poród na wesoło:)))

    • trissie Re: poród na wesoło:))) 27.06.07, 13:48
      haha, fajny watek. Moja kolezanka urodzila w zeszlym tygodniu okazala potomkinie
      4600. Porod bez znieczulenia, za to do szycia podano jej jakis silny srodek
      odurzajacy. Tak wiec akcja: kolezanka na lozku porodowym, szyjaca jej krocze
      lekarka i maz obok
      Moja kolezanka do pani doktor: Ja naprawde bardzo, bardzo pania przepraszam, tak
      mi przykro, ja taka dzisiaj nieprzygotowana jestem
      Pani doktor i maz: ????
      Moja kolezanka: Normalnie nie zobaczyla by mnie Pani w takim stanie, taka
      nieumalowana jestem, zawsze mam makijaz, taki lekki, a juz bez umalowanych rzes
      naprawde zle sie czuje, taka jaby naga, dzisiaj to naprawde wyjatkowa sytuacja.
      Lekarka: milczenie, nadal zajmuje sie szyciem
      Maz : maz w strone lekarki: ???
      Lekarka z kamiennym wyrazem twarzy do meza: prosze sie nie przejmowac, nie takie
      rzeczy juz sie tu slyszalo
      • ramaja22 Re: poród na wesoło:))) 27.06.07, 13:59
        Suuuper wątek!

        Prosze o więcej!!!

        Pozdr.

        maja
      • dorota.m1976 Re: poród na wesoło:))) 27.06.07, 14:18
        Z samego porodu nie pamietam za wiele. Byłam tak skupiona ze nie bardzo
        wiedziałam co sie dzieje naokoło. Pamiętam jednak ze po porodzie mąż z
        synkiem poszli na pomiary a położna mówi do mnie . Kochanie nic nie jadłas
        od 12 godzin dam Ci suchary i moze napijesz sie herbatki takiej
        goracej dobrze ???
        Ja juz jęzor az do pasa. Przysuneła stolik , postawila herbatę i suchary ...
        wpada mój mąz siada przy stoliku i zaczyna opowiadac , wiesz... on jest
        taki sliczny ...i myk suchar znika w jego buzi ...ma takie maleńkie
        raczki ....i drugi suchar i nózki ... tez takie sliczne i łyk herbaty a za
        nim drugi ...
        Powiedziałam tylko ...to ...było ... moje
        m : co Twoje ? no tak dziecko jest Twoje
        ja : tiaaa..no nieważne .
        Zorientował sie dopiero gdy polozna wyjechala z kolejna partia sucharów.
      • mihoo2 trissie 16.08.07, 21:21
        matko dopiero co sie podnioslam z podlogi
    • damap Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 11:05
      O 1 w nocy w trakcie snu odeszły mi wody, wstaję biegne do męża, który w drugim
      pokoju usnął przed TV i krzyczę" "Wstawaj, odeszły mi wody, jedziemy do
      szpitala" A mój zaspany małżonek, nie otwierając oczu wymamrotał: "Kochanie to
      tylko sen, śpij dalej" Ja na to, że to nie sen tylko rzeczywistość i stoje
      dalej okrakiem, leje się ze mnie jak z kranu, mąż wstał popatrzył na podłogę,
      na mnie i rzekł: "Może byś mopa wzięła i wytarła te wody, nie mam jak
      przejść" big_grin
      • marcelina1115 Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 12:19
        u mnie podobnie z wodami smile o 3 w nocy mysle ze to wody ale pewna nie jestem -
        pierwszy porod - ide do meza i mu mówie ze to chyba wody, ze to moze juz poród
        ze trzeba moze sie zbierac do szpiala a on słucha i mówi chodz kochanie połóz
        sie, spij.... ja dalej nawijam, a on po 15 minutach w końcu siada przerazony na
        łózku i mówi: to czemu NIC nie mówisz??????? smile)) a co ja niby mówiłam przez 15
        minut smile?
    • oleesiaa Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 12:33
      Witam,

      Tak myślę sobie i właściwie też mam parę śmiesznych sytuacji z porodu.
      Oczywiście za dużo tego nie pamiętałam ale partner mi przypomniał już po.

      Urodziłam syna, pielęgniarki wzięły do wytarcia, ja w tym czasie urodziłam
      łożysko. Wszystko robiłam jak mahina, co kazały to robiłam, jak urodziłam to
      widziałam go przez chwile, potem zszedł mi z oczu i każa mi przeć, pewnie
      myślałam że mi się przewidziało że urodziłam. No i po urodzeniu łożyska, po
      chwili mówię patrząc w dół:

      "ja nie mam brzucha!" -z głosem w panice.
      Na co mój partner: "tak kochanie, bo urodziłaś"
      Ja: "tak?"
      On: "Tak kochanie"
      patrze a pielęgniarka kładzie mi naszego Krzysiasmile
      I wszystko było jasne.
      Hehe, byłam tak oszołomiona od tych hormonów, że takie bzdury gadałam, póki go
      nie widziałam całego...

      Pozdrawiam!
      • ulacz1 Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 14:11
        ja na porodówce, gdzie położne przygotowywały mnie do cc, na pytanie jak się
        nazywa mój małżonek, odpowiedziałam, z pełnym przekonaniem: "nie wiem" smile. a
        położne miały ubaw
    • airof Re: poród na wesoło:))) 28.06.07, 19:15
      Rewelacja!
      Dobrze się tak pośmiać troszkę, bo tak to człowiek się nakręca tylko niepotrzebnie- brzuch cię zaswędzi to od razu mówią,że cholestaza i tak ze wszystkim.Ale miałam ubaw po pachy.Postaram się też wrócić z porodówki z dobrym ph.Najlepsze ph 5i5smile
    • bang.bang Re: poród na wesoło:))) 02.07.07, 23:15
      obśmiałam się jak norka smile)))))))))
      ja już po dwóch porodach, ale słabo mi coś szło i dwie cc były wink

      za pierwszym razem było tak: wink
      mąż świętował moje imieniny, wrócił po północy po 10 piwach, a o 3 chlusnęłam
      wodami więc go budzę "wstawaj, będę rodzić" a on "żartujesz?????" wink))))
      zajeżdżamy pod izbę przyjęć, pani otwiera z klucza drzwi a mąż "ja przepraszam
      że my tak wcześnie ..." itd winka śmierdział jakby się perfum nachlał wink

      poza tym że odeszły mi wody nic się przez kolejne 8 godzin nie działo, dali oxy
      i tez jakoś słabiutko, mąż ledwo żywy po tym piwsku dogorywa na fotelu, rodzice
      mu żarcie z McDonalda dowieźli (kazałam mu zjeść na zewnątrz bo sama byłam
      pieruńsko głodna, jadł 5 minut żeby nie przeoczyć porodu ... a przeciez nic się
      nie działo wink)), pytam zatroskana "nudzi ci się, cooo? nie masz co robić sad" a
      on "ty się lepiej weź za to rodzenie wink)))"
      potem było już gorzej i po paru godzinach to juz marzyłam żeby mi ktoś w końcu
      zaproponował cc, a jak zapytali to się natychmiast zgodziłam, po czym musiałam
      się upewnić że na pewno zgodziłam się na cc a nie na coś innego wink
      mąż rodził dalej ze mną, kazali mu włożyć to wdzianko i przeżył chwilę grozy bo
      utknęło mu to na wysokości pach wink)))) i się zestresował ze nie zdąży wink)) ale
      jakoś to przepchnął w dół, posadzili go obok mnie, potem kazali wstać, wziąć
      aparat i iść robić małemu zdjęcia wink a potem włożyli mu w rece małe zawiniątko i
      ... po 3 minutach poprosił żeby mu je zabrali bo już go straaasznie mięśnie bolą
      wink))) syn 3 kg raptem ważył wink)) gdyby nim tak nie dyrygowali to pewnie jeszcze
      by tam siedział tak się biedak zestresował ;P

      drugiego też chciał mieć syna (no bo z synem to już wie co się robi ale z
      córką??? wink), poszliśmy na usg, dr pyta: chcą państwo znać płeć? ja : tak, mąż
      męską, a ja żeńską wink)) na co lekarz do męża: przykro mi ale ta dziewczynka na
      chłopca nie wygląda wink)))

      termin porodu miał pewnie ograniczenia ... były mistrzostwa w piłce nożnej więc
      mąż zabronił mi rodzić do 9 lipca ... 10 lipca to był poniedziałek, byłam 3 dni
      po terminie, upały nieziemskie już od 3 tygodni, miałam umówione ktg w szpitalu
      więc powiedziałam sobie "zaprę się a dziś urodzę, mam już dość!!!" wink poszłam z
      synem na spacer, wsiadłam do samochodu (torba jeździła ze mną już od kilku dni)
      i pojechałam do szpitala ... po wszystkich możliwych wybojach wink))) a że na
      polskie drogi można liczyć to na ktg juz miałam skórcze wink położyli mnie na
      patologi, mąż przyjechał i przyniósł torbę z samochodu, teśc przyjechał i zabrał
      samochód wink a na patologi urządzili mi małe spa, masaże (szyjki niestety),
      odchudzanko (bo byc może cc), mąż powiedział ze dziś jest 10 i on musi jeszcze
      na pocztę lecieć jakieś PITy czy inne cholerstwo wysłać ... i że uprzedzał wink
      kazałam mu się wypchać, poleciał na pocztę, lekarki powiedziały że zdąży winkno i
      faktycznie poczekały aż wróci i poszłam pod nóż wink pożartowaliśmy sobie, mąż
      siedział wyluzowany, córę wyjeli, mąż poleciał cyknąć fotki, generalnie zero
      stresu wink nie ma to jak doświadczenie i rutyna niemal wink))

      a to relacja mojego kumpla z ich trzeciego porodu:
      ja: i jak tam? jak było?
      on: spoooko, posiedziałem na worku sako, pobujałem sie na piłce, luzik smile)
      ja: a Kaśka???
      on: a nie wiem, poleciała gdzieś pogadać, wróciła, urodziła i po wszystkim wink
      Kasia: no nie chciało mi się z nim siedzieć, poszłam sobie pogadać, ale na parte
      wróciłam wink)))
      • zaksio Re: poród na wesoło:))) 05.07.07, 09:43
        jesuuu zasmarkałam klawiature ze smiechu!!!!!! CUDOWNY WĄTEK!!!! poproszę o
        więcej bo ja rodze dopiero pod koniec wrzesniasmile

        pozdrawiam mamunie wszystkie - klaudia
    • aglod2 Re: poród na wesoło:))) 05.07.07, 17:17
      W pierwszej ciąży chodziliśmy do szkoły rodzenia. Było tam tak fajnie, że na jedne zajęcia mąż postanowił pójść sam, mimo że ja nie mogłam. Wraca ze szkoły cały w skowronkach i głupio się uśmiecha. Pytam się jak było? A on mi na to, że kumpla ze szkolnej ławy spotkał. Myślałam, że przyszła akaś nowa para. Ale nie okazało się, że było spotkanie z ginekologiem i to właśnie był ten kumpel. Nie widzieli się od podstawówki. Potem już cały czas mówiłam, oby tylko nie twój kolega bo jakoś głupio będzie.
      I co wykrakałam sobie! Akurat on tego dnia miał dyżur. A że poród rodzinny i mąż był też przy szyciu to umilili sobie ten czas, zupełnie na mnie nie zważając,rozmową o motorach, samochodach.
      -----------------------------------------------
      Za drugim razem miałam poród wywoływany oksytocyną. Bóle już duże, położna zaproponaowała mi wejście do wanny. Rozwarcie na 5 cm. Poszłam, ale ulga. A ze mnią pompa do oksytocyny, podłączana po prądu, na małym wózeczku. Siostra nalała wodę do wanny. Minęły 3 skurcze a ja czuję, że party. Następny to już masakra, rodzę na pewno. Krzyczę do siosty, że rodzę. Ona,że nie możliwe bo ile minęło czasu niecałe 10 min od badania. Jednak przyszła i tu zobaczyłam popłoch w jej oczach. Zdębiała, nie wiedziała czy ma mnie wyciągnąć z wanny, czy zostawić, porodów w wodzie u nas nie ma. Spuściła wodę i jakoś udało mi się wyczłapać z tej wanny. I pędem na salę porodową, jeszcze przez kawałek korytarzyka. Koszula na wózeczku z pomopą, bo przecież nie dała się zdjąć przez wenflon. Ja na golasa. Pytam czy bierzemy pompę. Siostra, jaką pompę? Zapomniała. Dopiero jak ją wyłączyła z prądu udało się nam przejść. Fantastycznie musiało to wyglądać. Ja na golasa, siostra ręka w kroku, trzyma głowę dzidzi, a za nami druga położna pcha wózeczek z pompą i moją nieszczęsną koszulą. Szłyśmy prawie biegiem. A koszulę miałam czas założyć dopiero po wszystkim
      Jeszcze następnego dnia wspominała mój ekspresowy poród.
      Ale za to czułam, że dotknęłam matki natury. Nagie dziecko na moim nagim ciele przytulone do piersi.
      ----------------------------
      Miałam przebijany pęcherz płodowy i od tego czasu do urodzenia minęło ok półtorej godz. Rano na obchodzie mówię do lekarza, czy słyszał,że tak szybko poszło. A on pokazując mi dwa palce powiedział. "No pewnie, one są przecież ubezpieczone".
    • babcia47 Re: poród na wesoło:))) 05.07.07, 23:39
      świetny wątek szkoda, że nie mam umiejetności pisania..podnoszęsmile
      • adriana-p Re: poród na wesoło:))) 14.07.07, 19:46
        up, up smile))
        • wilczycam Re: poród na wesoło:))) 25.07.07, 12:54
          Wieczorkiem po kolacji poczułam pierwsze skurcze...jak ok 21szej były już co 5
          min. powiedziałam mamie. Przyszykowalam się i pojechałyśmy razem autobusem do
          szpitala.
          Kiedy okazalo się, ze dziecko ma kłopoty z tętnem podsunięto mi papiery do
          podpisania zgody na cc. Mój podpis (jak później zobaczyłam) był na całą stronę
          A4smile)))
          Jak już oprzytomniałam (cc była pod narkozą) natychmast chciałam zobaczyć syna,
          który był w sali obok. Stwierdziłam, że wstanę, wyrwę sobie welflon i cewnik i
          pójdę go zobaczyć. Skończyło sie na wyrwaniu welflonu.....nie dalam rady wstać.
          Za to na następną dobę.....jak za pomocą dwóch sióstr doczłapałam się do sali z
          synkiem!!!!! och! cóż za wrażenie! Nie zapomnę tego do końca życia!!!
    • malymoniek Re: poród na wesoło:))) 29.07.07, 20:58
      Czesc ja rodzilam 2 lata temu ale do konca zycia tego nie zapomne. Cala ciaza
      byla na zwolnieniu lekarka bala sie oby nie urodzic za wczesnie. Ale
      doczekalysmy 40 tyg. podlaczyli mi oxytocyne o 10:20 a juz o 13 tak piekielnie
      bolalo. Nie zrobili mi lewatywy i to byl wlasnie ten problem. Moj maz nie zdazyl
      dojechac z drugiego konca Polski wiec rodzilam sama a on co chwile dzwonil do
      mnie. Ostatni raz pamietam jak zadzwonil o 18 a ja do poloznej "czy moge
      odebrac?" Gdy doszlo juz do skurczy partych (nie wiedzialam ze to juz te) mialam
      wrazenie ze musze do toalety i pytam poloznej "czy moge wyjsc do toalety?" ona
      na to ze jak chce siusiu to moge na lozku ona podlozy mi basen. A ja na to ze to
      cos wiekszego. Ona zaglada i mowi do mnie "dziewczyno to glowka dziecka tak
      napiera" no to ja tak sobie pomyslalam skoro tak to moge przec. No i o 18:20
      urodzilam swoja corke.
      • ramaja22 up up up 31.07.07, 14:50
        Suuuper wątek
    • yazonisyn Re: poród na wesoło:))) 01.08.07, 10:02
      Może z punktu widzenia męskiego.

