Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja?

12.11.06, 02:30
Jestem w 23tc. To moja druga ciąża. Chodziłam dotąd prywatnie do tego samego
lekarza,co w pierwszej ciąży, on pracuje w szpitalu w którym chcę rodzić.
Jestem średnio zadowolona z tego lekarza (poszłam do niego raczej
z "rozpędu", bo nie znałam innego), zaniedbał niską masę u mojego pierwszego
dziecka i miałam potem problemy z tego powodu w szpitalu (dzidzia zdrowa, ale
niska masa urodzeniowa, 2400; pediatrzy zamęczali mnie wypytywaniem, dlaczego
położnik nie zrobił nic, nie wiem o co im dokładnie chodzilo, domyślam się że
chyba nie zlecił jakichś tam badań, bo przyczyną nie mogło być to, że piłam
alkohol czy paliłam, u mnie w domu też nikt nie palił) na dodatek w tej
ciąży "podrożał" z 60 na 80pln za wizytę. Dodatkowo płacę za wszystkie
zlecane badania.
I oto mój pracodawca wykupił pracownikom abonament na opiekę medyczną w
prywatnym centrum. Zero kosztów (z mojej strony) za wizytę i badania,
komfortowe warunki i sprzęt. Dodatkowo lekarz, który przyjmuje w tym centrum
(polecany przez koleżanki), pracuje w tym samym szpitalu co mój dotychczasowy
ginekolog. Jak pomyślę, ile mogłabym kupić dzieciom za pieniądze, które
wydaję co 4tyg na wizyty i badania, to robi mi się słabo. Podjęłam decyzję:
przenoszę się do centrum, gdzie to wszystko będę mieć za darmo. I tu pojawia
się problem: Gdyby lekarz w centrum pracował w innym szpitalu, nie byłoby
żadnego problemu, ale teraz będę chodzić do jego kolegi z pracy... czuję, że
to bardzo niezręczna sytuacja. Ale naprawde potrzebuję tych zaoszczędzanych
pieniędzy...
Jak myślicie, czy powinnam poinformować dotychczasowego lekarza, że rezygnuje
z dalszych wizyt u niego? Wytłumaczyć motywy rezygnacji z jego usług - tj
chodzi mi o podanie przyczyn wyłącznie finansowych... Czy też
odejść "cichcem"??
Prawdopodobnie będę mieć znowu cc, obawiam się co może być jak trafię akurat,
że będzie miał dyżur ten pierszy lekarz i będzie miał mnie ciąć... może to
irracjonalny strach, ale czy mógłby się na mnie "zemścić" za te pieniądze,
których go pozbawiłam przez przeniesienie się gdzie indziej??
Odwrotu już nie ma: nowy lekarz wpisał mi wyniki wizyty u niego do tej samej
karty ciąży. Z wizyty u "nowego" jestem bardzo zadowolona, zwrócił uwagę na
rzeczy, do których tamten uwagi nie przywiązał.
Wytłumaczyć się "staremu", czy po prostu olać to...?? Co byście zrobiły na
moim miejscu?
    • misia0000 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 07:29
      według mnie zdrowie Twoje i dziecka jest ważniejsze niż ''grzeczność''. Przenoś
      się bez wahania, ja bym już nie chodziła do starego ginekologa z tłumaczeniami.
      Co zrobisz, jeśli powie ci, że ''obniża'' koszt, np o dwadzieścia złotych?
      Wymówki już nie będzie...Lekarz ma robić wszystko, żebyś to Ty czuła
      się ''zaopiekowana'' i zadowolona a nie odwrotnie. To on jest dla Ciebie. W
      trosce o ewentualne spotkanie w szpitalu po prostu nalegaj, by ten drugi
      opiekował się Tobą w czasie porodu. Z moich doświadczeń wynika, że w przypadku
      tzw ''pacjentów korporacyjnych'' lekarzom zależy na dobrej obsłudze, bo boją
      się ewentualnej skragi słożonej w centrum medycznym.Myśla o sobie i dziecku,
      olej ginekologa który i ciebie olewa..
