poród na wesoło:)))

    • dawida27 Re: poród na wesoło:))) 28.02.08, 23:21
      Witam czytam tu i zachodze sie, dlatego podziele sie z wami moim
      porodem.
      26/04/2006 wieczór, po wizycie u ginki okazalo sie ze na sam koniec
      ciazy dostalam jakiego zapalenia. Wiec wkladam globulke, a tu krew. -
      oho- pomyslalam- czop. Wiec wolam M, który akurat rozmawial przez
      telefon z moja mama, ze jedziemy do szpitala bo mi czop odpadla.
      Wiec M zegna sie z mama i mowi z zartem- mamo jedziemy do szpitala,
      bo Gabrysia chyba rodzi. Mama jak i M haha hihi.

      Na drugi dzien lezalam juz na porodówce i polozna do mojej ginki,
      ktora przecinala mi pecherz- Ale ta pani wogóle skurczów nie ma- a
      ja na to- to moze ja do domu pojde. Ginka zaczela sie smiac- pani po
      drugiej mama zostanie (patrze z przerazeniem na zegarek dziewiata
      godzina)dostalam oxy i czekam. Po zastrzyku nagle olsnilo mnie ze
      mam regularne skurcze! smile
      Gdy juz zaczely sie skurcze parte, przy parciu pekla mi zylka w
      pochwie w momencie polozna wygladala jak wampir po kolacji. Ja
      przestraszona krzycze - przepraszam, przepraszam Pania bardzo ja nie
      chcialam. A polozna- Niech pani nie przeprasza, niech pani lepiej
      prze.
      Po porodzie lekarz mnie zszywa. A ze ma powiedzonko -wszystkiego
      dobrego- to po kilku jego powiedzonkach juz przestalam mu dziekowac.
      Wiec zaraz po porodzie telefon i dzwonie po rodzinie. Gdy dzwonilam
      do mamy (mieszka w USA) nie odbierala, za piec minut przysyla smsa-
      zadzwon, bo mi nie moge zadzwonic za granice big_grin
      Jeszcze gin, jak mnie zszywal pyta sie- nie boli pania jak zszywam?
      a ja- a rodzil pan przed chwila?
      Gdy zawozili mnie na sale, M czekal na korytarzu (nie chcialam aby
      byl przy porodzie) i mówi- wiesz co, dzwonia do mnie z gratulacjami,
      moglas juz tez do mnie zadzwonic smile
      Nasz dlugo oczekiwany synek wazyl 3450g i urodzil sie o 14.10 smile
      pozdrawiam wszystkie mamy i przyszle mamy smile
      • ruda483 Re: poród na wesoło:))) 02.03.08, 00:10
        Czytam i płacze ze śmiechu,odrazu przypomina mi sie mój drugi
        poród:dwa dni przed terminem ,siedze sobie w fotelu i zajadam
        czekoladki(no bo niedługo nie będe już mogła sie nimi cieszyć,więc
        tak na zapas)-robie mojej pięcioletniej córce kolacje,ide do
        łazienki,cholera wody mi odeszły,moja szwagierka idzie do
        piwnicy ,ja prosze żeby zawołała teściową do Żanetki bo będe
        rodzić ,na to ona z paniką że jedzie po mojego męża(mąż w pracy)
        żeby mnie do szpitala zawiózł.Ide do pokoju żeby sie
        spakować,dziecko skończyło już kolacje i coś zawzięcie rysuje wpada
        teściowa i każe mi sie pośpieszyć z tym pakowaniem bo jeszcze tu
        urodze,na co moja córa nie podnosząc główki znad rysunku mówi
        słodkim głosikiem "no co babciu przecież już sie zdażało że sie
        dzieci w domu rodziły"teściowa prawie zawału dostaje i ląduje w
        fotelu(dobrze że akurat za nią stał).W tym czasie szwagierka do
        mojego męża,"weź przepustke bo musisz Kaśke do szpitala zawieźć",on
        na to "a po co?","rodzić będzie","jak to przecież mówiła że zaczeka
        do nowego roku"( jest 10 grudzień).W końcu ślubny odwozi mnie do
        szpitala i tu jego rola sie kończy ,zadowolony wraca do domu.Mnie
        bada lekarz zadając serie pytań :czy wody odeszły-tak;czy są
        skurcze -nie;który poród-drugi;ile miało pierwsze dziecko-4650 i
        61cm;ile miało pierwsze dziecko-4650 i 61cm;czy pani mnie
        rozumie,pytam ile miało pierwsze dziecko-czy pan mnie
        rozumie,przecież mówie wyraźnie 4650 i 61cm;niemożliwe-jak
        najbardziej możliwe.W końcu ląduje na porodówce jest 22.00,rozwarcie
        na trzy centymetry,obok mnie dziewczyna z 7 cm rozwarciem strasznie
        krzyczy że boli,a ja nic nie czuje ,więc dla zabicia nudy czytam
        książke.23.45 dzwoni lekarz (pewnie drzemie w gabinecie)-prosze tej
        pani o 00.15 podać kroplówke,23.50,siostro,mam skurcze
        parte,niemożliwe,a jednak,rodzimy,niech sie pani tak nie napina-na
        co ja ze śmiechem -ciekawe jak mam to zrobić-i w tym momencie
        wyskakuje mój synek,położna mówi że jeszcze nie miała śmiejącej sie
        rodzącej,00.15 dzwoni lekarz ,prosze podać kroplówke-już nie
        trzeba,właśnie urodziła-niemożliwe-a jednak ,z wrażenia g przybiega
        na porodówke,ja zadowolona ,a dziewczyna z sąsiedniego łóżka męczy
        sie jeszcze 1.5h. 2.30 odpoczywamy i jest nam strasznie zimno po
        wysiłku,przechodzi sprzątaczka ,może wam zrobić herbaty-tak
        prosimy,to dajcie saszetki-nie mamy-to co wy tu przyszłyście robić?
        Tak ten poród to była jedna wielka komedia.
        • dwakretki Re: poród na wesoło:))) 04.03.08, 13:02
          ładne smile
          • kiwkaa Re: poród na wesoło:))) 04.03.08, 21:28
            i ja cos mamsmile
            zaplanowane cc z uwagi na moje klopoty z siatkowka, prawie 2 tygodnie przed
            terminem zjawiam sie w czwartek w szpitalu bo moja lekarka stwierdzila ze moge
            weekendu nie doczekac. umowione jestesmy na cc we wtorek. no i jestem sobie w
            czwartek przyjeta, tylko czekam na lozko 6h bo wyz demograficzny rodzi i nie ma
            miejsc na oddzialach. kiedy w koncu padam na swoje wyrko pielegniarka podlacza
            mnie pod ktg. i tak sobie leze i czuje oj cos mnie pobolewa podbrzusze. ale na
            ktg sie nie znam wiec nawet nie patrze na zapis. po jakiejs godzinie przychodzi
            siostra, bierze zapis i mowi: o, jakie pani ma regularne skurcze!! wiec ja ale
            co sie dzieje itp, a pani mi odpowiada no chyba pani dzis urodzi! no to ja w
            ryk! a pielegniarki (bo w tym czasie kolejne dobiegly) pytaja ale czemu pani
            placze? no to ja na to: ja jeszcze nie jestem gotowa urodzic! ja mam rodzic w
            przyszly wtorek!!! suma sumarum, udalo sie jakos przetrwac do rana i synek sie
            urodzil w piatek o 8:56. pozdrawiam serdecznie!
            • 88kasia88 Re: poród na wesoło:))) 15.10.08, 15:42
              świetny wątek smile przeczytałam wszystkie posty, uśmiałam się tyle ze ho ho smile
              poród się zbliża małymi krokami, ale mam nadzieję, że urodzę szybko i bez
              problemów big_grin
    • mamasi Re: poród na wesoło:))) 07.03.08, 13:53
      Cześć! 26 pazdziernika lekarz położył mnie do szpitala. To był
      dzień, w którym powinnam urodzić. o 20.00 obchód. Wchodzi mój lekarz
      prowadzący bardzo zmęczony bo odebrał poród fizjologiczny i 2
      cesarki. siostra do mnie: żeby tylko Pani dzisiaj nie urodziła, bo
      doktor zmęczony...no więc urodziłam, ale następnego dnia:.

