trissie Re: poród na wesoło:))) 27.06.07, 13:48 haha, fajny watek. Moja kolezanka urodzila w zeszlym tygodniu okazala potomkinie 4600. Porod bez znieczulenia, za to do szycia podano jej jakis silny srodek odurzajacy. Tak wiec akcja: kolezanka na lozku porodowym, szyjaca jej krocze lekarka i maz obok Moja kolezanka do pani doktor: Ja naprawde bardzo, bardzo pania przepraszam, tak mi przykro, ja taka dzisiaj nieprzygotowana jestem Pani doktor i maz: ???? Moja kolezanka: Normalnie nie zobaczyla by mnie Pani w takim stanie, taka nieumalowana jestem, zawsze mam makijaz, taki lekki, a juz bez umalowanych rzes naprawde zle sie czuje, taka jaby naga, dzisiaj to naprawde wyjatkowa sytuacja. Lekarka: milczenie, nadal zajmuje sie szyciem Maz : maz w strone lekarki: ??? Lekarka z kamiennym wyrazem twarzy do meza: prosze sie nie przejmowac, nie takie rzeczy juz sie tu slyszalo Odpowiedz Link Zgłoś
ramaja22 Re: poród na wesoło:))) 27.06.07, 13:59 Suuuper wątek! Prosze o więcej!!! Pozdr. maja Odpowiedz Link Zgłoś
dorota.m1976 Re: poród na wesoło:))) 27.06.07, 14:18 Z samego porodu nie pamietam za wiele. Byłam tak skupiona ze nie bardzo wiedziałam co sie dzieje naokoło. Pamiętam jednak ze po porodzie mąż z synkiem poszli na pomiary a położna mówi do mnie . Kochanie nic nie jadłas od 12 godzin dam Ci suchary i moze napijesz sie herbatki takiej goracej dobrze ??? Ja juz jęzor az do pasa. Przysuneła stolik , postawila herbatę i suchary ... wpada mój mąz siada przy stoliku i zaczyna opowiadac , wiesz... on jest taki sliczny ...i myk suchar znika w jego buzi ...ma takie maleńkie raczki ....i drugi suchar i nózki ... tez takie sliczne i łyk herbaty a za nim drugi ... Powiedziałam tylko ...to ...było ... moje m : co Twoje ? no tak dziecko jest Twoje ja : tiaaa..no nieważne . Zorientował sie dopiero gdy polozna wyjechala z kolejna partia sucharów. Odpowiedz Link Zgłoś
damap Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 11:05 O 1 w nocy w trakcie snu odeszły mi wody, wstaję biegne do męża, który w drugim pokoju usnął przed TV i krzyczę" "Wstawaj, odeszły mi wody, jedziemy do szpitala" A mój zaspany małżonek, nie otwierając oczu wymamrotał: "Kochanie to tylko sen, śpij dalej" Ja na to, że to nie sen tylko rzeczywistość i stoje dalej okrakiem, leje się ze mnie jak z kranu, mąż wstał popatrzył na podłogę, na mnie i rzekł: "Może byś mopa wzięła i wytarła te wody, nie mam jak przejść" Odpowiedz Link Zgłoś
marcelina1115 Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 12:19 u mnie podobnie z wodami o 3 w nocy mysle ze to wody ale pewna nie jestem - pierwszy porod - ide do meza i mu mówie ze to chyba wody, ze to moze juz poród ze trzeba moze sie zbierac do szpiala a on słucha i mówi chodz kochanie połóz sie, spij.... ja dalej nawijam, a on po 15 minutach w końcu siada przerazony na łózku i mówi: to czemu NIC nie mówisz??????? )) a co ja niby mówiłam przez 15 minut ? Odpowiedz Link Zgłoś
oleesiaa Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 12:33 Witam, Tak myślę sobie i właściwie też mam parę śmiesznych sytuacji z porodu. Oczywiście za dużo tego nie pamiętałam ale partner mi przypomniał już po. Urodziłam syna, pielęgniarki wzięły do wytarcia, ja w tym czasie urodziłam łożysko. Wszystko robiłam jak mahina, co kazały to robiłam, jak urodziłam to widziałam go przez chwile, potem zszedł mi z oczu i każa mi przeć, pewnie myślałam że mi się przewidziało że urodziłam. No i po urodzeniu łożyska, po chwili mówię patrząc w dół: "ja nie mam brzucha!" -z głosem w panice. Na co mój partner: "tak kochanie, bo urodziłaś" Ja: "tak?" On: "Tak kochanie" patrze a pielęgniarka kładzie mi naszego Krzysia I wszystko było jasne. Hehe, byłam tak oszołomiona od tych hormonów, że takie bzdury gadałam, póki go nie widziałam całego... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
ulacz1 Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 14:11 ja na porodówce, gdzie położne przygotowywały mnie do cc, na pytanie jak się nazywa mój małżonek, odpowiedziałam, z pełnym przekonaniem: "nie wiem" . a położne miały ubaw Odpowiedz Link Zgłoś
airof Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 19:15 Rewelacja! Dobrze się tak pośmiać troszkę, bo tak to człowiek się nakręca tylko niepotrzebnie- brzuch cię zaswędzi to od razu mówią,że cholestaza i tak ze wszystkim.Ale miałam ubaw po pachy.Postaram się też wrócić z porodówki z dobrym ph.Najlepsze ph 5i5 Odpowiedz Link Zgłoś
bang.bang Re: poród na wesoło:))) 02.07.07, 23:15 obśmiałam się jak norka ))))))))) ja już po dwóch porodach, ale słabo mi coś szło i dwie cc były za pierwszym razem było tak: mąż świętował moje imieniny, wrócił po północy po 10 piwach, a o 3 chlusnęłam wodami więc go budzę "wstawaj, będę rodzić" a on "żartujesz?????" )))) zajeżdżamy pod izbę przyjęć, pani otwiera z klucza drzwi a mąż "ja przepraszam że my tak wcześnie ..." itd a śmierdział jakby się perfum nachlał poza tym że odeszły mi wody nic się przez kolejne 8 godzin nie działo, dali oxy i tez jakoś słabiutko, mąż ledwo żywy po tym piwsku dogorywa na fotelu, rodzice mu żarcie z McDonalda dowieźli (kazałam mu zjeść na zewnątrz bo sama byłam pieruńsko głodna, jadł 5 minut żeby nie przeoczyć porodu ... a przeciez nic się nie działo )), pytam zatroskana "nudzi ci się, cooo? nie masz co robić " a on "ty się lepiej weź za to rodzenie )))" potem było już gorzej i po paru godzinach to juz marzyłam żeby mi ktoś w końcu zaproponował cc, a jak zapytali to się natychmiast zgodziłam, po czym musiałam się upewnić że na pewno zgodziłam się na cc a