tym razem jakoś obojętniej

IP: *.* 22.09.01, 17:27
...przyjęłam kolejne niepowodzenie. Smieszy mnie tylko to, że jeszcze w 26 dniu cyklu miałam nadzieję, że to nie będzie ostatni dzień....że moż etym razem (chyba z 10 z kolei).Czytam wiele wypowiedzi na tym forum i zaczynam powoli miec wrażenie, że należe do jakiegos innego, gorszego gatunku kobiety... i moge nigdy nie przedrzec się do tej waszej, "lepszej grupy".No bo tak naprawdę, to wcale nie wiadomo, czy przypadkiem nie jestem bezpłodna.A wydawało by się że w Wieku Nauki, Wieku Oświeconym - będe miałą większy optymizm "poznawczy". Kiedy zaczynałam próby zajścia w ciążę te 9 miesięcy temu , żyłam tylko tym. Stopniowo, w miare okazywania sie kolejnych niepowodzeń, "to" odchodziło ode mnie. Może tak ma być ...Teraz musze chyba zacząć budowac i wymyślać sobie nowy pomysł na zycie, na wypadek gdyby miało okazac się bezdzietne.Może ktoś ma jakiś pomysł?
    • Gość edziecko: guest Re: tym razem jakoś obojętniej IP: *.* 22.09.01, 18:51
      Ell! Po pierwsze nie ma gorszego gatunku kobiet w tym wymiarze o ktory Ci chodzi... Jedne kobiety moga miec wlasne dzieci inne nie i po to np jest adopcja, ale 9 miesiecy staran to jeszcze nie tragedia, z tego co wiem to kilka miesiecy staran o dziecko to norma. Narazie postaraj sie pozbyc tego pesymizmu. Zycze powodzenia...
    • Gość edziecko: guest Re: tym razem jakoś obojętniej IP: *.* 23.09.01, 10:27
      Hej EllTroche zmartwil mnie twoj post-az tchnie pesymizmem i rezygnacja. Tak nie mozna!!! Dopoki faktycznie nie jestes pewna, ze jest "cos nie tak" nie mozesz w ten sposob do tego podchodzic. Napisze ci pare slow jak to u mnie wygladalo. Mam synka, ktory w grudniu skonczy 6 lat, obecnie jestem w 36 tygodniu ciazy (ma byc dziewczynka tym razem). Nad synkiem "pracowalismy" dokladnie 6 miesiecy (mialam wtedy 23 lata), a teraz od ponad roku wspolzylismy bez zadnych zabezpieczen i ograniczen i dopiero w styczniu 2001 roku zaszlam w ciaze a zaczelismy w grudniu 1999r. Tak wiec tez moglabym sie poddac i zadreczac sie myslami, ze ze mna (albo z mezem) cos nie tak. Ale nie robilam tego, chociaz kazdy kolejny okres przyjmowalam ze smutkiem albo ze zloscia. Pisze to, zeby ci pokazac, ze nie zawsze jest tak latwo jak sie chce miec dziecko ale nie wszystkie niepowodzenia oznaczaja jakas chorobe albo wrecz (tak jak twierdzisz) bezplodnosc.Zycze ci spelnienia twoich marzen i troche wiecej wiary i optymizmuAga :-)))
    • Gość edziecko: guest Re: tym razem jakoś obojętniej IP: *.* 23.09.01, 12:25
      Ell,nie możesz tak myśleć o sobie, to prowadzi tylko do błędnego koła, im badziej pesymistycznie będziesz do tego podchodzić, tym trudniej będzie zajść w ciążę. A, że może się udać, to jestesmy tego najlepszym przykładem - mam 27 lat, jesteśmy 3 lata po ślubie (próbach) i będziemy w lutym mieć dziecko.Najważniejsze, to się nie poddawać i znależć sobie dobrego lekarza. Życzę powodzenia Ell, trzymam kciuki.Aga
      • Gość edziecko: guest Re: tym razem jakoś obojętniej IP: *.* 23.09.01, 16:39
        Ell!!! Może pocieszy Cię opowieść o moich rodzicach - starali się o dziecko 9 lat!!! te tzrydzieści lat temu nikt w Polsce nie słyszał o wspomaganym rozrodzie, mama teoretycznie była zdrowa, kochali się i... ciągle nic... W końcu stracili nadzieję i ułożyli sobie życie bez nas... Mieli czas na wszystko, jeździli to tu to tam robili co chcieli ale cierpieli. W Wigilię 1968 roku ciocia pożyczyła im synka na następne Boże Narodzenie. Ojciec stwierdził, że to marzenie ściętej głowy ale..... 16 grudnia 1969 roku przyszedł na świat mój starszy brat Tomek... A potem ja i jeszcze potem Marcin.... Mama oszalała na naszym punkcie i kochała nas nad życie... Nigdy nie trać nadzieji.Agusia.p.s. życzę Ci najpóźniej na następne Boże Narodzenie dzidziusia. :)
    • Gość edziecko: guest Re: tym razem jakoś obojętniej IP: *.* 25.09.01, 11:05
      Ell martwić możesz się zacząć po półtora do dwóch lat starań a i to też nie jest adekwatne.Przedewszystkim żuć na luż i nie myśl o tym tak intensywnie bo tak naprawdę to jest żmudna i koronkowa robota.Powodzenia Magda
Pełna wersja