      O pólnocy zaczęły mi się skurcze. Zaraz wpadł mój mąż cały blady. O
      1 miałam 7 cm rozwarcia a o 2 w nocy 9cm. Szybko szło, ale w tym
      momencie akcja się zatrzymała. Bóle straszne, że aż się wiłam. O 5
      rano w końcu moja szyjka puściła, a o 5.35 przyszła na świat moja
      córcia 3140 i 53 cm.
      Lekarz mnie zszywa a mój mąż:tylko niech Pan się nie rozpędza z tym
      zszywaniem...smile.
      Po porodzie mój mąż do lekarza: ale jestem zmęczony. Myślałam, że mu
      trzasnę. Na koniec stwierdził jeszcze że jest strasznie głodny -
      biedak.Moja wina bo rodziłam w nocysmile. Leżąc 12 dni w szpitalu
      ciągle widziałam jak lekarze się śmiali przypominając sobie hasła
      mojego męża...smile
      Pozdrawiam wszystkie mamy!!!
      • aga-agata Re: poród na wesoło:))) 09.03.08, 11:56
        przeterminowana ciąża - ląduję na patologii, zapada decyzja o
        wywołaniu, kroplówka z oxy i nic. No to sobie czekam. Gdy odchodzą
        wody okazuje się że konieczna cesarka, bo wody brzydkie, tętno
        maluszka słabnie, a poród się nie zapowiada na expresowy. Podpisuję
        zgodę i wiozą mnie na operacyjną - personel w szampańskich humorach,
        żarty, żarciki atmosfera się rozluźnia, nawet mnie zaczyna trochę
        spadac napięcie. znieczulili, ponakłuwali gdzie trzeba, położyli na
        stole, pielęgniarki jeszcze latają z tymi chustami, kroplówkami itd,
        podchdzi ginekolog, bierze coś do ręki i mówi :lepiej niech pani
        zamknie oczy, żebym pani nie zachlapał! O matko boska, myślę sobie,
        co tu się będzie działo, jakaś rzeź??? Okazało się, że pan doktor
        chciał jedynie posmarować mój pokaźny brzuszek jodyną czy innym
        odkażającym paskudztwem, a pielęgniarka jeszcze nie zdążyła
        zamontować tego parawanika przed moją twarzą. Reszta zabiegu odbyła
        się wg europejskich standardów, ale do dziś pamiętam to moje
        przerażenie.....
        • gogamw Re: poród na wesoło:))) 09.03.08, 16:13
          Jak urodziłam mojego synka to razem ze mną leżała młoda dziewczyna, która
          urodziła wcześniaka - mój miał 4kg a jej 2kg więc fajnie wyglądali leżąc obok
          siebiesmile. Powiedziano nam,że wypiszą nas w sobotę rano, bo nasze maluchy miały
          biegunkę i troszkę nas przetrzymano, jednak lekarz prowadzący stwierdził
          sobotę, że dla bezpieczeństwa dzieci zostaniemy do poniedziałku. Wtedy
          dziewczyna dostała regularnej histerii - nie można jej było uspokoić, tak
          płakała. W końcu wydusiła,że dzisiaj ma iść na ślub - lekarz na to - nie warto
          tak płakać, na niejednym ślubie jeszcze pani będzie, a ona na to z rozpaczą :
          TAK - ALE TO MóJ śLUB......... - no i wypuścili ją....
          • dwakretki Re: poród na wesoło:))) 09.03.08, 22:43
            dla mnie bomba!! z gwiazdką smile
          • thorper Re: poród na wesoło:))) 18.10.08, 19:35
            Jaki z tego morał? Najpierw ślub, a dziecko potem...zamieni wasze życie miejscami.
        • pestka_ks Re: poród na wesoło:))) 24.08.08, 17:18
          jeszcze nie przeczytałam wszystkiegowink
    • kasienka_28 Re: poród na wesoło:))) 09.03.08, 20:01
      Ze szkoły rodzenia zapamiętałam najbardziej jak położna mówiła żebyśmy nie krzyczały w trakcie porodu bo to i tak nic nie pomoże a miedzy innymi może przeszkadzać w pracy położnym. I tak bardzo mi się to w pamięć "wżarło" że jak krzyczałam a raczej darłam sięsmile (co mi baaaaaaaardzo pomagało) to od razu przepraszałam położną prowadzącą, że jej w pracy przeszkadzam. Na szczęście dostałam pozwolenie na kontynuację haha

      No i jeszcze opowiadał mi mój partner, że w trakcie skurczy partych w pewnym momencie złapałam go za "fraki" i potrząsałam. Szczęście, że wiązanki żadnej nie puściłam. To byłby dopiero wstyd i wtedy miałabym za co przepraszać haha
    • anutek115 Re: poród na wesoło:))) 11.03.08, 13:15
      W porównaniu z tym, co sobie tu poczytałam (mój faworyt - czy raczej faworytka -
      to "Jestem cielakiem!") to mnie nic szczególnie śmiesznego nie spotkało, ale
      jedna rzecz rozsmieszyła mnie w trakcie bólu partego, więc ją opiszę, coby się
      nie zmarnowała wink.
      Tempo mojego porodu troche wszystkich zaskoczyło, zostałam przyjęta do szpitala
      z rozwarciem pół cm. i bez żadnych bóli (odejście wód), a trzy godziny później
      miałam dziewięć centymetrów, i się nie zorientowałam, że rodzę, bo cos mnie mało
      bolało. No, ale przy dziewięciu to już bóle parte się zaczęły, weszłam na
      porodówkę i jeden akurat się zaczął, to przysiadłam na fotelu porodowym i
      czekam, aż przejdzie. Na co połozna do mnie: "Proszę jeszcze nie rodzić! Pani
      najpierw na fotel wejdzie!", a jak nie zareagowałam, do męża, z rozżaleniem w
      głosie: "Pani nie chce wejść na fotel...". Kto rodził, ten wie, że powiedzieć
      kobiecie w czasie parcia "prosze nie rodzic" to tak, jakby do wodospadu "prosze
      chwilę nie płynąć!", smiac mi się chciało okropnie, ale tylko przez zacisnięte
      zęby wyjęczałam "Ja... chcę... ja nie... mogę...", a potem skurcz minął, wlazłam
      na ten fotel i pięć bólów partych później zostałam mamą smile.
      • ania.drzyzga Re: poród na wesoło:))) 11.03.08, 22:08
        to forum powinni lekarze na recepte przepisywaćsmileświetnesmile
        • keltoi Re: poród na wesoło:))) 12.03.08, 03:23
          Mój własny mogę Wam opowiedzieć wink

          Moja Ukochana Rodzicielka postanowiła w swym geniuszu, w dziewiątym miesiącu pójść na wesele studenckie. Nie, nie w swoim mieście, gdzie miała szpital, lekarza etc, ale ładnych kilkadziesiąt kilometrów od niego. W 1983 roku...

          I poszła. W trakcie imprezy radośnie wstała z krzesła i poinformowała najbliższego gościa (Tatuś nieobecny, nawet nie wiem, gdzie dokładnie był, ale nie na rzeczonym weselu), że - haha! - właśnie zaczęła rodzić. Na sali panika, co my mamy robić, gdzie ją wieźć?! Okazało się, że najbliżej jest szpital, w którym pracuje... brat Mojej Mamy. O_o To co, wio.

          W ten sposób moje narodziny "zostały w rodzinie", Mama była tak przejęta, że nie zauważyła nawet, że jej ukochany brat odbierający powród jest lekko "poza grawitacją". Dopiero później Mama go zaczęła obwąchiwać i się okazało, że rodziłam się mocno imprezowo. wink Podobno bał się, że Mama go zamorduje, bo rzuciła w niego jakąś nerką stojącą koło łóżka... big_grin

          A najlepsze jest to, że urodziłam się po północy, więc data urodzenia byłaby "01". Na co zainterweniował wujek, rycząc jak raniony bawół, że o nie! Tak nie będzie!!! I ja mam mieć wpisane "31". Nikt się nie chciał z dyżurnym lekarzem kłócić, to wpisali - 23:55. Wujek jak przetrzeźwiał to wreszcie wyłumaczył, że to rodzinna tradycja, że mąż daje żonie tyle kwiatów, ile jest w dniu urodzin dziecka, a jego siostrze się należy więcej, niż jakiś jeden badyl! I Tata dyrdał za bukietem smile
          • lapostadimary Re: poród na wesoło:))) 16.03.08, 11:05
            nie z porodu ale..termin mam na jutro.zwolnienie od gina skonczylo mi sie w
            czw.zeby nie marnowac macierzynskiego pani gin poradzila pojsc do internisty i
            poprosic o kilka dni zwolnienia np.na grype. zapisalam sie,wchodze do
            internisty,a on:"eeeee a pani gabinetu nie pomylila?"..i wyszedl sprawdzic nr na
            drzwiach czy w dobrym siedzismile
            • tomka123 Re: poród na wesoło:))) 18.03.08, 12:21
              leżałam na patologii juz ponad tydzien, dzien wczesniej dowiedzialam sie ze
              jutro wyjdę, wiec mąz z samego rana jeszcze przed obchodem przywiozl mi plaszcz,
              buty, czapke i kazal dzwonic jak juz bedzie wypis.Niedlugo pozniej byl obchod,
              moj lekarz prowadzacy zbadal mnie,na co ja -panie doktorze kiedy bedzie wypis-a
              on na to-oksytocyna i na porodowke-5cm rozwarcia!!!!W duzym szoku "zmienilam
              salę", wokol mnie zaczela sie krzatanina, wywiad, kroplowka,lewatywa-oczywiscie
              skurczy brak-a ja na to wszystko,ze ja mialam isc dzis do domu i ze sie wypisuje
              na własne żądanie.Położne miały ubaw.Niecale 3 godziny pozniej mialam juz
              core(zanim moja mama zdązyła ugotowac mi to co sobie dzien wczesniej
              zazyczyłam).Moj maz byl w tak ciezkim szoku ze po wszsytkim poszedl dziekowac
              poloznym i lekarzowi, ale zapomnial o jednym malym szczególe-ze z kieszeni
              dzinsow wystaja mu jego boserki-kiczowate czerwone w wielkie serduszka-i tak
              paradowal po calym oddziale.
              • aniolek_choc_czasem_z_rogami Re: poród na wesoło:))) 05.04.08, 18:41
                Up Up Upsmile
                • echo_28 Re: poród na wesoło:))) 05.04.08, 23:04
                  po kilku godzinach bólu doczekałam sie wreszcie na anestezjologa, który zakłada
                  mi zzo. wbija igłę w kręgosłup, coś tam gmera, a ja poczułam sie od razu lepiej
                  no i mówię: "juz mi lepiej". dopiero kilka dni po porodzie mąż powiedział mi że
                  mało nie parsknął wtedy śmiechem, a anestezjolog tez sie ponoć uśmiechnął, bo
                  igła owszem była wbita, ale nie zdążył jeszcze podać znieczulenia. to sie nazywa
                  autosugestia!
                  • alicja0000 Re: poród na wesoło:))) 04.11.08, 22:39
                    to jest najlepsze hahaaahahsmile Autosugestia dobre... smile
                • emkaefka Re: poród na wesoło:))) 07.05.08, 16:15
                  opowiedzcie coś jeszcze !
    • monismis Re: poród na wesoło:))) 21.03.08, 16:38
      cudny wątek, zwłaszcza po tych różnych przerażajacych historiach z
      pękniętymi szyjkami, 40godzinnymi porodami, cesarkami w chwili
      zagrożenia. Ja "dopiero" w 15 tc, ale mam nadzieję, że za kilka
      misięcy będę miała dla Was jakaś historię do śmiechusmile Zwłaszcza, ze
      mój luby jest komikiem z urodzenia - pewnie coś razem zbroimy na
      porodówcesmile Życzę wszystkim i sobie, zeby nasze porody były na
      wesoło, nie na strasznosmile Pozdrawiam gorąco, choć za oknem śnieg
      (???)
      • rajsca Re: poród na wesoło:))) 03.04.08, 15:35
        Mam termin na pojutrze i już nie mogę się doczekać. Ten wątek (obecnie 203)
        posty przeczytałam za jednym zamachem i kilka razy musiałam kursować do
        ubikacji, żeby się nie posikać ze śmiechu smile