nie na coś innego mąż rodził dalej ze mną, kazali mu włożyć to wdzianko i przeżył chwilę grozy bo utknęło mu to na wysokości pach )))) i się zestresował ze nie zdąży )) ale jakoś to przepchnął w dół, posadzili go obok mnie, potem kazali wstać, wziąć aparat i iść robić małemu zdjęcia a potem włożyli mu w rece małe zawiniątko i ... po 3 minutach poprosił żeby mu je zabrali bo już go straaasznie mięśnie bolą ))) syn 3 kg raptem ważył )) gdyby nim tak nie dyrygowali to pewnie jeszcze by tam siedział tak się biedak zestresował ;P drugiego też chciał mieć syna (no bo z synem to już wie co się robi ale z córką??? ), poszliśmy na usg, dr pyta: chcą państwo znać płeć? ja : tak, mąż męską, a ja żeńską )) na co lekarz do męża: przykro mi ale ta dziewczynka na chłopca nie wygląda ))) termin porodu miał pewnie ograniczenia ... były mistrzostwa w piłce nożnej więc mąż zabronił mi rodzić do 9 lipca ... 10 lipca to był poniedziałek, byłam 3 dni po terminie, upały nieziemskie już od 3 tygodni, miałam umówione ktg w szpitalu więc powiedziałam sobie "zaprę się a dziś urodzę, mam już dość!!!" poszłam z synem na spacer, wsiadłam do samochodu (torba jeździła ze mną już od kilku dni) i pojechałam do szpitala ... po wszystkich możliwych wybojach ))) a że na polskie drogi można liczyć to na ktg juz miałam skórcze położyli mnie na patologi, mąż przyjechał i przyniósł torbę z samochodu, teśc przyjechał i zabrał samochód a na patologi urządzili mi małe spa, masaże (szyjki niestety), odchudzanko (bo byc może cc), mąż powiedział ze dziś jest 10 i on musi jeszcze na pocztę lecieć jakieś PITy czy inne cholerstwo wysłać ... i że uprzedzał kazałam mu się wypchać, poleciał na pocztę, lekarki powiedziały że zdąży no i faktycznie poczekały aż wróci i poszłam pod nóż pożartowaliśmy sobie, mąż siedział wyluzowany, córę wyjeli, mąż poleciał cyknąć fotki, generalnie zero stresu nie ma to jak doświadczenie i rutyna niemal )) a to relacja mojego kumpla z ich trzeciego porodu: ja: i jak tam? jak było? on: spoooko, posiedziałem na worku sako, pobujałem sie na piłce, luzik ) ja: a Kaśka??? on: a nie wiem, poleciała gdzieś pogadać, wróciła, urodziła i po wszystkim Kasia: no nie chciało mi się z nim siedzieć, poszłam sobie pogadać, ale na parte wróciłam ))) Odpowiedz Link Zgłoś
zaksio Re: poród na wesoło:))) 05.07.07, 09:43 jesuuu zasmarkałam klawiature ze smiechu!!!!!! CUDOWNY WĄTEK!!!! poproszę o więcej bo ja rodze dopiero pod koniec wrzesnia pozdrawiam mamunie wszystkie - klaudia Odpowiedz Link Zgłoś
aglod2 Re: poród na wesoło:))) 05.07.07, 17:17 W pierwszej ciąży chodziliśmy do szkoły rodzenia. Było tam tak fajnie, że na jedne zajęcia mąż postanowił pójść sam, mimo że ja nie mogłam. Wraca ze szkoły cały w skowronkach i głupio się uśmiecha. Pytam się jak było? A on mi na to, że kumpla ze szkolnej ławy spotkał. Myślałam, że przyszła akaś nowa para. Ale nie okazało się, że było spotkanie z ginekologiem i to właśnie był ten kumpel. Nie widzieli się od podstawówki. Potem już cały czas mówiłam, oby tylko nie twój kolega bo jakoś głupio będzie. I co wykrakałam sobie! Akurat on tego dnia miał dyżur. A że poród rodzinny i mąż był też przy szyciu to umilili sobie ten czas, zupełnie na mnie nie zważając,rozmową o motorach, samochodach. ----------------------------------------------- Za drugim razem miałam poród wywoływany oksytocyną. Bóle już duże, położna zaproponaowała mi wejście do wanny. Rozwarcie na 5 cm. Poszłam, ale ulga. A ze mnią pompa do oksytocyny, podłączana po prądu, na małym wózeczku. Siostra nalała wodę do wanny. Minęły 3 skurcze a ja czuję, że party. Następny to już masakra, rodzę na pewno. Krzyczę do siosty, że rodzę. Ona,że nie możliwe bo ile minęło czasu niecałe 10 min od badania. Jednak przyszła i tu zobaczyłam popłoch w jej oczach. Zdębiała, nie wiedziała czy ma mnie wyciągnąć z wanny, czy zostawić, porodów w wodzie u nas nie ma. Spuściła wodę i jakoś udało mi się wyczłapać z tej wanny. I pędem na salę porodową, jeszcze przez kawałek korytarzyka. Koszula na wózeczku z pomopą, bo przecież nie dała się zdjąć przez wenflon. Ja na golasa. Pytam czy bierzemy pompę. Siostra, jaką pompę? Zapomniała. Dopiero jak ją wyłączyła z prądu udało się nam przejść. Fantastycznie musiało to wyglądać. Ja na golasa, siostra ręka w kroku, trzyma głowę dzidzi, a za nami druga położna pcha wózeczek z pompą i moją nieszczęsną koszulą. Szłyśmy prawie biegiem. A koszulę miałam czas założyć dopiero po wszystkim Jeszcze następnego dnia wspominała mój ekspresowy poród. Ale za to czułam, że dotknęłam matki natury. Nagie dziecko na moim nagim ciele przytulone do piersi. ---------------------------- Miałam przebijany pęcherz płodowy i od tego czasu do urodzenia minęło ok półtorej godz. Rano na obchodzie mówię do lekarza, czy słyszał,że tak szybko poszło. A on pokazując mi dwa palce powiedział. "No pewnie, one są przecież ubezpieczone". Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: poród na wesoło:))) 05.07.07, 23:39 świetny wątek szkoda, że nie mam umiejetności pisania..podnoszę Odpowiedz Link Zgłoś
wilczycam Re: poród na wesoło:))) 25.07.07, 12:54 Wieczorkiem po kolacji poczułam pierwsze skurcze...jak ok 21szej były już co 5 min. powiedziałam mamie. Przyszykowalam się i pojechałyśmy razem autobusem do szpitala. Kiedy okazalo się, ze dziecko ma kłopoty z tętnem podsunięto mi papiery do podpisania zgody na cc. Mój podpis (jak później zobaczyłam) był na całą stronę A4))) Jak już oprzytomniałam (cc była pod narkozą) natychmast chciałam zobaczyć syna, który był w sali obok. Stwierdziłam, że wstanę, wyrwę sobie welflon i cewnik i pójdę go zobaczyć. Skończyło sie na wyrwaniu welflonu.....nie dalam rady wstać. Za to na następną dobę.....jak za pomocą dwóch sióstr doczłapałam się do sali z synkiem!!!!! och! cóż za wrażenie! Nie zapomnę tego do końca życia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
