rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... !!!!

16.10.06, 22:08
smile)) błagam nie róbcie tak!!!
dzień po porodzie dziewczyna ledwo idzie ale idzie do tej toalety. ide za nią
z mydłem, piżamką na zmianę szamponem i suszarką do włosów. wchodze pod
prysznic, ona nie, wychodze spod prysznica, laska kończy robić make up.
myślałam że usiądę!!!
    • ziegula Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 16.10.06, 22:10
      hehe..
      w szpitalu dwa tygodnie temu.. laska do porodu robila make up.. smile
      • azbestowestringi Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 16.10.06, 22:15
        a chlopu pewnie tipsy w nadgarstki wbijala podczas parcia ;p
    • dorianne.gray Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 16.10.06, 22:10
      Hahahahha, elegantka! wink

      Raz w życiu widziałam podobny przypadek na wyjeździe: laska obudziła się rano w
      pełnym makijażu (jak w serialu wink), spojrzała w lusterko, rzekła "o, nawet się
      nie rozmazałam!" i wstała wink))
      • malgosiek2 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 16.10.06, 22:16
        Dobresmile))))))))))
        Aż za brzuch się złapałam ze śmiechu bo jeszce pobolewa.
        Aczkolwiek sytuacja nie była wcale do smiechu.Łatwo się czyta gorzej jak się
        jest w realu z tą sytuacją.
        Pzdr.Gosia
        • phantomka Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 16.10.06, 22:20
          Powiem Wam, ze tak jak kobiety potrafia nasyfic w toaletach, to niejeden facet
          tego nie potrafi. Pomijam juz widoki ze szpitala, w ktorym rodzilam, ale bylam
          pozniej z corka w szpitalu i tam widzialam scenki, ktore wywoluja do dzis
          odruch wymiotny. Panie sprzatajace twierdzily wlasnie, ze kobiety sa potwornymi
          brudaskami. Nie pomagaly nawet moje prosby naklejane na drzwiach toalety - w
          pewnym momencie wysledzilam ktora to tak syfi - okazalo sie, ze najbardziej
          umalowana i wyperfumowana mamusia na oddziale...widac, to standard.
          • dorianne.gray Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 16.10.06, 22:27
            Kruszyła cieniem do powiek na podłogę? wink)))
      • chihuahuaa Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 18:24
        Jak ja leżałam lewdo żywa po porodzie to widziałam jak dziewczyna sobie włosy
        modelowała. Miała suszarke i okręgłą szczotkę i ukladała sobie piękną fryzurę smile)
        nic tylko pozazdrościć lekkiego porodu
    • imoan8 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 00:12
      Zupełnie nie rozumiem, co może być złego w robieniu sobie make-upu w
      szpitalu...To może trochę dziwne, ale nic poza tym.
    • martina.15 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 01:15
      nie no ja nie bylam taki hardcore, ale po odejsciu wod, tuz przed wyjsciem z
      domu zakladam kolczyki- mama-po co ci te kolczyki? a ja-przeciez za kilka godzin
      Hania zobaczy mnie po raz pierwszy ;P to tak jako anegdotka smile

      a jak juz czekalam na jakies wizyty to blyszczyk tusz i lusterko mialam w
      kosmetyczce, do lazienki mi by bylo szkoda zachodu ;P
      • jonaska Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 07:11
        a ja powiem tak..pamiętając jak wyglądałam po pierwszym porodzie (był upał)
        jakie miałam problemy z cerą i ogólnie jak to wygądałam jak upiór...tym razem
        postanowiłąm,że jednak zabiore kosmetyki do szpitala..nie wiem czy mi ise
        przydadzą czy nie..ale wezmę. wtedy lezałam w szpitalu 2 tygodnie, po trzech
        dniach pewnie już mogłabym zrobić makijaz..i nie chodzi mi o to,żeby podobac
        sie innym..ja teraz w tej ciaży czuje sie o wiele lepiej, o wiele atrakcyjniej
        (może dlatego,że nie przytyłam aż tyle)..i myslę,że może jednak sie pomaluje
        troszke (nie mówię o porodzie, czy następnego dnia..ale już potem??? kto wie)
        nie wiem ile dni tym razem spędzę w szpitalu.
        ps. a tipsy tez mam..ale chyba jadąc na porodówke będe je zgryzać wink nie
        potrafię już funkcjiniwać bez, próbowałam kilka dni temu..i zaraz zrobiłam nowe
        dłuższe, co nie znaczy,że noszę szpony..
        • aintha do jonaska 21.10.06, 18:32
          O ile się orientuję, to nie można miec tipsów na porodówce, bo lekarz i położna
          muszą mieć możliwość oglądnięcia Twojej płytki paznokcia.
          ------------------------------
          Nasza Fasolka
          Fasolkowo-Filmowo
      • kika9910 Re: chyba macie za duzo czasu wolnego :) 17.10.06, 12:56
        ja wole wymalowane laski ogladac ,niz to co widzialam w szpitalu -ochyda- te
        wymiętolone koszule i jakas tragiczna bielizna bezguscie ogarnia takie kobiety
        w ciazy czy co ? tłuste włosy ,odrosty z 10cm ,i koszula wygladajaca jak
        pozyczona od babci ,jestem pierwszy raz w ciazy ,wiec wszystko jest dla mnie
        nowe -bardzo trudno znalesc dobrze prezentujaca sie odziez dla kobiet w ciazy
        ale mamy teraz wiecej czasu wiec poswiecmy go choc troche na pielegnacje i
        nasz "image" ciazowy ,,bo WYGLAD jest nieodzownym elementem dobrego
        samopoczucia ,wiec dbajmy by w tym okresie wygladac rowniez kobieco
        • mama_kotula Re: chyba macie za duzo czasu wolnego :) 18.10.06, 00:02
          kika9910 napisała:

