niunka24
21.10.06, 11:26
Właśnie wróciłam ze szpitala, moja diagnoza to "skracająca się szyjka i
niepokój skórczowy". (jestem, w 23 tygodniu)
żaden lekarz nie kwapił się,żeby mi cokolwiek wyjasnić. Tyle tylko,że w
trakcie badania powiedzieli mi,że muszę leżeć.
Nie za bardzo wiem, z czym to się je. mam leżeć plackiem,nie ruszać się z
łóżka? Czym grozi ta skracająca się szyjka?Czytałam gdzieś,że dopiero
wcześniejsze rozwarcie jest groźne? co to jest ten niepokój skórczowy?
Mam wizytę u dr Świątkowskiej w Gdańsku,ale dopiero 31

do taego czasu
oswieję chyba
Lekarze potraktowali mnie trochę jak "mięso armatnie", dali zastrzyki, kazali
leżeć i do domu. Słyszałam w trakcie badania,jak gin coś mówił do
pielęgniarki,jakieś dziwne,łacińskie nazwy, a kiedy go spytałam,co
jest,powiedział,że mam "konkretnie leżeć" i zawował następną dziewczynę.
Potem chciałam zapytać,kied mogę wyjść, na to lekarz,że szpital to nie
więzenie, więc mogę sobie robić, co chcę. Dopiero położna powiedziałą,że i
tak nic mi przez weekend nie dadzą,oprócz kwasu foliowego,więc mam iść do
domu, nie przejmować się (JAK??) i leżeć. W poniedziałek mam kontrolę, jak
się okaże,że jest coś nie tak, znów mnie położą.
Najważniejsze,że USG mi robił mój gin i powiedział,że dziecko zdrowe.
Może któraś z Was miała coś takiego i pomoże mi sie uspokoić?
Wiem, ze o to trzeba pytać lekarza. Ale chyba tylko ZA KASĘ> w szpitalu
naprawdę więcej wyjasniła mi pielęgniarka, która jednak też nie chciała za
dużo mówić bez lekarza, niż ci wszyscy wielcy panowie ginekolodzy razem
wzięci

Pozdrawiam!