    • xdz Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 08:19
      Witaj. Lekarza jak najbardziej zmień. A co do kwestii wyjaśnienia, to poszłabym
      do dotychczasowego lekarza i powiedziała, że pracodawca wykupił abonament w
      prywatnym centrum i że się przenosisz z tego względu - jest to szczera prawda.
      Różnie w życiu bywa, być może przy samym porodzie trafisz na "starego" lekarza
      i będziesz sie głupio czuła, być może "nowy" okaże się beznadziejny i wrócisz
      znowu do poprzedniego itp. Ja bym tak zrobiła, sprawa byłaby jasna, a Ty
      bedziesz miała czyste sumienie.
      Pozdrawiam
      xdz
      • atra1 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 09:43
        Mądrze koleżanka gada.
        A "zemstą" się nie przejmuj, nie wiem, czy lekarze dobrze kojarzą swoje pacjentki, może sie okazać, że zupełnie by cię nie pamiętał.

        i nie wiem czy bym nie zapytała, co ewentualnie przekazać nowemu lekarzowi, jakie dane, bo nie wszystko nowy lekarz chyba może zdobyć z wywiadu z Tobą, a karty swojej od starego gina nie wyciągniesz raczej.

        Przenoś się i już, okazja sie stworzyła sama i stary gin nie ma prawa mieć ansówsmile
    • grubaska20 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 10:50
      no rzeczywiście trochę niezręcznieuncertain ale powiem ci tak, rób tak, żebyś czuła
      się spokojna i była zadowolona. ja tez zmieniłam lekarza w 20któryms tygodniu.
      biegałam do luxmedu, jednak nie byłam zadowolona z tej opieki, przeniosłam się
      do ginekologa, u którego płaciłam co prawda 110pln za wizytę, ale byłam pewna,
      ze ktoś kompetentny zajmuje się moim "brzuchem" hehwink
      • domiska1 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 11:48
        Przepraszam za odrobinę złośliwości,ale jeśli w sklepie na innej ulicy zobaczysz
        coś tańszego(coś co oczywiście chcesz kupić) to mimo wszystko kupujesz to w
        sklepie ,w którym robiłaś codziennie zakupy czy w tym tańszym?
        Lekarz to usługa jak każda inna i naprawdę nie musisz się tłumaczyć,że
        odchodzisz.I tak jak już ktoś napisał jak pojedziesz rodzić i akurat będzie twój
        stary lekarz to wierz mi,że może zdarzyć się taka sytuacja,że on wcale Ciebie
        nie będzie pamiętał.
        Pozdrawiam ciepło,D.
        • efilo Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 18:19
          Wiesz, różnica jest taka, że sprzedawczyni w ramach 'rekompensaty' nie zrobi Ci pionowej dziury w brzuchu. Więc mimo wszystko rozwaga i szczypta delikatności jest wskazana.
          • domiska1 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 13.11.06, 13:09
            Jeśli tak traktujemy sprawę to sprzedawczyni kolejnym razem może sprzedać nam
            nieświeże masło;-(.
            Pozdrawiam,D.
            • doral2 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 13.11.06, 13:24
              w ogóle sobie nie zawracaj gitary poprzednim lekarzem..myślisz że zacznie
              płakać przez to że go zmieniasz?...nie będziesz ty to przyjdzie inna
              pacjentka..stracisz tylko czas na "tłumaczącą" wizytę i z całą pewnością lekarz
              nie omieszka cię ostatni raz za nią skasować, nawet gdyby nie wyjął twojej
              karty...daj sobie spokój...
    • evatka Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 11:58
      zmień lekarza i sie nie przejmuj, to Twoja decyzja,idź tam gdzie Ci lepiej.Nie
      sądze żeby lekarze pamiętali wszystkie swoje pacjentki,tyle się ich dziennie
      przewija przez jego gabinet, no chyba że to jakiś znajomy, ale nawet gdyby cię
      zapytał wyjaśnisz,że masz wykupioną opiekę medyczną przez pracodawce.