      Byłem obecny przy porodzie mojego pierworodnego.
      Przed wejściem na salę porodową mieżyli i warzyli moją ukochaną po wejściu na
      wagę (cały czas miała już skurcze co 5 minut) lekarz stwierdził o przytyło się
      troszkę. Na co moja żona przez zęby - dziecko jest duże. Lekarz odwracając się
      z promienym uśmiechem - ta dziecko 20 kilo.
      Myślałem że go moja połówka zabije.
    • frytka.es Re: poród na wesoło:))) 02.08.07, 12:37
      Ja rodzilam w 2004 w Hiszpanii.Porod mialam wywolywany ,ze skurczami co minute
      i bez rozwarcia.Dzien wczesniej rodzila obok dziewczyna i tak sie darla,ze ja
      sobie przyzeklam,ze chodzby nie wiem co to sie drzec nie bede.O 13.oo zaczely
      sie skurcze ale slabe-z Harlequilem dwie godziny przelezalam.O trzeciej ksiazke
      porzucilam na rzec spacerow po korytarzu.Poniewaz mala prawie sie nie ruszala
      ciagle mnie podpinali pod pasy.O 21.00 nie wiedzialam juz jak sie nazywam.Wtedy
      wlasnie przyjechala odwiedzic mnie kolezanka.Skurcze co minute,ja przescieradlo
      w rekach szarpe,lzy mi leca potokami-ale ani jednego krzyku.Na co moja znajoma.-
      E, Ciebie wcale nie boli.Ja to sie darlam.
      Przezyla tylko dzieki pasom,ktore mnie trzymaly na lozku.
      Za to jak zobaczylam coreczke to cala reszta poszla w zapomnienie.Kolezance tez
      darowalam.
      • agaruda1 Re: poród na wesoło:))) 05.08.07, 00:13
        Ze mnie do tej pory wszyscy sie smieja..
        We wtorek pomalowalam ostatnia sciane w nowo zakupionym mieszkaniu, wrocilam do
        tesciow, a oni: na pewno mozemy jechac na dzialke (dwa tyg. do porodu, dzialka
        150km od Wawy)? Ja - no pewnie, przeciez nic sie nie dzieje.. Wyjechali o 6
        rano, ja sie budze o 7, bo cos mnie zabolalo ale co tam, poszlam w kime dalej. O
        osmej znowu to samo - no to wstalam, poranna toaleta i takie tam i znowu cos
        mnie zabolalo. Telewizor wlaczylam, obok stal taki duzy elektroniczny budzik i
        tak mimochodem zerkalam - okazalo sie, ze to tak co 4-5 minut. To pierwszy
        porod, siostra rodzila rok wczesniej no to zlapalam telefon, dzwonie: Siostra,
        jak wygladaja skurcze, bo ja nie wiem???? Ona - ja tez nie wiem, dzwon do gina,
        to ci powie. Dzwonie, abonent czasowo niedostepny. No to niewiele myslac ubralam
        sie, walizeczke wczesniej przygotowana zlapalam, w biegu zgarnelam jeszcze
        pieluchy, wsiadlam do POLONEZA BEZ WSPOMAGANIA i tak sobie jade przez pol
        Wawy... Wybieralam tylko drogi, gdzie bylo malo dziur (slabo mi to szlosmile),
        wparowalam na Izbe na Starynkiewicza a tam TLUM BAB!!! Se mysle, no to fajnie..
        Pielegniarka na chwile wyszla z gabinetu, ja cos tam napomknelam, ze chyba
        rodze, no to zaprosila mnie bez kolejki.
        Wchodze, oczywiscie sto pytan do, wchodze na fotel a lekarz cos tam mamrotal, ze
        cos tam na palec, i jakies inne malo zrozumiale rzeczy, pytaja sie, a ma pani
        wynik HBS? Ja - nie, ale jest do odebrania w laboratorium. Ona - niech w takim
        razie maz przywiezie a teraz my tu wypalnimy papierki, a pani niech na spacer
        sobie pojdzie.. I wyszlam. Wsiadlam spowrotem do tego Poloneza, se mysle: Co tam
        maz bedzie ganial, sama pojade i wynik HBS odbiore, bedzie szybciej.. Po czym
        dotarlo do mnie, ze nic mi nie powiedzieli, czy ja rodze!!!!!!!
        Dzwonie do meza - sluchaj, chyba rodze, ale nie wiem, jak bede wiedziala cos
        wiecej to zadzwonie.. Wracam na Izbe, a oni do mnie - zapraszamy na sale
        porodowa! Ja - jak to, to ja rodze????? A oni - a owszem! No to dzwonie do meza
        i mowie: Wiesz co? Jednak rodze, ale nie spiesz sie specjalnie, troche to
        potrwa, co sie bedziesz spieszyl, przyjedz za godzinke, dwie - byl po 15
        minutach, a nie chcial ze mna rodzicsmile
        Skacze na pilce, gadamy sobie o pie..ch, przyszla moja Pani dr, przebila mi
        pecherz i sie zaczelo.. JA CHCE ZZO!!!! jeszcze nie, dolargan Pani damy.. no
        dali, ja odlot.
        Zaczelo wtrakcie skorczu tetno zanikac - wszyscy w panice a ja, po tym
        dolarganie wydawalo mi sie, ze to sie kolo mnie dzieje, ze to nie ja rodze i
        zero stresu! Zadecydowali, cc ale bez paniki, bo nie ma zagrozenia zycia.
        Anestezjologa myslalam, ze utluke, bo wbijal mi sie w kregoslup z 5 razy
        OCZYWISCIE w trakcie skurczow! No nic, udalo sie, a ze to bylo przed mundialem,
        to dowcipy krazyly. Na zawsze zapamietam, dlaczego Dudek nie pojechal na mundial
        - bo czeka na telefon od Krystyny z gazownibig_grinDDDDDDD
        Uslyszalam jeszcze: patrz - ma cisnienie 70/30 a ciagle gadabig_grinD
        Mlody sie urodzil, jest caly i zdrowy a ja do tej pory sie z siebie polewam, ze
        taka durna sama sie zawiozlambig_grinDD
        Dobrze, ze skurcze wypadaly na czerwonych swiatlach!!!
    • karola1008 Re: poród na wesoło:))) 06.08.07, 10:41
      Dołaczam się, bo watek jest super.
      Pierwszy poród, po 18 godz. wreszcie skurcze parte. Znajduję w sobie jeszcze
      dosyć siły by odwrócić się, wbić mężowi zęby w ramię i wrzasnąć:"to za to co mi
      zrobiłeś!". No co położna, ze stoickim spokojem klepiąc mnie po nodze:"Do tanga
      trzeba dwojga, moja kochana".
      Po porodzie przychodzi pani anestezjolog wyjąć dren od zzo. Jestem już na
      położniczym. Na widok anestezjologa leząca ze mną dziewczyna blednie, zrywa się
      z łóżka i wybiega krzycząc:"ojej, ojej, nie chcę tego widzieć. Wyjmowanie
      bardziej boli niż sam poród". Dodała mi otuchy, mozna powiedzieć.
      Druga ciąża, 30 tydzień. Jadę taksówką. Padła mi komórka, więc proszę
      taksiarza:"Czy mógłby mi pan pożyczyć komórkę, jestem w ciąży i..." I w tym
      momencie ostry hamulec, zmiana pasu w ostatniej chwili i już pędzimy w stronę
      szpitala na Żelaznej. Taksiarz:"Co ile minut skurcze, Co ile minut skurcze,
      rozwarcie jest??!!!" Ja:"Ale ja mam termin dopiero za 10 tygodni" Taksiarz,
      ostro hamując:"Uf, to dobrze, bo ja już dzisiaj 2 rodzące w ostatniej chwili do
      szpitala dowiozłem".