malymoniek Re: poród na wesoło:))) 29.07.07, 20:58 Czesc ja rodzilam 2 lata temu ale do konca zycia tego nie zapomne. Cala ciaza byla na zwolnieniu lekarka bala sie oby nie urodzic za wczesnie. Ale doczekalysmy 40 tyg. podlaczyli mi oxytocyne o 10:20 a juz o 13 tak piekielnie bolalo. Nie zrobili mi lewatywy i to byl wlasnie ten problem. Moj maz nie zdazyl dojechac z drugiego konca Polski wiec rodzilam sama a on co chwile dzwonil do mnie. Ostatni raz pamietam jak zadzwonil o 18 a ja do poloznej "czy moge odebrac?" Gdy doszlo juz do skurczy partych (nie wiedzialam ze to juz te) mialam wrazenie ze musze do toalety i pytam poloznej "czy moge wyjsc do toalety?" ona na to ze jak chce siusiu to moge na lozku ona podlozy mi basen. A ja na to ze to cos wiekszego. Ona zaglada i mowi do mnie "dziewczyno to glowka dziecka tak napiera" no to ja tak sobie pomyslalam skoro tak to moge przec. No i o 18:20 urodzilam swoja corke. Odpowiedz Link Zgłoś
yazonisyn Re: poród na wesoło:))) 01.08.07, 10:02 Może z punktu widzenia męskiego. Byłem obecny przy porodzie mojego pierworodnego. Przed wejściem na salę porodową mieżyli i warzyli moją ukochaną po wejściu na wagę (cały czas miała już skurcze co 5 minut) lekarz stwierdził o przytyło się troszkę. Na co moja żona przez zęby - dziecko jest duże. Lekarz odwracając się z promienym uśmiechem - ta dziecko 20 kilo. Myślałem że go moja połówka zabije. Odpowiedz Link Zgłoś
frytka.es Re: poród na wesoło:))) 02.08.07, 12:37 Ja rodzilam w 2004 w Hiszpanii.Porod mialam wywolywany ,ze skurczami co minute i bez rozwarcia.Dzien wczesniej rodzila obok dziewczyna i tak sie darla,ze ja sobie przyzeklam,ze chodzby nie wiem co to sie drzec nie bede.O 13.oo zaczely sie skurcze ale slabe-z Harlequilem dwie godziny przelezalam.O trzeciej ksiazke porzucilam na rzec spacerow po korytarzu.Poniewaz mala prawie sie nie ruszala ciagle mnie podpinali pod pasy.O 21.00 nie wiedzialam juz jak sie nazywam.Wtedy wlasnie przyjechala odwiedzic mnie kolezanka.Skurcze co minute,ja przescieradlo w rekach szarpe,lzy mi leca potokami-ale ani jednego krzyku.Na co moja znajoma.- E, Ciebie wcale nie boli.Ja to sie darlam. Przezyla tylko dzieki pasom,ktore mnie trzymaly na lozku. Za to jak zobaczylam coreczke to cala reszta poszla w zapomnienie.Kolezance tez darowalam. Odpowiedz Link Zgłoś
agaruda1 Re: poród na wesoło:))) 05.08.07, 00:13 Ze mnie do tej pory wszyscy sie smieja.. We wtorek pomalowalam ostatnia sciane w nowo zakupionym mieszkaniu, wrocilam do tesciow, a oni: na pewno mozemy jechac na dzialke (dwa tyg. do porodu, dzialka 150km od Wawy)? Ja - no pewnie, przeciez nic sie nie dzieje.. Wyjechali o 6 rano, ja sie budze o 7, bo cos mnie zabolalo ale co tam, poszlam w kime dalej. O osmej znowu to samo - no to wstalam, poranna toaleta i takie tam i znowu cos mnie zabolalo. Telewizor wlaczylam, obok stal taki duzy elektroniczny budzik i tak mimochodem zerkalam - okazalo sie, ze to tak co 4-5 minut. To pierwszy porod, siostra rodzila rok wczesniej no to zlapalam telefon, dzwonie: Siostra, jak wygladaja skurcze, bo ja nie wiem???? Ona - ja tez nie wiem, dzwon do gina, to ci powie. Dzwonie, abonent czasowo niedostepny. No to niewiele myslac ubralam sie, walizeczke wczesniej przygotowana zlapalam, w biegu zgarnelam jeszcze pieluchy, wsiadlam do POLONEZA BEZ WSPOMAGANIA i tak sobie jade przez pol Wawy... Wybieralam tylko drogi, gdzie bylo malo dziur (slabo mi to szlo), wparowalam na Izbe na Starynkiewicza a tam TLUM BAB!!! Se mysle, no to fajnie.. Pielegniarka na chwile wyszla z gabinetu, ja cos tam napomknelam, ze chyba rodze, no to zaprosila mnie bez kolejki. Wchodze, oczywiscie sto pytan do, wchodze na fotel a lekarz cos tam mamrotal, ze cos tam na palec, i jakies inne malo zrozumiale rzeczy, pytaja sie, a ma pani wynik HBS? Ja - nie, ale jest do odebrania w laboratorium. Ona - niech w takim razie maz przywiezie a teraz my tu wypalnimy papierki, a pani niech na spacer sobie pojdzie.. I wyszlam. Wsiadlam spowrotem do tego Poloneza, se mysle: Co tam maz bedzie ganial, sama pojade i wynik HBS odbiore, bedzie szybciej.. Po czym dotarlo do mnie, ze nic mi nie powiedzieli, czy ja rodze!!!!!!! Dzwonie do meza - sluchaj, chyba rodze, ale nie wiem, jak bede wiedziala cos wiecej to zadzwonie.. Wracam na Izbe, a oni do mnie - zapraszamy na sale porodowa! Ja - jak to, to ja rodze????? A oni - a owszem! No to dzwonie do meza i mowie: Wiesz co? Jednak rodze, ale nie spiesz sie specjalnie, troche to potrwa, co sie bedziesz spieszyl, przyjedz za godzinke, dwie - byl po 15 minutach, a nie chcial ze mna rodzic Skacze na pilce, gadamy sobie o pie..ch, przyszla moja Pani dr, przebila mi pecherz i sie zaczelo.. JA CHCE ZZO!!!! jeszcze nie, dolargan Pani damy.. no dali, ja odlot. Zaczelo wtrakcie skorczu tetno zanikac - wszyscy w panice a ja, po tym dolarganie wydawalo mi sie, ze to sie kolo mnie dzieje, ze to nie ja rodze i zero stresu! Zadecydowali, cc ale bez paniki, bo nie ma zagrozenia zycia. Anestezjologa myslalam, ze utluke, bo wbijal mi sie w kregoslup z 5 razy OCZYWISCIE w trakcie skurczow! No nic, udalo sie, a ze to bylo przed mundialem, to dowcipy krazyly. Na zawsze zapamietam, dlaczego Dudek nie pojechal na mundial - bo czeka na telefon od Krystyny z gazowniDDDDDDD Uslyszalam jeszcze: patrz - ma cisnienie 70/30 a ciagle gadaD Mlody sie urodzil, jest caly i zdrowy a ja do tej pory sie z siebie polewam, ze taka durna sama sie zawiozlamDD Dobrze, ze skurcze wypadaly na czerwonych swiatlach!!! Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: poród na wesoło:))) 06.08.07, 10:41 Dołaczam się, bo watek jest super. Pierwszy poród, po 18 godz. wreszcie skurcze parte. Znajduję w sobie jeszcze dosyć siły by odwrócić się, wbić mężowi zęby w ramię i wrzasnąć:"to za to co mi zrobiłeś!". No co położna, ze stoickim spokojem klepiąc mnie po nodze:"Do tanga trzeba dwojga, moja kochana". Po porodzie przychodzi pani anestezjolog wyjąć dren od zzo. Jestem już na położniczym. Na widok anestezjologa leząca ze mną dziewczyna blednie, zrywa się z łóżka i wybiega krzycząc:"ojej, ojej, nie chcę tego widzieć. Wyjmowanie bardziej boli niż sam poród". Dodała mi otuchy, mozna powiedzieć. Druga ciąża, 30 tydzień. Jadę taksówką. Padła mi komórka, więc proszę taksiarza:"Czy mógłby mi pan pożyczyć komórkę, jestem w ciąży i..." I w tym momencie ostry hamulec, zmiana pasu w ostatniej chwili i już pędzimy w stronę szpitala na Żelaznej. Taksiarz:"Co ile minut skurcze, Co ile minut skurcze, rozwarcie jest??!!!" Ja:"Ale ja mam termin dopiero za 10 tygodni" Taksiarz, ostro hamując:"Uf, to dobrze, bo ja już dzisiaj 2 rodzące w ostatniej chwili do szpitala dowiozłem". Odpowiedz Link Zgłoś
kwianna1 Re: poród na wesoło:))) 08.08.07, 16:05 Hej!! hahaha....małżonek udany...hihihi...ale tak to jest z tymi facetami. Ja, rodząc miałam chwilę zwątpienia i mówię do męża: " Rafał zrób coś, ja nie dam rady urodzić tego dziecka, nie mam sił..." a on: "No co ja Ci Aniu poradzę..........."...Ja wtedy wijąc się z bólu, prawie odchodząc od zmysłów wypaliłam: " nie wiem...najlepiej mnie zabij !!!!!!!!!" Pozdrawiam!! Odpowiedz Link Zgłoś
torianka Re: poród na wesoło:))) 09.08.07, 09:06 Miałam trzy razy wywoływany poród (w końcu i tak zrobili mi cc). Za pierwszym razem leże pod tą kroplówką i ktg i leżę. Przychodzi do mnie lekarz i mówi: "to może ja radio pani przyniosę, po co ma się pani nudzić?" (1-szy raz w życiu faceta widziałam). Za drugim razem znowu tak leżę i leżę (z książką w łapie) przychodzi lekarz i pyta: "wygodnie tak się pani leży?" ja na to "no nie za bardzo". A on "to ja pani poprawię łóżko, posiedzi sobie pani, ok?". No i poprawił. Za 5 min. przychodzi położna: "czemu pani siedzi? źle się ktg zapisuje". No i mnie położyła. Tak mi poprawiali to łóżko przez jakieś dwie godziny. Za trzecim razem leżę znowu pod kroplówką i ktg. Żadnych skurczy żadnych bóli. Odeszły mi wody coś koło 10.00. Co chwila przychodzi położna albo lekarz i pytają: "no i co? dzieje się coś?" Nic się nie działo więc pojechałam a właściwie poszłam o 14.30 z cewnikiem w łapie na cięcie. Wyjęli moją córeczkę i położna wyniosła ją do drugiego pomieszczenia na badanie - tam czekał mój mąż. Położne się śmiały, że jak ją zobaczył to zaczął wszystkich obcałowywać: położne, pediatrę. Ja oczywiście zadałam standardowe pytanie:"czy wszystko z nią w porządku?" lekarz na to stwierdził filozoficznie: "proszę pani, my to jesteśmy specjalistami od pasa do dupy. Pediatra ją obada i pani powie." Anestezjolog stwierdził, że on pójdzie i zobaczy. Poszedł, zobaczył i dostał całusa od mojego chłopa )) Potem na pooperacyjnej dali mi morfinę i miałam total odlot. Ponoć gadałam do siebie: "zostałam matką, zostałam matką". Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiaw32 Re: poród na wesoło:))) 09.08.07, 17:49 Fantastyczny wątek )) Ja miałam cc, Marysia po wyjęciu z brzucha i obróbce przez lekarzy i siostry została z moimi rodzicami i mężem. Jak przywieźli mnie na pooperacyjną to Mama i Mąż przeszli do mnie a Marysia została z Dziadkiem. Ten postanowił dotknąć ją w policzek, poszedł umyć ręce, pomyślał że raz to za mało i tak z 10 razy wracał. Żeby było mu raźniej zadzwonił po mojego brata. Brat przyjechał stanął w progu i mówi "lepiej jej nie ruszaj bo zepsujesz i będzie na nas" )) Odpowiedz Link Zgłoś
marek782 Re: poród na wesoło:))) 18.08.07, 20:40 dziewczyny proszę piszcie dalej, wprawdzie jestem dopiero w 18 tyg. ale zaczynałam już się martwić, jednak wczoraj i dziś płakałam ze śmiechu Dzięki Ania Odpowiedz Link Zgłoś
bu-mader Re: poród na wesoło:))) 25.08.07, 21:04 Hej dziewczyny! Pierwszy poród poszedł jak z płatka.Skórcze zaczęły się ok 10:30 a o 14:40 syn bł na świecie...To było prawie 6 lat temu. Druga ciąża,płeć nieznana,termin porodu na 23.03.2007.20 marca na "M ja miłość"zaczęły się pierwsze skórcze.Około północy miałam już co 3 minuty.No to budzę męża,bo to drugi poród i w pamięci mam szybkość pierwszego>jedziemy do szpitala odległego o 40 km.Ja skórcze,mój mąż o dwóch kulach(tydz.przed porodem uszkodził łękotkę w kolanie).Dojeżdżamy,szpital-środek nocy.Ja ze skórczami,mąż o kulach i wieeeelka torba.Jak zobaczyli nas na izbie to zaczęło się latanie.Niestety-drugi poród trwał o wiele dłużej.Cała akcja porodowa zaczęła sie po 16:00 21 marca.Przy moim łóżku stoją 2 położne,2 salowe,gin i pediatra i sobie dyskutują.A ja daję im znaki,że mam skórcze parte.A ONI NIC!!!Gadają dalej!No to się wydarłam-SKÓRCZE MAM!!!Niestety po nocy i całym dniu nie miałam siły wyprzeć dziecka(płeć nieznana).Przyszedł chyba anstezjolog o mówi- odwróćcie dziewczyne(mam 28 lat)tyłkiem do góry(jak piesek,hehe) i niech trochę poprze co choć głowka wyjdzie.No to mnie odwrócili,ja w pozycji na pieska i się zaczęło!Przy pierwszym skórczu tak się zaparłam,że dziecię wyskoczyło od razu całe(co się raczej nie zdaż,bo najpierw rodzi się główka,a potem ramionka i reszta ciała).z tego zaskoczenia położne ledwo zdążyły go złapać.Odwróciły mnie spowrotem na plecy,położyły dzidzie na brzuchu i nic-nie wiem jaka płeć!Z tego wszystkiego zapomniały zobaczyć co to tak ze mnie wyskoczyło No to rozsunęłam nogi tej małej kruszynce leżącej na mnie i co widzę?JĄDEKA!Mam drugiego synka!Mój kochany Marcelek... NO a potem na każdym obchodzie słyszałam-o to ta pacjentka co rodziła w pozycji kolanowo-łokciowej.Nie bójcie sie!Poród choć ciężki-jest SUPER!!! Odpowiedz Link Zgłoś