    • anulka59 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 15:30
      Zmieniłabym lekarza a "starym" w ogóle bym nie zaprzątała sobie głowy.Jest
      naprawdę niewielu lekarzy którzy bardzo dobrze pamiętają swoje
      pacjentki.Najczęściej w szpitalu "pamięta" tą pacjentkę która całą ciążę
      chodziła do niego a nie tylko przez jej część.I jeszcze jedno-Toja sprawa do
      jakiego lekarza chodzisz żaden z nich przecież do wizyty u niego zmusić cię nie
      może.
    • piszczus Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 15:44
      zmień go bez zastanowienia i tłumaczenia,zapytaj nowego gin.czy jest mozliwość
      żeby towarzyszył przy twoim porodzie nawet jak nie będzie miał dyżuru,w wielu
      szpitalach jest to możliwe,w ten sposób unikniesz niepotrzebnego stresu,
    • hanka56 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 23:23
      Dzięki dziewczyny za Wasze opinie. Co do tego czy "stary" będzie mnie pamiętał,
      to obawiam się że tak, bo pamiętał (o zgrozo), że w poprzedniej ciąży miałam
      inną fryzurę (długość i kolor)...
      • issy33 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 23:29
        Z niczego nie musisz sie nikomu tlumaczyc, a ten zaniedbal Twoja pierwsza
        ciąze - nie wiem skad masz takie watpliwosci - czy przyznal sie do zaniedbania?
        Zwrocil koszty wizyt?

        Ja w tej ciazy bylam u chyba 5 lekarzy, zanim trafilam na swojego prowadzacego,
        z ktorego jestem zadowolona.
        • hanka56 Re: Zmiana lekarza - niezręczna sytuacja? 12.11.06, 23:56
          Niską wagę dziecka przypisał mojej drobnej postórze ("skoczki pustynne rodzą
          skoczki pustynne a słonice rodzą słonie"). Że mógł coś zaniedbać
          wywnioskowaliśmy z mężem z reakcji pediatrów w szpitalu, niestety żadne z nas
          nie jest lekarzem i nie mamy pojęcia o jakie ewentualnie zaniedbania mogło
          chodzić. Znam dziewczyny o podobnych do mnie małych gabarytach, które rodziły
          prawie czterokilowe dzieci. Inna sprawa,że wtedy do sódmego miesiąca
          pracowałam, a pracuję w laboratorium chemicznym, gdzie opary metanolu i stęż.
          kwasu octowego są na porządku dziennym. ale jakoś dziwnym trafem nikt, ani ten
          stary lekarz, ani pediatrzy w szpitalu, n i e wiązali tego faktu z niską masą
          dzidzi, mimo moich sugestii (kiwali przecząco głowami, "nie nie, to nie to"). A
          przecież chemikalia nie pieszczą, doprawdy byłam szczerze zdumiona ich
          podejsciem. Na wszelki wypadek teraz poszłam na zwolnienie od końcówki
          czwartego mca, choć to i tak późno, bo organogeneza była wcześniej, no cóż, mam
          niezłego pietra, czy wszystko z dzieckiem OK, ale lojalność wobec pracodawcy
          nie pozwoliła mi iść na zwolnienie wcześniej. A raczej nie lojalność tylko
          głupota, bo przecierz i tak nikt mi nie podziękuje za poświęcenie dla firmy,
          ale to już temat na inny wątek... Wybiegając naprzód ewentualnym komentarzom:
          nie było możliwości przejścia na inne stanowisko, pozalaboratoryjne, mimo
          kodeksu pracy. No i skażenie atmosfery labu (tym samym narażenie pracowników)
          zbadane przez Sanepid jest przecież zerowe, bo dziwnym trafem pomiarów sanepid
          dokonał akurat w wyjątkowym dniu, gdy nikt na metanolu nie pracował...
Pełna wersja