      • babcia47 Re: poród na wesoło:))) 08.08.07, 02:25
        ło matko...bidulek
    • kwianna1 Re: poród na wesoło:))) 08.08.07, 16:05
      Hej!! hahaha....małżonek udany...hihihi...ale tak to jest z tymi
      facetami. Ja, rodząc miałam chwilę zwątpienia i mówię do męża: "
      Rafał zrób coś, ja nie dam rady urodzić tego dziecka, nie mam
      sił..." a on: "No co ja Ci Aniu poradzę..........."...Ja wtedy wijąc
      się z bólu, prawie odchodząc od zmysłów wypaliłam: " nie
      wiem...najlepiej mnie zabij !!!!!!!!!" Pozdrawiam!!
    • torianka Re: poród na wesoło:))) 09.08.07, 09:06
      Miałam trzy razy wywoływany poród (w końcu i tak zrobili mi cc). Za pierwszym
      razem leże pod tą kroplówką i ktg i leżę. Przychodzi do mnie lekarz i mówi: "to
      może ja radio pani przyniosę, po co ma się pani nudzić?" (1-szy raz w życiu
      faceta widziałam). Za drugim razem znowu tak leżę i leżę (z książką w łapie)
      przychodzi lekarz i pyta: "wygodnie tak się pani leży?" ja na to "no nie za
      bardzo". A on "to ja pani poprawię łóżko, posiedzi sobie pani, ok?". No i
      poprawił. Za 5 min. przychodzi położna: "czemu pani siedzi? źle się ktg
      zapisuje". No i mnie położyła. Tak mi poprawiali to łóżko przez jakieś dwie godziny.
      Za trzecim razem leżę znowu pod kroplówką i ktg. Żadnych skurczy żadnych bóli.
      Odeszły mi wody coś koło 10.00. Co chwila przychodzi położna albo lekarz i
      pytają: "no i co? dzieje się coś?" Nic się nie działo więc pojechałam a
      właściwie poszłam o 14.30 z cewnikiem w łapie na cięcie.
      Wyjęli moją córeczkę i położna wyniosła ją do drugiego pomieszczenia na badanie
      - tam czekał mój mąż. Położne się śmiały, że jak ją zobaczył to zaczął
      wszystkich obcałowywać: położne, pediatrę.
      Ja oczywiście zadałam standardowe pytanie:"czy wszystko z nią w porządku?"
      lekarz na to stwierdził filozoficznie: "proszę pani, my to jesteśmy
      specjalistami od pasa do dupy. Pediatra ją obada i pani powie." Anestezjolog
      stwierdził, że on pójdzie i zobaczy. Poszedł, zobaczył i dostał całusa od mojego
      chłopa smile))
      Potem na pooperacyjnej dali mi morfinę i miałam total odlot. Ponoć gadałam do
      siebie: "zostałam matką, zostałam matką".
      Pozdr.
      • malgosiaw32 Re: poród na wesoło:))) 09.08.07, 17:49
        Fantastyczny wątek smile))
        Ja miałam cc, Marysia po wyjęciu z brzucha i obróbce przez lekarzy i siostry
        została z moimi rodzicami i mężem. Jak przywieźli mnie na pooperacyjną to Mama i
        Mąż przeszli do mnie a Marysia została z Dziadkiem. Ten postanowił dotknąć ją w
        policzek, poszedł umyć ręce, pomyślał że raz to za mało i tak z 10 razy wracał.
        Żeby było mu raźniej zadzwonił po mojego brata. Brat przyjechał stanął w progu i
        mówi "lepiej jej nie ruszaj bo zepsujesz i będzie na nas" smile))
        • marek782 Re: poród na wesoło:))) 18.08.07, 20:40
          dziewczyny proszę piszcie dalej, wprawdzie jestem dopiero w 18 tyg.
          ale zaczynałam już się martwić, jednak wczoraj i dziś płakałam ze
          śmiechu smileDzięki
          Ania
          • bu-mader Re: poród na wesoło:))) 25.08.07, 21:04
            Hej dziewczyny! smile
            Pierwszy poród poszedł jak z płatka.Skórcze zaczęły się ok 10:30 a o
            14:40 syn bł na świecie...To było prawie 6 lat temu.
            Druga ciąża,płeć nieznana,termin porodu na 23.03.2007.20 marca na "M
            ja miłość"zaczęły się pierwsze skórcze.Około północy miałam już co 3
            minuty.No to budzę męża,bo to drugi poród i w pamięci mam szybkość
            pierwszego>jedziemy do szpitala odległego o 40 km.Ja skórcze,mój mąż
            o dwóch kulach(tydz.przed porodem uszkodził łękotkę w
            kolanie).Dojeżdżamy,szpital-środek nocy.Ja ze skórczami,mąż o kulach
            i wieeeelka torba.Jak zobaczyli nas na izbie to zaczęło się
            latanie.Niestety-drugi poród trwał o wiele dłużej.Cała akcja
            porodowa zaczęła sie po 16:00 21 marca.Przy moim łóżku stoją 2
            położne,2 salowe,gin i pediatra i sobie dyskutują.A ja daję im
            znaki,że mam skórcze parte.A ONI NIC!!!Gadają dalej!No to się
            wydarłam-SKÓRCZE MAM!!!Niestety po nocy i całym dniu nie miałam siły
            wyprzeć dziecka(płeć nieznana).Przyszedł chyba anstezjolog o mówi-
            odwróćcie dziewczyne(mam 28 lat)tyłkiem do góry(jak piesek,hehe) i
            niech trochę poprze co choć głowka wyjdzie.No to mnie odwrócili,ja w
            pozycji na pieska i się zaczęło!Przy pierwszym skórczu tak się
            zaparłam,że dziecię wyskoczyło od razu całe(co się raczej nie
            zdaż,bo najpierw rodzi się główka,a potem ramionka i reszta ciała).z
            tego zaskoczenia położne ledwo zdążyły go złapać.Odwróciły mnie
            spowrotem na plecy,położyły dzidzie na brzuchu i nic-nie wiem jaka
            płeć!Z tego wszystkiego zapomniały zobaczyć co to tak ze mnie
            wyskoczyło smile No to rozsunęłam nogi tej małej kruszynce leżącej na
            mnie i co widzę?JĄDEKA!Mam drugiego synka!Mój kochany Marcelek... big_grin
            NO a potem na każdym obchodzie słyszałam-o to ta pacjentka co
            rodziła w pozycji kolanowo-łokciowej.Nie bójcie sie!Poród choć
            ciężki-jest SUPER!!! smile
    • j.h.c3 Re: poród na wesoło:))) 31.08.07, 16:40
      Super wątek.Rodziłam 5 maja 1999.Budzę się o 4 rano.Mokro między nogami(położna
      zadawała podchwytliwe pytania czy to był czop czy wody).Po godz.budzę
      męża.Rodzę,jedźmy do szpitala.Zerwał się,miota się po całym domu,po minucie stoi
      ubrany przy drzwiach.Stwierdziłam,że ja to się jeszcze wykąpie.Spojrzał jak na
      wariatkę,ale nic nie mówi.W samochodzie raz co raz zerka.I nagle słyszę- Ty,to
      chyba filmów amerykańskich nie oglądałaś,tam kobieta jak rodzi to
      sapie,wzdycha,jęczy i krzyczy w aucie,a ty co,siedzisz cicho.Do szpitala już był
      przekonany że zaraz wracamy.Zdziwił się.
      • asia.kicia Re: poród na wesoło:))) 01.09.07, 13:08
        dobere.fajnego masz męża
        • penkamc Re: poród na wesoło:))) 04.09.07, 12:15

          • dzagaa20 Re: poród na wesoło:))) 04.09.07, 15:59
            ja mam termin na 29 września i już się nie moge doczekać smile Mama nadzieję, że
            spotka mnie coś fajnego co będę Wam mogła później tu opowiedzieć smile Pozdrawiam i
            dziękuję za poprawienie humoru big_grin
    • ewelinapaszek Re: poród na wesoło:))) 05.09.07, 13:53
      Ja w trtakcie porodu myśłałam,że nie przeżyję tego, ale po czasie
      stwierdziłam,że da się przeżyć i śmieje się z siebie, bo jak już
      byłam w osttaniej fazie porodu i miałam parcia straszne- to
      krzyczałam,że kupę robię hehehe Pielęgniarka przybiegła i się
      uśmiechnęla,że to "nie kupa tylko dziecko" Tak potem bylo mi trochę
      wstyd,ale ogólnie kobieta jak rodzi jest w stanie zrobić i
      powiewdzieć chyba wszystko hihihihwink
      • mocpytan Re: poród na wesoło:))) 16.09.07, 21:15
        up
        podbijam

        dzięki dziewczyny za wasze posty smile
        • mal_art Re: poród na wesoło:))) 21.09.07, 20:08
          Jeszcze ja.
          Pierwszy poród, ja - młoda (studentka), cokolwiek zestrachana, położne
          współczują, mąż cokolwiek blady z wrażenia. Trwa i trwa, końca jakoś nie widać,
          a ja zaczynam trochę zasypiać czy odlatywać pomiędzy skurczami, tracę kontakt ze
          światem, nie odpowiadam na pytania.
          Skurcze parte - "przyj, przyj, włoski już widać", drą się położne, zeby do mnie
          dotrzeć.
          Na co ja absolutnie przytomnie "A jakiego koloru???"
          Wszyscy zbaranieli.
          • asia_k_19 Re: poród na wesoło:))) 26.09.07, 12:15
            heh,m te włoski cos mi przypomniały
            zaczęły się parte, ja niby wiedziłam jak to jest ale mimo wszystko gadałam "ja
            chce kupe, ja chce kupe" (niemąż "no to rób" smile na to położna, że to nie kupa
            tylko główka i już widać włoski. Ja przekonana ze mnie próbuje oszukac zeby odać
            otuchy podstępnie zapytałam jakiego są koloru, odpowiedziała ze nie wie, chyba
            czarne. No tak, oszukuj mnie.
            No i faktycznie były czarne, a Natalka pojawiła się po chwili.
            • moniowiec Re: poród na wesoło:))) 04.10.07, 10:14
              ja jeszcze nie rodzilam (teraz jestem w ciaży) ale opowiem co się moej koleżance i mamie przytrafiło.

              moja mama jak była ze mną w ciaży, skórcze dostała w nocy. ojciec jej powiedział żeby poczekała, on pojedzie do pracy i szybko wróci. powiedziała - ok, poczekam. ojciec o 6 rano do pracy, powrotny miał o 9. w końcu mama nie wytrzymała i poszła do sąsiada - zawiózł ją do szpitala starym tarpanem (takie czasy, my nie mieliśmy samochodu, szpital 50km od nas). urodziłam sie 8:35. a ojciec nie mógł przyjechac wcześniej bo by la jakaś awaria pkp i był o 18! ze szpitala dzwonili 3 razy: ma pan syna, ma pan córkę, ma pan bliźniaki... no i wkońcu nie wiedział co ma.

              druga ciaża mamy. 8 miesiac. ona z ręką w gipsie (złamany nadgarstek), ręka leży na brzuchu. grudzień. pojechali z ojcem kupic mu buty zimowe. mama wielka, bo przytyła 30 kg. wygląda jak wielki namiot. ojciec schylił sie do buta... i tak już został - dysk mu wypadł. no więc co robić? do szpitala - na pieszo!! matka jak słoń, ojciec jak quasimodo i jęczy, ręka w gipsie. obraz nędzy i rozpaczy. jak dopełźli do szpitala to jedna z pielęgiarek tylko rzekła: i z tego maja byc dzieci...

              koleżanka podczas porodu nie pisnęła ani razu. a jak położna i lekarz zaczęli gadać z nią jak ładnie się robi rozwarcie, jaka dzielna itd. to tylko powiedziała: bądźcie cicho, bo wszystkich pobudzicie na oddziale... do dziś w szpitalu krąży o niej legenda: ta co rodziła bez krzyku i uciszała lekarzy, bo pobudza pacjentki smile
              • bursztynek22 Skurcze 04.10.07, 22:57
                SKURCZE SKURCZE SKURCZE. SKUUUUUUUUUUUUUUURCZE!!!!!!!!
                Zapamiętać- skUrcze. Przez UUUUU a nie ó.
                • exotique Re: Skurcze 24.06.08, 01:05
                  Dokladnie, skad sie Wam te skOrcze wziely????
                • toya666 Re: Skurcze 21.08.11, 11:54
                  > Zapamiętać- skUrcze. Przez UUUUU a nie ó.