          > ja wole wymalowane laski ogladac ,niz to co widzialam w szpitalu -ochyda- te
          > wymiętolone koszule i jakas tragiczna bielizna

          Wymiętolone koszule - nie, tu się z tobą zgadzam w zupełności.
          Tragiczna bielizna... hm... nie pokusiłabym się w szpitalu po porodzie o
          noszenie koronkowych cacek, gdy chlupią ze mnie hektolitry krwi i mleka smile

          A co do wymalowanych lasek - jest makijaż i "makijaż", chyba się z tym zgodzisz.
          Lekki makijaż "dzienny" w szpitalu jest do zaakceptowania, makijaż typu "tona
          podkładu, kapiące cienie, brokaty i sztuczne rzęsy" już niekoniecznie.
    • komyszka Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 07:07
      a nie bierzesz pod uwagę ze kąpała się wcześniej?
      w moim szpitalu na noworodkach były chroniczne kolejki pod prysznic i niektóre
      panie (zresztą z różnych względów, nie tylko kolejkowych) kąpały sie o 4 czy 5
      rano.ja akurat należałam do tej zdecydowanie drugiej lub trzeciej nawet tury
      (czyli kapiel po śniadaniu i później) ale nie oznacza to ze zaraz musiałam
      oskarżac "ranne ptaszki" o to ze sa brudasami bo nie szły pod prysznic moja
      porą. naturalnie tzw "brudasy" tez sie zdarzają o czym nie raz opowiadały nam
      salowe (boszeee...).
    • zebra12 A co ja widziałam. Dawno, bo dawno, ale jednak! 17.10.06, 07:39
      Córeczkę rodziłam w marcu 2000 roku. Leżałam na sali dwuosobowej w systemie
      rooming. Miłam miłą współlokatorkę, ale w sali za ścianą... Tam ciągle płakało
      dziecko. Myślałam, że może takie marudne czy chore. Tak czy siak maluch płakać
      nie przestawał i postanowiłyśmy to sprawdzić. Poszłam więc ja, jako że sie
      lepiej czułam. Szłam powolutku korytarzem w kierunku toalety... Zaglądam do
      pokoju płaczącego malca, a tam taki widok: laska lezy sobie na łóżku, w uszach
      ma słuchawki, czyta sobie gazetkę, a mały drze się w niebogłosy. Co ciekawe ta
      druga jakoś tez się tym nie przejmowała. Zgłosiłyśmy to położnym ,ale to się na
      niwiele zdało. W końcu zabrały dziecko na noworodki.
      Dziwny jest ten świat!
    • joanna.marta Nie rozumiem... 17.10.06, 08:15
      A co w tym złego? Ciąża, poród to dosyć intensywne przeżycie dla każdej z nas i
      dobrze jest, jak szybko dochodzimy do siebie. A jeśli makijaż jednej czy
      drugiej w tym pomoże, to czemu nie? Podczas porodu miałam ze sobą kosmetyczkę z
      jakimiś kolorami (zaraz napiszę czemu), ale nie miałam w ogóle potrzeby
      skorzystania. Pozwoliłam sobie na tusz do rzęs w momencie wyjścia do domu. Ot,
      taki powrót do normalnego życie. A skąd ta kosmetyczka...
      Kiedyś leżałam w szpitalu w trzyosobowej sali. Oprócz mnie, były dwie kobietki
      (jedna po trzydziestce, jedna po sześciesiątce). I ta starsza miała ze sobą
      pękatą kosmetyczkę z pudrami, cieniami, tuszami, szminkami, lokowkę, lakier do
      włosów, perfumy... I każdego dnia rano było mycie, potem "zabiegi upiększające"
      (pełen zakres). I wiecie co? Podczas obchodów lekarskich personel zawsze
      porozmawiał, pożartował. Aż razu pewnego jedna osoba wprost nam powiedziała, że
      do naszej sali przyjemnie się wchodzi na obchód, bo to jedyne miejsce, gdzie
      nie ma specyficznego zapachu szpitala tylko po prostu pachnie.
      Mnie też koleżanka przyniosła kosmetyczkę z "kolorami" ale w myśl
      zasady: "Musisz ładnie wyglądać, bo tu pewnie pełno młodych i przystojnych
      lekarzy". Było to lata temu, kiedy nie miałam jeszcze męża. W ogóle o tą
      kosmetyczkę nie prosiłam, ale potem sama skorzystałam z zawartości. Naprawdę
      lepiej się czułam leżąc w szpitalu mając świadomość, że nie straszę wyglądem.
      Chociaż bez tej "zachęty" ze strony personelu pewnie bym w ogóle na to nie
      wpadła. I od tamtej pory mam świadomośc, że nie zaszkodzi wziąć kilka
      kosmetyków nawet do szpitala. Przecież zawsze można nie skorzystać.
      • ziegula Re: Nie rozumiem... 17.10.06, 08:27
        do tej laski.. ktora szykowala sie na porod.. przed podaniem oksytocyny przyszla
        przyjaciolka kosmetyczka i robila jej maniciur z malowaniem paznokci.. tez
        uwazala ze dziecko zobaczy ja poraz pierwszy i musi dobrze wygladac.. smile
        • aga_antek Re: Nie rozumiem... 18.10.06, 13:50
          Ja również nie rozumiem. Mam wrażenie, że przez większość z Was przemawia
          zazdrość. Co jest złego w tym, że dziewczyna chce dobrze wyglądać? Poród jest
          olbrzymim wysiłkiem, również psychicznym. Więc jeśli któraś ma ochotę na
          poprawę samopoczucia, np przez makijaż, stara się zawsze dobrze wyglądać, nawet
          tuż po porodzie to chyba należy takie dziewczyny podziwiać a nie złośliwie
          krytykować. Chyba przyjemnie jest patrzeć przez kilka dni na zadbaną buzię
          współpacjentki niż za przeproszeniem na wyrzętą i zmęczoną. No chyba, że
          lubicie się pocieszać, że ktoś wygląda gorzej niż Wy. Takim współczuję.
      • malgosiek2 Re: Nie rozumiem... 17.10.06, 08:34
        Joanna nie zrozumiałaś o co chodzi.
        chodzi o to,że kobietka długo nie wychodziła spod prysznica i sofi myślała,ze
        coś złego się stało bo nie dawała znaku życia.
        Tymczasem ona się tylko malowała.
        Pzdr.Gosia
        • joanna.marta Re: Nie rozumiem... 17.10.06, 09:53
          Chyba zrozumiałam, bo "ta od makijażu" w ogóle nie wchodziła pod prysznic
          (zrobiła to autorka wątku) tylko się malowała. I właśnie ten makijaż był niby
          tym, czego nie powinno się robic po porodzie. smile
          • malgosiek2 Re: Nie rozumiem... 17.10.06, 09:57
            Nie.
            Tylko,że dłuuuuugo tak to trwało,ze mogło się coś stać np.mogła zemdleć a nikt
            nie zauważył.
            A make-up delikatny też poprawia samopoczucie przecież.
            Pzdr.Gosia
            • sofi84 nie wiem czy ona sie myła nie wnikam 17.10.06, 10:04

