Medykalizacji nie!

24.10.06, 10:15
cyt. "Są ścisłe zależności między sposobem szpitalnej ingerencji w poród, a
późniejszą przestępczością młodocianych, narkomanią, czy samobójstwami."
Trudno w to uwierzyć, brzmi jak jakis żart. Że niby np. dzieci, które
urodziły sie przez cc maja większe predyspozycje, żeby zostac narkomanami,
albo samobójcami? Nie, w to nie wierzę!!
    • malaklaraklara Re: Medykalizacji nie! 24.10.06, 14:40
      Nie o to chodzi! Wypowiem się, bo byłam na Kongresie i wiem, co mówił dr.
      Michel Odent. Jego Instytut zajmuje sie badaniami, jakich dotąd NIKT NIGDY nie
      prowadził. Bada, jak różne ingerencje w spośób przychodzenie na świat wpływaja
      na dalsze zycie tych dzieci. Stwierdził np. korelację (czyli współwystępowanie)
      między podawaniem dolarganu czy innych opiatowych środków znieczulających
      matce podczas porodu a póżniejszą tendencją do uzależnień u dzieci. Stwierdził
      też, że wśród samobójców jest bardzo wiele dzieci, które przeżyły brutalny
      poród np. za pomocą kleszcze czy próżnociągu, oraz, że ludzie z autyzmem byli
      podczas porodu szybko odbierani matce, tak, że nie mogła dziecka dotknąć ani na
      nie spojrzec zaraz po porodzie, przez co zaburzopny był kontakt wzrokowy matka-
      dziecko. Inny przykład: podczas badań dokonanych na brytyjskich anorektyczkach
      urodzonych między 1974 a 1983 stwierdzono, że bardzo często występował u nich
      uraz głowy podczas porodu związany z krwawieniem śródczaszkowym.
      To sa pionierskie badania, na pewno wymagają lat pracy naukowców. Poza tym
      korelacja nie oznacza, że coś było przyczyna czegoś, a jedynie, że dwa czynniki
      statystycznie często współwystępują, co daje podstawę do stawiania hipotezy o
      tym, że konkretne ingerencje w poród mogą u niektórych ludzi w przyszłym życiu
      prowadzic do różnych problemów.
      Trzeba tez podkreslić, że oczywiście nie oznacza to, że każdy, kto przyszedł na
      świat w trudnych warunkach na pewno będzie miał jakis problem. każdy organizm
      ma w końcu inna wytrzymałośc i wrażliwość, po wielu może to spłynąc jak po
      kaczce, inni mogą odczuwać konsekwencje swojego porodu przez długie lata.
      Po prostu zabiegi takie jak: indukcja porodu, kleszcze, próżnociąg, czy
      farmakologiczne znieczulenie są czynnikami ryzyka, i dlatego warto ograniczyc
      je do neizbędnego minimum.
      • esperanta Re: Medykalizacji nie! 25.10.06, 17:23
        Bzdura! Sama jestem dzieckiem, ktore wyciagano kleszczami, a nie mam ani
        sklonnosci samobojczych, ani uzaleznien. Po porodzie trafilam nie w objecia
        matki tylko do inkubatora, a wcale z tego powodu typem autycznym nie jestem.
        Teraz jest taka moda, zeby odwodzic matki od znieczulen, od przyspieszania
        porodu, wszystko ma byc naturalnie, trutu tutu. Matka ma sie "sprawdzic"
        podczas porodu, a jak sie "nie sprawdzi", to zaraz zaczna ja straszyc, ze jest
        zla matka i wychowa potwora.
        Kobiety, nie dajmy sie sterroryzowac! Jesli chcemy skorzystac z dobrodziejstw
        znieczulenia czy cesarki, to zrobmy to bez poczucia winy. W koncu jezeli nam,
        matkom, uda sie w miare bezstresowo przezyc porod, a nie meczyc sie godzinami w
        bolach, to i nasze dzieci na tym zyskaja.
        • melka_x Re: Medykalizacji nie! 25.10.06, 17:46
          Esperanta czy Ty udajesz, że nie rozumiesz terminu korelacja? Przeczytaj post
          nad Twoim, tam jest to bardzo jasno wyjaśnione.

          Poza tym nikt nie twierdzi, żeby zdawać się na naturę w przypadku komplikacji,
          ale żeby te interwencje ograniczyć do niezbędnego minimum, bo są liczne
          przesłanki, by przypuszczać, że skutki mogą być bardziej długofalowe niż do tej
          pory się wydawało.

          A co do stosowania dolarganu to ja bym każdej przyszłej matce radziła, żeby
          przeczytała o skutkach u dziecka, całkiem spora część dzieci po nim nie jest w
          stanie samodzielnie oddychać.
    • justiq Medykalizacji nie! 25.10.06, 09:40
      Przekierowanie opieki nad kobietami w ciąży z opieki lekarskiej na opiekę
      położnych będzie nie lada wyzwaniem. Położna, która prowadziła szkołę rodzenia
      do której chodziłam, opowiadała o takich próbach. Panie przychodziły na wizytę
      kontrolną były badane otrzymywały poradę, recepty, informację o przebiegu
      ciąży. Po zakończeniu rozmowy z położną pytały kiedy przyjdzie lekarz. Właśnie
      z powodu takich sytuacji projekt porzucono. Trzeba będzie pokonać bariery nie
      tylko w procedurach medycznych, ale także w pacjentkach.
      • soprana Re: Medykalizacji nie! 26.10.06, 08:57
        Mysle ze to jest tez kwestia braku wiedzy kobiet z zakresu ciazy i porodu i
        zrozumienia swego ciała i zaufania do siebie. Ja kiedys tez strasznie
        panikowałam a teraz wystarczyłaby mi połozna i poród w domu. Ufam swojemu
        organizmowi, nie boje sie "natury" i nie czuje potrzeby aby czuwal nademną
        super specjalista. W sumie to czasem nawet mysle ze moglabym chyba sama urodzic
        i nie bałabym sie smile
    • spa76 Re: Medykalizacji nie! 27.10.06, 14:33
      artykuły z takimi mądrościami chyba nam bardziej szkodzą niż pomagają:
      choćbyśmy nie wiem ile czytały to i tak w czasie porodu nie będziemy w stanie
      ocenić, czy to co teraz chce z nami zrobić lekarz ratuje zdrowie, zycie dziecka
      i nasze czy jest 'zbędną medykalizacją' a jak człowiek się o tej medykalizacji
      naczyta, to w takiej sytuacji w personelu medycznym zaczyna widzieć osoby
      wrogie lub niekompetetne.

      położna na szkole rodzenia powiedziała, że kobiety często na wejściu deklarują,
      że nie zgadzaja się na kleszcze czy vacuum a ta niezgoda oznacza nic innego jak
      śmierć dziecka - te narzędzia stosuje się, gdy główka jest juz poza macicą i na
      cc za późno a poród dalej nie postępuje. połoznik raczej nie zaleca tego ze
      wzgledu na swoje 'widzimisię' chociazby dlatego, że ma więcej roboty przy
      opatrywaniu krocza.

      chciałabym miec jak najbardziej naturalny poród, ale też pewność, że w razie
      nawet małego zagrożenia dla dziecka ktos szybko podejmie decyzję o cc i nie
      zafunduje mi dziecka wymagającego rehabilitacji w imię swojej idealnej wizji
      porodu.

      sądzę, że fundacja zamiast walczyć ze zbytnią medykalizacją mogłaby najpierw
      zatroszczyć się o lepsze wyposażenie w sprzęt ratujący zycie noworodkom, czy
      poród rodzinny, dobrze wykonane zzo i pokój z dostepem do łazienki nie tylko
      dla dobrze sytuowanych.
      • agawa5 Re: Medykalizacji nie! 30.10.06, 09:07
        I tu nie masz racji spa. Najczesciej lekarze swoim postepowaniem doprowadzają do
        porodów zabiegowych. Np. kazą Ci lezec plackiem pod KTG a jak tetno spada to
        chwytaja za kleszcze. To normalne ze w takiej pozycji tetno spada, wystarczy
        pozwolic kobiecie robic to na co ma ochote a kleszcze staną sie niepotrzebne.
        To jest brak checi do prowadzenia porodów zgodnie z fizjologią.
        Albo uzywanie kleszczy czy wakum bo maluch sie żle wstawia. A przepraszam nie
        łaska odebrac porodu w pozycji pionowej, czy w kucki. Dziecko sie szybciej i bez
        problemu prawidlowo zrotuje w miednicy, no ale nie - kleszcze wygodniej bo
        szybciej i kto sie bedzie sychylał do rodzącej na materacu. No i kogo obchodzi
        ze dziecku cos sie moze stac, albo ze krocze matki bedzie sie goic dlugo i ze
        bedzie mialą z tego powodu problemy.

Pełna wersja