                  Miałam pisać to samo. Dlaczego wszyscy piszą przez "ó"??? uncertain Skurcze
              • babcia47 Re: poród na wesoło:))) 10.10.07, 21:17
                ładnie to tak babcię doprowadzać do łez?..ze śmiechu?
    • memphis90 Re: poród na wesoło:))) 05.10.07, 16:58
      Porody z drugiej strony:
      Kolezanka stała po raz pierwszy na cesarce. Jako druga asysta- czyli miała
      najlepsze miejsce między nogami rodzącej, kapitalny widok i jeszcze dostaje się
      noworodka na ręce, jak go szef wydobędzie wreszcie z brzucha (bardzo
      wzruszajace, sama to przeżyłam, więcej emocji, niż ma rodząca- bo ta oczywiście
      śpiwink). Nie wiedziała jednak, że jest to także miejsce, w które lecą wody
      płodowe i jak trzeba się tam zachować. Normalnie doświadczeni chirurdzy wchodzą
      jak najgłębiej między nogi- wtedy płyny ładnie zbierają się w tych wszystkich
      chustach. Koleżanka tego nie wiedziała, wiec jak chlupnęło, to odskoczyła do
      tyłu. I to był błąd, bo wody chlupnęły jej na nogi i dalej w buty...Do końca
      dnia chlupotało jej przy każym kroku (splash , splash, splash).

      Druga historia, to szczęśliwy tatuś na cesarce. Wydobyli już malucha, położyli
      na cieplarce i oceniają, odśluzowują, masują itd. Wpuścili uradowanego tatusia,
      rzecz jasna uzbrojonego w aparat. Bziuuuu- tatuś nie zdążył pstryknąć, a
      skończyły się baterie i schował obiektyw. To nic, mam drugi- oświadczył pogodnie
      dumny tatuś i dalej zap... na korytarz po aparat. Wrócił- i tu się okazało, ze
      w drugim aparacie nie ma baterii... To nic, mam jeszcze kamerę- tatuś był
      przygotowany na każdą ewentualność. Ziuuuu po kamerę i dalej filmować potomka,
      który w międzyczasie zrobił sie niezwykle fotogeniczny- z sinego-różowiutki,
      wytarty, wysuszony, a w nosie nie miał już żandego ssaka. Tatuś krąży wokół
      cieplarki, kadruje ujęcia, gdy.... Hmm, proszę pana, ma pan klapkę na
      obiektywie... -Hyyyyyy, O RANY!

      Albo tatuś na sn. Trzymał się dzielnie, nie zemdlał, nie uciekł itd. Dzidzia
      urodzona, mamusia szczęśliwa, tatuś dumny ze wszystkich, a najbardziej z siebie.
      I przyszła pora na łożysko. Urodziło się szybko i bezboleśnie, połozna je
      oceniła, obejrzała i... podetknęła pod nos tatusiowi- Chce pan zobaczyć łożyko?
      I tu już tatuś, który niczego się nie spodziewal, zbladł, zsiniał i zzieleniałwink
      • miecka29 Re: poród na wesoło:))) 06.10.07, 12:36
        Przy pierwszej ciazy jeszcze na usg mialam ubaw, lekarz w 34 tc robi
        usg, a jak tak sobie patrze z przerazeniem na ekran a tym widok dosc
        osobliwy, moja corcia ma glowke jak myszka mikismile) u gory jak balon
        i takie dwie smieszne pysie, mysle sobie rany moze jest chora, ale
        lekarz siedzi, mierzy i nic nie mowi, wiec wzielam to za dobra
        karte, pozniej okazalo sie ze corka miala takie dlugie wloski ze
        pejsy jej zachodzily na policzki a grzywka przyslaniala oczkasmile)

        A sam porod, coz leze sobie na patologi bo ciazy zagrozona i
        poprzeczne polozenie dzidzi, wiec chodze z twarda mina bo i tak mi
        cc zrobia to sie nie boje, ale poszlam spac i cos mnie tak bobolewa,
        krece sie krece, troche sobie pospie, rano wstaje i ide zdenerwowana
        do poloznych i mowie: wiem pani co ale zeby kobietom w ciazy dawac
        bigos na kolacje ro juz lekka przesada, prosze mi dac teraz
        espumisan bo mam takie wzdecia ze spac nie moge (na kims trzeba sie
        bylo wyzyc a bigosik byl pysznysmile) P. patrzy na mnie tak jakos
        dziwnie i proponuje randke z ktg, mysle sobie wzdecia to nie porod a
        pozatym ja mam miec cc wiec jakie skurcze, pomylona jakas, i tak
        leze na tej randce a tam skorcze co 3 min, wolaja doktora, bada a
        tam rowarcie na 5, a ja nic nie czuje, tylko dalej te wzdecia mnie
        mecza......P. mowi: pani rodzi to moze Pani sie spakuje i na
        porodowke pojdziemy, a ja na to ze to nie mozliwe, ze ONI mi dzis
        chca cc zrobic, na co lekarz wychyla sie z dyzurki poloznych i mowi:
        Oni to zrobia Pani Agnieszka, a my im pomozemy......i dotarlo, a ja
        zamiast sie pakowac, do telefonu i obdzwaniam wszystkim ze ide na
        ccsmile)) P. mnie dorwala na korytarzu i mowi zebym sie pospieszyla bo
        Oni nie zartujasmile) Wiec poszlam poslusznie na sale.......

        Lerze sobie juz na stole, znieczulenie dali, anestezjolog Pan
        sympatyczny jakies historyjki z cc opowiada, a tam Pan doktor sie
        wychyla i mowi: to co tniemy? i jak Pani Agnieszko wysoko czy nisko,
        woli Pani nosic pozniej jedno czy dwu czesciowy stroj kompielowy? na
        co ja: Panie doktorze ja nie mam nawet jednoczesciowego, to moze tak
        pod dwuczesciowy.......I wogole taka atmosfera byla na sali jak na
        spotkaniu towarzyskim a nie na cc.....uslyszalam pare fajnych
        kawalow, i mi milo czas minolsmile))

        Teraz druga ciaza, jestem w 35 tc, i mam nadzieje ze tez bede miala
        tylko "wzdecia"smile))
        • constancja Re: poród na wesoło:))) 08.10.07, 21:15
          36 tc, sobotnie popołudnie, wybrałam się z mężem na kolacyjkę do
          restauracji i po szpilki (do tej pory nie wiem po cholere były mi
          wtedy te buty)ale po drodze wpadlismy na kontrolne KTG. Leże sobie,
          tupie nóżką, bo jakby się spieszę... Przychodzi położna i mówi PANI
          MA SKURCZE CO MINUTA!!!! PANI RODZI. Wpadł mój mąż, ja we łzach on
          szczęśliwy: Kochanie czemu płaczesz?
          - bo ja mogę dzisiaj urodzić, nie przygotowałam się, idziemy na
          kolacje i na zakupy. Patrzy na mnie jakoś tak dziwnie..
          - ale to gran de finale, ciąża kończy się porodem! Miałaś 8 miesięcy
          na przygotowanie!!!
          - ALE NIE NA DZISIAJ!
          Ubaw mieli ze mnie przedni...
    • malgosiek2 Re: poród na wesoło:))) 19.10.07, 16:23
      Czyli nawet w porodzie może być coś wesołegosmile
      Pzdr.Gosia
      • gosiafer Re: poród na wesoło:))) 15.11.07, 12:44
        Absolutnie cudny wątek, piszcie cos jeszcze! Ja jestem w 22 tyg. ale
        dobrze przestac się bac już dziś!
        Pozdrawiam
        • nika19811 Re: poród na wesoło:))) 16.11.07, 12:31
          podbijam wątek smile)))))))
          • kajenka Re: poród na wesoło:))) 26.12.07, 01:25
            ja również podbijam, cudowny wątek.wink ku pokrzepieniu przyszłych
            mam wink
          • arachne33 Re: poród na wesoło:))) 27.12.07, 22:19
            Dzięki za ten wątek smile Za mną dopiero połowa ciąży, ale dobrze wiedzieć że poród to nie tylko historie, którymi można się zestresować. Pozdrawiam Was wszystkie smile
            • gan33 Re: poród na wesoło:))) 28.12.07, 16:02
              U mnie poród był wywoływany, dosyc długi i bolesny. Mąż oczywiście
              był przy mnie. Gdy było już po wszystkim ok 20-tej i dostaliśmy
              dzidziusia po badaniu pediatry ,to weszła moja położna i mówi że za
              taką dzielność to należy się tzw. posiłek regeneracyjny i podała
              talerz z kanapkami z szynką i herbatkę ...mężowi. O żesz q.... mać.
              Zeżarł i jeszcze mówi że super opieka w tym szpitalu. A ja dostałam
              jedzenie na drugi dzień rano bo rzekomo już po kolacji. Do dziś mu
              to wypominam.hahahaha.
    • krystyna802 Re: poród na wesoło:))) 28.12.07, 16:30
      Kchane mamuski ale sie usmialam... nie ma nic lepszego jak
      smiech . pozdrawiamkiss
    • miuzik-251 Re: poród na wesoło:))) 02.01.08, 17:23
      Witam 3 lata temu rodziłam córcię 19 godzin w bólach ,
      skurczach ... poród zakończył sie cc gdyż nie miałam rozwarcia (
      małe max5cm mimo specjalnych pomocnych leków masaży przebicia
      wód ...)Znieczulenie jaki mi podano było dokręgowe czyli nic nie
      czułam od pasa w dół ale byłam zupełnie świadoma tego co się dzieje
      mimo wyczerpania i zmęczenia. Jedynym mankamentem który mi dokuczł
      były bardzo silne , 2 miesięczne bóle głowy . Do piersi córkę
      przyłożyłam ok 3-4 godziny po porodzie i jednak było brak mleczka z
      ażdym przystawieniem małej coś tam się pokazywało ale nie
      wystarczająco na tyle by mała sie najadla(dlatego podawałam najpierw
      pierś i dokarmiałam mlekiem modyfikowanym), wiem jednak , że nie
      zawsze tak jest laktacja wraca nawet po miesiącu tak jak w przypadku
      mojej siostry, która równiez miała cc jej syn ma dziś pół roku i
      karmiony jest wyłącznie sama piersią . Jeżeli chodzi o krwawienie to
      występuje tak samo jak u kobiet rodzących normalnie . Serdecznie
      pozdrawiam i życzę powodzenia .
    • mama_frania Re: poród na wesoło:))) 02.01.08, 17:54
      Obudziłam się w nocy, bo odeszły mi wody. Budzę swojego męża (potem się okazało,
      że położył się pół godziny wczesniej) i mówię mu: wstawaj! to już!, a on,
      przekrecając się na drugi bok wymamrotał: O Jezu, znowu do pracy...
      smile
      • dwakretki Re: poród na wesoło:))) 12.02.08, 20:07
        podnoszę wątek smile)
    • mammajowa Re: poród na wesoło:))) 12.02.08, 22:53
      oj mój poród był zabawny odkąd dali mi w kręgosłup co trzeba. było 2 polskich
      stażystów i 5 anglo i hiszpańsko jezycznych. do tego opiekunowie ofc. wychodząc
      przed parciem jeden z lekarzy (bo tłok był taki, ze ktoś wyjść musiał - "Niech
      moc będzie z Tobą" i przybił mi pionęsmile
      moc po 17h od początku porodu była oszalamiającawink
      • kruche_ciacho Re: poród na wesoło:))) 13.02.08, 08:39
        rany jak Wam zazdroszczę ....... ja już chcę uroooooodzić!!!!!!!
        smile
    • niesia22 Re: poród na wesoło:))) 13.02.08, 19:19
      ja niezbyt miło wspominam mój długi poród, ale jak juz było po
      wszystkim odzyskałam dobry humor i kiedy lekarz w asyście dwóch
      studentek zaczął mnie szyć tłumacząc zawile co robi i dlaczego mówię:
      panie doktorze skoro mam tu tak długo leżeć to proszę mnie
      przynajmniej porządnie zszyć jak dla siebie.....
      • aleosochozi Re: poród na wesoło:))) 14.02.08, 13:42
        To ja słyszałam taka histroyjkę: mojej koleżanki znajoma rodzi,
        szpital, sala porodowa, rozwarcie, skurcze, te sprawy, i nagle
        rodząca próbuje wstac z łóżka i mówi do zgromadzonych: "ja dziękuję,
        ja się na razie rozmyśliłam, może kiedy indziej ale na razie
        dziękuję". Wszyscy w śmiech a ona nadal zupełnie poważnie, z łózka
        próbuje sie podnieśc i dalej swoje "nie, nie, ja na razie rezygnuję,
        dziękuje i do widzenia, może kiedy indziej"
        • artdesign84 Re: poród na wesoło:))) 14.02.08, 15:35
          to się chyba często zdarza - ja też się zbirałam do wyjścia,
          powidziałam że wrócę jak się najem i odpocznę ;P
    • liwia27 Re: poród na wesoło:))) 17.02.08, 13:41
      dziewczyny dawno sie tak nie uśmiałam!!!dzięki wielkie!!!, przede
      mna drugi poród w lipcu mam nadzieje, że zaraz po nim bede mogla
      dołączyć do grona wesołych mamusiek.
      życzę wszystkim powodzenia.
      • madawi Re: poród na wesoło:))) 17.02.08, 16:09
        oj dziewczyny, mam majtki mokre ze śmiechu, jestem zasmarkana i
        zapłakana, piszcie więcej takich historyjek smile))
        a ze swojej strony mogę dodać jak to parę lat temu koleżanka
        obudziła męża twierdząc że rodzi i trzeba do szpitala, więc on w te
        pędy zapakował żonkę do samochodu po czym szybciutko wsiadł do
        drugiego i dopiero pod szpitalem się zorientował że żona została pod
        domem w drugim aucie smile)
    • matysia20050521 Re: poród na wesoło:))) 18.02.08, 16:49
      U mnie było tak, trafiliśmy na elegancka salę porodów rodzinnych z tzw kołem
      porodowym, skórzana sofą i takimi tam bajerami.Jest noc. Mijaja godziny , mój
      szanowny mąż mówi: to ja się na chwilę położę. Po chwili już chrapie i to dość
      głośno. Ja czuję nieznośnie bolesne skurcze, wchodzi lekarz-zdaje się
      Pakistańczyk.Ja do niego: panie doktorze proszę o znieczulenie i głośno oddycham
      , na to lekarz.Cicho co Pani tak głośno , nie widzi Pani , że tu pan śpi, pewnie
      zmęczony.
      • toffix Re: poród na wesoło:))) 22.02.08, 13:05
        Mój poród do śmiesznych nie należał – trwał długo, a końcówka była wręcz
        dramatyczna – miałam przyrośnięte łożysko, duży krwotok i łożysko usuwano
        ręcznie. Ja dostałam narkozę, ale nie spałam bardzo głęboko, roiły się później w
        mojej głowie jakieś strzępy – że mi ciśnienie spadło i panikowali, no i że
        lekarz mówił, że to nie są jego rękawiczki, ze jego są różowe. Sprawa rękawiczek
        męczyła mnie przez następne dni, mój mąż twierdził, że musiałam być nieźle
        naćpana, że on nic nie wie o żadnych różowych rękawiczkach. Lekarz faktycznie
        nie wyglądał na takiego, który lubiłby kolor różowy… Na oko facet z dużą klasą w
        średnim wieku, nic nie wskazywało na to, ze mógłby reprezentować inną orientację
        seksualną… Oczywiście, wszyscy się z moich urojeń śmiali. Któregoś dnia przy
        moim łóżku pojawiła się przesympatyczna położna i powiedziała, że ona była z tej
        zmiany, która zaczęła pracę tuż przed urodzeniem dzidzi i była przy usuwaniu
        łożyska. Przeprosiłam ją za to, że nie pamiętam, ale byłam w dość kiepskim
        stanie no i… załapałam się w czasie porodu aż na 3 zmiany położnych. Oczywiście,
        rozumiała to. Opowiedziałam jej o różowych rękawiczkach… Najpierw się śmiała, a
        później… stwierdziła, że coś w tym jest. Otóż ten fajny lekarz jest uczulony na
        puder i używa rękawiczek „bezpudrowych”, a w zestawie do szycia podano mu zwykłe
        i żądał swoich, a te są w różowym pudełku…
    • avona_1 Re: poród na wesoło:))) 22.02.08, 11:26
      dzisiaj mam termin oznaki marne więc bardzo potrzebuję rozrywki
      szczególnie jeżeli okazuje sie, ze nie musi być strasznie.

      Przypomina mi się historia mojej znajomej. Kilka miesięcy temu
      urodziła drugie dziecko. Cwaniara, po doświadczeniach z pierwszego
      porodu czekała w domu bardzo długo a dodatkowo, żeby się w szpitalu
      nie męczyć za długo wzięła gorącą kąpiel. Póżniej mi opowiada, że
      czuje, że to już. Mąż w pracy nie może się dodzwonić, więc telefon
      do mamy:
      K.: no cześć słuchaj gdzie jesteś?
      Mama: A co?
      K.: no w sumie to nic, a jak szybko możesz do mnie przyjechać?
      Mama: Jezus Maria co się stało? Rodzisz? Dobra bede za 10 min.
      Mamusia wpada do niej za chwilkę widzi, ze sprawa naprawde pilna,
      dzwoni po karetkę. A moja koleżanka do niej, że czuje parte. więc
      mamuśka nie wiele myśląc pierwszy z brzegu ręcznik rzuciła na
      podłogę i do córki: kładź się i przyj. Na pierwszym skurczu urodziła
      główkę i panika bo skurcze przystopowały. Całe szczęście, że mamuśka
      nie spanikowała i kazała jej na siłę nawet bez skurczy przeć. Za
      sekundę mała wyskoczyła cała. i właśnie w tej chwili wpadaja młodzi
      sanitariusze z karetki i konsternacja bo żaden z nich w życiu nie
      widział porodu, mysleli że jadą żeby rodzącą do szpitala zawieżć.
      Całe szczęście, że się szybko ogarneli i wszystko dobrze sie
      skończyło.
      • aam-myy Re: poród na wesoło:))) 25.02.08, 12:20
        Poród ogólnie był dla mnie makabrą, ale po czasie też dostrzegam kilka
        humorystycznych spraw. O pólnocy odeszły mi wody, więc dzwonię do swojego
        chłopaka, że rodzę. Trochę się wystraszyłam, bo czytałam, że jak odejdą wody, to
        trzeba jechać do szpitala, a ja nie miałam jeszcze żadnych skurczy ani nic. Mój
        chłopak przyjechał jak najszybciej i po krótkiej dyskusji z rodzicami zabrał
        mnie do szpitala. Zaczełam rodzić dwa tygodnie przed terminem, więc to było
        kompletne zaskoczenie, nie zdązyłam nawet się zestresować. Poszłam sama na izbę
        przyjęć, a kiedy z niej wyszłam po póltorej godziny (skurcze już były silne)
        zastałam mojego chłopaka słodko śpiącego na ławeczce. poszarpałam go trochę, by
        szedł ze mną na porodówkę. tam troche pochodzilismy i a potem nie miałam już na
        to siły i położyłam się na łóżku. Mój chłopak próbował mnie zagadać, ale ile
        razy skurcz mnie łapał krzyczałam do niego żeby się zamknął, bo mnie boli. Więc
        biedak niewiele myśląc zasnął oparty głową o moje łózko porodowe. Trochę wypił
        zanim zadzwoniłam do niego, więc go zmożyło, ale tłumaczył, ze przeciez mogl sie
        tego nie spodziewac. Obudził się dopiero na parte kiedy w najlepsze się darłam.
        Potem położne śmiały się, że mogłam go nie brać, a lekarz zszywając mnie
        stwierdził, że nie ma nic przyjemnego w porodzie i ciąży, oprócz poczęcia. A
        Kamil chodził z dzieciaczkiem zawiniętym w pieluchy i był już naprawde
        rozbudzony. A jak urodziłam Arturka to położna podniosła go do góry zadając mi
        pytanie co się urodziło. A ja nic nie widziałam tylko takie duże jądra... To był
        wielki szok.
        • bukosia00 Re: poród na wesoło:))) 27.02.08, 08:24
          powiem Wam dziewczyny, że dawno się tak nie śmiałam. Mój dzidziuś był bardzo zdziwiony bo czytałam wątek karmiąc piersią i ciągle się trzęsłam. Dekoncentrowałam biedulka.
        • attka Re: poród na wesoło:))) 04.05.09, 13:22
          opowieść koleżanki - zakończyła się faza parta, dziecko na świecie, szczęśliwy
          tatuś jest przy porodzie, kumpela wykończona i nie ma na nic siły i nagle słyszy
          jak jej mąż mówi przerażonym głosem: "a co to jest???". Kumpeli momentalnie
          adrenalina skoczyła i spanikowana podniosła się (ostatkiem sił!) pytając co się
          dzieje. Okazało się, ze dziecko miało trochę spłaszczoną główkę od przeciskania
          się przez kanał - rzecz całkiem normalna, ale tatuś nie był na nią przygotowany
          i kumpelę prawie do ataku serca doprowadził wink

          Druga historia - też zasłyszana od kumpeli. Po porodzie mąż do niej przychodzi i
          mówi grobowym głosem "nie denerwuj się, ale jest problem z płucami". Kumpela
          zaraz miała wizję o jakimś niedorozwoju czy zapaleniu płuc, a to się okazało że
          była błachostka i podobno rzecz normalna u noworodków, tylko tatuś zamiast
          najpierw się dopytać to poleciał zaraz z informacją do obolałej i wykończonej
          żony wink
      • ciociacesia o ja bym tak mogła tez 10.03.08, 16:24
        > podłogę i do córki: kładź się i przyj. Na pierwszym skurczu urodziła
        > główkę

Inne wątki na temat:
Pełna wersja