miyoki
03.11.06, 17:58
15 października urodziłam syna. Poród był ciężki i skończył sie cesarką. Więc
mogę powiedzieć, że miałam dwa w jednym i to dosłowieni bo mój mąż już
widział gówkę kiedy mały się zaklinował na 3 cm przed wyjściem. Cóż mogę
powiedzieć, kiedyś zastanawiałam się nad cesarką aby uniknąć porodu teraz
wiem iż cesarka to jednak operacją i mimo, że dochodzi się do siebie szybko
to i tak wolałabym kolejne dziecko urodzić naturalnie mimo nie
najłatwiejszego porodu tym razem. Skórcze nie były tak bolesne, może się
zdążyłam przyzwyczaić bo mały rodził sie przez 3 dni

co noc pakowałam sie
do szpitala po prysznicu mijały skórcze a w kolejną noc znowu. W niedziele
pojechaliśmy na poródówkę z nieregularnymi skórczami no i tam odeszły mi wody
wiec trafiliśmy na sale porodową. Podali mi oksytocynę za moją zgodą o
dolorgan pytali nie wyraziłam zgody. No i skórcze nie były nawet po
dolorganie tak bardzo bolesne. Pomaga oddychanie może nie zmniejsza ból ale
pozwala skupić sie na czymś innym przy silinych i częstych skórczach podano
mi znieczulenie mimo, że nie prosiłam o to bo było to wszystko dla mnie do
wytrzymania ale położna stwierdziła, że nie ma sensu się męczyć wiec się
zgodziłam. No i to był raj. Cudowny specyfik. Wynalazca powinien dostać
nobla. Widzałam jak skórcze osiągają 100% a ja zero bólu nic nie czułam tylko
napinanie sie macicy. Super sprawa. Zresztą od początku porodu było wesoło
lekarz przychodził i siedział u nas bo akurat nikt nie rodziła a u nas było
wesoło ja żartowałam mąż zdziwiony, że poród to taki lajcik. Po znieczuleniu
rozwarcie robiło się błyskawicznie i nagle były skórcze parte. Wymusiłam
pozycję na czworakach do parcia ale już wewnętrznie czułam, że coś nie tak,
że inaczej nie dam rady. No i miałam rację rodziłam prawie godzinę
znieczulenie przestało działać a przez to, że dziecko się zaklinowało ból był
naprawdę duży w końcu ku mojej uldze zdecydowano o cesarce i całe szczęście
bo inaczej dziecko mogłoby mieć jakieś uszkodzenia. Mimo ciężkiej końcówki
nie wspominam źle porodu i naprawdę nie ma się czego bać. Po cesarce szybko
doszłam do siebie ale i tak zazdrościłam dziewczynom po normalnych porodach,
że po 3 dniach mogły iść do domu sprawniej chodziły i jak by nie było to
operacja jest się bardziej osłabionym, nie można dzwigać, z ćwiczeniem muszę
poczekać teraz jeszcze trochę