j.h.c3 Re: poród na wesoło:))) 31.08.07, 16:40 Super wątek.Rodziłam 5 maja 1999.Budzę się o 4 rano.Mokro między nogami(położna zadawała podchwytliwe pytania czy to był czop czy wody).Po godz.budzę męża.Rodzę,jedźmy do szpitala.Zerwał się,miota się po całym domu,po minucie stoi ubrany przy drzwiach.Stwierdziłam,że ja to się jeszcze wykąpie.Spojrzał jak na wariatkę,ale nic nie mówi.W samochodzie raz co raz zerka.I nagle słyszę- Ty,to chyba filmów amerykańskich nie oglądałaś,tam kobieta jak rodzi to sapie,wzdycha,jęczy i krzyczy w aucie,a ty co,siedzisz cicho.Do szpitala już był przekonany że zaraz wracamy.Zdziwił się. Odpowiedz Link Zgłoś
dzagaa20 Re: poród na wesoło:))) 04.09.07, 15:59 ja mam termin na 29 września i już się nie moge doczekać Mama nadzieję, że spotka mnie coś fajnego co będę Wam mogła później tu opowiedzieć Pozdrawiam i dziękuję za poprawienie humoru Odpowiedz Link Zgłoś
ewelinapaszek Re: poród na wesoło:))) 05.09.07, 13:53 Ja w trtakcie porodu myśłałam,że nie przeżyję tego, ale po czasie stwierdziłam,że da się przeżyć i śmieje się z siebie, bo jak już byłam w osttaniej fazie porodu i miałam parcia straszne- to krzyczałam,że kupę robię hehehe Pielęgniarka przybiegła i się uśmiechnęla,że to "nie kupa tylko dziecko" Tak potem bylo mi trochę wstyd,ale ogólnie kobieta jak rodzi jest w stanie zrobić i powiewdzieć chyba wszystko hihihih Odpowiedz Link Zgłoś
mocpytan Re: poród na wesoło:))) 16.09.07, 21:15 up podbijam dzięki dziewczyny za wasze posty Odpowiedz Link Zgłoś
mal_art Re: poród na wesoło:))) 21.09.07, 20:08 Jeszcze ja. Pierwszy poród, ja - młoda (studentka), cokolwiek zestrachana, położne współczują, mąż cokolwiek blady z wrażenia. Trwa i trwa, końca jakoś nie widać, a ja zaczynam trochę zasypiać czy odlatywać pomiędzy skurczami, tracę kontakt ze światem, nie odpowiadam na pytania. Skurcze parte - "przyj, przyj, włoski już widać", drą się położne, zeby do mnie dotrzeć. Na co ja absolutnie przytomnie "A jakiego koloru???" Wszyscy zbaranieli. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_k_19 Re: poród na wesoło:))) 26.09.07, 12:15 heh,m te włoski cos mi przypomniały zaczęły się parte, ja niby wiedziłam jak to jest ale mimo wszystko gadałam "ja chce kupe, ja chce kupe" (niemąż "no to rób" na to położna, że to nie kupa tylko główka i już widać włoski. Ja przekonana ze mnie próbuje oszukac zeby odać otuchy podstępnie zapytałam jakiego są koloru, odpowiedziała ze nie wie, chyba czarne. No tak, oszukuj mnie. No i faktycznie były czarne, a Natalka pojawiła się po chwili. Odpowiedz Link Zgłoś
moniowiec Re: poród na wesoło:))) 04.10.07, 10:14 ja jeszcze nie rodzilam (teraz jestem w ciaży) ale opowiem co się moej koleżance i mamie przytrafiło. moja mama jak była ze mną w ciaży, skórcze dostała w nocy. ojciec jej powiedział żeby poczekała, on pojedzie do pracy i szybko wróci. powiedziała - ok, poczekam. ojciec o 6 rano do pracy, powrotny miał o 9. w końcu mama nie wytrzymała i poszła do sąsiada - zawiózł ją do szpitala starym tarpanem (takie czasy, my nie mieliśmy samochodu, szpital 50km od nas). urodziłam sie 8:35. a ojciec nie mógł przyjechac wcześniej bo by la jakaś awaria pkp i był o 18! ze szpitala dzwonili 3 razy: ma pan syna, ma pan córkę, ma pan bliźniaki... no i wkońcu nie wiedział co ma. druga ciaża mamy. 8 miesiac. ona z ręką w gipsie (złamany nadgarstek), ręka leży na brzuchu. grudzień. pojechali z ojcem kupic mu buty zimowe. mama wielka, bo przytyła 30 kg. wygląda jak wielki namiot. ojciec schylił sie do buta... i tak już został - dysk mu wypadł. no więc co robić? do szpitala - na pieszo!! matka jak słoń, ojciec jak quasimodo i jęczy, ręka w gipsie. obraz nędzy i rozpaczy. jak dopełźli do szpitala to jedna z pielęgiarek tylko rzekła: i z tego maja byc dzieci... koleżanka podczas porodu nie pisnęła ani razu. a jak położna i lekarz zaczęli gadać z nią jak ładnie się robi rozwarcie, jaka dzielna itd. to tylko powiedziała: bądźcie cicho, bo wszystkich pobudzicie na oddziale... do dziś w szpitalu krąży o niej legenda: ta co rodziła bez krzyku i uciszała lekarzy, bo pobudza pacjentki Odpowiedz Link Zgłoś
bursztynek22 Skurcze 04.10.07, 22:57 SKURCZE SKURCZE SKURCZE. SKUUUUUUUUUUUUUUURCZE!!!!!!!! Zapamiętać- skUrcze. Przez UUUUU a nie ó. Odpowiedz Link Zgłoś
exotique Re: Skurcze 24.06.08, 01:05 Dokladnie, skad sie Wam te skOrcze wziely???? Odpowiedz Link Zgłoś
toya666 Re: Skurcze 21.08.11, 11:54 > Zapamiętać- skUrcze. Przez UUUUU a nie ó. Miałam pisać to samo. Dlaczego wszyscy piszą przez "ó"??? Skurcze Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: poród na wesoło:))) 10.10.07, 21:17 ładnie to tak babcię doprowadzać do łez?..ze śmiechu? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: poród na wesoło:))) 05.10.07, 16:58 Porody z drugiej strony: Kolezanka stała po raz pierwszy na cesarce. Jako druga asysta- czyli miała najlepsze miejsce między nogami rodzącej, kapitalny widok i jeszcze dostaje się noworodka na ręce, jak go szef wydobędzie wreszcie z brzucha (bardzo wzruszajace, sama to przeżyłam, więcej emocji, niż ma rodząca- bo ta oczywiście śpi). Nie wiedziała jednak, że jest to także miejsce, w które lecą wody płodowe i jak trzeba się tam zachować. Normalnie doświadczeni chirurdzy wchodzą jak najgłębiej między nogi- wtedy płyny ładnie zbierają się w tych wszystkich chustach. Koleżanka tego nie wiedziała, wiec jak chlupnęło, to odskoczyła do tyłu. I to był błąd, bo wody chlupnęły jej na nogi i dalej w buty...Do końca dnia chlupotało jej przy każym kroku (splash , splash, splash). Druga historia, to szczęśliwy tatuś na cesarce. Wydobyli już malucha, położyli na cieplarce i oceniają, odśluzowują, masują itd. Wpuścili uradowanego tatusia, rzecz jasna uzbrojonego w aparat. Bziuuuu- tatuś nie zdążył pstryknąć, a skończyły się baterie i schował obiektyw. To nic, mam drugi- oświadczył pogodnie dumny tatuś i dalej zap... na korytarz po aparat. Wrócił- i tu się okazało, ze w drugim aparacie nie ma baterii... To nic, mam jeszcze kamerę- tatuś był przygotowany na każdą ewentualność. Ziuuuu po kamerę i dalej filmować potomka, który w międzyczasie zrobił sie niezwykle fotogeniczny- z sinego-różowiutki, wytarty, wysuszony, a w nosie nie miał już żandego ssaka. Tatuś krąży wokół cieplarki, kadruje ujęcia, gdy.... Hmm, proszę pana, ma pan klapkę na obiektywie... -Hyyyyyy, O RANY! Albo tatuś na sn. Trzymał się dzielnie, nie zemdlał, nie uciekł itd. Dzidzia urodzona, mamusia szczęśliwa, tatuś dumny ze wszystkich, a najbardziej z siebie. I przyszła pora na łożysko. Urodziło się szybko i bezboleśnie, połozna je oceniła, obejrzała i... podetknęła pod nos tatusiowi- Chce pan zobaczyć łożyko? I tu już tatuś, który niczego się nie spodziewal, zbladł, zsiniał i zzieleniał Odpowiedz Link Zgłoś
miecka29 Re: poród na wesoło:))) 06.10.07, 12:36 Przy pierwszej ciazy jeszcze na usg mialam ubaw, lekarz w 34 tc robi usg, a jak tak sobie patrze z przerazeniem na ekran a tym widok dosc osobliwy, moja corcia ma glowke jak myszka miki) u gory jak balon i takie dwie smieszne pysie, mysle sobie rany moze jest chora, ale lekarz siedzi, mierzy i nic nie mowi, wiec wzielam to za dobra karte, pozniej okazalo sie ze corka miala takie dlugie wloski ze pejsy jej zachodzily na policzki a grzywka przyslaniala oczka) A sam porod, coz leze sobie na patologi bo ciazy zagrozona i poprzeczne polozenie dzidzi, wiec chodze z twarda mina bo i tak mi cc zrobia to sie nie boje, ale poszlam spac i cos mnie tak bobolewa, krece sie krece, troche sobie pospie, rano wstaje i ide zdenerwowana do poloznych i mowie: wiem pani co ale zeby kobietom w ciazy dawac bigos na kolacje ro juz lekka przesada, prosze mi dac teraz espumisan bo mam takie wzdecia ze spac nie moge (na kims trzeba sie bylo wyzyc a bigosik byl pyszny) P. patrzy na mnie tak jakos dziwnie i proponuje randke z ktg, mysle sobie wzdecia to nie porod a pozatym ja mam miec cc wiec jakie skurcze, pomylona jakas, i tak leze na tej randce a tam skorcze co 3 min, wolaja doktora, bada a tam rowarcie na 5, a ja nic nie czuje, tylko dalej te wzdecia mnie mecza......P. mowi: pani rodzi to moze Pani sie spakuje i na porodowke pojdziemy, a ja na to ze to nie mozliwe, ze ONI mi dzis chca cc zrobic, na co lekarz wychyla sie z dyzurki poloznych i mowi: Oni to zrobia Pani Agnieszka, a my im pomozemy......i dotarlo, a ja zamiast sie pakowac, do telefonu i obdzwaniam wszystkim ze ide na cc)) P. mnie dorwala na korytarzu i mowi zebym sie pospieszyla bo Oni nie zartuja) Wiec poszlam poslusznie na sale....... Lerze sobie juz na stole, znieczulenie dali, anestezjolog Pan sympatyczny jakies historyjki z cc opowiada, a tam Pan doktor sie wychyla i mowi: to co tniemy? i jak Pani Agnieszko wysoko czy nisko, woli Pani nosic pozniej jedno czy dwu czesciowy stroj kompielowy? na co ja: Panie doktorze ja nie mam nawet jednoczesciowego, to moze tak pod dwuczesciowy.......I wogole taka atmosfera byla na sali jak na spotkaniu towarzyskim a nie na cc.....uslyszalam pare fajnych kawalow, i mi milo czas minol)) Teraz druga ciaza, jestem w 35 tc, i mam nadzieje ze tez bede miala tylko "wzdecia")) Odpowiedz Link Zgłoś
constancja Re: poród na wesoło:))) 08.10.07, 21:15 36 tc, sobotnie popołudnie, wybrałam się z mężem na kolacyjkę do restauracji i po szpilki (do tej pory nie wiem po cholere były mi wtedy te buty)ale po drodze wpadlismy na kontrolne KTG. Leże sobie, tupie nóżką, bo jakby się spieszę... Przychodzi położna i mówi PANI MA SKURCZE CO MINUTA!!!! PANI RODZI. Wpadł mój mąż, ja we łzach on szczęśliwy: Kochanie czemu płaczesz? - bo ja mogę dzisiaj urodzić, nie przygotowałam się, idziemy na kolacje i na zakupy. Patrzy na mnie jakoś tak dziwnie.. - ale to gran de finale, ciąża kończy się porodem! Miałaś 8 miesięcy na przygotowanie!!! - ALE NIE NA DZISIAJ! Ubaw mieli ze mnie przedni... Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiek2 Re: poród na wesoło:))) 19.10.07, 16:23 Czyli nawet w porodzie może być coś wesołego Pzdr.Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gosiafer Re: poród na wesoło:))) 15.11.07, 12:44 Absolutnie cudny wątek, piszcie cos jeszcze! Ja jestem w 22 tyg. ale dobrze przestac się bac już dziś! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kajenka Re: poród na wesoło:))) 26.12.07, 01:25 ja również podbijam, cudowny wątek. ku pokrzepieniu przyszłych mam Odpowiedz Link Zgłoś
arachne33 Re: poród na wesoło:))) 27.12.07, 22:19 Dzięki za ten wątek Za mną dopiero połowa ciąży, ale dobrze wiedzieć że poród to nie tylko historie, którymi można się zestresować. Pozdrawiam Was wszystkie Odpowiedz Link Zgłoś