        Ja, nie ze swojego porodu, ale cudzych chciałabym się podzielić dwiema historyjkami:

        1) Po upadku na brzuch w 30 tc wylądowałam na porodówce, w "prywatnej" sali bo
        na patologii nie było miejsc. W sali porodowej obok, dziewczyna leżała i czytała
        National Geographic. Po chwili postękała i urodziła. Jak wychodziłam ze szpitala
        zauważyłam, że mąż zgarnął tego Geographica i spakował mi do torby co to bym go
        miała na czas porodu smile

        2) Niedawno rodzili moi znajomi obydwaj lekarze. Wiadomo, wyż demograficzny, w
        szpitalach tłum, koleżanka rodzi a tu tylko jedna położna przy niej. Wszyscy
        zajęci. No to dawaj kolegę za fraki i mówi do niego 'pan jest lekarzem! pan tu
        złapie, tu coś przytrzyma" na co mój przerażony kolega: "Ale ja jestem psychiatrą!"

        smile
        • ewelinka198520 Re: poród na wesoło:))) 04.04.08, 11:15
          witam,jestem tu po raz pierwszy. urodzilam coreczke 3 miesiace temu,
          jednak pamietam porod jakby to bylo wczoraj, pierwsze znieczulenie
          jakie dostalam to bylo znieczulenie "szpitalne", zgodzilam sie na
          nie ale nie wiedzialam jaka bedzie reakcja organizmu...juz 10 min po
          zaaplikowaniu tego "super" znieczulenia czulam sie jakbym byla na
          mocno zakrapianej imprezie,swiat wirowal a ja razem z nim,zapytalam
          nawet czy ja moge isc do domu bo mi sie wystroj wnetrz nie podoba,
          towarzystwo tez i wroce jak juz bedzie ze mna lepiej,nie bylam w
          stanie sama sie podniesc zeby isc do lazienki,musialam byc
          doprowadzana bo nogi mi sie plataly,z jezykiem nie bylo lepiej,
          mowilam bo mowilam a raczej belkotalam pod nosem... "glupi jas" bo
          tak to sie chyba nazywa jest naprawde super...ale nie podczas porodu
    • agusia_3 Re: poród na wesoło:))) 26.03.08, 14:57
      Super historia.
      U mnie było tak dostalam skurcze ... juz mam co pięć minut i mowie
      do meza jedziemy - mam skurcze co 5 minut a za chwile beda co 3, a
      on do mnie - jestes tego pewna. Ja: o ile sie znam na zegarku, to
      tak. Jedziemy, on: kochanie czy nie mozemy poczekac do koncowki z
      relacji z Wyscigu Paryż Dakar, ja: jasne - ubieraj się ... najpierw
      chcial pojechac w jakims swetrze co go nie lubie, a szczytem bylo
      jak wlaczyl wode na herbate. Niewytrzymalam: jedziemy smile) i
      Pojechalismy. Jak przyjmowali mnie na porodowke zasna na godzine na
      krzeselkach w poczekalni i zasypial przy porodzie. Jak juz rodzilam
      nasza coreczke ockna sie od razu i byl od razu caly czas przy niej,
      bo miaja klopoty z oddychaniem i odsysali ja dosc dlugo. Super
      tata smile))
      • dwakretki Re: poród na wesoło:))) 02.04.08, 21:43
        hihihi
    • steppenwolf0 Re: poród na wesoło:))) 07.04.08, 15:49
      Kochane Panie! Gratulacje za watek. Uśmiałam się do łez. Ja juz
      doświadczona matka jestem (w ciąży z drugim, starsze 8 lat). Porodu
      nie wspominam miło, ale nie z powodu bólu - ten był zupełnie do
      zniesienia, wszystko trwało po prostu za długo i byłam bardzo słaba,
      ot co (najeść się przed porodem jednak warto, ja byłam o suchym
      pysku przez 20 godzin). Po porodzie za to wpadłam w euforię i pełnię
      szczęścia i już nic mnie nie obchodziło. Czekam teraz z radością na
      drugie i obym mogła się śmiać, jak Wy, po porodzie i w trakcie. Nie
      bójcie się, kobiety - da się to znieść, a radość wielka potem. A
      zamiast bać się bólu można albo - jak ja- podejść do sprawy
      optymistycznie i znieśc dzielnie (naprawdę nie ma tragedii - żołądek
      boli bardziej przy zatruciu wink, albo się znieczulić i rodzić bez
      strachu, bo po co on, nie?
      Pozdrawiam ciepło i życzę szczęścia Wam i sobie smile
    • steppenwolf0 Re: poród na wesoło:))) 07.04.08, 16:10
      Dodałam do ulubionych i będę sobie czytać aż do porodu w chwilach
      gorszej koniunktury samopoczuciowej wink Pozdro ciepłe
    • tysia1987 [...] 07.04.08, 16:16
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zona_mi tysia1987 10.04.08, 10:12
        Przestań spamować z tym swoim konkursem, bo to jest wbrew zasadom -
        kolejne posty są i będą usuwane, skutecznie, aż do zablokowania
        twojego konta.
    • mi_lamaj Re: poród na wesoło:))) 08.04.08, 01:22
      Ja rodziłam lekko i szybko dwa razy, nic bardzo śmiesznego w tym czasie sie nie
      zdarzyło

      za pierwszym razem Panie odpuściły sobie papierologię, bo pierworódka przyszła,
      więc to pewnie potrwa, zdziwiły się, gdy po półtorej godzinie zaczęły się parte
      ja sapię przepisowo a położna drze się z korytarza:
      -Pani...., a zawód męża???

      jakbym bez tego urodzić nie mogłabig_grin

      Za to po drugim porodzie miałam super miejscówkę, pierwsza sala przy trakcie
      porodowym i co się osłuchałam to moje.

      Dumny tatuś relacjonuje przez telefon pierwszy poród żony. Coś mu się lekko
      pomieszało, syn urodził się 3150, 51cm a on wrzeszczy:
      -Tak, urodziła, 3150gr, 61 cm, kawał chłopa! ALE SIĘ DARŁA!!!

      smile
      umierałyśmy ze śmiechu z tego subtelniaka
      • emilisitos Re: poród na wesoło:))) 09.04.08, 14:53
        mi_lamaj napisała:


        > ja sapię przepisowo a położna drze się z korytarza:
        > -Pani...., a zawód męża???
        >
        > jakbym bez tego urodzić nie mogłabig_grin
        >



        Nie mogę ze śmiechusmile
    • robatchek Re: poród na wesoło:))) 10.04.08, 15:39
      Wątek cudo! czytam Systematycznie, mając nadzieję, że niebawem i mi się uda
      dorzucić coś od siebie. Tymczasem...

