiałby
        wyjeżdżać,a rodziny nie musiałyby się rozstawać.Szkoda słów, naprawdę,a nie
        zapowiada się by miało być lepiej,jak na razie to sam cyrk w tym rządzie.
    • beatazn A ja mam męża tylko na weekendy 16.10.06, 20:46
      tak jak niektore z Was. Jest smutno bo problemy dnia codziennego rozwiazuję
      sama. Mamy dwie coreczki i czekamy na trzecie maleństwo. Ta sytuacja trwa już
      od prawie roku i mam tego dosyć. Jak sie urodzi trzecie to nie dam rady sama z
      wszystkimi obowiazkami. Czasem mam strasznego doła ale co zrobić jak praca jest
      100km dalej od naszego miejsca zamieszkania a żyć trzeba za coś.
      Pozdrawiam Was i trzymajcie się kobitki, musimy sie wspierać inaczej można
      oszaleć smile
    • basiss Re: Ja w ciąży, mąż za granicą, smutno,kto też ta 16.10.06, 20:50
      Rozumiem Cie ja jestem w 33 tyg i moj maz za 3 tyg wyjezdza na pol roku a ja rodze w MIKOLAJA i pojade chyba z mama na porodowke takze jestem z TOBA
Pełna wersja