gan33 Re: poród na wesoło:))) 28.12.07, 16:02 U mnie poród był wywoływany, dosyc długi i bolesny. Mąż oczywiście był przy mnie. Gdy było już po wszystkim ok 20-tej i dostaliśmy dzidziusia po badaniu pediatry ,to weszła moja położna i mówi że za taką dzielność to należy się tzw. posiłek regeneracyjny i podała talerz z kanapkami z szynką i herbatkę ...mężowi. O żesz q.... mać. Zeżarł i jeszcze mówi że super opieka w tym szpitalu. A ja dostałam jedzenie na drugi dzień rano bo rzekomo już po kolacji. Do dziś mu to wypominam.hahahaha. Odpowiedz Link Zgłoś
krystyna802 Re: poród na wesoło:))) 28.12.07, 16:30 Kchane mamuski ale sie usmialam... nie ma nic lepszego jak smiech . pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
miuzik-251 Re: poród na wesoło:))) 02.01.08, 17:23 Witam 3 lata temu rodziłam córcię 19 godzin w bólach , skurczach ... poród zakończył sie cc gdyż nie miałam rozwarcia ( małe max5cm mimo specjalnych pomocnych leków masaży przebicia wód ...)Znieczulenie jaki mi podano było dokręgowe czyli nic nie czułam od pasa w dół ale byłam zupełnie świadoma tego co się dzieje mimo wyczerpania i zmęczenia. Jedynym mankamentem który mi dokuczł były bardzo silne , 2 miesięczne bóle głowy . Do piersi córkę przyłożyłam ok 3-4 godziny po porodzie i jednak było brak mleczka z ażdym przystawieniem małej coś tam się pokazywało ale nie wystarczająco na tyle by mała sie najadla(dlatego podawałam najpierw pierś i dokarmiałam mlekiem modyfikowanym), wiem jednak , że nie zawsze tak jest laktacja wraca nawet po miesiącu tak jak w przypadku mojej siostry, która równiez miała cc jej syn ma dziś pół roku i karmiony jest wyłącznie sama piersią . Jeżeli chodzi o krwawienie to występuje tak samo jak u kobiet rodzących normalnie . Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia . Odpowiedz Link Zgłoś
mama_frania Re: poród na wesoło:))) 02.01.08, 17:54 Obudziłam się w nocy, bo odeszły mi wody. Budzę swojego męża (potem się okazało, że położył się pół godziny wczesniej) i mówię mu: wstawaj! to już!, a on, przekrecając się na drugi bok wymamrotał: O Jezu, znowu do pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
mammajowa Re: poród na wesoło:))) 12.02.08, 22:53 oj mój poród był zabawny odkąd dali mi w kręgosłup co trzeba. było 2 polskich stażystów i 5 anglo i hiszpańsko jezycznych. do tego opiekunowie ofc. wychodząc przed parciem jeden z lekarzy (bo tłok był taki, ze ktoś wyjść musiał - "Niech moc będzie z Tobą" i przybił mi pionę moc po 17h od początku porodu była oszalamiająca Odpowiedz Link Zgłoś
kruche_ciacho Re: poród na wesoło:))) 13.02.08, 08:39 rany jak Wam zazdroszczę ....... ja już chcę uroooooodzić!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
niesia22 Re: poród na wesoło:))) 13.02.08, 19:19 ja niezbyt miło wspominam mój długi poród, ale jak juz było po wszystkim odzyskałam dobry humor i kiedy lekarz w asyście dwóch studentek zaczął mnie szyć tłumacząc zawile co robi i dlaczego mówię: panie doktorze skoro mam tu tak długo leżeć to proszę mnie przynajmniej porządnie zszyć jak dla siebie..... Odpowiedz Link Zgłoś
aleosochozi Re: poród na wesoło:))) 14.02.08, 13:42 To ja słyszałam taka histroyjkę: mojej koleżanki znajoma rodzi, szpital, sala porodowa, rozwarcie, skurcze, te sprawy, i nagle rodząca próbuje wstac z łóżka i mówi do zgromadzonych: "ja dziękuję, ja się na razie rozmyśliłam, może kiedy indziej ale na razie dziękuję". Wszyscy w śmiech a ona nadal zupełnie poważnie, z łózka próbuje sie podnieśc i dalej swoje "nie, nie, ja na razie rezygnuję, dziękuje i do widzenia, może kiedy indziej" Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 Re: poród na wesoło:))) 14.02.08, 15:35 to się chyba często zdarza - ja też się zbirałam do wyjścia, powidziałam że wrócę jak się najem i odpocznę ;P Odpowiedz Link Zgłoś
liwia27 Re: poród na wesoło:))) 17.02.08, 13:41 dziewczyny dawno sie tak nie uśmiałam!!!dzięki wielkie!!!, przede mna drugi poród w lipcu mam nadzieje, że zaraz po nim bede mogla dołączyć do grona wesołych mamusiek. życzę wszystkim powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
madawi Re: poród na wesoło:))) 17.02.08, 16:09 oj dziewczyny, mam majtki mokre ze śmiechu, jestem zasmarkana i zapłakana, piszcie więcej takich historyjek )) a ze swojej strony mogę dodać jak to parę lat temu koleżanka obudziła męża twierdząc że rodzi i trzeba do szpitala, więc on w te pędy zapakował żonkę do samochodu po czym szybciutko wsiadł do drugiego i dopiero pod szpitalem się zorientował że żona została pod domem w drugim aucie ) Odpowiedz Link Zgłoś
matysia20050521 Re: poród na wesoło:))) 18.02.08, 16:49 U mnie było tak, trafiliśmy na elegancka salę porodów rodzinnych z tzw kołem porodowym, skórzana sofą i takimi tam bajerami.Jest noc. Mijaja godziny , mój szanowny mąż mówi: to ja się na chwilę położę. Po chwili już chrapie i to dość głośno. Ja czuję nieznośnie bolesne skurcze, wchodzi lekarz-zdaje się Pakistańczyk.Ja do niego: panie doktorze proszę o znieczulenie i głośno oddycham , na to lekarz.Cicho co Pani tak głośno , nie widzi Pani , że tu pan śpi, pewnie zmęczony. Odpowiedz Link Zgłoś