      Jedna z moich przyjaciółek rodziła córeczkę kilka tygodni temu. Ponieważ to
      pierwsze dziecko, razem z mężem przygotowywali się do porodu bardzo sumiennie,
      nie opuścili żadnych zajęć w szkole rodzenia - a przyszły tatuś był chyba
      pilniejszym uczniem od mamusi, u której przecież, poza wiedzą, działał jeszcze
      instynkt...
      Gdy już psiapsiółce odeszły wody, skurcze stały się bardzo systematyczne i
      silne, nie wytrzymała i oznajmiła małżonkowi, że lada chwila zostanie tatusiem,
      więc niech zabiera te torby, i pakuje rodzinę do auta, bo na porodówkę czas...
      Tatuś jednak przypomniał sobie wiedzę zdobytą na zajęciach, i stwierdził, że:
      przecież są bóle krzyżowe, i parte, i trochę czasu to wszystko zajmuje, więc
      mogą jeszcze poczekać, bo tu taki fajny film leci...
      No i czy małżonka zdąży wykończyć obiad? Bo on nie umie takiego sosu robić...

      Nie obejrzał filmu do końca... Na obiad zjadł hot doga ze stacji benzynowej. Za
      to dwie godziny później miał już córcię na rękach smile
    • malgosiek2 Re: poród na wesoło:))) 18.04.08, 06:44
      Dobry wąteksmile
    • metanira Re: poród na wesoło:))) 18.04.08, 23:59
      Miałam ciężki poród zakończony cc. Ale było kilka momentów, z których teraz się
      śmieję, chociaż wtedy do śmiechu mi nie było...
      17 godzina porodu. Pełne rozwarcie. Skurcze prawie non stop. Lekarz mnie zbadał,
      stwierdził, że dziecko się nie wstawiło do wchodu, ale odchodząc powiedział:
      "wstawi się, wstawi". A ja za nim wołałam: "pan jest bez serca" i "nie ma pan
      sumienia".
      19 godzina porodu. Płacząc mówiłam do położnych: "wyjmijcie ze mnie to dziecko i
      dobijcie mnie" wink
      Ale najlepszy był mój mąż. Podczas cc stał tuż za drzwiami sali, zresztą
      otwartych. Pierwszy zobaczył naszego synka, a potem dzwonił do swoich rodziców i
      poinformował ich: "zrobili Edycie cesarkę, bo mały nie wstawił się do KANAŁU" smile
      Cały personel wył ze śmiechu... big_grin
      • binka_2 Re: poród na wesoło:))) 21.04.08, 09:51
        Witamsmile

        Ja jestem dopiero przed porodem ale zdarzyła mi się taka śmieszna sytuacja w 34
        tygodniu ciąży... Mój mąż uparcie chciał iść ze mną na kontrolną wizytę do
        ginekologa (wtedy nie znaliśmy jeszcze płci dziecka i groziła cesarka).
        Oczywiście zgodziłam się no i już w gabinecie lekarz prosi mnie o położenie się
        na kozetce w celu wykonania USG...
        Jeździ mi tym sprzętem po tym moim brzuchu i nagle ooo główka na dole!!!!!!!!!
        będzie naturalny... ooooooooo kulki widzę, kulki widzę!!!!!!!!!
        a mój mąż: gdzie??
        lekarz: tutaj!!
        mąż: jezu jakie wielkie!!!!!!! na pół monitora!!!!!
        Ja na to: no widzisz większe niż Twoje, napatrz sięsmile
        Śmiechu trochę byłosmile A ta radość na twarzy męża, że chłopiec...bezcennasmile

        Pozdrawiam wszystkie mamuśki
        • mama9876 uwazajcie z tymi smiechami 22.04.08, 16:51
          uwazajcie z tymi smiechami smilekiedy bylam pod koniec 37 tygodnia, rozmawialam
          przez telefon z bratem. Rozmawialismy chyba z pol godziny i bardzo sie
          smialismy, az moj brat powiedzial "nie smiej sie tak bo Ci dziecko wypadnie".
          Tego samego wieczora odeszly mi wody, a nastepnego dnia urodzil sie moj synus!
          • ewka715 Re: poród na wesoło 13.05.08, 19:43
            Brawa dla założycielki wątku. W końcu mamy na forum posty, które
            optymistycznie przygotowywują do porodu smile

            "Perełka" ode mnie:

            Jestem w klinice, czekam na wizyte u lekarza, podchodze do recepcji.
            W tym momencie widze poprzez przeszklone drzwi, ze pod klinike
            podjezdza samochod, parkuje vis a vis wejscia i wybiega z niego
            mezczyzna. Spiesznym krokiem kieruje sie do pielegniarki na recepcji
            (w miedzyczasie obserwuje jego zona z trudem sama stara
            sie "wyczolgac" z samochodu...) a zestresowany Pan krzyczy do
            poloznej "Przywiozlem zone do porodu!!! Co mam robic???" Na to
            rozbawiona polozna probujac utrzymac powage odpowiada mu
            spokojnie: "Prosze przyprowadzic zone..."
            • miarka71 Re: poród na wesoło 26.05.08, 23:36
              Poród może nie super ale kilka fajnych momentów byłosmileU gina który
              miesiąc wcześniej powiedział mi że będę miała dziewczynkę:robi mi
              usg mąż ze mna patrzy a on się pyta jak dziecko będzie miało na
              imię ;R. odpowiada Amelia a on chłopak i Amelia? ja do niego ,co pan
              jaja sobie ze mnie robi? a on jaja to ja widzę tusmileInna sytuacja ten
              sam gin. dostałam dziwnych swędziawek w intymnym miejscu więc
              zrobiłam wyniki ,idę do niego on patrzy na kartkę i mówi do mnie;
              pani J. co sobie za grzyba tam pani wychodowałasmilew trakcie
              porodu;odeszły mi wody i położna mówi. o.. zielone a mąż tak patrzy
              i odpowiada ; jak zielone jak są czerwonesmile
      • alicja0000 Re: poród na wesoło:))) 04.11.08, 22:45
        dobrze powiedział, to KANAŁ rodnysmile prawidłowo
    • agatacardiff Re: poród na wesoło:))) 20.06.08, 00:41
      podnoszesmile
      • j.ostopinka Re: poród na wesoło:))) 20.06.08, 09:49
        wątek naprawdę super można robawić sie do łez.
        W 23 tygodniu byłam na usg genetycznym miła pani doktor w pewnym
        momencie zatrzymała sobie obraz na monitorze i z poważną miną
        zaczęła coś mierzyć po czym stwierdziła, że aktualny rozmiar stopy
        małej to 4,5 cm.
        Po 12 godz. od pierwszych skurczów zgłosiłam sie do szpitala na
        cesarkę (położenie miednicowe) po następnych 5 wzieli mnie na stół
        wokół krzątają się instrumentariuszki i pielęgniarki, leże już sobie
        na stole, a tu jedna z nich mówi do mnie: Jak na bliźniaki to ma
        pani mały brzuch, a druga patrzy i jej potakuje. Na to ja aż sie
        podniosłam i mówię ze zdziwieniem z tego co wiem to mam mieć jedno
        dziecko!! Na co odezwała sie trzecia która właśnie zakładała mi
        aparat do mierzenia ciśnienia: no co wy bliźniaki to mają być
        jutro!!! Jak leżałam na pooperacyjnej to sie okazało że na
        patologii ciąży była dziewczyna z bliźniakami i cesarkę miała
        następnego dnia.
        • carolinecat Re: poród na wesoło:))) 22.06.08, 11:09
          super wątek, podbijam smile
    • asia-kuba Re: poród na wesoło:))) 22.06.08, 20:54
      no to i ja coś dołożęsmile

      swojego synusia urodziłam w 2003 r
      ciąża ok poród większość czasu spędziłam w chacie - też było ok bule
      do zniesienia koło 16 pojechalismy z mężem na porodówkę
      i tam o 19 urodziłam swego synusia wszystko sprawnie i bardzo miło
      wspominam

      potem pierwsza noc na oddziale synka nie mialam przy sobie
      wstalam zmienilam sobie posciel - i poszlam do dyzurnej

      na szkole rodzenia mowili ze jak bedzie bolec to mamy isc do
      dyzurnych poprosic o palucha lodowego ze oni mroza takie paluchy w
      rekawicach i ze mozna sobie na rane przylozyc i to pomaga

      wiec ja twardo do niej o na mi czy chce tabletke a ja jej ze nie ale
      bym chciala palucha ona zdziwienie jakiego palucha ja jej na to ze
      lodowego ona jeszcze wieksze zdziwienie ze nie wie o co chodzi i po
      co mi ten paluch ja jej na to ŻE CHCE SOBIE GO WŁOŻYĆ
      ona oczy na mnie a ja w smiech i poszlam do sali
      rechocze sie na tym swoim wyze ona przyszla do mnie i sie pyta czy
      wszystko ok
      ja jej powiedzialam o tych paluchach i razem zaczelysmy sie smiac

      teraz jestem w 16 tygodniu i wiem ze po porodzie nie bede prosic o
      paluchy lodowe do włożeniasmile

