marvina1
09.11.06, 15:03
W przyszłym tygodniu mam wizytę u lekarza, głowę jak zwykle pełną pytań i do tego ciekawość mnie zżera jak tam nasze maleństwo.(jestem w 32tyg.)
Jak do tej pory nie zawracałam głowy lekarzowi pytaniami o poród gdyż wydawało mi się jeszcze za wcześnie pytać.
Całą moja wiedze na ten tematjak do tej pory czerpię z książek, Internetu i od koleżanek.
Ustaliliśmy z mężem że rodzimy razem.
Na ta okoliczność mąż ściągnął (sobie/nam)z netu książkę „Ginekologia Ilustrowana ”z 93 roku. A.D.T.Giovan, D.Mc.Kay Hard, Robin Callander.
Zaznajomił się z tą i tylko z tą publikacją i uważa że wszystkie rozumy pozjadał.
Wczoraj mieliśmy dość gorącą dyskusje na temat porodu i jak sobie go wyobrażamy. Mówiłam mężowi o rutynie jaka w większości szpitali panuje,
o przyspieszaniu porodu poprzez podawanie oxy czy przebijaniu pęcherza płodowego, braku wyrażania zgody na pozycje spionizowane , skończyłam na nieuzasadnionym(rutynowym) nacinaniu krocza i o statystykach w tym temacie, oraz o płatnym zzo .
Mój mąż wręcz mnie wyśmiał….to co ja myślę na ten temat zdaje się mało go obchodzi, na każdy prze ze mnie poruszany z w/w tematów miał argumentacje z
w/w ksiązki.
Zawsze do gabinetu lekarskiego wchodzimy razem i tu zaczynają się moje obawy co do rozmowy z lekarzem jaką chce przeprowadzić i do zachowania męża.
Nie wiem czego mogę się dowiedzieć od mojego lekarza prowadzącego ale jeśli okaże się orędownikiem tradycjonalnego położnictwa i do tego mój mąż wtrąci się ze swoja argumentacją to ja tam padnę TRUPEM w tym gabinecie.
Chce rodzić w pozycji wertykalnej,(w starożytnym Babilonie były te pozycje znane)
nie chce by nacinano mi krocze bez uzasadnionej przyczyny jeśli taka będzie, po za tym chciałabym by poród był dla nas niezwykłym wydarzeniem a nie traumą przez jaka będę musiała przejść(co za tym idzie komfort psychiczny także).
Ważne jest by partner był dla mnie oparciem a zdaje się że moje dobro się nie liczy bo on ma szereg argumentów na + ze nacinanie jest ok….bo w książce o nich tak piszą, pozycje wertykalne są zbyt skomplikowane dla personelu przez co dziecko na tym może ucierpieć ,
Oxy przyspiesza poród i to tez według niego jest ok. a zzo to przereklamowana fanaberia .
Dziewczyny czy wy też musiałyście taka batalie przejść ze swoimi partnerami jeśli chodziło o poród?
Mam nadzieję ze mój lekarz nie okaże się niereformowalnym rutyniarzem i przedstawi mi możliwość wyboru.