toffix Re: poród na wesoło:))) 22.02.08, 13:05 Mój poród do śmiesznych nie należał – trwał długo, a końcówka była wręcz dramatyczna – miałam przyrośnięte łożysko, duży krwotok i łożysko usuwano ręcznie. Ja dostałam narkozę, ale nie spałam bardzo głęboko, roiły się później w mojej głowie jakieś strzępy – że mi ciśnienie spadło i panikowali, no i że lekarz mówił, że to nie są jego rękawiczki, ze jego są różowe. Sprawa rękawiczek męczyła mnie przez następne dni, mój mąż twierdził, że musiałam być nieźle naćpana, że on nic nie wie o żadnych różowych rękawiczkach. Lekarz faktycznie nie wyglądał na takiego, który lubiłby kolor różowy… Na oko facet z dużą klasą w średnim wieku, nic nie wskazywało na to, ze mógłby reprezentować inną orientację seksualną… Oczywiście, wszyscy się z moich urojeń śmiali. Któregoś dnia przy moim łóżku pojawiła się przesympatyczna położna i powiedziała, że ona była z tej zmiany, która zaczęła pracę tuż przed urodzeniem dzidzi i była przy usuwaniu łożyska. Przeprosiłam ją za to, że nie pamiętam, ale byłam w dość kiepskim stanie no i… załapałam się w czasie porodu aż na 3 zmiany położnych. Oczywiście, rozumiała to. Opowiedziałam jej o różowych rękawiczkach… Najpierw się śmiała, a później… stwierdziła, że coś w tym jest. Otóż ten fajny lekarz jest uczulony na puder i używa rękawiczek „bezpudrowych”, a w zestawie do szycia podano mu zwykłe i żądał swoich, a te są w różowym pudełku… Odpowiedz Link Zgłoś
avona_1 Re: poród na wesoło:))) 22.02.08, 11:26 dzisiaj mam termin oznaki marne więc bardzo potrzebuję rozrywki szczególnie jeżeli okazuje sie, ze nie musi być strasznie. Przypomina mi się historia mojej znajomej. Kilka miesięcy temu urodziła drugie dziecko. Cwaniara, po doświadczeniach z pierwszego porodu czekała w domu bardzo długo a dodatkowo, żeby się w szpitalu nie męczyć za długo wzięła gorącą kąpiel. Póżniej mi opowiada, że czuje, że to już. Mąż w pracy nie może się dodzwonić, więc telefon do mamy: K.: no cześć słuchaj gdzie jesteś? Mama: A co? K.: no w sumie to nic, a jak szybko możesz do mnie przyjechać? Mama: Jezus Maria co się stało? Rodzisz? Dobra bede za 10 min. Mamusia wpada do niej za chwilkę widzi, ze sprawa naprawde pilna, dzwoni po karetkę. A moja koleżanka do niej, że czuje parte. więc mamuśka nie wiele myśląc pierwszy z brzegu ręcznik rzuciła na podłogę i do córki: kładź się i przyj. Na pierwszym skurczu urodziła główkę i panika bo skurcze przystopowały. Całe szczęście, że mamuśka nie spanikowała i kazała jej na siłę nawet bez skurczy przeć. Za sekundę mała wyskoczyła cała. i właśnie w tej chwili wpadaja młodzi sanitariusze z karetki i konsternacja bo żaden z nich w życiu nie widział porodu, mysleli że jadą żeby rodzącą do szpitala zawieżć. Całe szczęście, że się szybko ogarneli i wszystko dobrze sie skończyło. Odpowiedz Link Zgłoś
aam-myy Re: poród na wesoło:))) 25.02.08, 12:20 Poród ogólnie był dla mnie makabrą, ale po czasie też dostrzegam kilka humorystycznych spraw. O pólnocy odeszły mi wody, więc dzwonię do swojego chłopaka, że rodzę. Trochę się wystraszyłam, bo czytałam, że jak odejdą wody, to trzeba jechać do szpitala, a ja nie miałam jeszcze żadnych skurczy ani nic. Mój chłopak przyjechał jak najszybciej i po krótkiej dyskusji z rodzicami zabrał mnie do szpitala. Zaczełam rodzić dwa tygodnie przed terminem, więc to było kompletne zaskoczenie, nie zdązyłam nawet się zestresować. Poszłam sama na izbę przyjęć, a kiedy z niej wyszłam po póltorej godziny (skurcze już były silne) zastałam mojego chłopaka słodko śpiącego na ławeczce. poszarpałam go trochę, by szedł ze mną na porodówkę. tam troche pochodzilismy i a potem nie miałam już na to siły i położyłam się na łóżku. Mój chłopak próbował mnie zagadać, ale ile razy skurcz mnie łapał krzyczałam do niego żeby się zamknął, bo mnie boli. Więc biedak niewiele myśląc zasnął oparty głową o moje łózko porodowe. Trochę wypił zanim zadzwoniłam do niego, więc go zmożyło, ale tłumaczył, ze przeciez mogl sie tego nie spodziewac. Obudził się dopiero na parte kiedy w najlepsze się darłam. Potem położne śmiały się, że mogłam go nie brać, a lekarz zszywając mnie stwierdził, że nie ma nic przyjemnego w porodzie i ciąży, oprócz poczęcia. A Kamil chodził z dzieciaczkiem zawiniętym w pieluchy i był już naprawde rozbudzony. A jak urodziłam Arturka to położna podniosła go do góry zadając mi pytanie co się urodziło. A ja nic nie widziałam tylko takie duże jądra... To był wielki szok. Odpowiedz Link Zgłoś
bukosia00 Re: poród na wesoło:))) 27.02.08, 08:24 powiem Wam dziewczyny, że dawno się tak nie śmiałam. Mój dzidziuś był bardzo zdziwiony bo czytałam wątek karmiąc piersią i ciągle się trzęsłam. Dekoncentrowałam biedulka. Odpowiedz Link Zgłoś
attka Re: poród na wesoło:))) 04.05.09, 13:22 opowieść koleżanki - zakończyła się faza parta, dziecko na świecie, szczęśliwy tatuś jest przy porodzie, kumpela wykończona i nie ma na nic siły i nagle słyszy jak jej mąż mówi przerażonym głosem: "a co to jest???". Kumpeli momentalnie adrenalina skoczyła i spanikowana podniosła się (ostatkiem sił!) pytając co się dzieje. Okazało się, ze dziecko miało trochę spłaszczoną główkę od przeciskania się przez kanał - rzecz całkiem normalna, ale tatuś nie był na nią przygotowany i kumpelę prawie do ataku serca doprowadził Druga historia - też zasłyszana od kumpeli. Po porodzie mąż do niej przychodzi i mówi grobowym głosem "nie denerwuj się, ale jest problem z płucami". Kumpela zaraz miała wizję o jakimś niedorozwoju czy zapaleniu płuc, a to się okazało że była błachostka i podobno rzecz normalna u noworodków, tylko tatuś zamiast najpierw się dopytać to poleciał zaraz z informacją do obolałej i wykończonej żony Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia o ja bym tak mogła tez 10.03.08, 16:24 > podłogę i do córki: kładź się i przyj. Na pierwszym skurczu urodziła > główkę Odpowiedz Link Zgłoś