      pozdrawiam
      • 230808r Re: poród na wesoło:))) 16.05.10, 15:44
        paluch lodowy doprowadził mnie do łez !
        • emine2302 Re: poród na wesoło:))) 15.06.10, 00:39
          super watek dziewczyny piszcie
    • anna-pepper Re: poród na wesoło:))) 25.06.08, 23:11
    • mama_monia Re: poród na wesoło:))) 28.06.08, 04:36
      Podnoszę smile
      fenomenalny wątek big_grinDD
    • angiw Re: poród na wesoło:))) 29.06.08, 13:36
      wątek super smile przyczytałam wszystkie posty i nieźle się uśmiałam
    • soemi Re: poród na wesoło:))) 30.06.08, 04:55
      Mnie może wesoło nie było, ale lekarzowi owszem jak wpadał na kontrolkę podczas
      porodu, kiedy to już oksytocyna zrobiła swoje, a ja dopominałam się by tylko
      pamiętał pokazać mi łożysko. I pamiętał! Obejrzałam je dokładnie.
      I jeszcze jak położna powiedziała że już rodzimy więc na fotelik a ja
      powiedziałam, że trochę się krępuję bo mam nogi nie ogolone.
      • pirolina Re: poród na wesoło:))) 30.06.08, 11:47
        Hmmm, a po co ogląda się łożysko?
        • agnieszkahal Re: poród na wesoło:))) 02.07.08, 09:28
          witam świetny wątek
          ja nie rodziałm jeszcze ani w ciaży jeszcze nie jestem (no planuję
          już niedługo )
          ale moja siosrta rodziła więc opiszę

          miała termin tak po świętach ożego Narodzenia i pewna była że urodzi
          na pewno po sylwestrze więc spoko
          powiedziała jeszcze że nie wyobraża sobie że mogła by iść rodzić i
          się nie wyspowiadać prędzej ot tak myślała i koniec 23 gridnia
          wiadomo przed świętami i dzie z mężem do spowiedzi

          wieczorem patrzę a ta siedzi w pokoju i płacze (mieszkali jeszcze z
          nami bo remontowali mieszkanie) ja do nie dlaczego ryczy ona bo mnie
          boli brzuch
          a rano jej odrzedł czop pojechała do lekarza on powiedział ze za dwa
          dni jak urodzi to będzie borze więc siostra jeszcze po sklepach
          latała żeby upiec ciasto na swięta z siatami po całym mieście ale
          wracam
          wieczur ta płącze mama mówi do niej to jedżcie do szpitala -
          pojechali

          jeje maż wrócił około 23.00 i mówi ze nic sie nie dzieje
          siostra dzwoni ze szpitala i na nas się drze ze po co wysłaliśmy ją
          do szpitala i tak nie rodzi a teraz to święta w szpitalu spędzi
          przez nas hehe

          w nocy około 3 nad ranem dzwoni do męza żeby przyjechał bo rodzi
          Marcin mąz mojej siosty wstał i oczywiście zamiast zaraz jechać do
          szpitala pod prysznic i tam z 20 minut siedi bo nie umiał się oudzić
          i jeszcze musiał się ogolić bo iza na niego nakrzyczy bo nie lubi
          jak jest nie ogolony

          pojechał i poród był grudzień więc zimno siostra wymiotowała przez
          cał poród są sami na sali porodowej ten jej trzyma wiadro bo
          wymiotuje na to iza przynieś mi szczoteczkę do zebów i wodę
          mineralną bo bede myś zęby hehe o nie pozwoliła zamknąć okna bo jej
          było cały czas ciepło

          wyobrażacie sobie w trakcie porodu myć zęby hehe

          pozdrawiam wszystkich
          • karolcia1807 Re: poród na wesoło:))) 10.07.08, 20:53
            Podnoszę.Piszcie piszcie dziewczyny, bo szkoda żeby nam się taki
            ładny wątek zmarnował wink
            • asiaiwona_1 Re: poród na wesoło:))) 11.07.08, 09:38
              Rodziłam w 2002 r. Leżałam na patologii. Ok. 2 w nocy skurcze co 5
              minut. Ale stwierdziłam, że chyba nie wypada budzić w nocy
              położnych, więc poczekałam do 6 rano jak się obudzą i dopiero do
              nich poszłam mówiąc: "Przepraszam, ale ja chyba rodzę".
              Na sali przedporodowej kazalam mężowi podać sobie szczotkę do
              włosów, bo przecież nie będę rodzić taka nieuczesana.
              Skurcze parte. Mówię do męża,żeby powiedział położnej że chę kupę i
              idę do łazienki. Ona każe mi szybko siadać na fotel, bo niby rodzę.
              Ja jej na to, że prędzej się zesram (przepraszam za słownictwo smile)
              niż urodzę. Ona do mnie: "to niech pani sra". No to zaczęłam i
              okazało się, że to córeczka, a nie kupa smile
              Po urodzeniu córeczki chwila "nicnierobienia". Córkę zabrali do
              ważenia i mierzenia, a mi nic przez chwilę nie robili. Stwierdziłam,
              że to już chyba koniec i zaczęłam schodzić z fotela porodowego, bo
              co będę tak leżeć z rozkraczonymi nogami niepotrzebnie. Lekarz do
              mnie: "A pani gdzie się wybiera?". Ja mu na to, że skoro już
              urodziłam to chyba koniec i mogę wstać. A on na to: "Przecież muszę
              panią najpierw pozszywać..."
              • mamajulki080506 Re: poród na wesoło:))) 11.07.08, 19:36
                o Boże, suuper...ja rodzę lada dzień i mam nadzieję, że też się
                tutaj dopiszę smile)))
        • agaguru Re: poród na wesoło:))) 25.09.08, 00:49
          My z m chcielismy obejrzec dom i stolowke naszego dziecka...polozna
          pokazala, rozciagnela worek zeby zobrazowac jak wyglada i
          wytlumaczyla jak dziala.
    • michalina4 Re: poród na wesoło:))) 11.07.08, 22:34
      Syna rodziłam w 1997, a wtedy była Afryka dzika w szpitalach w każdej
      dziedzinie, i nikomu nie było do śmiechu. Tylko jak oznajmiono nam, że to syn (
      na usg wyszła dziewczynka) to byliśmy zaskoczeni, na co krzepka położna tubalnie
      zawołała: No to bierom czy nie???!!!
      Przy porodzie córki w 2003 było super. Do szpitala wpadłam już bez wód, ale i
      bez bóli. Więc po namyśle oznajmiłam, że może ja kiedy indziej przyjdę. Na to
      położna: "Albo wyjdziesz z tej sali z dzieciakiem na rękach albo po moim
      trupie". Kiedy już urodziłam położna kazała mi wstać i przejść do swojego
      pokoju. Na to ja oburzona, że przed chwilką urodziłam, a ona "A co, nogi przy
      okazji urwało?". Na koniec ja w roli gwiazdy pożegnalnego obchodu: Na obchodzie
      ordynator zawołał wszystkich dość nieskupionych lekarzy, aby uważnie przyjrzeli
      się moim organom: Panowie wpatrzcie się tutaj, jaki piękny ścieg kolega W. wykonał!
    • matka.kobitka Re: poród na wesoło:))) 12.07.08, 13:55
      Pierwsze dziecko urodziło się w 2002 r. Chcieliśmy, żeby była mała różnica
      między następnym dzieckiem i wykorzystaliśmy pierwszą zaistniałą możliwość i
      wyszło tak, że miedzy ciążami nie miałam @ smile

      Jest maj 2004 - jestem na porodówce z drugim dzieckiem. Położna przygotowuje
      mnie, jakaś przejęta rolą stażystka robi ze mną tzw. wywiad.
      Pada pytanie o termin OM.
      - Grudzień 2001 - odpowiadam zgodnie z prawdą, uważając, że to zabawne. Ale
      dziewczyna nie kojarzy dat i brnie dalej:
      - A nie pamięta Pani dnia?! - jest bardzo zdziwiona.
      - Jakoś nie bardzo - odpowiadam.
      Lekko zdegustowana stażystka wpisuje grudzień 2001, na co położna nie wytrzymuje
      i mówi:
      - No nie wygłupiaj się, przecież ci wyjdzie, że ciąża trwała ponad 2 lata!
    • steppenwolf0 Re: poród na wesoło:))) 22.07.08, 18:28
      Hej ponownie, miłe Panie! smile Humory dopisują (podbijam, przy okazji)
      jak widzę. Ja już powinnam rodzić w ciągu paru dni. Torba spakowana,
      zamrażalnik pełen, brzuch prawie między nogami (tak nisko), lekarz
      mnie już nie chce widzieć i każe rodzić.... A jakbym umiała wpłynać
      na termin, to chętnie już i natychmiast smile Piszcie, piszcie -
      pośmieję się jeszcze, może skurcze mi przyjdą szybciej smile A zaraz po
      porodzie pędzę relacjonować. Oby było się z czego śmiać! - jestem z
      Warszawy, obym nie musiała pisać "Nigdzie mnie nie przyjęli, to
      urodziłam na ławce w Łazienkach, hłe, hłe!" W razie czego uważnie
      przerobiłam rozdział w mojej książce - "Poród nagły w miejscu
      publicznym", tym bardziej, że rodzę drugie dziecko. smile Trzymajcie
      kciuki. Serdeczności.
      • basia-net Re: poród na wesoło:))) 25.07.08, 12:28
        Podtrzymuję.
      • steppenwolf0 Re: poród na wesoło:))) 28.07.08, 15:54
        No i zrobiłam sobie kawał nie z tej ziemi! Nie, nie urodziłam
        jeszcze smile 5 dzień po terminie jestem i .... właśnie wróciłam ze
        szpitala, gdzie spędziłam weekend z okazji ZATRUCIA POKARMOWEGO!
        Zatruć się juz po terminie porodu! Całą noc biegunka, wymioty, bóle
        brzucha... Myślę sobie - no to śmiesznie się ten poród zaczyna, ale
        bywa i tak. Koło południa pojechałam do szpitala i tu guzik -
        zatrucie, nie poród! Następne dwa dni spędziłam na błaganiu, żeby
        mnie wypuścili (bo już się czułam dobrze), albo dali coś do roboty,
        bo zwariuję. Ale za to poznałam szpital, gdzie będę rodzić (o ile
        nie zabraknie miejsc smile
        • mell24 Re: poród na wesoło:))) 30.07.08, 10:41
          Rewelacja wątekwink Nie jestem w ciąży i nie mam dzieci jeszczetongue_out
          Dopiero wychodzę za mąż, ale przyznam, że boję się mniej po tych
          wszystkich historiach...
          Powiedzcie o co chodzi z tym zszywaniem 0_o??? Rutynowo się zszywa?
          (taka mi się konkluzja nasuwa po przeczytaniu wątku)czy po prostu po
          nacięciu?
          • steppenwolf0 Re: poród na wesoło:))) 31.07.08, 17:10
            smile smile Oczywiśie, że szyją jak coś pęknie albo jak natną. Nie martw
            się, w innym przypadku nic Ci nie zszyją wink
            • mell24 Re: poród na wesoło:))) 01.08.08, 10:36
              steppenwolf0 napisała:

              > smile smile Oczywiśie, że szyją jak coś pęknie

              PĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘKNIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE???
              ALE ŻE JAK PĘKNIE??? I CZEMU MA "PĘC"?BRRRR

              albo jak natną. Nie martw
              > się, w innym przypadku nic Ci nie zszyją wink
              • dzoaann mell24 01.08.08, 23:46
                nie chce być złośliwa, ale jak juz zajdziesz w ciążę to poczytaj FACHOWĄ
                literaturę na temat porodu, bo Twoje pytania sa jak z kosmosu.
                wiesz jak wygląda Twoja pochwa? To wyobraż sobie, że przepychasz przez nia
                sporego grejfruta (główka) + 3 lub 4 kilo "całości"...teraz juz wiesz czemu może
                cos popękać lub byc nacięte?

                A wracając do tematu watku, to na dniach powinnam rodzic trzeci raz i mam
                nadzieje, że też cos wesołego w trakcie mnie spotkasmile
    • szampanna Re: poród na wesoło:))) 30.07.08, 15:23
      świetny wątek, to i ja się dopiszę wink
      Pierwszy poród: jest 1,5 tyg przed terminem, nic się nie dzieje.
      Położyłam się spać późno, jak zwykle, i ledwo oko przymknęłam, budzę
      się w mokrym łóżku (mąż śpi obok jak zabity). Ja - panika, bo
      poprzedniego wieczora czytałam sobie właśnie o nietrzymaniu moczu w
      9. miesiącu - myślę sobie: o matko, zasugerowałam się i zsikałam w
      łóżko! ukryć ten fakt czym prędzej! A może to wody? Hm, wstałam,
      uklękłam i wącham w skupieniu prześcieradło (jak wody, jedziemy, jak
      siuśki, trzeba ten fakt jakoś zatuszować wink). Wącham, wącham, nie
      mogę się zecydować (no bo skąd mam do licha wiedzieć, jak pachną
      wody?). Budzę w końcu męża i mówię - klękaj i wąchaj! Posłusznie to
      zrobił i oznajmia radośnie - rodzisz! No to ja sobie myślę, ok, ale
      nic się nie dzieje, nic mnie nie boli, to niech ja się chociaż
      wyśpię przed tym porodem - i wracam do łóżka. On na to, żadne takie,
      jedziemy! Wyelegantował się, prysznic, golenie itd, co najmniej
      jakby szedł na bal i pojechaliśmy. Oczywiście to później on pierwszy
      wymiękł i kimał na fotelu. Ale co za ulga, że to jednak wody
      były...wink
      • loca20 Re: poród na wesoło:))) 30.07.08, 16:36
        szampanna napisała:


        > Hm, wstałam, uklękłam i wącham w skupieniu prześcieradło (...) Wącham, wącham,
        nie mogę się zecydować (...). Budzę w końcu męża i mówię - klękaj i wąchaj!

        Nie, no normalnie rozbroiło mnie to!!! smile smile smile Roześmiałam się w głos jak
        czytałam te fragmenty wink Aż się rodzinka zleciała do pokoju spytać co się stało wink

        A wątek po prostu fenomenalny!!! Mam nadzieję, że też będę miała się z czym
        dopisać wink
      • szampanna Re: poród na wesoło:))) 30.07.08, 17:55
        dobra, to ja dalej.
        sytuacja z drugiej ciąży. 3 tygodnie do porodu, a tu nagle łapią
        mnie skurcze, co parę minut, za chwilę już co 2. Myślę, trzeba
        jechać, bo nie zdążę - poprzednio poszło szybko. Jedziemy taksówką,
        a skurcze coraz rzadziej, rzadziej...Dojechaliśmy, uspokoiło się.
        Zostałam na obserwacji. Rano przychodzi lekarz, bada mnie (bo
        rozwarcie jest małe, skurcze byle jakie, trzeba decydować co dalej).
        Przychodzi drugi, bada. Trzeci, czwarty. Stoją i deliberują -
        przyspieszyć ten poród czy wypisać do domu? A ja na fotelu wink. W
        końcu mówię - mogę zejść czy jeszcze coś? A jeden na to - a to jak
        pani zniosła tylu nas, to może jeszcze przyprowadzimy stażystów? Po
        4 było mi naprawdę wszystko jedno, siedzę więc taka rozkraczona, a
        on na to - a na co pani czeka? Ja, zrezygnowana, mówię - a na tą
        procesję wink A on na to - ja tylko żartowałem big_grin big_grin

        Ostatecznie urodziłam 1,5 tyg później, ale poprzysięgłam sobie, że
        prędzej urodzę w domu, niż drugi raz zrobię fałszywy alarm.
        Dotarłam , jak już wody chlustały mi po nogach wink
        • tasiaanunia Re: poród na wesoło:))) 30.07.08, 20:19
          ja rodziłam syna w 1998 roku...na porodówkę pojechałam z mężem i teściową..która
          oczywiście powiedziała ze jeśli oszukuję ze mi wody odchodzą to lekarz jej powie
          i będę miała przechlapane...miałam ochotę zrzucić ja z tych schodów...krzyż boli
          a ona mi że ja udaję!!!! Kiedy po badaniu lekarz oznajmia że jedziemy na cc bo
          dzidzia się nie obróciła...byłam szczęśliwa bo tam mnie wzięli samą bez
          teściowej!!!!
          Leżę sobie zaczynają się skurcze coraz mocniejsze a położna do mnie nie przeć!!-
          aja do niej to nie ja...to tak samo z siebie....potem podchodzi lekarz z
          papierkami na zgodę na cc a ja do niego -przepraszam cesarka jest ze
          znieczuleniem,czy bez?? - na co on z uśmiechem do mnie - niech się pani nie boi
          , nie żyjemy w epoce kamienia łupanego..........dam pani znieczulenie...hihihi
          Teraz jestem w 29tc ...i jak bardzo chciałabym aby mój drugi poród był na wesoło
          • jutycha Re: poród na wesoło:))) 31.07.08, 22:00
            To jeszcze ja sie dopisze. W 2003 rodzilam pierwsze dziecko. Jedziemy do mojej
            mamy (z nia rodzilam) a ona dalej swoje poczekaj to pierwszy porod pomeczysz
            sie. Namowilam ja na szpital (chura) a tam badanie i moze rano pani urodzi (a
            bylo kolo polnocy). Gdzies po trzech godzinach i wypchaniu mego dziecia na swiat
            ale jeszcze przed urodzeniem lozyska mowie do poloznej ja tu jeszcze wroce a ona
            patrzy na mnie jak na wariata lub kosmite. I wrocilam po 4 latach do tej samej
            poloznej. "
            • angelaxyz84 Re: poród na wesoło:))) 01.08.08, 23:52
              miałam w kwietniu planowane cc(pośladkowe ułożenie).Wtorek 5 rano pobudka i na
              KTG,tam mnie położna tak zeshizowała przyłożyła aparaturę a serduszko nie
              bije,szuka chyba tak z 3 minuty ja już zielona z nerwów a ona "ojej tu jest
              pośladkowo zapomniałam" i aparat zsuneła niżej i biłosmile.Po tej akcji dostałam
              takich nerwów że płakałam i zachowywałam się jak wariatka z tego strachu,że
              straszyli mnie że jak się nie uspokoję to przełożą cc.Wiedziałam wcześniej o tym
              cc więc w necie się dużo naczytałam o przebiegu operacji.Jak już było wszystko
              gotowe i moja gin mi mówi "Angelika zaczynamy" to ja zaczęłam tak wymiotować ze
              strachu(bo na płacz nie miałam już sił)bo skojarzyło mi się że mi będą brzuch
              przecinać piłą motorową!(nie wiem gdzie to wyczytałam!).Teraz się z tego
              śmieję,ale wtedy przechodziłam makabrę jakąś!!!