              no ale delikatny ludzie taki którego nie widać i który zajmuje chwile a nie
              rewie mody robić na oddziale.
              ale ok może ja się czepiam smile))) jest to bardzo prawdopodobne tongue_out
              • kekoa2 Re: nie wiem czy ona sie myła nie wnikam 18.10.06, 12:24
                sa kobiety ktore nie potrafia sie ladnie malowac,nie dbaja o siebie a juz w
                czasie ciazy wygladaja jak potworki-mysle ze same nie czuja sie z tym dobrze i
                pisza tego typu komentarze.
    • sofi84 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 08:25
      ja nie napisałam że ona była brudna, poprostu w głowie mi sie nie mieści żeby po
      po rodzie, obolałym stać w łazience gdzie siła grawitacji ciągnie szwy w dół
      (bez względu czy są po cc czy po nacięciu) gdzie jest się zmęczonym, nie dość że
      poród to jeszcze uciążliwe wizyty rodzinki i znajomych którzy chcą zobaczyć
      potomka, no i ten potomek co najwaazniejsze skupiający na sobie całą uwagę... a
      mamusia przed lustrem własnie kładzie brązowy cień i zakreśla oko czarną kredką
      i grubym tuszem o godzinie 7 rano!!!! litości. ciekawa jestem jak wyglada jej
      makijaż wieczorny tongue_out
      • komyszka Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 08:44
        wiesz co, napisze tak- dla kazdego dobre co innego. mnie z kolei nie miesci sie
        w głowie zeby cudzy makijaż wzbudzał az takie zdziwienie- ale nasze prawo by sie
        dziwic. chociaz zdanie "(..)litości. ciekawa jestem jak wyglada jej
        > makijaż wieczorny tongue_out" to juz nie zdziwienie lecz złośliwość. ja szczerze
        zazdrościłam tym matkom które w pare godzin po porodzie mogły wziaść prysznic i
        umyć głowe a na drugi dzien sie nieco umalowac (sa szczesciary które dochodzą do
        siebie błyskawicznie).
        • sofi84 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 08:52
          ale to ja wzięłam ten prysznic a nie ona !!!! ludzie czytajcie tongue_out
          • jola427 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 09:42
            Dziewczyny, a może ona wzięła prysznic wcześniej, a potem była w łazience drugi
            raz żeby zrobić makijaż. Poza tym myślę,że jakby się bardzo źle czuła, to
            pewnie by o malowaniu się nie myślała. Ja po porodzie czułam się okropnie,
            dostałam zakarzenia i miałam 40* gorączki. Nie byłam w stanie nawet umyć sobie
            głowy i z zazdrością patrzyłam na uśmiechnięte, zadbane mamuśki (niekoniecznie
            pomalowane), naprawdę przyjemnie na takie panie się patrzy. Ja się nie
            malowałam, ale uważam, że jeżeli jakaś kobieta tego potrzebuje, bo chce wrócić
            do normalnego życia, to nie widzę w tym nic złego. Oczywiście mówię o
            delikatnym makijażu.
            Natomiast jeżeli ta pani rzeczywiście się nie umyła, no to współczuję lekarzom
            na obchodzie.
            Pzdr. Jola
      • delfina77 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 15:29
        Mnie się zdaje, że są po prostu kobiety, które tak się "zrosły" ze swoim
        make-upem, że wydaje im się, że są koszmarnie brzydkie bez niego (a może są)? smile
        Ich sprawa w sumie, choć dla mnie makijaż jest naprawdę drugorzędną sprawą w
        obliczu porodu. I wolałabym, żeby moje maleństwo miało przy sobie naturalną
        mamusię a nie malowaną lalę z tipsami. Ale ona może się dla męża malowaławink
        Pozdrawiam
      • kekoa2 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 12:35
        nie wydaje mi sie zeby az tak zle wygladala...po tym ze malowala sie w tak
        nietypowej sytuacji mozna stwierdzic ze robi to codziennie i ma w tym duza
        wprawe.swoja droga skoro codziennie lubi sie sobie podobac i byc zadbana to
        czemu mialaby rezygnowac z tego i w tym dniu -aby czuc sie jak niechluj?-i co
        ,pomoglo by to jakos dziecku,czy jak?jestem pewna ze z zazdrosci tak niektore
        pisza,uwazaja ze jak jest juz dziecko to samopoczucie kobiety juz sie nie
        liczy?-a co jesli zapewnia jej go ladny wyglad.
        • delfina77 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 18:03
          Faktycznie, czepiamy się bez sensu - nie nasza sprawa. Mnie ogólnie dziwią
          kobiety, które nie wyobrażają sobie spędzić choć 1 dnia bez makijażu, ale to
          tylko mój punkt widzenia
    • antosiczek Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 10:32
      A mnie w tej całej sytuacji najbardziej wkurzyłoby to, że czekam na wolny
      prysznic drugą czy trzecią godzinę a laseczka jakaś wchodzi tam przede mną
      tylko po to by się umalować. Na malowanko rzęs i usteczek dobrym miejscem jest
      sala na której się leży i składane lusterko. Szczytem egoizmu jest blokowanie
      na pół godziny prysznica dla makijażu,kiedy na zbawienną kąpiel czeka długa
      kolejka.
      Leżałam na patologii ciąży w szpitalu, gdzie na ponad 20 kobiet był jeden
      prysznic i jedno wc. I czekałam na ten cholerny prysznic od 5.00 rano a
      panienka przede mną po umyciu włosów modelowała je sobie przed lusterkiem
      lokosuszarką prawie 40 minut. Kobiety, które czekały za mną w tej prysznicowej
      kolejce zaczęły kląć po prostu i któraś nie wytrzymała i zaczęła walić w drzwi.
      To naprawdę jest egoizm do potęgi. Nikomu nie bronię malowania się ani
      fryzowania na oddziale, ale ludzie róbcie to z głową, bo oprócz Was są jeszcze
      inni na tym świecie.
      • mama-in-spe Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 11:46
        Jakoś nie widzę związku przyczynowo-skutkowego między porodem i makijażem.
        Jest jakiś obowiązek snuć się saute z szraa twarzą i bez szminki???
        • nupik Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 12:04
          a wy nie macie co robic po porodzie tylko obrabiac tyłki innym? gapic sie czy
          mają makijaż i której bardziej brzuch wisi? ja własnie to wspominam najgorzej.
          Jakims cudem brzucha nie miałam jakies 4 dni po porodzie i baby na korytarzach
          tylko syczały ze sobie biegam w dresie, a one w tych gustownych koszulach z
          rozcieciami sie toczą. na pewno tez byly komentarze ze jak moge sie tak soba
          zajmowac (mylam wlosy codziennie) i ubieralam sie w fajne pizamki i dresy i nie
          wygladalam jak stodola. a moj syn spal po trzy godziny i nie widzialam powodu
          zeby sie czym inyym zajac. dlaczego zamiast byc sobie zyczliwe ciagle sie
          obgadujecie, ciagle sie lustrujecie na korytarzach, gapicie ktora ohydniej
          wyglada, komentujecie na szkole rodzenia jeszcze ,ktora to sie jak roztyła. co
          was to obchodzi ze sobie kobieta makijaz robiła. moze lubi. moze mezowi sie
          taka podoba. dajcie ludziom zyc jak chcą. potem bedziecie komentowac , ze nie
          tak sie dzieckiem zajmuje, ze robi cos dla siebie a wy matki polki trwacie przy
          swoich dzieciach. wiecej tolerancji.
          • kekoa2 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 12:41
            swietnie to napisalas,mysle tak samo.tez nie mam zamiaru wygladac jak stodola
          • abi3 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 21.10.06, 20:09
            Kochana, te typy tak mają.....big_grinDDDDDDDD
            Dlatego wolę facetów. Nie są tak zajadli.
      • mama_kotula Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 12:15
        antosiczek napisała:

        > A mnie w tej całej sytuacji najbardziej wkurzyłoby to, że czekam na wolny
        > prysznic drugą czy trzecią godzinę a laseczka jakaś wchodzi tam przede mną
        > tylko po to by się umalować. Na malowanko rzęs i usteczek dobrym miejscem jest
        > sala na której się leży i składane lusterko. Szczytem egoizmu jest blokowanie
        > na pół godziny prysznica dla makijażu,kiedy na zbawienną kąpiel czeka długa
        > kolejka.

        Jezuu, czytaj ze zrozumieniem.
        Tamta laska NIE wchodziła pod prysznic, prawdopodobnie malowała się przed
        lustrem nad umywalką, nie w kabinie.
        • sofi84 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 12:39
          > Jezuu, czytaj ze zrozumieniem.
          > Tamta laska NIE wchodziła pod prysznic, prawdopodobnie malowała się przed
          > lustrem nad umywalką, nie w kabinie.

          uffff bingo smile)) !!!!


          jezu pare ciężarówek wiedzę dzisiaj osa w tyłek ugryzła bo widze że atakują wg
          mnie raczej zabawną historyjkę którą opowiedziałam dla rozluźnienia atmosfery
          smile)) może i złośliwą tongue_out ale zabawną. mnie to nie zbulwersowało tylko rozbawiło
          bo ta laska na oddziale wyglądała jak idiotka tongue_outPP

          pozdrawiam! życzę miłego dnia wieczora ogórka, loda, czekolady wszystko jedno,
          sobie niebawem tuńczyka z kukurydzą i makaronem ryżowym(mniam tongue_out)

          Sofi
          4189169
        • antosiczek Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 15:17
          Czytam ze zrozumieniem droga mama_kotula - panienka stała przed lustrem w
          łazience gdzie była umywalka z lustrem właśnie i prysznic prawie 40 minut- bo
          lokowała sobie włosy!. W tym czasie przynajmniej 3 osoby mogłyby się wykąpać.
          • mama_kotula Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 23:57
            Antosiczku, ja czytam ze zrozumieniem.
            Napisałaś odnośnie do postu S.o.f.i, że - cytuję:
            "A mnie w tej całej sytuacji najbardziej wkurzyłoby to, że czekam na wolny
            prysznic drugą czy trzecią godzinę a laseczka jakaś wchodzi tam przede mną
            tylko po to by się umalować. Na malowanko rzęs i usteczek dobrym miejscem jest
            sala na której się leży i składane lusterko. Szczytem egoizmu jest blokowanie
            na pół godziny prysznica dla makijażu,kiedy na zbawienną kąpiel czeka długa
            kolejka."

            A w poście skierowanym wyżej do mnie napisałaś komentarz odnośnie do s.w.o.j.e.j
            sytuacji, gdzie panna blokowała prysznic, bo kręciła włosy.

            Dwie różne sytuacje, nieprawdaż?

            W przypadku Sofi dziewczyna nie blokowała prysznica. W przypadku Twoim - tak.
    • nisar Moja była szefowa pobiła rekordy!!! 17.10.06, 12:09
      Tak trochę bez związku...

      Jest to kobieta z pięknymi włosami, tak do pasa mniej więcej.
      Jako istota elegancka nie dała się namówić pielęgniarkom (rodziła w Niemczech,
      tam się pielęgniarki interesują nawet takimi duperelami) na zaplecenie włosów w
      warkocz, "bo nie do twarzy mi w splecionych włosach".
      Skutek był taki, że po porodzie (raczej ciężkim i długotrwałym) mało brakowało,
      by musiała obciąć te włosy na krótko, tak były zmierzwione i potargane.
      Zamówiony do szpitala fryzjer kilkakrotnie je moczył i smarował jakimiś
      glutami, żeby rozczesać, trwało to kilka godzin, ona ledwo żywa po porodzie
      siedziała na krześle żeby doprowadzić włosy do ładu.
      • jonaska Re: Moja była szefowa pobiła rekordy!!! 17.10.06, 15:26
        sofi, myślę,że chyba po prostu źle nieco ujęłaś wątek..dlatego wszystkie
        odebrałyśmy to chyba inaczej niż myślałaśsmile ale już wiem o co chodzismile
        • sofi84 Re: Moja była szefowa pobiła rekordy!!! 17.10.06, 19:22
          pewnie tak tongue_out oj tam oj tam wink))


          pozdrawiam wszystkie mamusie juz po i przed i w trakcie big_grin te co sie nie będą
          malowały i te co będą po porodzie RÓWNIE GORĄCO!! smile))
    • 1mmmm1 Jej sprawa. 17.10.06, 18:53
      Jak ktoś jest bardzo brzydki, albo ma wielkie kompleksy, to nic dziwnego, że
      nawet dzień po porodzie, gdy ledwo idzie, musi się pomalować wink. Jej sprawa.
    • kameleon_f1 to to kompletnie nic. 17.10.06, 20:43
      widuję takie rzeczy w pracy. wypindraczona na twarzy a w pępku syf, smród,
      brud. niektórym kobietom rosną pionowo paznokcie i nie są to starsze panie. są
      i takie które mają brud między palcami u nóg, u rąk czasami też. a koleżanki z
      branży mówią, że WSZY ŁONOWE !!!!!!!!!!!!!!! też się zdarzają - TO DOPIERO
      MUSZĄ BYĆ SYFIARY.
      • demarta stara historia... 17.10.06, 20:57
        ale przy was sobie przypomniałam....
        kolezanka pracowała jako fryzjerka. do zakładu przyszła pani, zasiadła i kazała
        się obsłużyć. fryzjerka bierze się do roboty i nagle z oburzeniem
        stwierdza: "ale pani ma wszy!!!!!", na co ona odpaliła: "no paniusia, no, wszy
        nie widziała!" tongue_outPPPPPPPPPPPPPP
      • kraxa kameleon czy mozesz przyblizyc 18.10.06, 14:50
        c to sa " rosnace pionowo paznokcie"??? Zaintrygowalas mnie wink))
        • kameleon_f1 do kraxa ;) 18.10.06, 18:30
          roznące pionowo paznokcie to taki pod którymi rośnie zaawansowana grzybica
          paznokci-jest jej tak dużo, że wypycha płytkę paznokcia czasami nawet do
          pionu wink wymaga to nielada cierpliwości ze strony hodowcy ów paznokci bo musia
          na to pracowac kilka lat smile
    • inia33 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 22:07
      zazdroszczę takim kobietom, co po porodzie mają siłę i ochotę się malować, mniej
      lib bardziejsmile
      jak rodziłam pierwszy raz, to za radą różnych książek/czasopism wzięłam ze sobą
      jakieś kosmetyki, po porodzie nie byłam w stanie nawet doczłapać się pod prysznic, o myciu głowy czy makijażu nie wspominając, miałam wrażenie, że wszystkie baby patrzą na mnie jak na idiotkę, bo tylko ja człapałam krok za krokiem, trzymając się ściany, one wszystkie jakieś żwawe się wydawały
      przy drugim porodzie nauczona doświadczeniem żadnych upiększaczy nie wzięłam, i dobrze zrobiłam, bo znowu nie byłabym w stanie nic zrobić, zejście z łóżka i dotarcie gdziekolwiek to znów był ogromny problem, zastanawiałam się w jakiej pozycji jeść, żeby mniej bolało, makijaż to było jakieś ufo, coś nie z tego światasmile
      • phantomka Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 17.10.06, 22:43
        Ja post odebralam tak, ze panna nie umyla sie, a juz makijaz robi...jezeli
        chodzi o samo zadbanie o siebie, to nie widze w tym nic zlego. Sama po porodzie
        (cc) lezalam w lozku i prostowalam sobie wlosy, zadbalam o lekki makijaz, a w
        zasadzie nalozylam sobie puder sypki na swoja blada buzie...dzieki temu czulam
        sie o niebo lepiej i na pewno przyjemniej patrzec na taka osobe niz na te
        panny, ktore chodzily z potwornie tlustymi i nieuczesanymi wlosami.
    • sineira Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 11:48
      Przeczytałam tytuł wątku i weszłam, bo mocno mnie zaintrygował. Automatycznie
      dodałam sobie przecinek, wyszło mi "rodziłam to, co widziałam potem w szpitalu"
      i dziwiłam się, bo wydało mi się oczywiste, że to, co się urodzi, potem się w
      szpitalu widzibig_grinDDD
    • mamusia100 heheheh 18.10.06, 11:55
      widocznie niebawem spodziewała się odwiedzin.... a, że czuła się czysta..
      zresztą przecież nie widać co ma pod szlafrokiem, a twarz - sama rozumiesz.
      To oczywiście bardzo przerysowane, ale niejednokrotnie spotkałam się z podobnym
      zachowaniem w szpitalu. Laski od rana siedzące na łóżku i malujące się - nie
      wiem tylko czy dla lekarza czy dla odwiedzających. Szkoda gadać.
      • eselte Re: a co w tym złego 18.10.06, 11:59
        sorki...ale co w tym złego, że oprócz bycia mamą chce się być także atrakcyją
        kobietą?
        Jak tylko dobrze się poczułam to poszłam pod prysznic, ułożyłam włosy i
        nałożyłąm fluid coby wyglądąc przyzwoicie......a nie jestem laską piłującą
        swoje 15 cm tipsy, aczkolwiek żel na paznokciach mam i dalej chce mieć, również
        po urodzeniu dziecka
      • mama_kotula Re: heheheh 18.10.06, 12:38
        mamusia100 napisała:

        > Laski od rana siedzące na łóżku i malujące się - nie
        > wiem tylko czy dla lekarza czy dla odwiedzających

        Hm... może dla siebie? smile
      • kekoa2 Re: heheheh 18.10.06, 12:46
        dla siebie!szkoda gadac..
        • phantomka Re: heheheh 18.10.06, 15:58
          Ja wiem, ze wg niektorych kobiet ciaza i macierzynstwo to powod do totalnych
          zaniedban - obserwuje to codziennie na ulicach...
    • lamciad Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 14:26
      Czytam sobie czasami to forum,bo mam cicha nadzieje,ze uda mi sie w koncu tu
      zagoscic na stale.Ale rece mi opadaja,jak czytam cos takiego.Na Boga,co kogo
      obchodzi,czy jakas laska sie maluje czy nie.Lubi miec make-up niech ma,nie lubi
      niech sie nie maluje.A co mnie to interesuje.Ja tylko z wlasnego doswiadczenia
      wiem,ze jak zobaczylam moja siostre po porodzie to malo mi buty z nog nie
      pospadaly.Za to na drugi dzien wygladala kwitnaco,a to wlasnie dzieki temu,ze
      zrobila sobie makijaz.Uwazam,ze skoro nawet siadzac caly dzien przed TV robie
      sobie delikatny makijaz to niby dlaczego mam tego nie robic w szpitalu???Tym
      bardziej,ze robie to dla wlasnego lepszego samopoczucia.
      • jevick Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 18:55
        jak szlam rodzic krzysia to umylam glowe, i sie pomalowalam, i uczesalamsmile a
        rano po zrobilam sobie make-upsmile i co w tym dziwnego? bo ja nie widze nicsmile
    • brasiunia Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 19:08
      Ja idąc do szpitala też umyłam głowę (miałam skórcze co 5 minut, ale byłam
      przekonana że jeszcze potrwa i miałam rację), bo doszłam do wniosku, że pewnie
      później po pierwsze mogą nie miec sił, po drugie warunków (dziecko jest
      przecież przy mamie, a jakos nie wyobrażałam sobie, że moge go zostawić). pod
      prysznic została wygonina już po 4 godzinach od porodu, ale poniewaz ledwo
      doszłam skończyło się na myciu od pasa w dół (i tak miałam wrażenie, że zaraz
      padne na podłogę). co do makijażu to jak ktoś potrzebuje to czemu nie, tylko
      oczywiście bez przesady
      • naturella Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 19:28
        jak zaczęły mi się skurcze, to pogalopowałam do łazienki, zrobiłam pełną
        depilację tam gdzie było trzeba, prysznic, pedicure, smarowanie całego ciała
        balsamem i samoopalaczem (tak, tak), następne depilację brwi, makijaż (podkład,
        rzęsy, trochę różu). Z mycia głowy zrezygnowałam, bo skurcze już były co 5
        minut, a że muszę koniecznie suszyć włosy po myciu, to wystraszyłam się, że nie
        zdążę wysuszyćsmile i że potem z muflonimi rogami na czole będę leżeć w szpitalu.

        Miałam cc, więc tusz do rzęs nawet mi się nie rozmazałsmile Samoopalacz za to
        spowodował, że nie byłam blada, wyglądałam zupełnie normalnie. W pierwszej
        dobie po cc nie w głowie mi był makijaż, ale w drugiej, kiedy się dowlokłam pod
        prysznic, to owszem, troszkę się wypindrzyłamsmile Codziennie miałam świeżą
        koszulę i dobrane kolorystycznie skarpetki. A moje dziecko nawet nie pisnęło,
        bo za punkt honoru poczytałam sobie, żeby moje dziecko nie płakało. Zaledwie
        otworzyło oczy, już byłam przy nim i się nim zajmowałam.

        Byłam w szpitalu 8 dni i nie wyobrażam sobie, żebym miała tam być blada, bez
        makijażu i z włosami poskręcanymi w malownicze falesmile
        • delfina77 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 19:52
          Polki są jednak niesamowite!!! smilesmile Pozdrawiam
        • marti_ka82 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 19:57
          nie rozumiem tego postu i nie bede go komentowac, bo w dbaniu o siebie nie
          widze nic zlego, wrecz przeciwnie, lepiej wygladac ladnie i schludnie nawet po
          porodzie, mezowie sa wzrokowcami... tak czy siak... moga mowic, ze kochaja i
          wogole.. ale oni chca rowniez, by ich zony sie podobaly, nie tlyko im, takze
          znajomym... mam podwojne wyksztalcenie oprocz mgr inz. jestem tez wizazystka...
          i pewnie tez mimo bolu, pojde do lazienki, zeby sie umalowac... bo ladny wyglad
          jak nic poprawia samopoczucie, oczywiscie nie mam psychozy pod tytulem bez
          makijazu nie wyjde, chociaz nie ukrywam mialam taki czas w swoim zyciu... ale
          jak widze zmeczenie na buzi, dlaczego mam go nie zaretuszowac? a samopoczuciep
          o porodzie jednej osoby nie oznacza iz ta druga tak samo felernie sie czuje...
          znam osoby, ktore mialy latwe porody i szybko wracaly do formy... i takie
          ktorym troszke czasu zeszlo...
    • alicja0 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 20:21
      Ja miałam cc dwa lata temu. Po 22.00 przewieźli mnie na salę poporodową z
      pooperacyjnej i już rano, przed obchodem udało mi się wykąpać i umyć głowę
      (fakt, wlokłam się do prysznica z godzinę). Dzięki temu, na porannym obchodzie
      usłyszałam miłe zdziwienie lekarza: o, już pani umyta.
      O ile makijaż nie jest dla mnie bardzo istotny, choć delikatnie maluję się
      codziennie, to nie wyobrażałam sobie być cała wypaćkana i zapocona przy
      lekarzach (oczywiście, jakbym gorączkowała itp. to pewno nie w głowie byłyby mi
      kąpiele).
      Natomiast jakoś nie pasuje mi widok umalowanej buzi, zwłaszcza w pełnym make up
      tj. fluid, szminka, tusz, róż, cienie - do piżamy czy nawet dresu. Dla mnie to
      jakiś zgrzyt, bo strój do łóżka kojarzy mi się z czystą twarzą, a tu nagle
      makijaż. Jestem za wszelkimi tonikami, kremami, ale jakoś fluid mi tu nie
      pasuje.
      Ale znam babkę, która codziennie ma mocny makijaż, więc pewno w szpitalu to mąż
      by ją nie poznał bez makijażu smile dlatego ewentualnie mogę zrozumieć niewiasty,
      które nie zapominają o malunku na twarzy nawet będąc w piżamce.
      • ellana1 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 18.10.06, 22:16
        Jeśli ktoś ma ochotę malować się po porodzie bardzo proszę . Nic mi do tego .
        Poród miałam długi ale po 3 godzinach byłam wykąpana , przebrana , pachnąca
        mydłem , a na głowie miałam malownicze fale (mi się fale podobają).
        Jak ktoś chce się malować niech się maluje ale nie piszcie ze jesli kobieta po
        porodzie leży w łóżku bez make-up`u to od razu niechluj i brudas .
    • himbi Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 21.10.06, 16:31
      Właściwie o co całe zamieszkanie? Ani zawartość tego wątku (mimo użycia
      chwytliwego tematu) do najciekawszych nie należy, więc mowy raczej być nie
      powinno o "zabawnej historyjce", ani sprawa makijażu w toalecie bulwersować
      nikogo nie powinna. Bo i czemu? Chyba każda kobieta winna wykazać zrozumienie w
      tej sprawie...
    • tygrysiatko1 Re: rodziłam to co widziałam potem w szpitalu... 21.10.06, 16:46
      z moich obserwacji porodowych to 3/4 kobiet przychodzących do powordu ma
      zrobiony makijaż i fryzurę jak od fryzjera wink
Pełna wersja