maja78r
07.11.06, 18:22
Mam taką przypadłość: jest mi słabo na widok ran, krwi, wbijania igieł, za
równo u siebie, jak i u innych ludzi. Dwa razy w życiu widziałam zszytą ranę
po operacji i musiałam walczyć z sobą, żeby nie zemdleć. Jeśli chodzi o
poród, najbardziej przeraża mnie szycie krocza i rana, którą trzeba
pielęgnować po porodzie i którą się czuje przez kilka dni/tygodni.
Czy któras z Was też tak ma? Jak z tym walczyć? "Wrażliwe", jak sobie
radziłyście po porodzie z sobą i z opieką nad dzieckiem?
Pocieszcie jakoś, bo w pobliskich szpitalach raczej nie uniknę nacięcia
krocza (tną rutynowo).
Mam tylko nadzieję, że podczas porodu nie zemdleję, ale boję się, co będzie
po porodzie.