              Podczas wizyt w czasie ciąży moja gin mi powiedziała że będę miała
              dziewczynkę,tak się ucieszyłam że pokoik i całą wyprawkę miałam różówą.Lekarka
              wiedziała że bardzo chcę córę.Jak wyciągła mi małą z brzucha krzyczy:"o matko
              pomyliłam się masz syna" i pokazuje mi tyłek noworodka gdzie wyraźnie widziałam
              że dziewucha i mruknęłam : "e chłopoka też będę kochać",ale się potem ze mnie
              nabijałytongue_out
            • angelaxyz84 Re: poród na wesoło:))) 01.08.08, 23:57
              ze mną na sali leżała dziewczyna która opowiadała jak przebiegała jej cc i za
              wcześnie ją zaczęli ciąć i wszystko czuła,tak się biedaczka wycierpiała a na
              końcu jak ją zszywali usłyszała jak jeden lekarz mówi do drugiego: "czekaj
              czekaj nie tak prędko bo mi tu jeszcze flaki wystają!... nie powpychałem
              wszystkiego jeszcze!"

              Oni się śmiali ale ona całe dwa dni ryczała że ją wnętrzności boląsmile
            • angelaxyz84 Re: poród na wesoło:))) 02.08.08, 00:00
              no a jeszcze jedna podczas cc do lekarza mówi jak wyciągał jej dziecko z
              brzucha:"panie doktorze czy ma włosy??" a on oburzony na to:"a co pani już by
              chciała jej kitki robić?????"

              A ją przez całą ciążę zgaga męczyła, i taka ciekawa była zaraz.
    • diari Re: poród na wesoło:))) 10.08.08, 10:36
      up
      • eli-mama Skarpetki 10.08.08, 16:20
        Koleżanka podczas swojego porodu usłyszała jak jeden z lekarzy mówi
        głośno do drugiego stojąc między jej nogami:" Ale skarpetki
        przydałoby się zmienić.." Na to ona oburzona mówi: przed godziną
        założyłam czyste! A lekarz uśmiechając się: przepraszam Panią
        najmocniej, ale ja mówiłem o sobie! smile Ten lekarz to był właśnie
        taki żartowniś!
        Uśmiałam się czytając te posty, dobrze że tak też można przechodzić
        porody!
        Ja z pierwszego pamiętam jedną śmieszną sytuację, kiedy już miałam
        prawie pełne rozwarcie i miałam rodzić, byłam już tak
        zniecierpliwiona, że tylko czuję te skurcze, boli mnie okropnie i
        nic nie robię, że powiedziałam do położnej: Ja dziś już nie dam
        rady, jestem zmęczona, przyjdę jutro! Na co ona się uśmiechnęła i
        mówi: nigdzie nie wychodzimy, tylko rodzimy!
        Drugi synek ma się urodzić pod koniec sierpniasmileByć może też coś
        dopiszęsmile
        • dr77 Re: Skarpetki 11.08.08, 23:49
          Witajcie,
          moj pierwszy poród 2003 rok 3 tyg przed terminem, wyladowalam na
          patologii ciazy na ktg byla spadek tetna, i od razu usg wszystko ok
          ale na obserwacji trzeba zostawic, poniewaz karowa byla remontowana,
          obdzwonili wszytskie inne szpitale, aj im mówie ze chce na zelaznej
          rodzic oni ze tam nie ma miejsc. i łaskiawie przyjeli mnie na
          madalinskiego. tam 3 godzinny test oksytocynowy i nic wszytsko ok.
          To na pataologie ciazy. Dodam, ze mialam, rodzic na zelaznej w
          pieknych salach porodu rodzinnego. A jak trafilam na madalinskiego
          to z izby przyjec zawieźli mnie w pieknej szpitalnej koszulce i
          czarnych podkolanowkach na sale sal porodów ogolnych. jak maz mnie
          zobaczył na wózku to myślałam ze padnie, taki był przerażony hi hi.
          trafilam na to ogolna sala a tam jak w miesnym, bylam przerazona, a
          potem no dobra jak trzeba rodzic to rodzimy. No ale na razie nic,
          trafilam na patologie. To było w srode, w piatek znow mialam miec
          test oksytocynowy ok 7 rano a na 10 umowiłam sie z przyjaciołką, że
          przyjdzie w odwiedziny. O 7 rano mnie podłaczyli, a o 10 mówia ze
          zaczeło sie rodzimy, ja do meza przyjeźdzaj. Dzien wczesniej kazałam
          spakowac torbe zgodnie z lista ze szkoly rodzenia, ale oczywiscie
          nie posłuchał i dzwonil co ma spakowac hi hi. Potem trafilam na sale
          porodu rodzinneg i zaczelo sie, przebli mi pecherz i skurcze sie
          nasiliły. Przyszła polozna i pyta sie czy chce zzo czy cos mi ma
          dac, ja ze chce zzo. Smialam sie ze na wejscu poproszę, chocby nawet
          w oko dawali. Przyszedł anestezjolog i pyta sie jak tam, ja że maz
          niech lepiej zaraz przyjedzie bo mu ucho urwe, a anestozjolog
          zartownis: Ja bym mu urwal co innego! Po podaniu znieczulenia
          przychodzi i pyta: i jak tam? Ja że bajkowo. On to dobrze, mąz
          przyrodzenie oszczedzi. I w tym momencie poloza mowi , zaraz
          przyjdzie pani mama, a ja: O nie! Zaraz bedzie panikowac gorzej ode
          mnie, ale była grzecznasmile Maz do niej zadzwonił, ze rodzimy, i nie
          wytrymałasmile Pózniej przyjechał maż, i było super pokrecilam sie na
          piłce,m pomasował mi plecy (raz w zyciu) a potem mowie poloznej ze
          czuje nasisk ona mnie bada i 7cm. Potem druga dawka znieczulenia i
          poszło jak z platka, nic nie czułam zadnego bolu, mowili kiedy przec
          i bylo cudownie. Jak przyszła do mnie przyjaciołka na drugi dzień i
          przearazona pyta sie jak było, to ja jej ze było super, inne
          dziewczyny na sali spojrzały na mnie jak na wariatke! Pierwszy raz
          rodzilam tylko 6godzin, a bolało moze 20min. Było naprawde super.
          Drugi poród dziecko planowane, niecale dwa lata pozniej 09.09.2005.
          W 32 tygodniu lekaz kazał lezec zeby nie urodzic za wczesnie bo
          dziecko jescze male, zeby chociaz do 35 wytrzymac. To ja leze w
          37tyg, niby skurcze reguralne, dzwonie do polożnej, kaze wziaśc
          nospe, jak to prepowiadajace to przejdzie. To biore i przechodzi, a
          potem too juz tak chcilam urodzic, codzeinnei maz zabierał mnie na
          spacer po galeriach handlowych, juz mialam dosc hihi. no i chodze na
          kt co kilka dni rozwarcie na 2 palce i niec, spedzam w szpitalu poł
          dnia bo najpierw ktg, potem kolejka na badanie do lekarza, a potem
          zwykle dzwonilam do meza zeby po nas przyjechał, jak nie mogł od
          razu to szłam do bufetu na pirogi ruskie mniam!!!No i mamy dzień
          plnowanego porodu, nic sie nie dziej, ktg płaskie, brzuch leciutko
          cmi jak na okres. Lekarz pyta i jak tam, ja ze nic. Na fotelik
          badamy i pytanie lekarza: nic pani nie czuje, zadnych skurczy? Ja:
          nie. On na porodowke rodzimy, 5cm rozwarcia, ja zdebialam. Jak
          wyszłam, dzwonie do meza biez torbe i przyjeźdzaj. Był w przeciagu
          30min. dzwonie do poloznej ona na urlopie. Dzwoni za chwile, mowi
          położna Ela rodzi ma juz 7cm rozwarcia zaraz do Pani przyjdzie.
          Wiaza mni na porodowke ogolna, ja ze na rodzinny chce z pania Ela.
          Przyjeźdza maz, zawoza nas na sale rodzinna, wpada zdyszana połozna
          Dorotka. Wezwali jak po ogien i przyjechala taxii hi hi. Ktg skurczy
          nie rejestruje, a rozwarcie postepuje. ja krzycze ze chce zzo, oni
          ze nie ma po co za 10min Pai urodzi, ja nawet na 5minut chce. i
          powiem tak jak dla mnie wszytsko było za szybko, owszem bolało. W
          pewnym momencie mowie ze boli. Anestozj gdzie? Ja tu? To nie porod
          Pania boli a ja a co!!!!!! Po prostu dli mi słabse znieczulenie mi
          dali niz przy pierwszym i bole parte czułam. W pewnym momencie
          zacisnełam nogi i mówie, ratujcie dziecko ja nie dam rady, a oni
          jejku dziecko samo sie rodzi. Jak było po wszystkim to jak wyszli z
          sali to jeden do drugiego, my nie wiemy co by było gdyby nie było
          znieczulenia? A nie chcieli mi dac. Jak dali mi córe na brzuch to
          mowia trzyaj , trzymaj. Jak zabrali to anetozjolog mowie no wyglada
          na 4,5kg. Ja se mysle głupi jakis czy co. Przychodzi pediatra i mówi
          urodzila Pani córke 4430 i 57cm, a ja buzie rozdziawilam, szczeka mi
          opadla niemożliwe? Rodziałam teoretycznie 1.40, nie wiedzieli ile
          wpusac bo skurcze czulam dopiero chyba parte hihi. Ostatni na
          jakiejs imprezie maz skwitował, ze ja to z tych rodzących w
          kapuscie, tylko ze znieczuleniemsmile teraz mysle o trzciej dzidzi,
          uwielbiam dziecismile)
    • yebo-gogo Re: poród na wesoło:))) 16.08.08, 09:05
      usmialam sie jak nigdy . zwlaszcza z palucha lodowego i "wachaj". dopiszcie cos
      jeszcze. ja rodze dopiero w styczniu a ze to moj drugi raz to moze nie bedzie
      juz tak nerwowo i cos sie smiesznego wydarzy. pozdrawiam mamy i tatusiow
      • brookeforrester Re: poród na wesoło:))) 16.08.08, 12:16
        6 rano, przyjechalam na porodowke, wody mi odeszly, leci mi strumieniami, a mnie
        glupie pytania zadaja..wiadomo. przyjmujaca mnie pani w izbie: prosze podejsc,
        stanac, zrobimy usg. ja podchodze, oczywiscie wody sruuuuuuuu na pieknie
        wypolerowana posadzke. pigula patrzy na mnie z niesmakiem i mowi znaczacym tonem
        "trzeba bedzie posprzatac", calkiem jak by mi chciala mopa wreczyc.
        potem ankieta:
        Pigula: mezatka?
        ja (zaskoczona): tak
        p: od KIEDY?
        to mnie total rozwalilo. brakowalo pytania "szczesliwa?", bo ze wpadka to sobie
        obliczyla tongue_out
        • malinka_w_szkocji Re: poród na wesoło:))) 16.08.08, 19:06
          Dziewczyny, wielkie dzięki za te historyjki!

          Ja mam termin za 6 tygodni, ale już od 4 robię regularne zamieszanie na
          porodówce, przyjeżdżając co kilka dni ze skurczami, dają mi leki na
          powstrzymanie, leżę parę dni, wychodzę - wracam - podobno robią zakłady kiedy
          wrócę tym razem smile Lekarz zapowiedział, że nawet jak mu strzelbę do głowy
          przyłożę, on dziecka teraz nie wyjmie, bo za mały i do tego chory. Mam nadzieję,
          że po porodzie dopiszę tu coś zabawnego ze swojego doświadczenia, a tymczasem
          Laura moja kumpela (synek ma 11 tygodni):

          ciąża przenoszona, Laura ląduje na wywołaniu - podłączyli do oxy, skurcze, jest
          akcja. Laura chce znieczulenie - podają jej morfinę i gaz. Rodzi się Fin, Laura
          szczęśliwa, położne zbierają małego do ważenia a Laura na to
          - "Gdzie?! Zaraz, chwilka! Ja pokwitowanie poproszę!"
          - położna: jakie pokwitowanie?
          - Laura: jak to jakie - Pani myśli, że ja się tyle godzin męczyłam, żeby teraz
          dzieciaka bez pokwitowania oddać? jeszcze mi innego oddacie"

          na szczęście mąż poszedł z dzieckiem to przestała się upierać przy pokwitowaniu,
          hehehe
        • toya666 Re: poród na wesoło:))) 26.08.11, 22:08
          brookeforrester napisała:
          > Pigula: mezatka?
          > ja (zaskoczona): tak
          > p: od KIEDY?
          > to mnie total rozwalilo. brakowalo pytania "szczesliwa?", bo ze wpadka to sobie
          > obliczyla tongue_out


          LOOOL big_grin
      • agaguru Re: poród na wesoło:))) 25.09.08, 02:01
        Bardzo tu wesolosmile Nasz porod tez byl smieszny, choc przez ostatnie
        pol roku uwazalam, ze to masakra. 5 dni po terminie, dzidzia wg usg
        ok 4200, indukcja na za tydzien. Mowie poloznej, ze napewno sie nie
        stawie, bo chce miec porod naturalny (za duzo naczytalam sie o
        skutkach ubocznych i lancuszka interwenji). Polozna na to,ze w takim
        razie po przyjsciu do domu wskaujemy do lozka i m. nie ma przerwy do
        odejscia wod plodowych, a ja moge miec tylko przerwe na ananasa i
        herbate malinowa. M sie dostosowal, o 4 rano idzie na 2h spac przed
        praca, o 6 zrywa mnie z lozka ze cala jestem w krwawym sluzie.
        Odszedl czop, m do pracy. Wraca mowi,ze sie zdrzemnie i dalej
        mozemy 'pracowac'. Budze go o 22, ze mam skurcze co 10min i chce isc
        na spacer. Biegamy po plazy, wanna, znow plaza, a on mi ciagle z tym
        seksem bo wody nie odeszly, myslalam, ze go utopie w morzu. O 2
        mialam skurcze co 6min i maz sie uparl na szpital. Na dziendobry
        mowie poloznej, ze chce do domu i to cale zawracanie d. to moj m.
        Ktg-czeste, mocne skurcze, ale nieregularne. Polozna mowi, ze
        sprawdzi rozwarcie. Ja mowie, ze nie bardzo, bo 1.dobrze sie czuje i
        chce do domu wiec nie ma takiej potrzeby 2. nie lubie jak mi
        ktos 'tam' gmera. Na co polozna pokazuje mi swoj palec i pyta czy ja
        twierdze, ze jej palec jest wiekszy od palca i penisa mojego m. w
        tym momencie poczulam sciskajaca reke mojego m i nic juz nie
        mowilam. Rozwarcie na 1cm, o 4 jestem w domu, znow plaza i wanna. O
        6 wlatuje na porodowke z blaganiem o cesarke. Skurcze co 2 min,
        pelne rozwarcie. Polozna proponuje mi gaz z powietrzem na
        wyluzowanie, po kilku oddechach rezygnuje bo czuje sie pijana. Za
        chwile prosze mojego m o wode i slysze chichot i jakies belkotanie,
        odwracam sie a moj m z maska sobie gazikuje. Musialam go porzadnie
        kopnac, zeby sobie przypomnial kto teraz jest wazny. Mowie m, ze mi
        goraco i ma cos z tym zrobic, on bez wiekszego zastanowienia sie
        bierze wielki dzbanek wody z lodem i wylewa mi na glowesmile Ja pre a m
        hasa ze scierka, bo wokol fotela mozna plywac. Polozna pyta u kogo
        dzidzia laduje na brzuchu, ja nie odpowiadam, bo wgryzam sie w
        przedramie m i wydaje mi sie to oczywiste, a moj m ze stoickim
        spokojem sciaga koszule i prosi mnie, zebym na chwile poluzowala
        sczekoscisk, bo nie da rady przeciagnac swojego rekawa mi przez
        glowe. Puszczam zeby, ale tylko po to by sie na niego wydrzec, ze na
        moim brzuchu i kropka (m to wykorzystuje i trzymam mnie za tylek i
        przyglada sie jak glowka wychodzi). Problem rozwiazuje polozna,
        ktora mowi, ze na ta sekunde jak bede sie przekrecala na plecy
        (rodzilam na czworaka) tatus potrzyma i wtedy dzidzia na moj brzuch,
        a m zajmie sie pepowina.
        A! wody nie pekly mi do konca, polozna chciala mi z miejca przebic
        pecherz plodowy, mowiac ze za 0.5h bede miala dzidzie. Nie zgodzilam
        sie. Dopiero o 9.15 m poprosil, zebym sie juz zgodzila, bo urodze
        dziecko w pecherzu. Polozna kilka razy probowala go przeciac, byl
        strasznie twardy i coreczka przyszla na swiat o 9.33 (4180g). I co
        do poruszonego gdzies po drodze watku o cieciu i szyciu-nie bylam
        cieta, tak minimalnie peklam, ze gin i polozna powiedzieli, ze mi
        ani jeden szew nie jest potrzebny...
        • niecierpliwa3 Re: poród na wesoło:))) 25.09.08, 10:40
          Już na porodówce położna kazała mężowi wyjąć z walizki pierwsze ubranka dla
          młodego. Przyszły tatuś tak się przejął, że wyrżnął głową w kant otwartego okna.
          Polała się krew, zbiegły się położne i zaczęły go obmywać i opatrywać. A na mnie
          zwijającą się od skurczy na łóżku porodowym nikt nie zwracał uwagi, hehe.
          Zwijam się od skurczy dalej, oksytocyna leci, ciągle za małe rozwarcie, by podać
          zzo. Położna przynosi kawałek papieru, na którym każe napisać imię potomka
          (jesteśmy za granicą). W imieniu jest literka "ł", a ja niestety nie mogę sobie
          przypomnieć, w którą stronę przechyla się ta kreseczka przy "l" wink Na szczęście
          mąż wkracza do akcji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja